"Protestuję (...) przeciwko językowi nienawiści i ksenofobii wprowadzanemu przed władze do debaty publicznej (...) przeciw dyskryminacji różnych grup mniejszościowych: kobiet, osób homoseksualnych (i innych z LGBT), muzułmanów i innych". To słowa manifestu "zwykłego, szarego człowieka", czyli pana Piotra - 54-letniego mężczyzny, który 19 października podpalił się przed Pałacem Kultury w Warszawie. Pan Piotr zmarł w ubiegłą niedzielę.
We wrześniu opuścił nas 14-letni Kacper. Zapłakana matka mówi przed kamerami TV, że jej dziecko popełniło samobójstwo, bo "było zbyt wrażliwe na te czasy". Podobne komentarze pojawiały się po śmierci pana Piotra. "Był zbyt wrażliwy, leczył się, przeżywał załamanie". Śledząc reakcje w mediach - zarówno tych klasycznych jak i społecznościowych - mam przeczucie, że jest odwrotnie. Może to czasy stały się zbyt brutalne?
Mamy ogromne szczęście, bo od ponad 80 lat nie doświadczyliśmy w Polsce wojny, więc jak tu mówić o szczególnie brutalnych czasach? Niestety od kilku lat doświadczamy czegoś zupełnie nowego - a przynajmniej mi dotąd nieznanego. Zalewa nas gigantyczna fala nienawiści i znieczulicy. Zarówno politycy jak i ludzie mediów publicznych nie próbują tej fali zatrzymać. Co gorsza, czasami torują jej drogę.
Skala tego zjawiska jest przerażająca. Odnoszę wrażenie, że przerosła ona nie tylko pana Piotra czy Kacpra. Ta nienawiść paraliżuje nas wszystkich a ostatnio także media nie będące pod wpływem rządu. Sparaliżowani byli dziennikarze dużego dziennika, gdy próbowali udowodnić, że Kacper nie był (albo był?) gejem, zamiast pochylić się nad tragedią, którą codziennie przeżywają młodzi ludzie będący "zbyt wrażliwi na te czasy". Sparaliżowana była chyba także ekipa telewizji prywatnej, która samopodpaleniu się pana Piotra w dzień tej tragedii nie poświęciła nawet paska.
Nie chciałbym, żeby ten paraliż dotarł także nas, dlatego dziś zapalam świeczkę dla pana Piotra i dla Kacpra. Zapalam świeczkę wszystkim ofiarom nienawiści.
To jest chore.
Z sensem Twojej wypowiedzi w dużej mierze się zgadzam. Jeśli tak to dokładnie sformułowałeś to redakcja przesadziła. Ale znając Twoje wcześniejsze wypowiedzi nie zdziwiłbym się jeśli jednak napisałeś to ostrzej.
Moje zdanie w tej sprawie jest takie: w Polsce jest źle, PiS psuje państwo, uprawia propagandę, przejmuje różne instytucje niezgodnie z regułami gry, szczuje społeczeństwo na różne grupy społeczne dla własnych interesów, uprawia nepotyzm i rozdawnictwo kasy dla sowich przydupasów. Jest źle, ale nie aż tak źle aby trzeba było protestować poprzez samospalenie. Chwalenie tego czynu uważam za wątpliwe. Jest to na siłę szukanie męczenników. Państwo go nie spaliło. Sam sobie to zrobił.
Znając Ciebie pewnie przeklinałeś, albo odzywałeś się chamsko. Jeśli zrobisz kupkę na środku publicznego placu, to musisz liczyć się z tym, że ktoś to sprzątnie. I nie możesz nazywać tego ograniczaniem wolności Twojej wypowiedzi. To zwykłe sprzątanie, a nie cenzura.
Nie. Jedyne co napisałem, to to, że się robi z chorego psychicznie człowieka bohatera tylko dlatego, że opowiedział się "po jedynie słusznej stronie". Jak w 2011 roku podobnie zachował się inny człowiek pod kancelarią Tuska to nikt z niego męczennika nie robił. No i to wystarczyło, żeby dostać kłódkę w "Ostoi tolerancji". Jemu trzeba było pomóc, lekarza znaleźć, ratować człowieka. Gdzie była rodzina? Czemu NIKT nie patrzy na to w taki sposób? BO wszyscy są zaślepieni NIENAWIŚCIĄ do "tych drugich".
To jest chore.
Znając Ciebie pewnie przeklinałeś, albo odzywałeś się chamsko. Jeśli zrobisz kupkę na środku publicznego placu, to musisz liczyć się z tym, że ktoś to sprzątnie. I nie możesz nazywać tego ograniczaniem wolności Twojej wypowiedzi. To zwykłe sprzątanie, a nie cenzura.
Tobie coś wypaliło część mózgu, która odpowiadała za kulturalne wypowiedzi. Przy okazji została poważnie uszkodzona zdolność do czytanie ze zrozumieniem. Przeczytaj parę razy początek artykułu. Może rozwikłasz zagadkę Sherlocku.