Partia Zielonych broni gejów
Portowe miasto Brema, położone na północy Niemiec, zawsze szczyciło się tolerancją. A tamtejsza partia "Zielonych" należy do najradykalniejszych w Republice Federalnej. Jak wiadomo, "Zieloni" sprawują władzę w Niemczech wspólnie z partią socjaldemokratyczną SPD i to oni byli motorem uchwalenia niedawno przez Parlament Federalny (Bundestag) ustawy o małżeństwach gejowskich.
"Zieloni" w Bremie chcą pójść jeszcze dalej: Zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, chcą wprowadzić do bremeńskiej Konstytucji. Niemcy są krajem o strukturze federalnej. Są dobrowolnym związkiem suwerennych krajów ("landów"), z których każdy ma swój własny rząd i parlament. Stopień wewnętrznej autonomii landów jest znaczny. Brema - stare hanzeatyckie miasto ma status Wolnego Miasta, podobnie zresztą jak Hamburg.
Aby wprowadzić odpowiedni zapis do bremeńskiej Ustawy Zasadniczej, "Zieloni" muszą uzyskać głosy tzw. Wielkiej Koalicji, która rządzi miastem i która posiada aż 72 głosy na 80 miejsc w miejskim Parlamencie.
Bremeńscy działacze praw człowieka powołują się na przyjętą niedawno podczas szczytu w Nicei Kartę Praw Człowieka, w której zapisany jest zakaz dyskryminacji mniejszości seksualnych. Zakaz ten przyjęły już do swych Konstytucji niemieckie kraje związkowe Brandenburgia, Berlin i Turyngia. Wszystkie leżą w Niemczech wschodnich. Brema byłaby więc pierwszym krajem dawnych Niemiec Zachodnich, który zreformowałby swe prawodawstwo, gwarantując ochronę praw gejów i lesbijek.
Od wielu lat, miastem partnerskim Bremy jest Gdańsk. Współpraca obu miast rozwija się dobrze. Byłoby ze wszech miar korzystne, gdyby partie polityczne Bremy, zechciały podzielić się z swymi partnerami doświadczeniami na polu liberalizacji sfery obyczajowej i stosunków międzyludzkich. Może do udziału w akcji obrony praw gejów i lesbijek udało się pozyskać ks. prałata Jankowskiego?
Gabriela Ruszkowska-Meier - Berlin