Jesteśmy różni i różny jest też sposób radzenia sobie z tak traumatycznymi wydarzeniami.Nie sposób jednak uciec od tematów ciężkich. Nie da się nie myśleć o śmierci, o ludziach których sami straciliśmy, o naszym własnym przemijaniu, nieobliczalności losu oraz naszej własnej bezsilności.
Śmierć jest trudnym doświadczeniem - chyba dla każdego. Sobotnia katastrofa spowodowała w jednej chwili śmierć ponad 90 osób. Dla większości z nas nie byli to ludzie osobiście nam bliscy, ale mieliśmy z nimi kontakt poprzez ekran telewizora, pierwsze strony gazet czy głośniki radia. Człowiek, z którego opinią bardzo się liczę, skomentował sobotnie wydarzenia krótkim zdaniem - "...i co można powiedzieć, co nie będzie banałem?". Masz rację Jacku, ale jak reagować na to, co ostatnimi dniami dzieje się w przestrzeni publicznej - także tej wirtualnej? Jak radzić sobie z niewyobrażalnymi banałami i pustymi gestami z jednej strony i z ignorancją, agresją i frustracją z drugiej?
Jesteśmy różni i różny jest też sposób radzenia sobie z tak traumatycznymi wydarzeniami. Dla mnie pomocna była obecność mojego chłopaka, wieczór spędzony z przyjaciółmi, słuchanie mojej ulubionej stacji radiowej. Nie sposób jednak uciec od tematów trudnych. Nie da się nie myśleć o śmierci, o ludziach których sami straciliśmy, o naszym własnym przemijaniu, nieobliczalności losu oraz naszej własnej bezsilności.
Jako wydawca "Innej Strony" nie miałem żadnych wątpliwości, że do tematu katastrofy pod Smoleńskiem należy podejść poważnie i konsekwentnie lub wcale - zachowując godne milczenie. Zdecydowałem się na pierwszą opcję. Największym wyzwaniem było jednak stworzenie warunków, w których nasi czytelnicy mogliby spotykać się w pozbawionej agresji i nachalności przestrzeni wirtualnej i choćby przez samą współobecność wspierać w tak trudnych dla wielu z nas dniach. Na stronie opublikowaliśmy krótką notkę o ofiarach oraz obszerny artykuł o szczególnie bliskiej naszej społeczności osobie - o Izabeli Jarudze-Nowackiej. Postanowiliśmy nie blokować komentarzy na stronie, decydując się na filtrowanie ewentualnych nadużyć. Pomysł niestety się nie sprawdził... Nasz portal zalała fala werbalnej przemocy.
Internet jest szczególnym medium. Szczególnym, bo tworzonym w dużej mierze przez amatorów a nie profesjonalnych dziennikarzy oraz przez samych użytkowników, mających często poczucie bezkarności zarówno w prawnym jak i społecznym znaczeniu tego słowa. Katastrofa, która wydarzyła się w sobotę w bardzo brutalny sposób uwydatniła niedoskonałości tego medium. Zaledwie kilka godzin po tragicznym wypadku dowiedziałem się od znajomego na portalu społecznościowym Facebook, że jedyną jego refleksją po śmierci 95 osób jest lista kolejnych osób, które powinny znaleźć się na pokładzie samolotu TU-154. Autorem tej myśli jest osoba wykształcona i poważana. Nie wiem jakie były jej motywy. Może sama nie wie. Dzięki filtrom na FB udało mi się uniknąć w dużej mierze czytania tego typu wypowiedzi. Całego internetu nie da się jednak filtrować. Jestem przerażony śmietnikiem emocjonalnym i informacyjnym, z którym zostałem skonfrontowany w tzw. wirtualu. Najprawdopodobniej nie ja sam. Na najpopularniejszych polskich portalach komentarze pod artykułami o katastrofie znikały szybciej niż się pojawiały. Niektóre portale zablokowały funkcję komentowania wybranych tekstów lub wprowadziły uprzednią weryfikację wszystkich wpisów.
