Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Poniedziałek, 05.07.2021, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

O polityce, bifobii i literaturze rozmawiamy z wyoutowaną lesbijką Aleksandrą Puciłowską, autorką książki "Mów mi Charlie"

Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)

Aleksandra Puciłowska niedawno wydała swoją debiutancką powieść "Mów mi Charlie", wypełnioną po brzegi ognistą relacją między dwoma kobietami. W rozmowie z nami pisarka opowiada o tym, jak jej się żyje w Berlinie, co myśli o obecnej sytuacji osób LGBT+ w Polsce oraz poleca swoje ulubione queerowe pozycje wydawnicze.

Klaudia Bobela, Queer.pl: Jak się żyje wyoutowanej lesbijce w Berlinie?

Aleksandra Puciłowska: W Berlinie żyje się mi - jako wyoutowanej lesbijce - przede wszystkim... normalnie. Nie martwię się i nigdy nie musiałam się martwić o to, że fakt iż jestem z kobietą, przeszkodzi mi w czymkolwiek. Czy to w życiu prywatnym, czy zawodowym. Zaczynałam moją przygodę z Berlinem od programu au pair. Moja dziewczyna, z którą byłam wtedy w związku, odwiedzała rodzinę, u której mieszkałam. Wielokrotnie pilnowała ze mną dzieci wieczorami - one zresztą ją polubiły. Nikomu nie przyszło do głowy, by widzieć w tym jakikolwiek problem. Później, na studiach też dorabiałam pilnując dzieciaków. Wszyscy wiedzieli, że jestem lesbijką, znali moją dziewczynę. Nikogo to nie szokowało, ot normalna sprawa. To się nigdy nie zmieniło - czy to na studiach, czy później w kolejnych wyzwaniach zawodowych. W jednym teamie, w którym pracowałam okazało się, że większość osób to albo geje albo lesbijki - byłam zatem pierwszy raz w większości!
ZOBACZ TEŻ Rozmawiamy z Karoliną Głowską, autorką książki "Nieidealni. Collin" o trudnej miłości między mężczyznami

Marzę o tym, byśmy kiedyś mieli taką samą sytuację w Polsce. By fakt, że nie jest się osobą heteronormatywną, nie tylko nie był dla kogoś problemem, ale żeby przestał być też sensacją. To uda się nam tylko wówczas, gdy my sami jako przedstawiciele społeczeństwa LGBT+ przestaniemy się bać pokazywać. Coming out rzadko bywa prosty i bezbolesny, ale jest potrzebny - zarówno samej osobie, która go dokonuje jak i wszystkim innym - nam jako społeczeństwu. Minie jeszcze sporo czasu, nim polska rzeczywistość związana z akceptacją osób nieheteronormatywnych się zmieni. Ale my jesteśmy za to odpowiedzialni. Potrzebna jest odwaga, pewność siebie, wiara w ludzi, edukacja i solidarność. Zwłaszcza od osób, których problem braku akceptacji  bezpośrednio nie dotyczy. Od przyjaciół, znajomych i rodzin - to ich wsparcie może pomóc znacznie przyspieszyć ten proces. Dlatego tak ważna jest nasza widoczność. Jeśli okaże się, że ta "tęczowa zaraza", o której się tyle słyszy to nasze córki, wnuczkowie, przyjaciele i współpracownicy... To potrafi zmienić perspektywę, nastawienie. Wiem to, bo choć żyję w Niemczech to outowałam się przecież też i w polskiej rzeczywistości, wśród Polek i Polaków. Potrzebujemy odwagi i dialogu. To słowa klucze.

Queer.pl: Co sądzisz o obecnej sytuacji osób LGBT+ w Polsce? Czy myślisz, że kiedyś wrócisz do kraju?

Aleksandra Puciłowska: Wyjechałam do Niemiec zaraz po maturze. Żyję zatem za granicą już ładny kawałek swojego życia. Ale Polska nigdy nie stała mi się obojętna. Tęsknię za nią praktycznie codziennie. I bacznie obserwuję to, co się dzieje za wschodnią granicą Odry. Ciężko mi zrozumieć, dlaczego Polska tak nagle i niespodziewanie skręciła niebezpiecznie w prawą, bardzo radykalną stronę. Wydawało mi się w pewnym momencie, że idziemy w całkiem fajnym, dającym nadzieję na przyszłość kierunku. Moje nadzieje były jednak złudne.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Aleksandra Puciłowska (@aleksandra_pucilowska_official)


Wszyscy wiemy, jak wygląda obecnie sytuacja LGBT+ w Polsce. Dobrze wiemy, jak deptane są prawa człowieka, każdy słyszał słowa Prezydenta RP dehumanizujące tęczową społeczność. W Niemczech i w każdym innym zachodnim państwie, Andrzej Duda nie miałby już prawa bytu na scenie politycznej. Nie po takich słowach.

