"Postuluję nową Unię Lubelską, którą mógłbym streścić w kilku najistotniejszych postulatach: rewitalizacji Partnerstwa Wschodniego, równe prawa dla wszystkich (LGBTQAI+, kobiet, mniejszości etnicznych i narodowych, osób z niepełnosprawnościami, wykluczonych ekonomicznie), wolna i demokratyczna Europa, ochrona osób starszych przed sektorem finansowym. To także przemyślana polityka migracyjna, transformacja energetyczna i europejskie warunki pracy" - mówi Tomasz Kitliński w rozmowie z Przemysławem Góreckim i Michałem Wieczorkiem.
MW: Dyskryminacja LGBTQ+ jest obecna niestety również w Unii Europejskiej, mamy tu w końcu polski przykład. Jak planujesz jej przeciwdziałać na polu prawodawczym?
Stworzę, wraz z kolegami z mojej grupy Socjalistów i Demokratów, rezolucję w sprawie homofobii, transfobii i bifobii w Unii Europejskiej. Poproszę kolegów z frakcji o pomoc, wejdziemy w sojusze z innymi frakcjami i przeprowadzimy tę rezolucję, tak jak Ulrike Lunacek, zielona austriacka eurodeputowana i ujawniona lesbijka, przeprowadziła w 2013 r. unijny plan działań przeciwko homofobii i dyskryminacji. Będę też wpływał na Komisję Europejską aby w swoich dyrektywach poruszała tę tematykę, ponieważ sam nie mam inicjatywy ustawodawczej.
MW: W Twoich postulatach znalazłem też intrygującą wzmiankę o zwołaniu w Brukseli Stanów Generalnych LGBTQAI+, które miałyby położyć kres fobiom oraz zainaugurować znaczący udział naszej społeczności w kulturze i polityce. W Twojej wizji ma to być wielkie wydarzenie na skalę europejską i światową, które może wywrzeć presję na Polskę w zakresie postawienia kresu uprzedzeniom i przemocy. Czy nie obawiasz się, że ich los potoczyłby się tak, jak historia francuskich Stanów Generalnych z czasów monarchii? Byłyby reprezentacją wykluczonych, ale pozbawioną głosu i możliwości realnego wpływu, stałyby się po prostu narzędziami w rękach władzy, legitymizującymi jej posunięcia.
Raczej nie, myślę, że Stany Generalne LGBTQ+ będą bardzo niezależne, bo to wydarzenie na skalę paneuropejską. W Brukseli zjednoczą nas wszystkich, pozwolą nam wyartykułować swoje żądania, spisać je i zażądać implementacji polityk polepszenia naszej sytuacji, naszych praw i naszego udziału w kulturze i polityce. Liczę na to, że gdy połączymy nasze siły, to pojawią się nowe pomysły i interesujące inicjatywy a wraz z debatą publiczną nastąpi wreszcie dialog i współpraca. To właśnie Zygmunt Bauman pisał, że dialog nie wystarcza – musi za nim iść współpraca. Chciałbym, aby Stany Generalne LGBTQ+ zainaugurowały taki Arendtowski new beginning dla nowych polityk queerowych, europejskich i światowych. Wywrzemy presję na te rządy narodowe, które nadal są homofobiczne.
MW i PG: Parlament Europejski to nie tylko wytężona praca. To także pokusy, perspektywy uzyskania przywilejów. Nawiązując do artykułu Mikołaja Iwańskiego z Krytyki Politycznej, czy nie obawiasz się pokusy pozoranctwa? Znając Ciebie, obaj możemy powiedzieć, że najbliższa jest Ci postawa prymusa.
(śmiech) Rzeczywiście zawsze byłem prymusem i naprawdę angażuję się w politykę, bo chcę coś zrobić, bo jestem człowiekiem ideowym i odpowiedzialnym. Chcę wykorzystać swój czas na poprawę sytuacji kobiet, LGBTQ+, osób z niepełnosprawnościami, wykluczonych ekonomicznie oraz mniejszości etnicznych i narodowych. To paląca potrzeba we współczesnej Europie. Tak więc nie liczę na kuratelę, na pokusy Brukseli czy Strasburga o których pisał Iwański w swoim błyskotliwym artykule, za to nastawiam się na bardzo workaholistyczną, intensywną kadencję.
PG: W krótkim artykule zamieszczonym ostatnio na Queer.pl możemy przeczytać, że w Europarlamencie chciałbyś zająć się promocją lubelskich uczelni wyższych oraz kultury niezależnej. Jak to rozumiesz? Jako promocję Twojej Alma Mater i działania prowadzące do umocnienia jej pozycji w rankingu szkół wyższych?
