Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Czwartek, 27.08.2009 14:48

Debata: Jak zwał tak zwał?

Podziel się Tweetnij Skomentuj (37)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (37)

Potyczki o słowa

Mamy XXI wiek. "Sodomici" ustąpili już dawno miejsca "gejom", dziwaczne "trybady" otrzymały miano "lesbijek". Oprócz tego bi- i transseksualiści, transgenderowcy, aseksualiści, queerowi, a także cała reszta, której nie w smak szufladkowanie własnej osoby. Nadal jednak mamy problem. Jak niewykluczająco w debacie publicznej nazywać, umownie powiedzmy "osoby niehetero"? Propozycji jest wiele: jeden pojemny worek z etykietą "geje", szczególnie upodobany przez mainstreamowe media; szerzej, jednak ciągle z przymknięciem oka na osoby bi-, trans- oraz queerowe: "geje i lesbijki"; poprawnie politycznie, choć nie wyczerpując tematu "LGBT", a może niewykluczające, lecz często niezrozumiałe LGBTQA..XYZ? Jak w prosty sposób mówić o mniejszościach seksualnych? Rozpoczynamy dyskusję.
Hubert Zięba
Hubert Zięba Student anglistyki, zastępca koordynatora KPH Rzeszów
Zastanawiam się, dlaczego mielibyśmy mówić na siebie, że jesteśmy niehetero? To tak, jakby bruneci i brunetki mówili o sobie "nieblond". Nie jesteśmy "niejacyś", tylko jacyś. Pytanie: jacy? Szkoda, że nasza patriarchalna kultura zapożyczyła angielski przymiotnik "gay" w formie rzeczownika rodzaju męskiego, przez co lesbijki, osoby biseksualne, transpłciowe i wszyscy inni... niehetero są wykluczeni.

A może LGBTQ? Kiedyś było tylko LGB czy GLB. Ileż można ten skrót rozwijać, by nikt - jak np. osoby aseksualne i interseksualne - nie były pominięte? A może powiniśmy się skoncentrować na naszym ojczystym języku i korzystając z doświadczenia Czechów zaadaptować jakiś polski przmiotnik. Oni używają wyrazu "teply" (ciepły). Może my też jesteśmy ciepli i ciepłe? W końcu kto dzisiaj jeszcze używa tego wyrazu w jego oryginalnym znaczeniu? Mówimy raczej, że ktoś jest miły/miła. W końcu przymiotnik "gay" w kulturze krajów anglojęzycznych, który do dzisiejszego dnia określa tam zarówno mężczyzn, jak i kobiety, oznaczał kogoś radosnego, więc my bądźmy ciepli i ciepłe.
30 18
Aleksandra Sowa
Aleksandra Sowa koordynatorka KPH Kraków, rzeczniczka prasowa Queerowego Maja
Odpowiedź będzie może gorzka, ale prawdziwa - na przykładzie funkcjonowania grup reprezentujących interesy LGBT (lub: les/gej).

Po pierwsze zapytam: czy wszystkie mniejszości seksualne pozostają w obrębie działalności organizacji zajmujących się LGBT? Chodzi tak o działania praktyczne, jak i medialno - publicystyczną gadaninę. Jeśli odpowiedź brzmi nie, to kolejne pytanie: dlaczego w debacie publicznej, przez używanie "maksymalnie wkluczającej" retoryki, mają wypowiadać się pośrednio w imieniu osób AI...XYZ, o których, najczęściej, nie mają pojęcia?

Niestety, trochę daliśmy się omamić bajką o maksymalnej reprezentatywności osób, które w istocie reprezentują tylko CZĘŚĆ mniejszości seksualnych - najczęściej tę część, która ich dotyczy w jakikolwiek sposób. Oczywiście, swoją postawą powinniśmy stwarzać płaszczyznę do debaty na temat osób i praw osób o innych tożsamościach psychoseksualnych, jednak nie możemy udawać i oszukiwać, że kiedykolwiek kiwnęliśmy palcem w ich sprawie. To nie jest zarzut - nie mamy obowiązku zajmowania się wszystkim, tym bardziej jeśli mamy o tym średnie pojęcie.

