We wtorek poznaliśmy wyniki pierwszego w Polsce badania nad życiem rodzinnym ludzi nieheteroseksualnych, przeprowadzonego przez badaczy Instytutu Psychologii PAN – "Rodziny z wyboru". Nazywamy swoje związki rodziną, jesteśmy szczęśliwi, ale chcemy pełnej równości. Czego jeszcze dowiadujemy się z badania? Tęczowych rodzin w Polsce z dziećmi może być nawet kilkadziesiąt tys.
"Bardzo się cieszę, że takie kompleksowe badania zostały zrobione. Imponują swoim zasięgiem, rozmachem, jakością" – mówiła w środę podczas prezentacji wyników badania prof. Małgorzata Fuszara, Pełnomocniczka Rządu ds. Równego Traktowania.
Dlaczego "Rodziny z wyboru"? Ponieważ będący w związkach ludzie nieheteroseksualni nie mają w Polsce ani społecznego, ani prawnego wsparcia – to, że są rodziną i tak się nazywają jest tylko i wyłącznie kwestią ich wyboru.
W badaniu udział wzięło ponad 3 tys. osób z całej Polski, między 18 a 81 rokiem życia – wszyscy ankietowani byli w związku (najkrócej 6 miesięcy, najdłużej 42 lata). Gdzie się poznajemy? Najczęściej w internecie (50 proc.), poprzez spotkania towarzyskie lub znajomych (23 proc.), najrzadziej w klubach i saunach (3 proc.) i imprezach organizowanych przez organizacje pozarządowe LGBT (1,4 proc.). 65 proc. badanych mieszka ze sobą (a więc tworzą wspólne gospodarstwo domowe), 93 proc. chce zamieszkać z partnerem/partnerką w przyszłości. To co na pewno zwraca uwagę to fakt, że
jesteśmy w związkach szczęśliwi - ponad 90 proc. ankietowanych zwróciło na to uwagę. Udany związek jest też dla nas ważniejszy (78 proc. badanych) niż zdrowie (51 proc.), czy przyjaciele (28 proc.). 97 proc. ankietowanych uważa swojego partnera/partnerkę za rodzinę, wbrew temu co myśli większość Polek i Polaków. Przypomnijmy: z
zeszłorocznego badania CBOS mogliśmy się dowiedzieć, że tylko 14 proc. naszych rodaków uważa za rodzinę parę tej samej płci (i 23 proc. jeżeli ta para wychowuje dziecko).
Niezwykle istotne są informacje, które przynosi część raportu dotycząca
rodzicielstwa i postaw wobec niego. 9 proc. respondentów zadeklarowało, że ma dziecko: 11,7 proc. kobiet i 4,6 proc. mężczyzn. Zakładając, że 5 proc. polskiego społeczeństwa to ludzie LGBT, a połowa z nich jest w związkach – może się okazać, że tęczowych rodzin jest w naszym kraju kilkadziesiąt tys. 6 proc. badanych to rodzice biologiczni, 2,3 proc. - rodzice społeczni, niecały 1 proc. zadeklarowało, że ma dziecko adoptowane. 92 proc. dzieci urodziło się w poprzednim heteroseksualnym związku ankietowanej/ankietowanego, bądź gdy nie była/był z nikim w związku, ale
8 proc. dzieci urodziło się w związku osób tej samej płci. Duża część dzieci ma kontakt z rodzicem biologicznym. Badacze zapytali też ankietowanych o powody nieposiadania dzieci.

Fot. za: "Rodziny z wyboru w Polsce. Życie rodzinne osób nieheteroseksualnych", str. 117
"Rodziny z wyboru" przynoszą także inne ciekawe wyniki, np.
dotyczące zaangażowania ankietowanych w działania na rzecz LGBT (rozumiane szeroko: od udziału w Paradzie Równości, po finansowe i wolontaryjne wspieranie organizacji, podpisywanie petycji). Tylko 37,7 proc. odpowiedziało tak, z czego bardziej zaangażowane są kobiety, zwłaszcza te między 30 a 50 rokiem życia.

Fot. za: "Rodziny z wyboru w Polsce. Życie rodzinne osób nieheteroseksualnych", str. 33
Czy były trudności z dotarciem do grupy docelowej? Marta Abramowicz, współautorka raportu "Rodziny z wyboru", podkreśla w rozmowie z nami, że dzięki internetowi jest coraz lepiej, ale zwraca uwagę, że
w Polsce ciągle najtrudniej jest z dotarciem do ludzi LGBT powyżej 40. roku życia. "Nie ma ich w życiu publicznym, rzadko udzielają się w społecznościach, także tęczowych – i nie chodzi tylko o singli, ale przede wszystkim pary, zwłaszcza kobiece. To ciągle dla nas – jako badaczy – wyzwanie" – mówi.
Czy coś ją zaskoczyło w wynikach? "Cieszy jak bardzo zadowoleni ze swoich związków są LGBT i jak bardzo egalitarne modele partnerskie tworzą: obowiązki domowe w przeważającej większości (wyrzucanie śmieci, zakupy, porządki, zajmowanie się zwierzętami, czy opieka nad kimś) wykonywane są wspólnie. I taki też model jest wśród par nieheteroseksualnych najbardziej ceniony. Warto przypomnieć, że badanie CBOS (2013 rok) pokazało, że m.in. w związkach różnopłciowych to jednak kobiety w przeważającym stopniu wykonują obowiązki domowe. Co do zadowolenia ze związków - jest i ciemna strona: single nieheteroseksualni są dużo bardziej nieszczęśliwi ze swojego życia niż ich heteroseksualni odpowiednicy".

