Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 31.08.2016, Aktualizacja: Środa, 07.09.2016

"Samotny mężczyzna": blues okolicznościowy

Podziel się Tweetnij Skomentuj (6)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (6)

Łukasz Maciejewski o filmie - siedem lat po premierze

"Ktoś musi ci zadać pytanie (...) żebyś mógł na nie odpowiedzieć. Ale rzadko zdarza się spotkać człowieka, który by umiał zadawać właściwe pytania. Na ogół ludzie nie są aż tak ciekawi odpowiedzi..." * - pisał Christopher Isherwood w wydanej w 1964 roku powieści "Samotny mężczyzna", będącej literackim pierwowzorem filmowej adaptacji Toma Forda. Tytułowy single man, samotny mężczyzna to wspaniale zagrany przez Colina Firtha profesor George Falconer - uniwersytecki wykładowca literatury.

- Łukasz Maciejewski -

George od roku przeżywa śmierć partnera, Jima (Matthew Goody) którego stracił w wypadku samochodowym. Byli parą przez szesnaście szczęśliwych lat. George nie potrafi zrezygnować ze wspomnień. Ukochany powraca doń jako refren, repryza niemal wszystkich wydarzeń. Usiłuje żyć normalnie, ale to bardziej trwanie niż pełna egzystencja.
Wystarczy zasłyszany w ogrodzie szelest, zachód słońca, albo znajoma wibracja telefonu, żeby w George'u uruchamiała się wciąż na nowo lawina wspomnień po zmarłym partnerze. Wspomnień trujących, bolesnych, koniecznych. Ten pogrzeb nie skończy się nigdy: "Wyłączcie telefony, wstrzymajcie zegary, / psom rzućcie kość soczystą, żeby nie szczekały / Uciszcie fortepiany i niech żałobnicy / Przy głuchych werblach trumnę wyniosą z kaplicy" - pisał W.H. Auden w "Bluesie pogrzebowym" (tłum. Jacek Dehnel).

Tom Ford: Byłem spełniony w życiu osobistym a jednak czułem się zagubiony, ciężko chory

"Książka Isherwooda to głęboko metafizyczna opowieść o jednym dniu z życia człowieka, który nie wierzy, że cokolwiek go jeszcze w życiu czeka. To opowieść o prawdziwym "ja" napisanym przez fałszywe "ja", historia o godzeniu się z samotnością, którą wszyscy odczuwamy i o wielkim znaczeniu życia tu i teraz. O wadze zrozumienia, że małe sprawy są tak naprawdę najistotniejsze"** - pisał w reżyserskiej eksplikacji Tom Ford. I dodawał: "Moja wersja George’a ma wiele moich cech. Duchowy kryzys wieku średniego dotyka wiele osób. W materialnym świecie osiągnąłem bardzo wiele w bardzo młodym wieku: finansową niezależność, sławę, sukces zawodowy i więcej dobytku, niż było mi potrzebne do szczęścia. Byłem spełniony w życiu osobistym, miałem wspaniałego partnera, dwa piękne psy i mnóstwo przyjaciół, a jednak czułem się zagubiony, ciężko chory".

Ford, zdeklarowany gej (od 1986 roku w stałym związku z dziennikarzem, Richardem Buckleym), laureat nagrody imienia Vito Russo organizacji Gay & Lesbian Alliance Against Defamation (GLAAD), przeciwstawiającej się homofobii oraz dyskryminacji przez wzgląd na orientację seksualną i tożsamość płciową w mediach, jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych postaci w świecie mody.

Absolwent Uniwersytetu Nowojorskiego, gdzie studiował historię sztuki i architekturę, dał nowe życie domom mody Yves Saint Laurent i przede wszystkim Gucci. Dzięki talentowi i inwencji Forda, prowokacyjne kampanie reklamowe Gucci Group stały się synonimem nowego, brawurowego rozdania w świecie ekskluzywnej mody. Od lat projektuje z sukcesem pod własnym nazwiskiem.

