Buddyjski przywódca potępia seks gejowski
Tenzin Gyatso, 14. Dalai Lama, żyjący na emigracji w Indiach przywódca Tybetańczyków jest powszechnie znany ze swych liberalnych poglądów. Tym większe zdumienie wzbudziła jego wypowiedź dla szwajcarskiego pisma "Dimanche". W obszernym wywiadzie, Dalaj Lama powiedział, że homoseksualizm jest "złym stosunkiem seksualnym". Organy płciowe człowieka stworzone zostały w celu reprodukcji w drodze symbiozy elementu męskiego i żeńskiego. Jakiekolwiek odstępstwo od tej zasady nie może być przez buddystów akceptowane. Do odstępstw zaliczyć trzeba także seks oralny i analny - praktykowany przez pary heteroseksualne, a także onanizm.
Jim Wilson, który jest przewodniczącym buddyjskiej organizacji "Zen Wind" (a który jest zarazem otwarcie żyjącym gejem), stara się łagodzić fale oburzenia. Dalaj Lama - powiada Wilson - nie jest papieżem. W przeciwieństwie do Kościoła Katolickiego, w buddyzmie nie ma dogmatów. Nie istnieje jedna, jedynie słuszna wykładnia prawdy. Nie ma też instytucji "najwyższego kapłana". Poglądy Dalaj Lamy są więc jego prywatną sprawą.
Według Wilsona - problem polega na tym, że Dalaj Lama (podobnie jak papież) jest autorytetem moralnym. Trudno go więc krytykować. Jest też politycznym przywódcą Tybetańczyków, walczących o wolność swojej Ojczyzny. I w tej walce należy go wspierać. Buddyzm jest filozofią, w której naczelne miejsce zajmuje tolerancja. Dalaj Lama jest kapłanem żyjącym w celibacie i fakt ten determinuje jego stosunek do spraw związanych z seksualnością człowieka. Podobne postawy obserwować można u wszystkich ludzi, żyjących w całkowitej wstrzemięźliwości płciowej.
(TJ)