Kampania nienawiści przeciw gejom i les
Bogata Szwajcaria jest - poza większymi miastami krajem niezwykle prowincjonalnym. Gdyby nie zasadnicza różnica w poziomie stopy życiowej, można by powiedzieć, że sporo Szwajcarów posiada mentalność obywatela Końskiej Wólki (nie obrażając nikogo...). W "kraiku", jak Szwajcarzy nazywają swoją górzystą republikę, panuje ogromne wzburzenie. Otóż w kantonie (rodzaju województwa) Wallis, w miejscowości Sion (Sitten) odbyć się ma gejowski festiwal i parada "Gay Pride". Tymczasem katolicko-konserwatywne ugrupowanie "Romandit" postanowiło za wszelką cenę nie dopuścić do gejowskiego rozpasania. W gazecie "Le Nouvelliste" ukazało się ogłoszenie, wzywające prawomyślnych obywateli do zbierania podpisów przeciwko grzesznej imprezie. Tekst zawiera też utrzymane w skandalicznym tonie "ostrzeżenie przed lekceważeniem homoseksualizmu jako niebezpieczeństwa dla młodych chłopców i całego społeczeństwa"
Biskup Sionu, Norbert Brunner w liście wielkopostnym, nazwał paradę "diabelską zabawą". Zdystansował się, co prawda od treści ogłoszenia, ale opowiedział się przeciwko paradzie, naruszającej "moralność". Lokalny Parlament poszedł za głosem swego pasterza i zakazał pochodu.
Rozpętała się burza protestów. Organizacje gejów i les mówią o oszczerczej, pełnej nienawiści kampanii. Na internetowej stronie les www.lesbian.ch/ czytamy: "Geje i les przedstawiani są jako seryjni mordercy i pedofile. Wzywa się pośrednio do aktów przemocy przeciwko nim. Pogwałcone zostało konstytucyjne prawo do wolności zgromadzeń, co stawia pod znakiem zapytania całą Konstytucję Szwajcarii".
Protesty kierują się także przeciwko gazecie "Le Nouvelliste" i jej redaktorowi naczelnemu, François Dayer: "Gdyby w ten sposób potraktowano obywateli narodowości żydowskiej lub kolorowych, podniósłby się straszny krzyk. Żadna szanująca się gazeta nie wydrukowałaby tak podżegających do nienawiści sloganów. Wzywamy naszych chrześcijańskich współbraci do przeciwstawienia się nienawiści" - pisze organizacja szwajcarskich les.
Do akcji włączyła się organizacja gejów "Pink Cross" (Różowy Krzyż). Obie grupy ogłosiły internetowe referendum. Jego uczestnicy wysłali na skrzynkę mailową taką ilość protestów, że serwer gazety został w krótkim czasie sparaliżowany. Tylko w ten czwartek, w akcji wzięło udział 4000 osób! Początkowo, gazeta przypuszczała, że protest jest manipulowany, że chodzi o tak zwane "bomby mailowe". Z tak masowym odzewem i świetną organizacją gejów i les nikt w konserwatywno-katolickich kołach się nie liczył!
Jak sprawa festiwalu gejowskiego w Sion się zakończy - jeszcze nie wiadomo. Jedno jest pewne: Kampania nienawiści, prowadzona przez Kościół katolicki i jego organizacje świeckie jeszcze raz zwróciła uwagą na złowrogą rolą tej instytucji i uzmysłowiła, że jednym z jej głównych celów jest walka z tolerancją.
Tymczasem w Zurychu - sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Podczas tegorocznego festiwalu gejowskiego CSD, przemawiać będzie prezydent Szwajcarii, Moritz Leuenberger. Impreza odbywać się będzie pod hasłem: "Work together - praca, miłość, życie - Les i geje są wszędzie!" W międzyczasie, internetowy provider grupy "Romandit", "computers.ch" zamknął jej dostęp do sieci i wyrzucił ociekającą nienawiścią website. "Nie chcemy u siebie żadnych rasistowskich albo anty gej/les stron na naszym serwerze" - powiedział francuski właściciel firmy.
Gabriela Ruszkowska-Meier - Berlin