Uważam, że swoboda wypowiedzi jest czymś na tyle ważnym, że ograniczanie jej powinno odbywać się tylko w najbardziej szczególnych przypadkach. Szkalujące, nieprzemyślane i agresywne wpisy w księdze kondolencyjnej spełniają znamiona czegoś szczególnego - czegoś szczególnie okropnego. Osoba prezydenta Lecha Kaczyńskiego wzbudzała i nadal będzie wzbudzać silne emocje. Redakcja naszego portalu często i ostro krytykowała zmarłą głowę państwa. To była szczera krytyka i nie wstydzę się jej ani nie będę się niej wycofywał. Do jego śmierci będę jednak podchodził z odpowiednim szacunkiem. Potrzeba tańca nie usprawiedliwia tańczenia na czyimś grobie. Na wszystko jest odpowiedni czas i miejsce. Grób jest miejscem ciszy.
Wśród osób, które zginęły na pokładzie samolotu prezydenckiego były takie, które budziły we mnie dość negatywne emocje. Te emocje są niczym w porównaniu z uczuciami, które wywołuje obraz młodej kobiety, płaczącej nad trumną swojego ojca. Sam doświadczyłem już straty bardzo bliskiej mi osoby i wydaje mi się, że wiem co czuje Jarosław Kaczyński. W miejscu złości pojawia się współczucie i zrozumienie. Myślę, że to uczucia, które są w każdym z nas, jeśli dopuścimy je do głosu.
Wiem, że wielu ludzi nie radzi sobie z zaistniałą sytuacją. Bezradność rodzi frustrację i wściekłość. Internet jest dla nich miejscem, gdzie w sposób zupełnie niekontrolowany mogą dać upust swoim emocjom, raniąc przy tym wszystkich, którzy wejdą im w drogę. Przez ostatnie kilka dni oberwało się zmarłym, ich rodzinom, naszym czytelnikom oraz nam samym. Poruszanie się po internecie jest w tych dniach jednoznaczne z narażaniem siebie na nachalność cynicznych krzykaczy i przerażającego chamstwa. Chcemy Wam tego w przyszłości oszczędzić - przynajmniej na naszym portalu.
Dość często słyszę, że nawet największa tragedia może być początkiem czegoś dobrego. Przyznam, że to hasło zaczyna mnie powoli irytować - być może dlatego, że jest prawdziwe. Reakcja na wydarzenia pod Smoleńskiem utwierdziła mnie w przekonaniu, że musimy bardziej zadbać o naszą wspólną przestrzeń - także tę wirtualną. Przygotowujemy rozwiązania, dzięki którym łatwiej będzie zapobiec sytuacjom, w których kilka osób prowokuje całą naszą społeczność do przykrych i płytkich pyskówek oraz obraźliwych wymiany zdań. Wydaje mi się, że powinniśmy bardziej dbać nie tylko o godność ofiar sobotniej katastrofy, lecz także o godność naszych czytelników oraz nas samych. Posprzątajmy nasze podwórka. Ostatnimy czasy tak wiele mówi się o mowie nienawiści wobec mniejszości seksualnych. To fakt - często jesteśmy ofiaramy... bywamy jednak także napastnikami. Liczę na Waszą pomoc i dziękuję za nią.
Mówmy głośno o pochówku na Wawelu, o dokładaniu pośmiertnie zasług i zalet.
Mówmy, a nie wrzeszczmy jak prostacka hołota.
Z góry zakładam, że każdy kto w mniej lub bardziej prostacki i chamski sposób żartował z tej katastrofy bądź też szydził z jej ofiar tak samo po ich śmierci jak i wcześniej, jest głupi do tego stopnia, ze nie potrafi się zalogować na żadnym forum społecznościowym. Problem nie istnieje, nie można przejmować się mentalnymi zerami.
Jednocześnie przez takie mentalne zera nie mozna zamykac ust wszystkim, którzy w tym temacie mają coś do powiedzenia.
Po prostu nie mylmy wolności słowa z chamstwem i paplaniem trzy po trzy...
Myślę że takie sytuacje dobrze pokazują, co się sobą reprezentuje. I nie mam tu na myśli szacunku dla urzędu, ani dla osoby p. Lecha. Bardziej chodzi mi o uszanowanie żałoby ich rodzin i bliskich. Przecież dla niektórych z nich taka strata to najgorsze w całym życiu nieszczęście.
Czasami rzeczywiście lepiej nic nie powiedzieć, niż bezmyślnie ranić czyjeś uczucia.