Ja chcę zrobić trochę więcej. Jestem aktywnym wykładowcą uniwersyteckim, ale poza reprezentacją mojej uczelni i podnoszeniem jej poziomu myślę szerzej o szkolnictwie wyższym, bo jego problemy są mi bliskie. Istotna jest edukacja seksualne, której potrzeba w polskim szkolnictwie jest nagląca. Na Lubelszczyźnie, a więc w końcu ścianie wschodniej, trzeba stawiać na zdrowie seksualne, to jest nie tylko nakaz, to wręcz imperatyw moralny. W Londynie czy Los Angeles na rogu każdej ulicy można znaleźć klinikę zdrowia seksualnego, zbadać się w kierunku rzeżączki, kiły, chlamydii, WZW, HIV i AIDS, natomiast w Polsce jest z tym znacznie trudniej, badania są często drogie, niedostępne, mało intymne.
PG: W USA spotkałem się też z tak zwaną praktyką przedekspozycyjną, uchodzącą za bardzo skuteczną terapią obniżającą ryzyko zakażenia się wirusem HIV. Ma tajemniczy dla wielu skrót PrEP i nie wiem czy w Polsce ktoś o nim słyszał, a to przecież mógłby być nowy standard medyczny także w Europie.
Tak, to może być wielka nadzieja dla całej Europy, bo Amerykanie już to stosują, tymczasem Europa w ogóle nie wprowadziła tej praktyki. Jestem tym oburzony i będę pracował w Parlamencie Europejskim nad tym, by PrEP był wprowadzony bezpłatnie w całej Europie.
PG: A co z kulturą queerową, zwłaszcza tą bliską Tobie, niezależną? Czy zamierzasz zorganizować jakieś wystawy, być może we współpracy z Pawłem Leszkowiczem? Jego Ars Homo Erotica w Muzeum Narodowym to pionierskie w tej części Europy przedsięwzięcie, którego polityczna siła była nie do przecenienia.
Mam prawo do dwóch wystaw w czasie kadencji, więc wykorzystam to skwapliwie. Nie zamierzam jednak zachowywać się nepotycznie, dlatego nie zaproszę Pawła Leszkowicza, choć przecież szanuję jego pracę nad Ars Homo Erotica. Wystawa miała mnóstwo wzmianek prasowych i oddziałała na cały świat, ale nie mogę prosić mojego męża o kuratelę nad moją wystawą. Dlatego też poprosiłem o to Joannę Wowrzeczkę z Cieszyna, profesorę Uniwersytetu Śląskiego, która zajmuje się sztuką na rzecz zmiany społecznej oraz wspomnianego już Szymona Pietrasiewicza, który wspaniale działa jako performer i animator kultury w Lublinie. To będzie naszym priorytetem, aby w tych wystawach znalazły się prace LGBTQ+ bo, jak wiemy, w Polsce jest teraz wręcz wytrysk takiej sztuki.
PG: Co byłoby nadrzędnym tematem wystaw?
Świat bez dyskryminacji, owo marzenie, które chcemy przekazać. Może wydawać się utopijne, ale utopia nareszcie ma dobrą prasę w nauce współczesnej i publicystyce. Odważamy się więc żądać niemożliwego, hasła roku 1968 zaczynają się urzeczywistniać, rezonują myśli utopijne Ernsta Blocha czy José Estebana Muñoz, autora Cruising Utopia. Ja też jestem utopistą, dlatego wystawa z jednej strony pokaże utopię naszego świata bez homofobii, z drugiej zaś przemoc, śmierć, nekrofilię w sensie Frommowskim, która nadal panuje w Polsce w stosunku do naszej społeczności. Polska tyle jej zawdzięcza już co najmniej od czasów staropolskich, co udowodnili wybitni naukowcy w swoich książkach. Będziemy także prosić artystów, by upamiętnili queerowe postaci kultury Lublina takie, jak Józef Czechowicz czy Narcyza Żmichowska.
PG: Obserwując obecną artystyczną scenę queerową w Polsce dostrzegam sporo interesujących nurtów flirtujących z undergroundem, jak również działań wchodzących w dialog ze sztuką religjną. Jak sądzisz, co jest obecnie siłą naszej kultury i jak oceniasz jej kondycję, perspektywy rozwoju?