Tom (Ford) był na minusie, więc pracowaliśmy bezinteresownie
"On jest niezwykłym projektantem, choć sam skromnie mówi o sobie, że nie jest artystą, lecz projektantem komercyjnym - wspominał Colin Forth. - Nie znam się na modzie, ale ubrania, które od niego dostałem mają większą wartość artystyczną i są zdecydowanie bardziej twarzowe, niż jakiekolwiek rzeczy, które kiedykolwiek na siebie włożyłem. Tom podarował mi sporą garderobę, bo nikt nie otrzymał za "Samotnego mężczyznę" honorarium: Tom był na minusie, więc pracowaliśmy bezinteresownie. Większość tych ubrań ma wartość sentymentalną. Najważniejsze znaczenie ma dla mnie chusteczka z filmu z inicjałem G jak George".

"Zawsze miałem intuicję, wewnętrzny głos, który dawał mi dobre wskazówki. Projektowanie mody w dużej mierze opiera się na intuicji, bo trzeba przewidywać ludzkie pragnienia z rocznym wyprzedzeniem. Nad filmem też pracowałem bardzo długo. Pisałem scenariusz zrywami przez niemal dwa lata i stworzyłem wiele jego szkiców. Gdy wyobrażasz sobie daną scenę podczas pisania, wszystko przebiega bez przeszkód. Aktorzy idealnie wypowiadają kwestie. Ujęcia są piękne. W rzeczywistości wszystko wygląda inaczej" - zwierzał się Ford.

***

Tom Ford po raz pierwszy zetknął się z "Samotnym mężczyzną" Christophera Isherwooda, autora między innymi powieści "Pożegnanie z Berlinem", na podstawie której powstał scenariusz legendarnego "Kabaretu", jeszcze jako młody człowiek: "Od razu poruszyła mnie szczerość i prostota tej historii. Miałem wtedy niewiele ponad 20 lat. Podczas poszukiwań scenariusza do mojego debiutu filmowego zdałem sobie sprawę, że często rozmyślam o tej książce i jej bohaterze – George’u. Przeczytałem ją ponownie. Jako czterdziestoparolatek odebrałem ją zupełnie inaczej. To głęboko metafizyczna opowieść o jednym dniu z życia człowieka, który nie wierzy, że cokolwiek go jeszcze w życiu czeka" ***.

Wielką kreację w filmie stworzył Colin Firth. W opinii krytyki, ale i samego aktora, było to najważniejsze i najambitniejsze z dotychczasowych wyzwań w jego karierze. Za rolę George'a otrzymał między innymi nagrodę na festiwalu w Wenecji, statuetkę BAFTY dla najlepszego aktora, nominację do Oscara. Wiele komplementów zebrała także Julianne Moore jako Charley (nominacja do Złotego Globu).

Zapytany, czy miał opory żeby wcielić się w rolę geja, Firth odpowiedział: "Żadnych. Miłość to miłość

Colin Firth podkreślał: "Scenariusz był bardzo oszczędny, oparty na ciszy i bezruchu. Film ma nietypową fabułę, trudno go zdefiniować. Ogarnęło mnie zwątpienie we własne siły. Przejrzałem scenariusz i pomyślałem: "Nie wiem, czy jestem w odpowiednim stanie ducha, by wysilić wyobraźnię na tyle, by podołać zadaniu". Paradoksalnie, właśnie ta refleksja przekonała mnie, że powinienem przyjąć rolę. Wykonać skok w nieznane, podjąć ryzyko, dać się porwać przygodzie".

Zapytany, czy miał opory żeby wcielić się w rolę geja, Firth odpowiedział: "Żadnych. Miłość to miłość. Moje zadanie nie staje się inne, dlatego że ukochany mojej postaci jest mężczyzną. Osoba, która partneruje mi na ekranie, nie będzie ze mną w prawdziwym życiu bez względu na płeć - te emocje trzeba wytworzyć. Bardzo mi się podoba w twórczości Isherwooda fakt, że seksualność nie stanowi dominującego aspektu opowieści, lecz jest po prostu jej częścią. Tworzył w czasach, w których inni autorzy maskowali orientację bohaterów - Terence Rattigan pisał o relacjach ewidentnie męsko-męskich, ale ubierał je w heteroseksualny płaszczyk. Isherwood nie czuł takiej potrzeby: tak się składa, że jego bohaterowie są homoseksualni i tyle. Ja też nie definiuję siebie poprzez seksualność. George zmaga się z wieloma problemami, ale jego orientacja się do nich nie zalicza. Myślę, że w tej kwestii jest szczęśliwy w swojej skórze".

