Wobec katastrofy lotniczej w Smoleńsku trudno przejść obojętnie, trudno też dzielić tragicznie zmarłych, nie ulega jednak wątpliwości, że dla środowiska LGBT szczególną stratą jest śmierć Izabeli Jarugi-Nowackiej, wieloletniej posłanki lewicy, swego czasu piastującej urząd Pełnomocniczki ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn, a także wicepremierki w rządzie Marka Belki i przewodniczącej Unii Pracy.
Działalność
Urodzona w 1950 roku, bardzo szybko zaczęła działać społecznie i na rzecz praw kobiet, u schyłku PRL-u przez dwie kadencje była przewodniczącą Ligi Kobiet Polskich. Stricte polityczna działalność zaczęła się dla niej na początku lat 90. poprzez zaangażowanie w działalność komitetów na rzecz referendum w sprawie aborcji (tzw. komitety Bujaka). W 1991 roku bez powodzenia startowała do Sejmu z listy Ruchu Demokratyczno-Społecznego. Dwa lata później została posłanką z listy Unii Pracy, której była współzałożycielką. Od tego czasu niemal regularnie zasiadała w sejmowych ławach.
W 1997 została wiceprzewodniczącą Unii Pracy, cztery lata później została Pełnomocniczką Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn w rządzie Leszka Millera. Powstanie urzędu musiała niemal wywalczyć, premier bardzo długo ociągał się z utworzeniem tego stanowiska, a Jarudze-Nowackiej proponował stanowisko wiceministry kultury.
Była bez wątpienia najlepszą i najbardziej skuteczną Pełnomocniczką w historii tego urzędu. Konsekwentnie wspierała dyskryminowane grupy, nie wypierała się swego feminizmu, potrafiła krytykować kolegów ze swojej formacji i przypominać o obietnicach wyborczych. Upominała ministra zdrowia, gdy na liście leków refundowanych nie znalazły się żadne nowe środki antykoncepcyjne, żądała wyjaśnienia czy Tadeusz Iwiński molestował tłumaczkę podczas szczytu UE w Barcelonie, nie zgadzała się z argumentacją marszałka Marka Borowskiego, że finanse nie pozwalają na refundację in vitro. Wbrew oficjalnemu polskiemu stanowisku domagała się wycofania naszych wojsk z Iraku. Osoby szczególnie przeciwdziałające dyskryminacji nagradzała Okularami Równości, to wyróżnienie otrzymały m.in. Maria Janion i Kinga Dunin. Seksistom i homofobom dawała "Skierowanie do Okulisty". Wsparła wystawę "Niech Nas Zobaczą" i powstanie pierwszej książki o homofobii - zbiór "Homofobia po polsku".
Feministyczny beton
W schyłkowym okresie rządków SLD-UP Izabela Jaruga-Nowacka stała się najbardziej wpływową kobietą lewicy. W rządzie Marka Belki została wiceprezeską Rady Ministrów ds. Komunikacji Społecznej, pilotowała m.in. rządowy program "Posiłek dla potrzebujących". Wówczas także - w 2004 roku - została przewodniczącą Unii Pracy. Tym samym stała się nie tylko pierwszą wicepremierką w III RP, ale także pierwszą kobietą kierującą partią będącą w koalicji rządowej i mającą swoich reprezentantów i reprezentantki w Sejmie. Wkrótce rozpoczęła próbę budowania dużej formacji skupiającą nieskompromitowaną lewicę pod szyldem Unii Lewicy, skąd jednak odeszła w grudniu 2005 roku. Potem do Sejmu startowała z drugiego miejsca w Gdyni z listy SLD, ale do końca nie była członkinią tej partii.
Za swoją działalność wielokrotnie była obrażana i wyśmiewana. To o niej biskup Tadeusz Pieronek powiedział "Feministyczny beton, który nie zmieni się nawet pod wpływem kwasu solnego". Była to reakcja na informację, że Jaruga-Nowacka opowiada się za liberalizacją ustawy antyaborcyjnej, edukacją seksualną w szkołach i refundacją z budżetu środków antykoncepcyjnych. Wyśmiewano także jej próbę wprowadzenia żeńskich form na określanie stanowisk politycznych takich jak "ministra" czy "polityczka".
Przyjaciółka gejów i lesbijek
Bardzo zdecydowanie wspierała kolejne Parady i Marsze Równości, szczególnie te zakazane. Jedna z wersji mówi, że słynna Parada Równości 2005 zakazana przez Lecha Kaczyńskiego, ruszyła, bo na jej czele szła właśnie Izabela Jaruga Nowacka, wówczas wicepremierka rządu. "Pojawia się na demonstracjach i manifach, w których uczestniczą geje, transwestyci i inne kontrowersyjne postaci. Nie boi się uszczerbku swojego wizerunku" - mówiła Agnieszka Graff "Polityce" w tekście poświęconym polityczce.
