Krótko: tak, dopuszczać.
Ja też nie lubię polityki. Często mnie nudzi, rzadko kiedy porywa. Jest niewielu polityków, których naprawdę szanuję – a jeśli już kogoś darzę takim uczuciem, to dlatego, że znam tę osobę osobiście i wiem, że na to zasługuje. Nie możemy jednak nigdy zapominać o tym, że Parada Równości i Marsze Równości są wydarzeniami politycznymi. Z perspektywy warszawskiej Parady czasem tego nie widać. U nas nie trzeba walczyć o ulice, jak to ma czasem miejsce w innych miastach. Wydaje się, że tutaj jest muzycznie, kolorowo i imprezowo. I oczywiście, jest. Ale to nie oznacza, że imprezowanie na środku ul. Krakowskie Przedmieście nie jest polityczne. Przecież na co dzień często obawiamy się złapać osobę nam bliską za rękę na ulicy. Ba! Żyjemy w kraju, gdzie często założenie różowej koszulki jest aktem politycznym.
Jeśli chcemy, by Marsze były coraz bezpieczniejsze – dopuszczajmy do głosu polityków/polityczki. To z powodu ich obecności policja będzie działać ze zdwojoną siłą.
Jeśli chcemy, by Parada nie traciła swojego politycznego wymiaru walki o zmiany w prawie – dopuszczajmy do głosu polityków/polityczki. To oni mają możliwość wpływania na to prawo.
I jeśli chcemy, by Marsze i Parada były rzeczywiście otwarte – dopuszczajmy do głosu polityków/polityczki. Przecież one/oni też mają prawo, jak my, walczyć o zmiany na lepsze.
Jej Perfekcyjność Osoba trans, socjolożka, medioznawca, doktoranta w Instytucie Socjologii UW, Prezes Queer UW, bloggerka, dziennikarz, członkini Zarządu Fundacji Wolontariat Równości.





Btw. nalezy rozgraniczyc, tak jak w przypadku Grodzkiej czy Biedronia, fakt, ze sa to osoby bedace aktywistami. Co innego np. Senyszyn.
A Senyszyn wg też by mogła ;)
Ja zrobiłbym wyjątek tylko dla osób które ciągle walczą o naszą sprawę. Jak Pani Grodzka czy Pan Biedroń. No ale wtedy pojawia się kolejny problem bo jeśli przemawiali by tylko członkowie RPP to wtedy marsz stałby się zupełnie polityczny i trzeba by było zmienić nawę na marsz Paliokta. A wtedy to by była zupełna katastrofa bo już nikt by nie przyszedł :)
Sprawa nie jest taka zero-jedynkowa. To nie jest tak, że świat polityczny dzieli się na tych co walczą o naszą sprawę, i na tych co walczą przeciw nam. Są tacy co walczą mnie i tacy co więcej. Kto niby miałby oceniać, że osoba X dostatecznie walczy, a osoba Y już nie?
Czy Joanna Senyszyn z SLD zasłużyła sobie na Twoje uznanie i pozwolisz jej na przemawianie czy jeszcze musi się postarać?
Ja zrobiłbym wyjątek tylko dla osób które ciągle walczą o naszą sprawę. Jak Pani Grodzka czy Pan Biedroń. No ale wtedy pojawia się kolejny problem bo jeśli przemawiali by tylko członkowie RPP to wtedy marsz stałby się zupełnie polityczny i trzeba by było zmienić nawę na marsz Paliokta. A wtedy to by była zupełna katastrofa bo już nikt by nie przyszedł :)
Jeśli mu faktycznie zależy na równości niech idzie normalnie jak zwykły obywatel a przemówienia niech wygłosi na mównicy.
Wyprosić ich jednak nie można bo im więcej znaczących ludzi tym lepiej (bezpieczeństwo, wzrost prestiżu wydarzenia). Należało by ich nawet zapraszać :)
Jednak powinno im wystarczyć że ktoś ich sfilmuje na marszu, potem przeprowadzi wywiad w którym opowiedzą czemu tu są i po co. Wtedy oni sobie coś ugrają a marsz nie będzie aktem politycznym.