Ekipa została dobrana precyzyjnie chociaż w dużym stopniu intuicyjnie. Kostiumy zaprojektowała współpracująca z domem mody Forda - Arianne Phillips. Operatora, Hiszpana Eduarda Graua, Tom Ford zatrudnił na podstawie przysłanego mu demo. To był strzał w dziesiątkę. Operatorsko film jest majstersztykiem, zachwycają zwłaszcza wyrafinowane, malarskie odwołania do twórczości Edwarda Hoppera czy Richarda Estesa, a także stylizacje niektórych scen na fotograficzne prace Vivien Meyer czy Roberta Mapplethorpe'a. Eduard Grau, dla którego "Samotny mężczyzna" był pierwszą dużą fabułą w karierze, jest dzisiaj jednym z najbardziej rozchwytywanych autorów zdjęć w Hollywood. Stworzył oprawę wizualną do filmów takich jak "Sufrażystka", "Pogrzebany" (Brązowa Żaba na festiwalu Camerimage), "Drugie życie króla" czy "Francuska suita". Nominowaną do Złotego Globu muzykę skomponował Abel Korzeniowski. Trzy tematy napisał także Shigeru Umebayashi, nadworny kompozytor Wong Kar-Waia, autor partytury do ukochanego filmu Toma Forda, "Spragnieni miłości". Kompozytor na zaproszenie reżysera przyjechał do Los Angeles, obejrzał materiały filmowe, i pod ich wrażeniem skomponował kilka utworów mających odzwierciedlać stan ducha George'a.

Film miał zaledwie 21 dni zdjęciowych

Budżet "Samotnego mężczyzny" nie był wysoki. Film miał zaledwie 21 dni zdjęciowych, co nawet jak na polskie warunki jest dosyć karkołomnym wyzwaniem. Na dodatek, reżyser tuż przed rozpoczęciem zdjęć zrezygnował z przygotowanych wcześniej storyboardów na rzecz starannie opracowanej listy ujęć dla każdej kamery w każdej scenie. Opustoszałą szkołę wyższą, w której pracowałby George, udało się odnaleźć w Muzeum Nortona Simona w Pasadenie, długo szukano także budynku odpowiedniego na dom profesora. Tom Ford wiedział, że na pewno musi to być dom urządzony w drewnie ("ciepło i boazeria pasowały mi do George'a"). Krótkiej realizacji filmu towarzyszył natomiast wyjątkowo długi, bo trwający ponad sześć miesięcy, montaż. "Nie rozumiałem, że można zupełnie zmienić znaczenie sceny, a nawet historii poprzez montaż" - mówił reżyser.

Światowa premiera "Samotnego mężczyzny" odbyła się ostatecznie w listopadzie 2009 roku, polska - w maju 2010 roku.Film, wbrew oczekiwaniom niektórych, nie był skandalem, nie wywołał też większych polemik. Bohaterem "Samotnego mężczyzny" jest wprawdzie gej, ale seksualność bohatera nie jest jednak w tym przypadku najważniejsza. To przede wszystkim historia utraty, samotności po odejściu bliskiej osoby. Ford za Isherwoodem pokazuje sytuację po odejściu osoby darzonej uczuciem, miłością. Jak odnaleźć sens życia po odebranym życiu, jak żyć w cieniu śmierci? Temat uniwersalny, być może dlatego film trafił do szerokiego, również heteronormatywnego odbiorcy, zyskał międzynarodową dystrybucję i stał się drugim, po "Tajemnicy Brokeback Mountain" Anga Lee, tytułem o tematyce LGBT w pełni zaakceptowanym przez szeroką, wielomilionową publiczność.

