Nie zrozumcie mnie źle, nie odmawiam kinom prawa do zarabiania pieniędzy. Nie doszukuję się także homofobicznego spisku w rezygnacji sieci Helios i Multikino z projekcji "Tamtych dni, tamtych nocy". Trafia mnie natomiast szlag, że kina bez żadnego wstydu, przyznają, że dla nich liczy się tylko "piniądz".
"Premiera zbiegła się z premierami polskich filmów, które zdecydowaliśmy się pokazać w Multikinie. A tych od początku roku pojawiło się wiele (m.in. „Narzeczony na niby”, „Atak paniki”, „Podatek od miłości”, „Plan B”). Zależy nam, aby wspierać rodzime produkcje. Z uwagi na ferie do repertuaru wprowadziliśmy także sporo filmów dziecięcych.
W miniony weekend (tj. od 26 stycznia) w kinach pojawiły się inne filmy festiwalowe przyjęte przez publiczność bardzo ciepło, tj. „Księżyc Jowisza” czy „Dusza i ciało”. Nie uwzględniliśmy tych produkcji w repertuarze z wyżej wymienionych powodów." - czytamy w stanowisku kina, które otrzymała nasza redakcja.
Ja rozumiem to tak: dla nas jako sieci Multikino liczy się tylko pełna sala. Nie gramy filmów festiwalowych, nie gramy uznanych przez krytyków i publiczność kandydatów do Oscara. Na dodatek nie przepadamy za zagranicznym kinem.
Czy jest tu gdzieś minister kultury? Z tego co rozumiem, kina nie do końca są tym samym co tancbuda z piwem. To także podmioty komercyjne, ale oprócz zarabiania pieniędzy są instytucjami kultury. Jako takie korzystają m. in. z obniżonej stawki podatku VAT. Wejściówka do tancbudy i piwo to 23% podatku - bilet do kina tylko 8%. Jeśli stanowisko działu PR Multikina to także stanowisko kierownictwa sieci, to domagam się, aby Multikino płaciło tę samą stawkę, co inni przedsiębiorcy.
Tym razem trafiło na film o tematyce gejowskiej. Wśród "wykluczonych" filmów jest jednak wiele innych tytułów, na przykład zeszłoroczny laureat Oscara "Manchester by the sea" czy "Ida", która także trafiła na opór sieciówek.
Nie podoba mi się także postawa sieci Helios, która w wielu mniejszych miastach wojewódzkich jest de facto monopolistą. Sieć tłumaczy się, że chciała zorganizować "specjalne" pokazy, nie potrafiła jednak wytłumaczyć na czym ta specjalność miałaby polegać i w końcu nie zagrała filmu wcale. Przesiewając kino wyłącznie przez sito opłacalności wykluczacie kino mądre i ambitne. Dzięki Wam mieszkańcy Rzeszowa (miasto wojewódzkie) mogą oglądnąć trzy razy dziennie polską komedię romantyczną "Podatek od miłości" i cztery razy "Gnomy", w tym raz w 3D. Nie mogą natomiast zobaczyć filmu o miłości gejowskiej, który w serwisie IMDB ma średnią ocenę 8,3 i 4 nominacje do Oscara. Dodam na koniec, że sieć Helios nie wysiliła się nawet na jakąkolwiek odpowiedź na nasze zapytanie. I wam serio nie jest wszystko jedno?
Na koniec dodam łyżkę miodu do tego kinowego dziegciu. "Tamte dni, tamte noce" możecie zobaczyć w sieci kin Cinema City.
"Bierzemy pod uwagę gusta widzów oczekujących szerszego wyboru. Często wybierają filmy niszowe, ponieważ dzięki karcie Unlimited mają możliwość częstszego korzystania z kina. Zwracamy uwagę na walory artystyczne i uznanie uzyskiwane przez filmy na różnych festiwalach" - mówią przedstawiciele sieci w rozmowie z WP. Właśnie tego od kin oczekuję.
Poniedziałek, 09.02.2009 W Rzeszowie nie ma Mleka
Piątek, 26.01.2018 Multikino i Helios: nie dla "Tamtych dni, tamtych nocy"
Poniedziałek, 24.01.2011 Na kulawym naszym wózku
Środa, 09.11.2022 „Nie pomyl filmu”: Polscy widzowie zabierają dzieci na „BROS”, myśląc, że idą na przygody „Super Mario”. Dlaczego?
Środa, 25.11.2015 Grecki marazm, węgierski spleen
Wolę takie mniejsze studyjne. Tam jest inny klimat. Szkoda że Femine w Warszawie przerobili na jakąś "biedronkę"
Tylko żal tych którzy mieszkają tam gdzie Cinema City nie dotarła
To tak jakby pójść do Maca i oburzać się, że nie dają foie gras.
Nie rozumiem zdziwienia, że jakaś firma kieruje się zyskiem finansowym. Po to tworzy się firmy, żeby zarabiać.
A tym bardziej nie rozumiem, co do tego wszystkiego ma PO i .N.
Polskie społeczeństwo nie dorosło do tego typu obrazów
Nie mogę tego potwierdzić. W krakowskim Cinema City w Bonarce była pełna sala i publiczność była bardzo zróżnicowana. Ludzie reagowali kulturalnie i adekwatnie do filmu - także ci, którzy jedli popcorn :-) Ok, ja też jadłem :-)
Polskie społeczeństwo nie dorosło do tego typu obrazów
Przecież w takim kinie nie można byłoby tego filmu oglądać wśród gwizdów śmiechów i obraźliwych uwag
Żaden na prawdę DOBRY film nie nadaje się do multikin z popcornem