Skarga burmistrza
Grecka wyspa Lesbos znana jest z turystyki i poezji słynnej Safony. Jej powstałe w antycznych czasach i sławiące miłość między kobietami poematy dały nazwę "miłości lesbijskiej".
Dziś jednak Lesbos nie jest już rajem lesbijek. Dąży do tego przynajmniej burmistrz mieściny Eressos nazwiskiem Polydoras Abatzis. Wpadł on w panikę, gdy dowiedział się, że w odwiedziny do niego wybiera się grupa stu brytyjskich turystek-lesbijek. Wyjazd zorganizowało biuro podróży "Sapho Travel", które w prospekcie zachwalało uroki Lesbos jako "raju dla kochających inaczej".
Burmistrz jest zdania, że Lesbos może odwiedzać, kto chce i kochać się, z kim chce. Pod warunkiem jednak, że nie naruszy to uświęconych obyczajów i moralności mieszkańców. Ponieważ Grecja jest członkiem Unii Europejskiej i nie ma prawa zabronić wstępu na swe terytorium nikomu, kto legitymuje się paszportem UE, Polydoras Abatzis odwołał do ministerstwa sprawiedliwości w Atenach. Czy umotywował swą skargę obawą o cnotę żon i córek wyspy Lesbos - nie wiemy.
(JS)