To w sumie trochę obciach, że akurat
Aleksander Kwaśniewski przypomniał nam coś, o czym powoli chyba zapominamy.
"Jestem pewien, że gdyby Anna Grodzka nie pojawiła się w Sejmie, dojrzewalibyśmy do dyskusji o osobach transpłciowych jeszcze przez 10 lat, albo nawet więcej" -
powiedział w rozmowie z "Repliką" były prezydent.
Grodzka w 2011 weszła z ramienia
Ruchu Palikota przebojem do sejmu i bardzo szybko stała się nie tylko rzeczniczką osób transpłciowych, gejów i lesbijek lecz także wysoko cenioną, zaangażowaną polityczką. Grodzka została pierwszą w w Europie osobą publicznie ujawniającą swoją transpłciowość, którą wybrano do parlamentu na szczeblu krajowym(1) i jako persona publiczna przecierała szlaki innym osobom spod literki "t".
Trudno wyobrazić sobie lepszą orędowniczkę na rzecz praw osób transpłciowych. Była posłanka łączy cechy charakteru, które wydają się być trudne do pogodzenia: jest stanowcza, ale zawsze gotowa do dialogu. Wydaje mi się, że to zestaw, który dziś jest mocno deficytowy, bo owszem, nie brak nam stanowczych i wyrazistych osób, ale ich wyrazistość jest często celem samym w sobie. Grodzka jako polityczka była natomiast niezwykle skuteczna. "PO już się stara być partią koncyliacyjną, uwzględniającą różne interesy"(2) - oceniała możliwość współpracy z mocno konserwatywną wówczas Platformą Obywatelską. Efektem był
projekt ustawy o uzgodnieniu płci, który w lipcu 2015 został uchwalony przez parlament. W tym miejscu należy podkreślić, że Grodzkiej udało się coś, co udać się nie mogło: tak długo negocjowała z PO aż udało jej się uzbierać większość potrzebną do uchwalenia tak bardzo wyczekiwanej przez społeczność osób transpłciowych ustawy. Ciąg dalszy zapewne znacie. Prezydent Duda zawetował ustawę demonstrując tym samym głęboką pogardę dla osób pragnących dokonać korekty płci i ich cierpienia.
Mogłoby się wydawać, że dzieło życia Grodzkiej przepadło, ale to nieprawda. Praca, którą zainwestowała w emancypację osób transpłciowych nadal daje efekty. Gdy prezes Kaczyński dzielił się ze swoim elektoratem prymitywnymi żartami na temat osób pragnących skorygować swoją płeć, śmiech zebrał tylko wśród swoich najbardziej hardcorowych wyborców. Mainstream zareagował zażenowaniem. Z słów prezesa PiS zakpił m. in. Donald Tusk sugerując swoim twittem
Kaczyński: „Wczoraj byłem Władysławem, dzisiaj jestem Zosią. Budujemy w Kruszwicy most na Wiśle. Mejza jest prezydentem Inowrocławia, a euro jest warte 3 złote”, że polityk Prawa i Sprawiedliwości stracił kontakt z rzeczywistością.
Osoby transpłciowe w Polsce czeka kolejny ciężki rok. Być może najcięższy po upadku PRL-u, gdyż to właśnie one stały się na wzór kampanii na Węgrzech celem politycznej nagonki rządzących, kozłem ofiarnym i tematem "zastępczym". W kuluarach mówi się o projekcie ustawy mającej ograniczyć i tak już mocno utrudnioną możliwość korekty płci. Nie zdziwiłbym się jednak gdyby tytaniczna praca Grodzkiej i całej społeczności osób trans* sprawiła, że Kaczyński się przeliczy i straci kolejny przyczółek obyczajowy a w efekcie także władzę.
* W moim krótkim felietonie świadomie nie wspominam nazwisk innych osób, których zasługi są ogromne. Są to zarówno osoby z otoczenia Grodzkiej jak i niezwiązane z nią działaczki i działacze. Nie byłbym w stanie wymienić ich wszystkich, nie pomijając kogoś ważnego. Skoncentrowałem się na nazwisku posłanki jako osoby docierającej do szerokiego grona osób oraz będącej symbolem zachodzących zmian społecznych. Mam nadzieję, że ten zabieg jest zrozumiały i nie zostanie odebrany jako lekceważenie innych osób.
(1) https://pl.wikipedia.org/wiki/Anna_Grodzka
(2) https://queer.pl/artykul/187053/wywiady-is-anna-grodzka
(3) https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,28719736,jaroslaw-kaczynski-znow-szydzi-z-osob-lgbt-wspomnial-tez-o.html
Fakt. Ja zaczynam przypuszczać, że jakby dyktatorek z Żoliborza miał przegrać wybory, to jest gotowy kazać zgromadzić wojsko na granicy z Niemcami i grozić inwazją…
Oni Fuhler, one Reich... em, Magyarország?