Zawsze elegancka, atrakcyjna, przyznawała, że nie może żyć bez codziennej dawki programów informacyjnych. Była świetnie zorientowana jaką cenę płaci za swoje poglądy, jednocześnie dbała o wizerunek, pamiętam w czasie jednej z manif narzekała w prywatnej rozmowie, że w rankingu znanych polskich feministek "Playboy" zamieścił jej wyjątkowo niekorzystne zdjęcie.
Izabela Jaruga Nowacka o stereotypach - wywiad z 2007 r.
Ostatni raz widziałem Izabelę Jarugę-Nowacką w grudniu ubiegłego roku, siedziała obok mnie, gdy w siedzibie Krytyki Politycznej odbywała się dyskusja na temat praw osób transseksualnych. Zgodziła się wziąć w niej udział jako jedyna przedstawicielka polskiego parlamentu, za to w czasie debaty kilkadziesiąt osób z Młodzieży Wszechpolskiej próbowało ją przerwać. Jaruga-Nowacka deklarowała pomoc w zorganizowaniu spotkania z posłami i posłankami w celu uświadomienia problemów z jakimi muszą się borykać osoby transseksualne, przyznawała, że są to kwestie o których jej koledzy nie mają pojęcia i edukację trzeba byłoby zacząć właśnie od nich. Jedna z ostatnich inicjatyw posłanki to wyrażenie poparcia dla Grupy Inicjatywnej ds. Związków Partnerskich, także w tej kwestii okazała wolę pomocy.
Bez wątpienia była najbardziej nam przyjazną osobą w polskim parlamencie, jedyną o której można powiedzieć "nasza". Będzie Jej bardzo brakowało.
Zapraszamy do wpisywania się do księgi kondolencyjnej w komentarzach pod artykułem.
Z uwagi na szacunek dla zmarłych oraz ich bliskich, prosimy nie wykorzystywać funkcji komentarzy w innych celach.
19.04.2010 14:58 walpurg (53) Między Katowicami a Krakowem
Skoro śmierć Lecha Kaczynskiego udowodniła, że to on miał rację (takie zdanie wtłaczają nam w głowy prawicowy), to śmierć Izabeli Jarugi Nowackiej udowdniła, że to ona miała rację! Jeśli Polska ma być taka, jakiej chciał Kaczyński, dlaczego nie ma byc taka, jakiej chciała Joalnta Szymanek Deresz?
20 lat trwała znajomość Wandy Nowickiej i Izabeli Jarugi-Nowackiej. - To osoba wyjątkowa pod każdym względem. Znałam się z Izą od kiedy jeszcze w ogóle nie była polityczką. Wspólnie demonstrowałyśmy pod Sejmem przeciwko aborcji - i od tego czasu zawsze była z nami. Nigdy nie pchała się do pierwszego szeregu - była tam dla spraw - wspominała szefowa Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Zapowiedziała, że organizacje pozarządowe chcą zorganizować imprezę, która upamiętni Jarugę-Nowacką. /.../
i kto teraz zadba o nasze sprawy...? Jest Pani cudowną kobietą i taką juz pozostanie, w naszych myślach i sercach przede wszystkim...pokój Pani Duszy...
Stały publicysta Queer.pl, badacz polskiego homoseksualizmu, biografista
Autor książek "Homobiografie" (2008) i "Gejerel" (2012), redaktor zbioru PRL-owskich reportaży "Mulat w pegeerze" (2011). Na Uniwersytecie Krytycznym Krytyki Politycznej w Warszawie prowadzi zajęcia z cyklu "Inna strona polskiego kina", wraz z Mariuszem Kurcem współgospodarz programu "Lepiej późno niż wcale" w radiu Tok Fm.
. . .
20 lat trwała znajomość Wandy Nowickiej i Izabeli Jarugi-Nowackiej. - To osoba wyjątkowa pod każdym względem. Znałam się z Izą od kiedy jeszcze w ogóle nie była polityczką. Wspólnie demonstrowałyśmy pod Sejmem przeciwko aborcji - i od tego czasu zawsze była z nami. Nigdy nie pchała się do pierwszego szeregu - była tam dla spraw - wspominała szefowa Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Zapowiedziała, że organizacje pozarządowe chcą zorganizować imprezę, która upamiętni Jarugę-Nowacką. /.../
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,7762578,_To_luka_nie_(...)ch_.html