Pozostaje jednak jeszcze jedna kwestia - przekazu medialnego i tutaj z kolei, spłaszczania istoty spraw do granic możliwości, czyli: "gejów". I w tym przypadku już nie do końca chodzi o to, co i jak my mówimy, w jaki sposób się przedstawiamy, opowiadamy o sobie i sprawach nas dotyczących. Za każdym razem liczą się dobre chęci, lub ich brak u dziennikarza piszącego tekst i z tym na chwilę obecną naprawdę niewiele możemy zrobić, bo nasza rola kończy się na mozolnym przygotowaniu konstrukcji zdania zgodnie z najnowszymi trendami PR. I wcale się tego nie wstydźmy.
14 16
Mariusz Kurc
Mariusz Kurc Redaktor naczelny "Repliki", członek Zarządu Kampanii Przeciw Homofobii
Największą plagą polskiej debaty o osobach niehetero jest pomijanie lesbijek. Czytamy o "gejach przeciw Cejrowskiemu", o relacjach prezydenta Obamy czy Kaczyńskiego "z gejami", o "gejowskiej propagandzie", "gejowskich związkach". Więc jako punkt pierwszy - do realizacji od zaraz postulowałbym pamiętanie o tym, że homoseksualność dotyczy również kobiet.

Coraz popularniejszy jest termin "LGBT" (lesbijki, geje, osoby Bi- i transseksualne) lub LGBTQ ("Q" jak "queer" dla tych, którzy nie identyfikują się ani z czterema poprzednimi literami, ani i z "h" jak hetero). To krok w dobrą stronę, w stronę "wkluczania".

Z drugiej strony przestrzegam przed mechanicznym zastępowaniem "gejów" "osobami LGBT", "osobami nieheteroseksualnymi" itd. Przykładowo: nie jest błędem pisanie, że Kylie Minogue jest "ikoną kultury gejowskiej" (w społeczności lesbijskiej czy trans - z tego, co wiem - Kylie nie zajmuje jakiegoś szczególnego miejsca).
Drugą największą plagą polskiej debaty o osobach niehetero jest fakt, że ta debata z samego założenia uznaje nas - osoby LGBT - za "problem do dyskusji", podczas gdy homofobię unieważnia się argumentem "każdy ma prawo do własnego poglądu". Tymczasem to nie Tomasz Raczek, Michał Piróg czy Anna Laszuk są "problematyczni" jako (otwarte) osoby homoseksualne, tylko Wojciech Cejrowski czy Janusz Korwin-Mikke (i niestety, wielu innych) - osoby otwarcie homofobiczne. Mniej "debat o homoseksualizmie", więcej "debat o homofobii"!
24 8
Aleksander Kuczek
Aleksander Kuczek Redakcja IS
Trudność w określeniu jednym słowem osób nieheteronormatywnych daje do myślenia. Pojęciem "osoba homoseksualna" można by jeszcze od biedy objąć i geja i lesbijkę. Ale już jedno pojęcie określające osoby biseksualne, transgender, transseksualne czy aseksualne po prostu nie przychodzi przez gardło nawet najbardziej zaciekłym aktywistom LGBTQAXYZ.

Może więc po prostu trzeba uznać, że skoro nawet język "nie przepuszcza" takiej karkołomnej konstrukcji, to ludzie Ci - w gruncie rzeczy - nie tworzą jednej grupy i nie mają wspólnych interesów. Ja wiem, że w większej grupie łatwiej zauważyć pewne problemy, ale prawda jest taka, że - jako gej - nie bardzo potrafię zrozumieć rozterki biseksualisty, a już bardzo muszę się wysilić żeby pojąć ból osób transseksualnych. I nie wynika to z braku empatii - ich problemy są po prostu zupełnie różne od tych, z którymi ja sam borykam się na co dzień.

Dlatego proponuję: nazywajmy rzeczy po imieniu. Jeśli na czymś zależy lesbijkom - nie podpisujmy pod tym gejów. Jeśli osoby aseksualne mają jakiś postulat, nie twórzmy sztucznego frontu jedności z osobami transgender. Nie bycie hetero to za mało, żeby jednoczyć się pod wspólnymi sztandarami.
32 15
dr Jerzy Krzyszpień
dr Jerzy Krzyszpień Anglista, tłumacz
Określenie "mniejszości seksualne" ma sporo plusów: jest zrozumiałe, niewyłączające i już dość często używane. Niepożądane może wydawać się to, że znaczną część społeczeństwa klasyfikuje akurat jako "mniejszość". Lecz koncepcja mniejszości seksualnych (która po Stonewall na Zachodzie okazała się politycznie skuteczna, a my jesteśmy chyba na jeszcze mniej zaawansowanym etapie emancypacji) posiada analogię w bardziej akceptowanych mniejszościach narodowych, sugerując pewien porządek społeczny, który dla wielu może być do przyjęcia.