ZOBACZ TEŻ "Samotny mężczyzna" w kinach Gej też człowiek

Przychylni byli również w większości krytycy. Janusz Wróblewski podkreślał w "Polityce" świadome nawiązania Forda do estetyki kina Wong Kar-Waia, zwracał też uwagę na brak "szokowania scenami seksualnych zbliżeń".
"Profesor uniwersytecki George Falconer uwięziony w matni wspomnień, zaczyna przechodzić przez kolejne stadia boleści. Snuje się jak bezrobotny aktor w scenografii z odwołanej sztuki. Rekwizyty przywołują cienie przeszłości, te zaś sprawiają niewyobrażalną mękę. Pojedyncze chwile pozwalają zapomnieć, ale trwają zbyt krótko. Czy wśród tych skrawków codzienności znajdzie powód do dalszego życia?" - pisał z emfazą Michał Walkiewicz ("Filmweb").
"Ford umiejętnie łączy zabiegi formalne komponując opowieść o wymiarze, po trosze, uniwersalnym. Śmierć jest nieodłączną częścią życia, choć na co dzień zapominamy o jej nieuchronności. Odejście tych, których kochamy, zwłaszcza nagłe, dramatyczne, wytrąca nas z krzepiącej rutyny codzienności. Trudno to przyjąć do wiadomości, jeszcze trudniej – zaakceptować i zacząć dalej żyć" - dowodziła w "Kinie" Iwona Cegiełkówna.
Z kolei Marta Klimaszewska zachwycając się stroną wizualną filmu, pisała, że "wrażenia estetyczne problematycznie przewyższają treść filmu".
Tak czy inaczej "Samotny mężczyzna" stał się wydarzeniem. Poza nagrodami aktorskimi, reżyser otrzymał nominację do Independent Spirit Awards w kategorii najlepszy debiut i najlepszy debiutancki scenariusz (razem z Davidem Scearcem), a także nagrodę specjalną "Queer Lion", znalazł się także w głównym konkursie festiwalu weneckiego na którym uhonorowano Firtha.

Pomimo tych sukcesów, Tom Ford nie spieszył się z ponownym wyjściem na plan - dopiero w tym roku, na festiwalu weneckim, pokaże swój nowy film - dramat "Nocne zwierzęta", adaptację wydanej także u nas w 2011 roku powieści Austina Wrighta "Tony i Susan", z Jake Gyllenhaalem i Amy Adams w rolach głównych.

***

Rytm zdarzeń w "Samotnym mężczyźnie" narzuca melancholia. Stan pomiędzy psychicznym tąpnięciem, depresją, a poszukiwaniem remedium dla bolesnego status quo. Nostalgia George'a wnosi ze sobą rodzaj przejmującej pustki. Jest pięknym mebelkiem nie potrafiącym jednak zastąpić fizycznej, żywej obecności. Czyjejś dłoni, szyi, oczu, penisa...
Wartością "Samotnego mężczyzny" jest konsekwentne poszukiwanie obrazowego ekwiwalentu dla zmysłowej, sensualnej oprawy. W filmie Forda najważniejsze są właśnie zmysły. Odczucia, lęki, podskórne wibracje.

Czas rzeczywisty został podporządkowany osobliwemu cyferblatowi emocji. Zmienność godzin, miesięcy, pór roku wyznacza labilność odczuwania - od cierpienia po smutek, od nadziei po rozpacz.

Klarysa z "Pani Dalloway" Virginii Woolf byłaby zachwycona.

Jak to wszystko pokazać? Jak zrozumieć? Ford podsuwa odpowiedź zgodną z jego profesją. Poprzez urodę kadrów. Zmysłowość to wrażenie, a wrażenie jest pochodną estetyzmu oraz jego zaprzeczeń. Stąd wymuskane kadry, dominanta wiecznej kolorystycznej jesieni, cyzelatorsko portretowane przedmioty, uwrażliwienie na detal. Drżenie opuszków palców, dźwięk srebrnej łyżeczki uderzającej o talerzyk, więdnące kwiaty w wazonie. I dalej, rejestrowane przez George'a wyrzeźbione torsy studentów grających w tenisa, krople potu na ich czołach, napięte koszulki. Gejowskie spojrzenie w uniwersalnym wzroku. Klarysa z "Pani Dalloway" Virginii Woolf byłaby zachwycona.

