Każdy producent telewizyjny wie, że tematy "gejowskie" sprzedają się bardzo trudno. Dopóki "kochającym inaczej" (cóż za idiotyczna nazwa!) jest jedna z postaci jakiegoś serialu, wszystko jest OK. Widzowie przyjmują to jako urozmaicenie fabuły, realistyczny akcent akcji. Bo każdy przecież ma gdzieś "swojego" geja. Gorzej - gdy o gejostwie mówi się językiem publicystycznym, lub gejem jest główna postać mydlanej opery.
Masowy odbiorca tematy "gejowskie" ignoruje. Doświadczyli tego boleśnie autorzy amerykańskiego sitcomu (serial komediowy) "Normal, Ohio", który po zaledwie 13 odcinkach zdjęty został z programu. I to, mimo że główną postacią był popularny aktor John Goodman, znany i w Polsce z serialu "Roseanne".
"Normal, Ohio" opowiada o życiu mężczyzny-geja, który wraca po latach do swego rodzinnego miasteczka położonego na konserwatywnym środkowym zachodzie USA i walczyć musi z sąsiadami przeciw uprzedzeniom i antygejowskim fobiom.
Serial uzyskał oglądalność zaledwie 4,4 % grupy docelowej, czyli widzów 18-sto do 49-letnich.
(JS)