Druga w kolejności mogłaby być mniej zgrabna fraza "ludzie nieheteroseksualni". Gdy zaś zakłada się uważnych odbiorców, można też, zwłaszcza w języku pisanym, używać krótkiego terminu"ludzie LGBT", wyjaśniając go za pierwszym razem w nawiasie: lesbijki, geje, biseksualni, transseksualni/transpłciowi, co w istocie nieraz pojawia się w tekstach anglojęzycznych. Nie uciekniemy z globalnej wioski, w której "ważne" pomysły przejmuje się z obszaru języka angielskiego. (Nawiasem mówiąc, idea promowania nowych określeń, by ludziom uprzedzonym za pomocą języka otwierać oczy, często nie idzie w parze z prostotą czy krótkością wypowiedzi. Pomysłodawcy pewnych dłuższych określeń na Zachodzie o tym wiedzą i świadomie toczą boje o ich akceptację.)

Z kolei słowo"queer" ze względu na specyficzną formę oraz denotacyjne i konotacyjne znaczenie ogranicza się jako zapożyczenie głównie do tekstów specjalistycznych. Czasami używany jako jego odpowiednik polski wyraz "odmieniec" z uwagi na swoją inną historię nie jest na razie jego dokładnym przekładem, lecz może się do niego zbliżyć, gdy wyraz "queer" w języku angielskim będzie już całkowicie zawłaszczony jako określenie neutralne. A zatem prosto i krótko: "mniejszości seksualne"?

Uwaga na marginesie: Nasuwa się pytanie, jakie znaczenie obecnie dla emancypacji przynajmniej niektórych mniejszości seksualnych w naszym kraju mają pewne słowa. Od dzielenia otaczającej nas rzeczywistości na kategorie nie uciekniemy. Dlatego proponuję, byśmy odrobili zaległe zadanie z niższych klas szkoły wyzwolenia (temat lekcji: Język a władza - przykłady z codziennego życia). Niektóre z wniosków byłyby następujące:
-Porzućmy XIX-wieczny dyskurs medyczny i zamiast "homoseksualizm"(jak "artretyzm"i "reumatyzm") mówmy i piszmy "homoseksualność" (jak "seksualność kobiet"), a zatem także "biseksualność", "transseksualność"/ "transpłciowość" (i w końcu ";heteroseksualność", chociaż o tej ostatniej społeczeństwo nie tyle mówi, ile nią żyje).
-Ponieważ rzeczowniki jako etykiety mają większą siłę rażenia niż przymiotniki, zamiast zasłaniających człowieka słów "homoseksualiści", "biseksualiści", "transseksualiści"(forma "-izm"dała formę "-ista) mówmy i piszmy (ludzie) homoseksualni", biseksualni, transseksualni czy transpłciowi (tak jak "bogaci" i "biedni" bywają formami mniej stygmatyzującymi niż "bogacze" i "biedacy"; porównaj też "prawosławni", "leworęczni" itd.). Forma "osoby homoseksualne" to już postęp, lecz efekt wyrazu "osoby" jest nieco problematyczny, sugerując tylko odosobnione zjawiska.
-Tłumacząc angielskie słowo "gay" (gdy odnosi się do obu płci), nie przemilczajmy arogancko kobiet, więc mówmy i piszmy"lesbijsko-gejowski" bądź "lesbijski i gejowski". Widoczność kobiet lesbijek ma istotną wartość.
Należałoby znaleźć sposób na docieranie z refleksjami tego typu do mediów. Odrzucajmy etykiety lub modyfikujmy je, by nas - jako ludzi - mniej zasłaniały.
46 4
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (42)
wikizlosnica kris007 yga villemo_ads miyako yomawaru beny1313 barteek cailith younggayf
Nie podoba mi się (3)
haakon menatalpathology rojza_genendel
Komentarze (37)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
wikizlosnica
11.10.2009 10:04 wikizlosnica (33) Alwernia / Kraków / Alanya
Jakiej orientacji jesteś ?
LGBT.
I wszyscy wiedzą o co kaman.
Ha...
Ha...
Ha...
Popieram Sweetgary,
po co jakieś umowne określenia?
Każdy zrozumie, kiedy powiesz, że jesteś trans albo bi.
cytuj zgłoś 0 0
haakon
14.09.2009 15:36 sweetgary (40) Kraków [X] / 3miasto [ ]
I znów kolejny wybujały problem, jakby nie było się czym zajmować.
Forma nazewnictwa to akurat sprawa drugorzędna.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
04.09.2009 16:10 Krzysztof Zabłocki
Cały wdzięk języka polega na tym, że jest tak bogaty, że jest tyle wariantów, że są oboczności, itp. Ponadto znaczenie każdego słowa zależy od kontekstu. Dyskusje takie jak ta są pożyteczne, bo wyostrzają językową świadomość. Gorzej, że tak naprawdę mało kto wie, co właściwie oznacza słowo gay w tym kontekście - otóż oznaczało i nadal oznacza nie tylko "wesoły", ale także "rozwiązły", rozpustny, "przegięty". Dlatego zaczęto je używać w odniesieniu do homoseksualistów, a potem zostało podjęte przez po-Stonewallowski, nowpowstający ruch gejowski jako swego rodzaju prowokacja - podobnie jak słowo queer dwadzieścia lat później. Queer to poczatkowo był eufemizm (dziwny), potem słowo stało się obraźliwe. A teraz znaczy to, co znaczy - jest szacownym określeniem z języka akademickiego, a także najbardziej pojemnym słowem odnoszącym się do nieheteronoramtywności.