To, co się obecnie dzieje w Polsce, w Rosji i na Węgrzech jest niebezpieczne, i to bardzo. I martwi mnie to, że w moim kraju tak wiele osób zdaje się tego po prostu nie zauważać. A może po prostu nie chce tego zrobić, bo tak jest po prostu wygodniej? Osobiście staram się wesprzeć tęczową społeczność w Polsce na tyle, na ile mogę. Organizujemy w Berlinie strajki solidarnościowe, marsze i inne akcje, które mają zwrócić uwagę Niemców i Niemek na ten problem - bo wsparcie międzynarodowe też jest tu ważne. Byłam na Marszu Równości we Frankfurcie nad Odrą i w Słubicach. Pisałam o tym artykuł, bo uderzyło mnie to jak zmieniła się rzeczywistość wokół mnie, gdy mostem nad Odrą przeszłam ze strony polskiej na niemiecką. W Polsce krzyczano do mnie, że "jestem wynaturzeniem", a policjanci uzbrojeni bojowo po zęby odganiali jakichś chłopców-pseudo-narodowców. Po stronie niemieckiej z marszu ochranianego przez policję rozkręciła się wesoła impreza ze śpiewem i tańcami. Znudzony policjant w zwykłym t-shircie kierował ruchem ulicznym, byśmy mogli przejść przez skrzyżowanie. To fascynujące i jednocześnie bardzo smutne - te dwa równoległe światy oddzielał tylko most nad rzeką. W jednym za miłość dostaniesz obelgą w twarz, w drugim albo to nikogo nie interesuje albo przyłączą się do ciebie rodziny z dziećmi, by wspólnie potańczyć na ulicach pełnych tęczowych flag. 
Będę zawsze walczyć o to, by i w Polsce tęcza dla nikogo nie oznaczała już obrazy. Swoją widocznością jako lesbijka, swoimi artykułami, książkami, obecnością na strajkach, podpisami pod petycjami, składkami na pomoc prawną dla tęczowych aktywistów czy po prostu codziennie podniesioną głową - jako kobieta, jako lesbijka. Bez wstydu i udawania. Ale czy wrócę kiedyś do Polski na stałe? Tego nie wiem, ale na chwilę obecną nie widzę takiej możliwości. Nie mam zamiaru codziennie przepraszać za to, że żyję i czuć się nieproszoną we własnym kraju. Polskę noszę w sercu, ale jeśli życie w niej na co dzień ma być związane ze strachem, ubliżaniem mi i brakiem poczucia bezpieczeństwa, akceptacji - to ja na takie poświęcenie nie jestem gotowa. 


Kiedy idę w Polsce ze swoją obecną dziewczyną to kilkakrotnie zastanawiam się, czy w miejscu w którym jesteśmy mogę ją złapać za rękę. A potem wkurzam się sama na siebie, że się nad tym w ogóle zastanawiam
, bo przecież obiecałam sobie że nigdy tego nie będę robić. Nie chcę mieć takich dylematów. Chcę cieszyć się życiem i miłością, którą odnalazłam. Bo przecież nikomu nie jest to dane, ot tak.

Ale Polką pozostanę zawsze. Duszą i całym serduchem. Bo to też mój kraj, nawet jeśli zamiast dawać mi ochronę i poczucie, że jestem tam u siebie, dostaję od niego "po mordzie."



Queer.pl: "Mów mi Charlie" jest Twoim debiutem literackim. Zastanawiam się, czy powieść zawiera elementy autobiograficzne? Czy postać poszukującej Gośki, a może właśnie dominująca Charlie to Twoje literackie alter ego?

Aleksandra Puciłowska:  "Mów mi Charlie" powstała z potrzeby serca. Długo szukałam książki stricte o relacji dwóch kobiet, która by poruszyła moje emocje. Takich tytułów nie ma zbyt dużo na rynku wydawniczym. Więc i wybór nie jest największy. Czytałam te, które udało mi się odnaleźć, ale nic "nie chwyciło mnie za serce". Były tytuły lepsze i gorsze, ale żaden mnie nie zauroczył, nie trafił na listę ulubionych lektur. Później przeczytałam cytat o tym, że jeśli chciałabyś przeczytać jakąś książkę, a nikt jej jeszcze nie napisał, to trzeba zrobić to samej. I tak zaczęłam pisać "Mów mi Charlie".