Mimo, jak to nazwałeś w naszej pierwszej rozmowie dla „Repliki” pięć lat temu, „naszego małego faszyzmu”, który znów się nasilił, kultura queerowa ma się bardzo dobrze. Z każdym rokiem jest coraz silniejsza, widać wspaniałe postaci, przyłącza się wielu młodych artystów i artystek. Mówię to zarówno o literaturze, sztuce, jak i teatrze. Największą siłę widzę w Danielu Rycharskim, prawdopodobnie najwspanialszym obecnie artyście gejowskim i do tego religijnym, w Polsce i na świecie. Bardzo go szanuję i podziwiam, ponieważ łączy sztuki wizualne i aktywizm, działa w swojej wsi, w której wciąga miejscową ludność w ściśle queerowe projekty i ludzie z chęcią w nich uczestniczą. Ta synteza queer i religii, fakt, że Rycharski nie odrzuca wiary, tylko próbuje w niej znaleźć swoje miejsce, czyni go artystą wyjątkowym. Są to poszukiwania bardzo mi bliskie, bo sam jestem osobą postsekularną, interesuję się queerowaniem różnych religii od judaizmu i buddyzmu po new age. Chantal Mouffe by ten rodzaj działania nazwała artywizmem, czyli połączeniem artyzmu z aktywizmem.
PG: Obserwujesz działalność polskich samorządów i grup oddolnych, ich wzmożoną ostatnio aktywność w zakresie emancypacji i dbałości o naszą kulturę. O sile tych działań świadczy chociaż ilość marszów równości, festiwali, spotkań, które organizowane są nawet w małych miejscowościach. Co o tym sądzisz? Czy uważasz, że to właśnie od lokalnej strony trzeba w Polsce podchodzić do polityki emancypacyjnej?
Tak, i jako dowód mogę znów podać przykład lubelski. Bart Staszewski, reżyser, zrealizował w Lublinie wybitny film Artykuł 18, w którym Ewa Łętowska, Agnieszka Graff i wiele innych znamienitych postaci naszego życia publicznego mówią, że ów artykuł konstytucji nie zakazuje małżeństw tej samej płci, tylko poddaje małżeństwa heteroseksualne specjalnej opiece i trosce. I tenże Bart Staszewski wziął na siebie organizację marszu równości w Lublinie. Miał z tym oczywiście wiele kłopotów, wszyscy chcieli przenieść wydarzenie na inną datę, ale nie ugięliśmy się. Dzięki Bartowi zorganizowaliśmy to, bo narzucił nam pewną dyscyplinę i znakomicie pokierował wszystkim, a później zaczął, skutecznie zresztą, pozywać do sądu homofobów lubelskich. Uważam, że w lokalności jest siła.
PG: A więc stawiasz na europejskość, czy lubelskość?
Na glokalność. Połączenie globalności z lokalnością.
PG: I w Parlamencie Europejskim będziesz się uważał za reprezentanta Polski w Europie, czy reprezentanta Europy w Polsce?
Reprezentuję całą Unię Europejską w Parlamencie Europejskim, ale oczywiście cały czas myślę o Lubelszczyźnie, bo jestem za Europą regionów. Nie tyle Europą ojczyzn, co Europą jako ojczyzną, a w zasadzie, wolałbym, matczyzną. Rodziną Europą, mówiąc Miłoszem.
Przemysław Górecki – absolwent gender studies w Instytucie Badań Literackich PAN, członek American Men’s Studies Association, autor wywiadów, szkiców, esejów i reportaży. Konsument kultury queerowej, koneser kultury muzycznej, kontestator kultury patriarchalnej i dominującej.
Profil na Queer.pl
Michał Wieczorek – student WPiA UAM, na co dzień zajmuje się doktrynami polityczno-prawnymi, okazjonalnie badacz poezji współczesnej (publikował szkice w „Pro Arte”, „Ścieżki interpretacji. Szkice nie tylko o poezji”, „Literatura-Kultura-Lektura. Dzisiejsze spojrzenie na teorie i praktyki badań literackich i kulturowych”, współpracował przy grancie „Julian Przyboś – edycja tekstów rozproszonych i niepublikowanych”). Miłośnik kampu, bibliofil, hedonista.
Profil na Queer.pl
Środa, 10.04.2019 Ujawniony naukowiec na lubelskiej liście Wiosny w wyborach do PE
Środa, 04.12.2019 Bielan: każdemu życzyłbym tego rodzaju prześladowania, jak prześladowany jest Biedroń
Poniedziałek, 27.05.2019 Wina Biedronia czy LGBT?
Niedziela, 26.05.2019 Wybory do Parlamentu Europejskiego: PiS wygrywa, Wiosna powyżej progu
Poniedziałek, 25.03.2019 Krzysztof Śmiszek "jedynką" Wiosny do Parlamentu Europejskiego