Fot. za: "Rodziny z wyboru w Polsce. Życie rodzinne osób nieheteroseksualnych", str. 101
Abramowicz zwraca uwagę też na część badania dotyczącą życia seksualnego. Okazuje się, że po pierwsze jesteśmy z niego bardzo zadowoleni i zadowolone, po drugie: im jesteśmy starsi, tym waga seksu w naszym życiu rośnie. Także i w Polsce najbardziej zadowolone z seksu są kobiety nieheteroseksualne, będące w parach. Stawiamy też na związki monogamiczne. "To nie jest tak jakby chcieli prawicowcy, że ludzie LGBT mają wielu partnerów i ciągle uprawiają seks. W badaniu po pierwsze widać, że przeważająca liczba par jednopłciowych żyje w monogamicznych związkach (95,4 proc. kobiet i 68 proc. mężczyzn), obalony został też mit dotyczący społecznego przekonania o ponadprzeciętnej częstotliwości kontaktów seksualnych w związkach gejów i niewielkiej ilości kontaktów seksualnych w związkach kobiecych. Ludzie LGBT uprawiają seks w podobnej częstotliwości co pary różnopłciowe, a nieheteroseksualni single uprawiają seks rzadko, albo wręcz wcale. Połowa badanych kobiet miała też w ciągu swojego życia do 5 partnerów lub partnerek seksualnych, natomiast połowa badanych mężczyzn do 10 partnerów lub partnerek seksualnych"- mówi Abramowicz.
Chcemy też związków partnerskich i równości małżeńskiej. "Nie da się ukryć, że duża część polskich tęczowych rodzin chce sformalizowania swojego związku. 87 proc. ankietowanych chciałoby związków partnerskich, 70,5 proc. - małżeństw/ślubów cywilnych zawieranych w Urzędzie Stanu Cywilnego, a 44,6 proc. wystarczy umowa cywilno-prawna (typu PACS) spisywana przed notariuszem. Te wyniki pokazują coś o czym mówię od dawna: tylko pełna równość. Wiele par zwracało uwagę w badaniu na stopień i zakres trudności związanych z brakiem możliwości sformalizowania związku, ale bardzo istotna okazała się też ta strona formalizacji związana z rodzicielstwem" – reasumuje Marta Abramowicz.
"To co dla mnie, jako pełnomocniczki, jest w tym raporcie przydatne to wskazanie, że trudności z jakimi spotykają się na co dzień rodziny z wyboru łączą się z pewnymi oczekiwaniami. Mają one dwa wymiary: z jednej strony symboliczny, ale z drugiej strony bardzo konkretny, praktyczny. I właśnie wskazanie w raporcie tych konkretnych oczekiwań oraz fakt, że stopniowe rozwiązywanie pewnych trudności jest dla tego środowiska takie ważne, jest w mojej pracy niesłychanie cenną wskazówką" - podkreśla prof. Małgorzata Fuszara.
(md)
Projekt “Rodziny z wyboru w Polsce" jest pierwszym tak kompleksowym i największym w naszym kraju badaniem poświęconym rodzinom/związkom nieheteroseksualnym zwanym – zgodnie z przyjętą na Zachodzie terminologią – rodzinami z wyboru. Kierowniczką projektu jest dr hab. Joanna Mizielińska, autorkami raportu są Joanna Mizielińska, Marta Abramowicz i Agata Stasińska. Projekt finansowany ze środków budżetowych na naukę w latach 2013-2015 (grant "Ideas Plus"). Więcej informacji na rodzinyzwyboru.pl
Bo tak naprawdę ciężko jest dziś być "rodziną z wyboru". Wobec braku ochrony prawnej i finansowej ze strony państwa dla nas i naszych związków zdecydowanie się na poszerzenie grona dwóch osób, które wstąpiły weń z własnej woli o dziecko jest sporą odpowiedzialnością - także w stosunku do tego dziecka...
Pewnie, że chciałabym współtworzyć związek 2+... = rodzinę (dla mnie 2+0 to nadal związek), ale chyba dziś w pl, gdybym już stanęła przed wyborem czy decydować się na rodzicielstwo biologiczne/adopcyjne nie miałabym tej odwagi...
Cieszę się, że mogłyśmy brać w nich udział.
A dzięki wysiłkom takich osób jak Marta Abramowicz tzw. mainstreamowe media podjęły temat osób LGBT w perspektywie rodzinnej a nie sensacyjnej ;)
A kto broni?
po prostu mi witki w tym momencie opadły...
A kto broni?