Wszystkie postaci, które pojawiają się w książce to wytwór mojej wyobraźni połączony z obserwacjami ludzi i sytuacji wokół mnie. Zarówno Gosia jak i Charlie mają zapewne także coś ze mnie samej. Skoro pojawiły się w mojej głowie, to są też nierozerwalnie związane ze mną i moimi myślami, emocjami oraz przeżyciami. W książce nie ma jednak wątków typowo biograficznych. Przynajmniej takich, które można połączyć typowo z którąś z głównych bohaterek - no może pomijając fakt, że Charlie również ma szczęście mieszkać w najfajniejszym mieście na świecie, czyli Berlinie.

Queer.pl: Czytając Twoją powieść nie mogłam przestać myśleć o lesbijkach, które z automatu odrzucają kobiety spod parasola biseksualności lub takie, które wcześniej umawiały się z mężczyznami. Nawet na naszym portalu zdarzają się komentarze stricte bifobiczne. Myślisz, że Twoja powieść może stać się głosem sprzeciwu wobec takich praktyk?

Aleksandra Puciłowska: Gdybym odrzucała kobiety biseksualne, tudzież takie, które kiedyś umawiały się z mężczyznami - nie miałabym okazji poznać Katarzyny, czyli mojej partnerki. Była wcześniej w relacjach damsko-męskich i do głowy by mi nie przyszło, by widzieć w tym jakąś przeszkodę w budowaniu naszego związku. Wiem, że ten problem istnieje w społeczności LGBT+, bo sama byłam świadkiem tego typu sytuacji. Zawsze spotykają się z moim sprzeciwem i niezrozumieniem. Dlaczego miałabym dyskryminować kogoś z tego powodu, że jest biseksualny? Czym różniłoby się to od tego, że ktoś ma obiekcje w stosunku do mojej homoseksualności?
ZOBACZ TEŻ Nie jestem twoją fantazją seksualną - musimy porozmawiać o bifobii

Być może związane jest to z tym, że osoby biseksualne często w Polsce nawiązują wprawdzie relacje zarówno z kobietami i mężczyznami, ale na "prawdziwe związki" (czyt. długotrwałe) decydują się tylko w ich wersji heteroseksualnej. Bo tak jest łatwiej, wygodniej i bezpieczniej. To też już zdążyłam zaobserwować wśród swoich biseksualnych znajomych. To się zdarza, choć nie jest też oczywiście żadną regułą. To może być jednak jednym z powodów, które powodują negatywne nastawienie do biseksualności. Jest to trochę traktowane jak "zdrada tęczowej społeczności", czy może "wybranie łatwiejszej drogi".

Ja tego tak nie widzę i nie mnie oceniać wybory innych - ja widzę potrzebę zmiany sposobu naszego myślenia. Tylko solidarnie jesteśmy w stanie zawalczyć o lepszą, wspólną przyszłość w Polsce - dla osób wszystkich orientacji, nie tylko dla gejów i lesbijek. A czy zrobię to u boku z lesbijką, gejem, czy osobą bi- lub aseksualną jest mi całkowicie obojętne. Jesteśmy różnorodni - i to jest piękne! I powinniśmy nauczyć się akceptować i rozumieć wybory innych osób. Sama chcę pełnej akceptacji tego, że jestem lesbijką ale mam problem z tym, że kogoś pociągają zarówno kobiety jak i mężczyźni? To niedorzeczne. Nigdy tego nie rozumiałam. I zawsze będzie to budzić mój sprzeciw.

Queer.pl: Jakie są Twoje dalsze plany wydawnicze? Czy doczekamy się nowej powieści, a może planujesz kontynuacje przygód Charlie?

Aleksandra Puciłowska: Wiele osób pyta mnie o kontynuację "Mów mi Charlie" - pewnie dlatego, że książka ma otwarte zakończenie. Było one zamierzone - sama lubię powieści, które pozwalają mi samej dokończyć historię. To rozbudza wyobraźnię, pozwala żyć bohaterom w mojej głowie o wiele dłużej i intensywniej. To fascynujące i pobudzające - czytelniczka/czytelnik ma możliwość stworzyć dalszy ciąg historii, sam/sama stać się narratorem/narratorką. To zaś pozwala jeszcze bardziej zanurzyć się w historii przedstawionej w powieści.