Myślę, że nie sposób znaleźć kolejnego słowa - i nie ma takiej potrzeby. Nieheteronormatywność jest z założenia różnorodna i wymykająca sie ścisłej kategoryzacji - i nie sposób załatwic jej jednym słowem. Ja wolę bogatą mozaikę słow i gier nimi, niż glajszachtowanie języka.

W czasie II wojny polscy komuniści w Rosji uznali, że używanie słowa Żyd jest "politycznie niepoprawne" - choć wtedy, rzecz jasna, nie było tego pojęcia. Zaczęli wiec w publicystyce (tzn. polskiej prasie wydawanej w ZSRR) używać rosyjskiego "jewrej" - ale wkrótce poszli po rozum do głowy (to jwerej brzmiało śmiesznie!) i zoastawili Żyda w spokoju, pozwolili mu żyć w języku...

Podobnie było ze słowem "sowiecki", które zastąpiono "radzieckim" - a przecież słowa "sowiecki" sami "Sowieci" używali! Oczywiście chodziło o nieprzyjazne przedwojenne klimaty, przedwojenny "kaczyzm"... A obecnie "sowiecki" znów wróciło do łask, choć jednak ma ten pejoratywny wydźwięk. Podobnie jak słowo "reżim"...

Ale może na razie tyle...