Z powieści Woolf, ale także z "Godzin", literackiej transpozycji "Pani Dalloway" autorstwa Michaela Cunninghama oraz z wybitnej filmowej adaptacji tej powieści w reżyserii Stephena Daldry'ego, Tom Ford pożyczył również motyw samobójczej śmierci symbolizującej uwolnienie się od świata. Inaczej niż w książce Isherwooda oraz w zakupionym przez Forda gotowym scenariuszu Davida Scearce'a, George, podobnie jak Septimus Warren Smith w "Pani Dalloway", ogląda świat po raz ostatni. Decyzja o samobójstwie sprawia, że widzi wszystko ostrzej, wyraźniej, dosadniej. Przypuszczalnie także piękniej. Kiedy w jego świecie pojawia się cień pokrzepienia, ekran ożywa, zamieniając dominującą kolorystyczną szarość w pełniejszą paletę barw.

Pracę reżysera można w tym przypadku bez żadnego zawstydzenia porównać właśnie do roboty krawieckiej. To rzeczywiście haute couture. Wszystko ma znaczenie: starannie wymodelowane fryzury, cień do powiek Charley, zamszowe pokrycie foteli, czy drewniane wykończenia eleganckich automobili z epoki. Dla jednych przesada, dla innych - również dla mnie - największy, obok aktorstwa, atut filmu.

Tom ma wielki talent. Nigdy wcześniej nie kręcił filmu, ale w ogóle nie czuliśmy, że pracujemy z debiutantem
"Tom ma wielki talent - podkreślał Colin Firth. - Nigdy wcześniej nie kręcił filmu, ale w ogóle nie czuliśmy, że pracujemy z debiutantem. Wszyscy darzyli go ogromnym szacunkiem. Każdy miał silne poczucie, że można spokojnie zdać się na jego gust i ocenę sytuacji. Plan filmowy bywa miejscem o nerwowej atmosferze niepewności. Boimy się niedociągnięć, porażek, nieporozumień, wszelkiego rodzaju komplikacji. Dobry reżyser łagodzi to napięcie, jednoczy ekipę w staraniach zrealizowania spójnej wizji. Od początku było dla mnie jasne, że realizacja filmu nie jest dla niego zabiegiem służącym autopromocji. Wybór materiału udowadniał, że film nie jest dla niego okazją do zaprezentowania wiosennej kolekcji. Samotny wykładowca college'u w latach 60. Tak, bohaterowie noszą piękne ubrania, film ma olśniewającą scenografię, ale według mnie to wszystko służy pełniejszemu opowiedzeniu pewnej historii. Pedantyzm, z jakim ubiera się George, jest oznaką jego desperacji. Już na początku filmu, gdy mówi, że "stawanie się George'em to długi proces", odnosisz wrażenie, że jeśli zdejmie spinki do mankietów, rozpadnie się na części. Ubrania to jego pancerz, George jest na skraju kompletnego załamania. Ma kontrolę jedynie nad światem zewnętrznym, tylko na zewnątrz panuje porządek; wewnątrz, w głębi jego duszy, panuje chaos. Tak rozumiałem wagę jego strojów. Podobnie jest ze wszystkim innym: jego dom wiele mi o nim powiedział, jego sypialnia, wystrój wnętrz… Kiedy wchodzisz do domu Charley, tego oceanu różu, pomarańczu i złota, od razu wiele się o niej dowiadujesz. Tom nie dawał nam zbyt wielu wskazówek, za to pozwalał dużo zrozumieć za pomocą zmysłów".

***

"Wiem, czemu staramy się utrzymać zmarłych przy życiu: staramy się ich utrzymać przy życiu, żeby ich zatrzymać przy sobie. Wiem też, że jeśli mamy żyć sami, nadchodzi chwila, kiedy musimy uwolnić zmarłych, pozwolić im odejść, pozostać zmarłymi. Pozwolić im się stać fotografią na stole" - pisała Joan Didion w "Roku magicznego myślenia". To trudny proces, wymaga samozaparcia, empatii, ale i egoizmu. George z "Samotnego mężczyzny" nie potrafił zamknąć go zwycięską klamrą. Inaczej niż planował, zabrał jednak zdjęcie miłości ze sobą.

