Ronan Keating wzgardził milionami
Hiobowe wieści napływają z Wielkiej Brytanii. Tamtejsza prasa bulwarowa donosi, że mega-grupa Boyzone przestała istnieć po odejściu popularnego, lecz kapryśnego wokalisty Ronana Keatinga. Jaki jest powód rozpadu zespołu - wie tylko sam Ronan, który - według słów pozostałych członków zespołu - nie dzwoni, nie pisze, nie rozmawia i nie chce przyjąć czterech milionów funtów za czasową reanimację grupy.
Jeden z członków Boyzone, Mikey Graham powiedział bardzo rozgoryczony "Ronan zostawia nie tylko nas, ale także naszych fanów". Smutny koniec po ośmiu latach wspaniałej kariery! Dziennik "The Sun" utrzymuje, że klamka już zapadła, zespół się rozwiązał z mocą prawa, a podejmowane od co najmniej kilku miesięcy samodzielne projekty poszczególnych jego członków są dowodem na nieodwracalność decyzji. Z chłopców robią się mężczyźni, i chociaż wielu wielbicieli zespołu nie chce tego przyjąć do wiadomości, wchodzą w nowy etap życia. Tak było z słynnym "Take That", a przedtem jeszcze z niezliczonymi innymi grupami muzycznymi.
Decyzją Ronana nie zachwiała nawet walizka z astronomiczną sumą czterech milionów funtów (około 25 milionów złotych!!!), które zaoferowano mu ponoć za udział w jeszcze jednej turze koncertowej. A tak - Keith Duffy, Shane Lynch, Mikey Graham i Stephen Gately (który jest gejem) będą się musieli zatroszczyć o swą przyszłość.
Boyzone jest najpopularniejszą grupą, jaka została kiedykolwiek wypromowana w Irlandii - kraju kwitnącego przemysłu rozrywkowego. Ich przeboje, takie jak "Love Me For A Reason", "Pictures Of You" czy przeróbka Bee Gees "Words" pozostaną niezapomniane i dostarczać będą sowitych tantiem na konta członków zespołu jeszcze przez długie lata. Nędza im z pewnością do oczu nie zajrzy. Największe szanse na karierę solową ma naturalnie sam Ronan, który tak brutalnie zabrał zabawki i poszedł bawić się do innej piaskownicy. Ale - nie mówmy jeszcze hop...
KRISZNA