cytuj zgłoś 0 0
Ikona
02.09.2009 1:38 deprivator
Cieplaki z Unijnej Paki
cytuj zgłoś 0 0
lilianne_blaze
30.08.2009 1:40 lilianne_blaze (109) Warszawa
Mnie osobiscie to jest w duzej mierze obojetne. Pisze najczesciej "osoby homo" i "LGBT" i licze na zdolnosc czytania ze zrozumieniem i dostrzegania kontekstu przez czytajacego ;\
Jedna rzecz co do ktorej jestem zdecydowanie przeciwko to proby "oswajania slowa pedal".
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
30.08.2009 0:45 vengeance
A jeśli ta sama litera oznacza kilka rzeczy? Aseksualność, autoseksualność? Biseksualność, bigamia, bear, bareback? Powoli dochodzę do przekonania, że stwarzamy problemy tam gdzie ich nie ma. Przecież tutaj chodzi tylko i wyłącznie o słowa, a wiadomo, że za pomocą języka nikt i nigdy nie będzie w stanie odzwierciedlić wszelakim konceptów. Wygląda na to, że ta dyskusja przerodziła się w plebiscyt na to, kto z kogo zrobi większego idiotę. Dla Was mogę się stać niehetero niemądrym nieblondynem. Nie zrobi mi to żadnej różnicy. No może oszczędzę sobie trochę nerwów :)
cytuj zgłoś 0 0
lilianne_blaze
29.08.2009 2:21 lilianne_blaze (109) Warszawa
Yup. Jeszcze mozna dodac (F)riends, (F)amilies and/or (A)llies. I pare innych. Gdyby chciec zrobic skrot ktory naprawde obejmuje wszystko i wszystkich, to mialby _duzo_ liter.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
29.08.2009 2:20 cinclus
No więc właśnie. Czyli pytanie jest źle zadane. Bo jak rozumiem istotą dyskusji jest w tym momencie nie leksyka, ale nasze wzajemne relacje i obawa, żeby kogoś przypadkiem nie urazić poprzez pominięcie/wykluczenie.
Dlatego jedna rzecz, to język "zewnętrzny", na potrzeby komunikacji z ogółem społeczeństwa, a zupełnie coś innego rozmowy między nami. I tu również, w tym drugim przypadku, mogą zaistnieć różne sytuacje: jeśli rozmawiam ze znajomymi, którzy mnie znają, znają mój charakter, poczucie humoru, znają moje poglądy, to oni doskonale wiedzą, że jeśli mówię „geje”, to mam na myśli zarówno chłopaków jak i dziewczyny. I osoby trans. I queer też. A mówię „geje”, bo tak jest szybciej, a i tak wiem, że wszyscy wiedzą o co chodzi (i „geje”, a nie „les”, bo moje wewnętrzne „ja” mi podpowiada, że przynależę do gatunku samczego i z nim najbardziej się utożsamiam – a znajome dziewczyny wiedzą o co chodzi i wiedzą, że w tym momencie też są gejami – i z drugiej strony ja się nie obrażam, jak one do mnie mówią, że jestem „zajebista laska”, bo jest to tylko rodzaj kodu między nami, który nie jest w stanie zachwiać mojego osobistego poczucia męskości). Ale to w rozmowie z dobrymi znajomymi. Tu, na InnejStronie, też czuję się w swoim środowisku, chociaż niewiele osób stąd znam osobiście. Dlatego tu nigdy bym nie użył skrótu „gej” dla ogółu swoich pojęć. Nie wiem, czy dlatego, żeby kogoś nie urazić? Chyba bardziej dlatego, żeby być dobrze zrozumianym.
Więc zgadzam się z Tobą, że w „wewnętrznych” rozmowach takie nadmuchiwanie pojęć jest żałosne.
Jednak będę się upierał co do „zewnętrznego” języka. Uważam, że jeśli chce się cokolwiek wywalczyć, to łatwiej jest coś wywalczyć w imieniu większej, niż mniejszej ilości osób. Dlatego w języku „zewnętrznym” pojęcie osób nieheteronormatywnych wydaje mi się najodpowiedniejsze. Bo gdyby chcieć „zewnętrznie” być precyzyjnym (i uczciwym wobec siebie!!!), to co? Powiesz, że walczysz wyłącznie o prawa gejów (znaczy się facetów), do tego tych nieprzegiętych blondynów o wzroście 176-182cm, z prostym nosem, w wieku 25-35 lat, lubiących Madonnę? Wiadomo, że nie. Więc tu tak naprawdę możemy się zastanawiać nad dwoma zupełnie innymi zagadnieniami:
1. jaki w nas samych jest stopień akceptacji dla osób o nie idealnie naszych preferencjach (a może nawet gustach) seksualnych? Do którego miejsca możemy iść na kompromis i zawiązywać koalicje w walce o wspólne prawa?
2. jakie słowa uznamy dla nas za obraźliwe, jeśli wypowiadają je osoby o nie naszej preferencji seksualnej? (bo jak ze znajomymi się umawiamy na „zlot ciot”, to to nas bawi, ale jak za plecami słyszę pogardliwe „pedał”, to mam wkurw i dałbym w mordę.

BTW czy w tej dyskusji wypowiedziała się jakaś kobieta?
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
29.08.2009 2:09 kler
popytałam, poszperałam i wychodzi na to, że można być hetero, urodzić się w ciele pasującym do tego co ma się w głowie i wciąż być nieheteronormatywnym. więc chyba jesteśmy skazani na to ogoniaste lgbtiqa, huh?
cytuj zgłoś 0 0
lilianne_blaze
29.08.2009 1:45 lilianne_blaze (109) Warszawa
Nie sadze zeby dalo sie "ustalic granice", ale wiekszosc przypadkow jednak da sie okreslic. Np. na przykladzie tego ojca zostajacego w domu z dzieckiem - czy jest to obustronnie podjeta decyzja? czy czuje sie spelniony w takiej roli? A moze go wyrzucili z pracy za lenistwo a ktos pracowac musi, wiec "tak wyszlo"?
cytuj zgłoś 0 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • ...
  • 4
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
debata publiczna język inkluzywny Media Nazewnictwo mniejszości seksualnych Polska poprawność polityczna Społeczeństwo terminologia
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 02.02.2015 Solidarni z Anną Grodzką Obraz Wtorek, 28.10.2003 Gadzinowski w Przeglądzie Obraz Niedziela, 18.06.2023 Żart, który podzielił Polskę na pół - czy ataki na Krzysztofa Daukszewicza są uzasadnione? Obraz Sobota, 17.06.2023 Parada Równości w mediach i w rzeczywistości Obraz Wtorek, 16.05.2023 Nieudany „żart” na żywo w „Szkle kontaktowym”- jest stanowcza reakcja TVN24 i przeprosiny
Inne tematy
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się