O seksie (podobno) każdy chłopak czy facet wie już wszystko. I to jest mit pierwszy i najgłówniejszy. W ostatnich kilku dziesięcioleciach na żaden inny temat nie napisano tylu mądrych książek, a legendy, mity, urojenia i zwyczajne kłamstewka trzymają się mocno jak zbrojony beton. Tymczasem wystarczy je przeczytać, by dowiedzieć się, jaką (statystycznie) długość ma przeciętny penis i w jakim czasie mężczyzna osiąga orgazm...
O seksie (podobno) każdy chłopak czy facet wie już wszystko. I to jest mit pierwszy i najgłówniejszy. W ostatnich kilku dziesięcioleciach na żaden inny temat nie napisano tylu mądrych książek, a legendy, mity, urojenia i zwyczajne kłamstewka trzymają się mocno jak zbrojony beton. Tymczasem wystarczy je przeczytać, by dowiedzieć się, jaką (statystycznie) długość ma przeciętny penis i w jakim czasie mężczyzna osiąga orgazm. Badaniami zajmują się poważni naukowcy. Należy do nich profesor doktor Frank Sommer, szef Kliniki Zdrowia Mężczyzn przy Uniwersytecie Hamburg-Eppendorf w Niemczech. W obszernym artykule dla internetowego wydania tygodnika Focus, dr Sommer rozprawia się z bajkami w rodzaju "długi penis jest lepszy niż krótki".
Mit pierwszy - seks wyniszcza organizm. Nieprawda! Seks stymuluje produkcję hormonów, co pozytywnie działa na serce i system krążenia. Dr Sommer zaleca seks przynajmniej raz w tygodniu, a jeszcze lepiej dwa razy. Jeśli nie ma pod ręką partnera - to własna ręka musi w zastępstwie wystarczyć. Onanizm jest zdrowy i rozładowuje napięcie. Testy na 30 000 osób wykazały, że istnieje pozytywny związek pomiędzy częstotliwością uprawiania seksu a zdolnością do radzenia sobie ze stresem.
Mit drugi - czas trwania stosunku. Doktor Sommer mówi, że pokazywane często na filmowym ekranie lub opisywane w powieściach, ciągnące się przez pół godziny akty miłosne to czysta fantazja. W ramach swoich badań niemiecki naukowiec pytał mężczyzn i kobiety o długość ich stosunku. Wyszło że trwa od 25 do 27 minut. Dopiero czas zmierzony stoperem wykazał, że orgazm kochankowie osiągali już po trzech minutach.
Mit trzeci - seks tylko z miłości! Badacze z uniwersytetu w amerykańskim stanie Teksas przepytali 2000 kobiet i mężczyzn i udowodnili że namiętność jest tylko jednym z wielu powodów, dla których ludzie uprawiają seks. Inne motywy to: nuda, chęć osiągnięcia korzyści, zdrada z chęci zemsty, łatwowierność itd itd...
Mit czwarty - im częściej, tym lepiej. Wręcz przeciwnie! Udowodniono, że zbyt częste uprawianie seksu może stać się uciążliwą rutyną. Dobry seks wymaga spontaniczności, fantazji, inscenizacji, przekraczania barier przyzwyczajeń. Przestrzenne i czasowe rozdzielenie kochanków może zdziałać cuda i wlać nowe życie w wypalone związki.
Mit piąty - długość penisa jest decydująca. Nieprawda! Ważna jest grubość! Przeciętny męski członek w stanie erekcji mierzy około 14 centymetrów długości. Jeśli ma tyle samo w obwodzie, proporcje są idealne! Andrologia (dziedzina medycyny zajmująca się męskim układem płciowym) wyróżnia kilka typów penisów. Podczas gdy mały i wiotki penis potrafi w wzwodzie powiększyć się nawet dwu i półkrotnie, duży penis po prostu tylko podnosi się i sztywnieje nie zmieniając wielkości.
Mit szósty - wytrysk - to orgazm. Też nieprawda! Ejakulacja połączona z orgazmem to co prawda norma, ale bywają przypadki, gdy mężczyzna może osiągnąć orgazm bez wytrysku - i odwrotnie.
Mit siódmy - czyli męski punkt G. O tym że w ciele kobiety istnieje miejsce, szczególnie wrażliwe na bodźce seksualne, mówi się od dawna. Nazwano go punktem G (Gräfenberga). U mężczyzn miejsce takie nazwano punktem P (prostaty). Męski gruczoł krokowy jest bogato unerwiony i jego drażnienie (podczas stosunku analnego, ale też zabawkami erotycznymi lub palcem) wywołać może u niektórych mężczyzn (także heteroseksualnych) niespotykanie przyjemne wrażenia.
Mit ósmy - wstrzemięźliwość. Czy tak zwane "życie w czystości" jest zdrowsze niż rozwiązłość? Nie ma na to najmniejszego dowodu. Długość życia praktykujących celibat duchownych nie odbiega od przeciętnej. Po co więc wyrzekać się danej od Boga przyjemności?
Mit dziewiąty - im więcej tym lepiej. Nieprawda! Seksoholizm jest coraz częściej traktowany jako uzależnienie, choć może być tylko modą obyczajową. Często porównywany jest z nałogiem (hazard, używki). Osoby uzależnione od seksu nie potrafią kontrolować swojego popędu co prowadzić może do zgubnych skutków.
Mit dziesiąty i najbardziej kuriozalny: sperma tuczy! Pomijając kwestie bezpiecznego seksu (spermy nie należy połykać) doktor Sommer w cytowanym artykule wyjaśnia, że nasienie z jednego wytrysku ma wartość energetyczną równą 5 kilokaloriom. Ilość energii spalonej podczas stosunku to 225 kilokalorii.
Seks to zdrowie - ale nie w nadmiarze!
(jm)
Życzę stu lat.
okrutna wizja... zebys Ty tylko wiedzial, co w zatokach na codzien zyje...
To prawda, artykuł zawiera kilka sensownych informacji, jednak podane sa one w sposób dla mnie żenujący.
z broszury koła gospodyń wielkomiejskich
nie ma różnicy między wytryskiem w ustach i wypluciem, a wytryskiem w ustach i połknięciem z punktu widzenia łatwości zakarzenia chorobami przenoszonymi drogą płciową (w tym HIV). Także jak tylko dostanie się do ust to już za późno na reakcję. Ale samo ryzyko zakarzenia przez kontakt jamy ustnej ze spermą jest znikome i nie pewne (strasznie utrudnione badania bo sporo ludzi którzy brali do ust brało też do dupy...). Oficjalnie można się zarazić. Zwłaszcza przy zapaleniu dziąseł, gardła albo wrzodach.
Analizujesz od złej strony... ;))
Połykasz 5, spalasz 225.
Gdy organizm zużyje te 5, zacznie pozyskiwać energię z innych substancji w organizmie.
Co ma tuczyć?