Odpowiadając na pytanie wprost - kontynuacja powstanie z całą pewnością. Obiecałam to bowiem swojej partnerce, a zarazem pierwszej czytelniczce i korektorce. Ona nie da mi spokoju, dopóty dopóki nie dostanie pliku z drugą częścią książki. Czy książka ukaże się na rynku wydawniczym? To już zupełnie inna historia, zależna nie tylko ode mnie.

Mam też pomysły na inne książki, w tym jedną z silnymi wątkami autobiograficznymi. Historia moja i mojej rodziny to dobry materiał na napisanie książki, od której ciężko będzie się oderwać...
Wsparcie

Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie

Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.

Zobacz jak wspomóc QUEER.PL

Queer.pl:  Queerowa literatura zdominowana jest przez wątki typowo gejowskie, dlatego pozycja o relacji między kobietami od razu zwróciła moją uwagę. Czy masz jakieś swoje ulubione książki o miłości lesbijskiej, które mogłabyś polecić naszym czytelnikom i czytelniczkom?

Aleksandra Puciłowska: Wspominałam już wcześniej - literatura z wątkami lesbijskimi zajmowała mnie dość długo. Pamiętam dokładnie pierwszą książkę tego typu - to był niemiecki tytuł (którego nie podam, by nie robić antyreklamy) , bardzo źle napisany i okropnie drogi. Także przygodę z literaturą lesbijską zaczęłam raczej średnio. Potem było zazwyczaj już lepiej, choć czasami niestety także dużo gorzej.

Nie będę chyba oryginalna jeśli wspomnę o Sarze Waters. Przeczytałam (z przyjemnością) większość jej dzieł. Mam bardzo duży sentyment do "Muksając aksamit". Lubię też "Orange is the New Black" Piper Kerman - choć wpierw oglądałam serial, co trochę utrudniło mi odbiór książki.

W pewnym momencie swojego życia przerzuciłam się też na literaturę trochę bardziej naukową. Dużo czytam o filozofii, o fizyce kwantowej. Powieści i literatura obyczajowa odeszły na drugi plan - także i moje poszukiwania tęczowej literatury już mnie tak nie zajmowały. Nie jestem zatem ekspertką w temacie - całkiem możliwe, że są fajne książki z wątkami lesbijskimi, a ja ich jeszcze nie znam. Jeśli tak jest, to z wielką chęcią je poznam! Cieszy mnie przede wszystkim fakt, że rynek książek tego typu zaczyna się rozwijać. Jedna z czytelniczek napisała w recenzji "Mów mi Charlie", że odnalazła w książce siebie samą i własne emocje - bo potrafiła się, jako lesbijka, utożsamić z bohaterkami. To ważne, by takich książek było coraz więcej. By również lesbijki mogły sięgać po literaturę, która chwyci ich "za serducho". Skoro mnie udało się to zrobić przynajmniej w przypadku tej jednej czytelniczki, to warto było pisać.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (13)
czyjasnarzeczona antek31 annomalia akant2 brokatowalaska kazik25 ns91 writer-in-the-dark mala83 kierownik2
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (0)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Klaudia Bobela
Autor
Klaudia Bobela
Dziennikarka Queer.pl
Od kwietnia 2019 roku redaktorka portalu Queer.pl. Studentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Interesuje się prawami osób LGBT, feminizmem i polityką. W wolnych chwilach trenuje sztuki walki i zgłębia tajniki mody retro. Posiada 3 koty.
TAGIWięcej
Aleksandra Puciłowska Andrzej Duda Berlin bifobia Frankfurt nad Odrą książka Kultura literatura queer marsz równości Niemcy Polityka Polska prawa LGBT Sara Waters Społeczeństwo Sytuacja osób LGBT+ w Polsce i Niemczech Słubice
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 07.09.2020 Równość idzie dalej. Marsze przeszły przez Katowice i Słubice Obraz Poniedziałek, 30.08.2021 W weekend odbyły się dwa Marsze Równości. Za tydzień czekają nas kolejne - Koszalin i Słubice/Frankfurt nad Odrą Obraz Wtorek, 01.06.2021 PRIDE 2021: Piła i Słubice/Frankfurt nad Odrą dołączają do grona miast z Marszem Równości Obraz Sobota, 04.07.2020 Oliwa do ognia: nie czas żałować adopcji, gdy giną młodzi ludzie Obraz Czwartek, 02.07.2020 Kosma Kołodziej na Marszu w Berlinie: przyjechałem z najbardziej homofobicznego kraju w Europie
Inne tematy
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się