Tym, którzy nastroszeni jak koguciki ruszają do boju z kolejnymi wiatrakami, może warto przypomnieć osobę zmarlej tragicznie w katastrofie Izabeli Jarugi-Nowackiej. Zastanówcie się czy Ona wymachiwalaby szabelką? Czy Ona by organizowała pyskówki i zawody w opluwaniu na odległość? Z kogo chcecie brać przykład? Z totalitarnych wodzów nawołujących do ostatecznych rozwiązań? Czas na sprzątanie w miejscu, na które mamy realny wpływ - w naszych własnych sercach i umysłach. Potem możemy zabierać się do sprzątania reszty świata.
Jeśli chcemy być brani pod uwagę w dyskusjach czy politycznych decyzjach, to musimy najpierw zasłużyć na szacunek. Z oszołomami się nie rozmawia, chyba że siedzą na arsenale atomowym - a z tego co wiem geje w polsce taką bronią nie dysponują ;-) [M]
Dziękuję Ci za bardzo mądry wpis.
Nie - nie może być mowy o obowiązkowym show - to nie na nic wspólnego z żałobą.
Problem polega raczej na tym, że między hipokryzją, patosem i szopką a chamstwem, złośliwością, agresją i autopromocją jest ocean możliwości.
To nie jest tekst o pochówku Lecha Kaczyńskiego ani o jego polityce. To prośba o to, aby nad grobem chociaż przez chwilę zachować się cicho. Sam miałeś możliwość pożegnania się z tatą w spokoju. Po tragedii w Smoleńsku wielu Polaków nie uszanowała tego prawa, które przysługuje rodzinom zmarłym. Na pewno nie chciałbyś być na miejscu córki zmarłego prezydenta. Ja bym nie chciał.
Sam pogrzeb na Wawelu też wydaje mi się czymś idiotycznym. Tak samo jak uświęcanie Lecha Kaczyńskiego. Zginęli ludzie, którym zawdzięczamy więcej (patrz: choćby wspominana przez Ciebie Jaruga-Nowacka), a mimo to tylko jeden człowiek jest "pamiętany przez media". Zabawne jest, że polityk, z którego przestaliśmy być zadowoleni jakieś 15 lat temu nagle staje się bohaterem.
barteek:
Ja również jestem nim zaniepokojona, ale moje objawy są wcześniejsze niż katastrofa. Zabrzmi strasznie patetycznie, a zarazem nawiniacko i idealistycznie, ale kiedyś elitą intelektualną będziemy my, a więc warto czasem poświęcić się refleksji nas sobą i tym, co reprezentujemy. Tak w ogóle i po prostu, bez związku z niczym.
Hellen: niestety, reaguje racjonalnie coś około 20% osób, z którymi na ten temat rozmawiałem lub same podjęły temat. Nie zgadzam się z Tobą. Może mamy inne grupy porównawcze. Reszta daje robić sobie dysocjację na jony z mózgu, a nawet hydrolizę.
Sugar: Nikt tu nie bezcześci pamięci Prezydenta. A uczestnictwo w pogrzebie jest dla mnie odstawianiem szopki, ale jest to moje prywatne zdanie. Podobnie jak wybór miejsca pochówku. Szkoda, że elity intelektualne naszego kraju dają się w takie cyrki wmanewrowywać. Jestem zaniepokojony stanem umysłu wielu poważanych Polaków, z którymi się do tej pory identyfikowałem poglądowo i umysłowo.
Powiem szczerze: wiele osób ginie każdego dnia. Szkoda ludzi i ich rodzin. Wiadomo, śmierć prezydenta jest ciosem dla stabilności politycznej naszego państwa. Ale w moim życiu niewiele zmieniła. Tak naprawdę osobiście dotknęła mnie śmierć Izabeli Jarugi-Nowackiej, jako wspaniałego człowieka i osoby, która była moim przedstawicielem w Parlamencie.
a teraz, gdy opuścił już ziemski padół, jest wystawiany na piedestały jako najlepszy przywódca narodu polskiego czy bohater narodowy. Niestety, hipokryzji niektórych nie jestem w stanie strawić, a konformistyczna postawa większości w tej sprawie po prostu mnie brzydzi.
Z większością to przesadziłeś. Większość reaguje racjonalnie, a wnioskuję to na podstawie, tego, co widzę i słyszę wokół siebie a nie w telewizji. Media nakręcają histerię i to raczej ona a nie hipokryzja i konformizm sprawiają, że ludzie popadają ze skrajności w skrajność.
A tak na marginesie, tekst Radka w ogóle nie zawiera oceny prezydentury. Ta zwykle należy do historii.