* Christopher Isherwood, Samotny mężczyzna, tłum. Jan Zieliński, Wyd. Świat Książki 2010
** wszystkie wypowiedzi twórców pochodzą z materiałów prasowych dystrybutora
*** Epizod w filmie Forda zagrał Don Bachardy, wieloletni życiowy partner Christophera Isherwooda. Bachardy zagrał rolę profesora w pokoju nauczycielskim

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (49)
ania-tstm ellin23 marinemarine andre321 patra santemuerta krzysiek2991 sweetbitter-chocolate paulina95 lapsi-yon
Nie podoba mi się (1)
connectn00kia
Komentarze (6)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
WantMeBack.
11.09.2016 10:53 WantMeBack. (28) Poznań
Film oglądałam przed snem wraz z moją dziewczyną. Po zakończeniu doszłyśmy do wniosku, że film był dla Nas trochę 'za ciężki'. Jednak film zalicza się do tych, po których budzisz się rano i nie możesz uwierzyć w to jak genialne dzieło miałeś okazję obejrzeć. Poczynając od gry aktorskiej: Colin Firth jak zwykle idealnie dobrany do roli 'sztywniaka'; muzyka odzwierciedla każdą emocję w filmie, a zakończenie... przynajmniej mnie zaskoczyło.
Na pewno warty obejrzenia. Polecam.
cytuj zgłoś 3 0
Ikona
08.09.2016 20:34 Empty life.
Kocham ten film!
cytuj zgłoś 2 0
Damian
08.09.2016 13:26 Damian dodane przez Facebooka
Wyśmienicie napisane
cytuj zgłoś 1 0
Biuro
08.09.2016 11:24 Biuro dodane przez Facebooka
Plastycznie wysublimowany:-)
cytuj zgłoś 2 0
Oliwia
07.09.2016 18:54 Oliwia dodane przez Facebooka
Jest to bardzo piękny i wzruszający film. Łez mi kilka poleciało podczas oglądania.
cytuj zgłoś 0 0
crashoverride
07.09.2016 15:20 crashoverride (109) Trójmiasto
Wszystko w tym filmie mi się podoba. Od gry aktorów, do świetnej muzyki. A wykład profesora Falconera na uczelni po prostu powala na kolana.
cytuj zgłoś 2 0
Łukasz Maciejewski
Autor
Łukasz Maciejewski
Filmoznawca, krytyk filmowy i teatralny
Członek Europejskiej Akademii Filmowej, Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych ("AICT") oraz Federacji Krytyków
Filmowych ("Fipresci").

Dyrektor programowy festiwalu "Kino na Granicy" w Cieszynie oraz festiwalu Grand Prix Komeda w Ostrowie Wielkopolskim.

Wykładowca na Wydziale Aktorskim w Szkole Filmowej w Łodzi oraz na Wydziale Dziennikarskim Uniwersytetu SWPS w Warszawie.

Laureat wielu nagród i wyróżnień dziennikarskich: między innymi statuetki "Uskrzydlony", "Dziennikarskiej Weny" oraz "Złotej Róży" za "nową jakość w krytyce filmowej", czterokrotnie nominowany do tytułu "Człowieka Roku Małopolski".

W 2017 roku opublikował tom "Aktorki. Odkrycia" oraz polsko-angielski album "Lupa / Maciejewski. Koniec świata wartości". Obie książki zyskały status bestsellera.
TAGIWięcej
colin firth filmy kino samotny mężczyzna tom ford łukasz maciejewski
Powiązane
Obraz Czwartek, 13.05.2010 "Samotny mężczyzna" w kinach Obraz Środa, 24.11.2010 "Samotny Mężczyzna" wreszcie na DVD Obraz Środa, 25.11.2009 Zrobić wszystkim dobrze i kulturalnie Obraz Poniedziałek, 22.01.2018 "Tamte dni, tamte noce" - recenzja Obraz Piątek, 16.09.2016 Renée Zellweger: większość moich bliskich przyjaciół to geje i lesbijki
Inne tematy
"Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim Wtorek, 17.03.2026 "Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności