Packer to przedmiot używany do wypełniania miejsca w spodniach, czy bieliźnie dla osób transpłciowych — najczęściej mężczyzn. Wiele osób nie wie, że coś takiego istnieje, a dla wielu jest to rzecz niezbędna w codziennym życiu. Do przetestowania packera nowej, polskiej marki zaprosiliśmy influencera i aktywistę Kacpra Potępskiego.
Moja przygoda z packerami zaczęła się… od skarpetek. Czasem miałem poczucie niezgodności płciowej i w niektóre dni potrzebowałem czymś wypchać spodnie. Miałem więc specjalne skarpetki, których używałem w tym celu. Nie czułem jakiejś niewyobrażalnej dysforii, po prostu chciałem nie myśleć o tym co mam w spodniach — lub czego nie mam.
Oczywiście w tym czasie zacząłem przeglądać strony internetowe, szukając profesjonalnego sprzętu, ale nic, co mnie interesowało nie było na moją kieszeń. To, na co byłoby mnie stać, było wykonane z marnej jakości materiałów. Któregoś dnia odezwał się do mnie Ksawery i zdradził tajemnicę projektu, nad którym pracował. Otóż sam, jakiś czas wcześniej, był w podobnej sytuacji co ja. Z tą jednak różnicą, że kiedy ja odpuściłem szukanie czegokolwiek i poprzestałem na skarpetkach, on uznał, że zrobi to sam. Opowiedział mi o materiałach, z których robione są penisy, o tym, że za ceną idzie (a przynajmniej powinna) jakość. Wytłumaczył mi sens silikonu medycznego, to, jak o takie penisy powinno się dbać — w skrócie streścił mi całą wiedzę, z której ja nie zdawałem sobie sprawy.
Ksawery poprosił mnie o przetestowanie czterech produktów — Willy For Fun z uprzężą Hold On Willy i do wyboru Keep Calm Willy lub Hooded Willy — do nich również była uprząż, w formie kieszonki.
Wybrałem Hooded Willy, ponieważ jest to nieobrzezany packer, a ja chciałem mieć jak najbardziej naturalnego penisa. Co zabawne wybrałem go w opcji trzykolorowej — biało, różowo, niebieski. Z jednej strony chciałem najnaturalniejszą opcję, a z drugiej poczułem, że to penis w kolorze flagi osób transpłciowych będzie tym idealnym.
I jest! To mój pierwszy paker, z którym poczułem się naprawdę spójny. Poczułem, że to już nie jest produkt, który chciałbym postawić sobie na półce, tylko coś, co jest częścią mnie.
Cała paczka wyglądała niepozornie — odebrałem z paczkomatu kartonowe pudełko. Nikt w mieście nie wiedział, że idę z kilkoma penisami w ręku. W środku zaś, poza dedykowanym liścikiem, było kilka opakowań w kolorystyce WiW i logo. Z daleka wyglądają jak zwykłe pudełka, więc dzięki temu mogę trzymać je na półce i nie gorszyć ewentualnych gości. Do tego Willy For Fun był spakowany w bardziej porządną tubę, która do teraz służy mi do jego przechowywania. Jest to świetna opcja, bo mam poczucie większej dbałości o higienę.
W paczce zaskoczyły mnie dwie rzeczy — jedna mało pozytywnie, druga trochę bardziej. Hooded Willy okazał się po prostu ogromny. Jako fan dresów niestety nie byłem zadowolony, bo za bardzo odznaczał się w spodniach i wyglądał nienaturalnie. A przecież nie chodzi o to, żeby moje krocze było wypchane do granic możliwości, ale żebym to ja przestał o nim myśleć.
Od razu napisałem o tym Ksaweremu, a on w odpowiedzi przygotował dwa mniejsze rozmiary. Teraz mam packera w rozmiarze S i to właśnie z nim poczułem się spójny. Swoją drogą — to właśnie poczucie niespójności wywołuje u mnie niezgodność płciową i dysforię, więc to, że w końcu mam penisa, z którym czuję się jak ja, niesamowicie mnie zaskoczyło. Nie spodziewałem się kiedykolwiek poznać to uczucie.
Druga rzecz, która mnie zdziwiła to kieszonka. Nie byłem co do niej przekonany, ale założyłem, spróbowałem, ponosiłem. Mogę ją zakładać, nie zdejmując spodni, majtek, czy nawet butów. Podoba mi się, że packer się nie rusza, nie boję się, że wypadnie mi nogawką, mogę go zdjąć w każdej chwili i nie zostaję z penisem w ręku, tylko jest dyskretnie zapakowany w kieszonkę. Można tę uprząż wyprać i mieć drugą, na zmianę, a chowając penisa do walizki czy szafy — cały czas jest nieco bardziej higieniczny, niż gdy przechowywałbym go luzem.
Ciężko mi porównać Hooded Willie’go do prawdziwego penisa. Jest na pewno miękki i sztywny jednocześnie, nie uciska w żaden sposób, ale jednocześnie nie traci swojego kształtu. Nie ma nieprzyjemnego zapachu sztucznego materiału i nie kruszy się, czy nie dziurawi, jak to miało miejsce w przypadku mojego innego packera. Łatwo się też go myje i nie mam poczucia, że za chwile się rozsypie. No, chyba że ciągnąłbym na siłę za jądra i penisa jednocześnie, ale nie zamierzam próbować.
Jestem absolutnym fanem Hooded Willie’go w rozmiarze S w połączeniu z kieszonką — niezależnie od tego, czy zakładam obcisłe, czy luźne bokserki, czy w ogóle zakładam jakiekolwiek majtki — super jest to, że packer nie ucieka.
Porównując do produktu innej firmy — bez kieszonki, zawsze miałem obawę, że packer wymsknie się nogawką, jak będę biegł, albo bardziej żwawo się ruszał. Zawsze musiałem się poprawiać, bo lubił się przesuwać, więc wprowadzało to dodatkowy dyskomfort. Chcąc oddać mocz, musiałem uważać, żeby packer nie uciekł podczas zdejmowania bokserek. Raz miałem taką przygodę — w toalecie publicznej chciałem załatwić swoją potrzebę i zbyt energicznie ściągnąłem spodnie razem z majtkami, a packer wyskoczył radośnie i przylepił się do drzwi, następnie odpadł i sturlał się na podłogę.
Było to już bardzo niehigieniczne, więc zostało mi jedynie zawinąć go w papier toaletowy i jakoś zmieścić w kieszeni, żeby później niezauważalnie wyjść z toalety. Z tego stresu i uderzającej dysforii przestałem regularnie korzystać z opcji wypchania sobie spodni.
Aż do teraz. Całkiem niedawno również musiałem skorzystać z toalety publicznej. Tym razem jednak testowałem kieszonkę od Ksawerego. Moment, w którym zrozumiałem, że nie muszę się martwić już o takie sytuacje, dodał mi ogromnej euforii płciowej i przestałem, raz na zawsze, podważać sens tych kie
Używanie zestawu okazało się niewiarygodnie banalne — packer wkładam do kieszonki, kieszonkę do spodni i nie trzeba się niczym przejmować. Czyszczenie go jest jeszcze prostsze — zwłaszcza że póki co Hooded Willy nie uszczerbił się, nie ukruszył ani nie pękł, co zdarzało mi się przy innym packerze. Tutaj główną rolę gra na pewno materiał. Miałem okazję myć swojego Willego już kilka razy, w tym całego oblepionego w kłaczki z ubrań, które niestety osadzają się na powierzchni. Wystarczyło włożyć Williego pod wodę i cały brud spłynął po nim jak po kaczce. Oczywiście warto użyć do tego mydła lub płynu do higieny intymnej, ale nie trzeba go szorować w nieskończoność ani posypywać talkiem czy mąką, co musiałem robić przy swoim poprzednim penisie.
Kolejną ciekawą rzeczą jest opcja jockstrapów — szczególnie dla osób transmęskich, które podczas seksu chciałyby mieć packer na sobie. Kieszonka od WiW w moim przypadku w takiej sytuacji nie zadziałała, bo wciąż jest to jedynie pasek wokół bioder, więc czasem, w różnych pozycjach, może się odchylać. W przypadku jockstrapów packer trzyma się na swoim miejscu, a jednocześnie umożliwia dostęp do części intymnych — jeśli lubimy z nich “korzystać”. Warto jest po prostu znaleźć takie rozwiązanie, które będzie odpowiadało naszym indywidualnym potrzebom.
O tym zresztą też mówiłem Ksaweremu i niesamowicie podoba mi się, w jaki sposób chce on tworzyć swoją markę — bierze do siebie wszelkie uwagi i sugestie, jest świadomy tego, że każda osoba ma indywidualne predyspozycje, że nasze genitalia wyglądają różnie i nie da się stworzyć jednego rozwiązania idealnego dla wszystkich, ale da się szukać tylu rozwiązań, żeby każda osoba znalazła coś dla siebie. Dlatego, jeśli mogę, mam apel od siebie — daj znać Ksaweremu, jeśli masz jakiś pomysł lub potrzebę, a ten chłopak wyczaruje wszystko.
Poniedziałek, 04.07.2022 Kiedyś lepiłem modele z gliny, dziś korzystam z druku 3D - Where Is Willy ma szansę podbić serca transpłciowych Polaków
Poniedziałek, 08.08.2022 Publikacje na temat transpłciowości budzą nasz niepokój: Oświadczenie Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego
Czwartek, 22.12.2022 Co zrobić, żeby święta były zdrowe i wesołe
Wtorek, 19.07.2022 Strefa Queer.pl na Audioriver - porozmawiaj z osobami LGBTQ+ na festiwalu muzyki elektronicznej
Poniedziałek, 18.07.2022 Żywa Queeroteka na Audioriver - poznaj nasze żywe książki
Ja sugeruję odrobinę wyluzować, skupić się też na innych sprawach-
tak dla zdrowia psychicznego...
Myśleć całe życie o swoich narządach płciowych , to jednak przesada.
A jeśli jednak jesteś trans, to znaczy, że nieszczególnie empatyczną i rozumiejącą problemy innych sobie podobnych.Emilka:
Ja sugeruję odrobinę wyluzować, skupić się też na innych sprawach-
tak dla zdrowia psychicznego...
Myśleć całe życie o swoich narządach płciowych , to jednak przesada.
A jeśli jesteś trans, to najwyraźniej nieszczególnie empatyczną i rozumiejącą problemy innych.
Ja sugeruję odrobinę wyluzować, skupić się też na innych sprawach-
tak dla zdrowia psychicznego...
Myśleć całe życie o swoich narządach płciowych , to jednak przesada.
Czego spodziewasz się w artykule na temat packerów?
Ja sugeruję odrobinę wyluzować, skupić się też na innych sprawach-
tak dla zdrowia psychicznego...
Myśleć całe życie o swoich narządach płciowych , to jednak przesada.
Cóż za wykwit stereotypów. Jeśli taką wiedzę czerpiesz ze stron/grup o tematyce trans to wiadomo, że to będzie główny jeśli nie jedyny temat.
U osób trans występuje zjawisko zwane czuciem fantomowym. Czyli taki transmężczyzna czuje (ma wrażenie posiadania) swojego penisa ale go nie widzi i dlatego towarzyszy temu uczucie dyskomfortu. To trochę jakbyś straciła cycki ale cały czas czuła dokładnie tak jakbyś je miała. Dokładnie to czuje większość osób transpłciowych decydujących się na korektę płci oraz od kilkunastu do kilkudziesięciu % osób genderfluid (znalazłxm kiedyś te badania przypadkiem więc szansa, że znajdę je teraz jest niewielka), swoją drogą dlatego nie pasuje mi nazwa artykułu, bo pomija też pewną grupę trans oraz crossdreserów. To nie jest kwestia chcenia tylko budowy mózgu. Dopóki występuje niezgodność mózg o tym przypomina, wywołuje dyskomfort i zwyczajnie trudniej pominąć takie myśli. Tu nie chodzi o wartość jako mężczyzny tylko dopasowanie obrazu widzianego przez mózg do obrazu rzeczywistego. Co nawet widać po artykule, gdzie chłopak zamienił penisa na mniejszego, bo pierwszy mu nie odpowiadał.
Na przyszłość sugeruje nie wypowiadać się na tematy o których nie ma się podstaw naukowych. To właśnie dla zdrowia psychicznego koryguje się płeć i to powie każdy neuropsycholog siedzący w temacie.
W miarę możliwości trzeba mieć dystans do swoich niedoskonałości fizycznych.
Ja sugeruję odrobinę wyluzować, skupić się też na innych sprawach-
tak dla zdrowia psychicznego...
Myśleć całe życie o swoich narządach płciowych , to jednak przesada.