Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Czwartek, 07.06.2007, Aktualizacja: Piątek, 17.07.2015

zBOOKi - Felietony o książkach

Podziel się Tweetnij Skomentuj (3)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (3)

Queer znaczy Odmieniec, albo Maria Komornicka + Oscar Wilde = WMS

Czy ktoś kojarzy Oscara Wilde'a? Pewnie tak. A z jakiego powodu? Ano właśnie - z tego. A czy ktoś zna Marię Komornicką? Jeśli nie - to najwyższa pora, bo właśnie wyszła znakomita, obszerna, pasjonująca monografia poetki pióra Izabeli Filipiak pt. Obszary odmienności. Rzecz o Marii Komornickiej pięknie wydana przez oficynę słowo/obraz terytoria. Czy jednak Komornicka ma coś wspólnego z Wilde'em? Zanim rozwieję państwa wątpliwości, kilka wstępnych informacji o tej pierwszej...

- Błażej Warkocki -

Maria Komornicka (1876 - 1949) była cudownym dzieckiem polskiego modernizmu. Debiutowała opowiadaniami w prasie w wieku lat szesnastu, samodzielny zbiór (Szkice z 1894 roku) wydała mając lat osiemnaście, a rok później wraz z Cezarym Jelentą i Wacławem Nałkowskim opublikowała sztandarowy zbiór manifestów tego okresu, czyli Forpoczty. Była panną z dobrego ziemiańskiego domu i wyjechała na studia do Cambridge (kolegium Newnham), co rzadkie w okresie, gdy edukacja wyższa kobiet ciągle stanowiła przedmiot sporów. Jednak nie zabawiła tam długo i zamiast być wdzięczna losowi (i ojcu, który rzecz sfinansował), okazała niewdzięczność: dała jej wyraz w szkicu Raj młodzieży. Po powrocie do Polski pisze, czyta, publikuje: w 1900 roku wychodzi jej tomik wierszy Baśnie. Psalmodie, a w "Głosie" w odcinkach ukazuje się jej powieść Halszka (niestety w 1901 roku współpraca się urywa i to w sposób dość wobec pisarki arogancki).

Jednak do najbardziej brzemiennego w skutkach wydarzenia w życiu Marii Komornickiej ma dojść w Poznaniu. W lipcu 1907 roku poetka wraz z matką jedzie do morskiego kąpieliska w Kołobrzegu. Po drodze zatrzymują się w poznańskim hotelu "Bazar". I tutaj właśnie Maria, wedle relacji jej siostry Anieli "zażądała kategorycznie męskiego stroju" (jednak źródła nie podają, czy żądaniu stało się zadość). "Wróciwszy do hotelowego pokoju, matka znalazła leżącą w łóżku córkę, zamienioną tymczasem w syna, a w piecu ujrzała dopalający się damski strój" - pisze Edward Boniecki w książce Modernistyczny dramat ciała. Maria Komornicka. Odtąd Maria stała się Piotrem Odmieńcem.

Wszystko wydaje się jasne: cudowne dziecko epoki, po początkowej erupcji talentu, nieszczęśliwie zwariowało. Na własną prośbę oczywiście, bo talent sąsiaduje z szaleństwem. Otóż nic bardziej mylnego. Filipiak nie podążą tym tropem. Jej monografia to opowieść detektywistyczna, która śledzi wszelkie niespójności w takim obrazie i z gracją wciąga czytelniczki i czytelników w zupełnie inną narrację.

Komornicka zapisała się w kulturowej pamięci jako Tajemnica. Czego ona dotyczy? Oczywiście płciowej przemiany. Ale czy przypadkiem ta sprawa nie zasłania innych kwestii, a jednocześnie własnych przyczyn? Izabela Filipiak mozolnie (i ze znakomitą znajomością epoki) rekonstruuje dowody. Dziwne odium niedopowiedzeń i nieledwie ostracyzmu towarzyszy Komornickiej na długo przed "przemianą". Podobne niedopowiedzenia będą towarzyszyć jej osobie nawet po śmierci. O co chodzi?

Tak właśnie, może chodzić o "to". Filipiak nie twierdzi, że Komornicka/Odmieniec była homoseksualistką (czy też uranianką, inwertką, wedle ówczesnej nomenklatury). Ale mogła być w ten sposób postrzegana przez otoczenie. A to z kolei mogło bardzo utrudnić jej życie. I utrudniło.

Nie uda mi się tu streścić wszystkich dowodów i subtelnie rozgrywanych wątków. Zapewniam jedynie, że każdy z nich jest świetnie udokumentowany i zapewnia pyszną lekturę, a niemal 600 stron tekstu połyka się bulimicznie. Przy okazji poruszone są też inne ważkie kwestie a na scenę wchodzą również inne bohaterki (zwłaszcza Narcyza Żmichowska i czarny charakter tej opowieści - Zofia Nałkowska, która z niezrównaną maestrią opisywała w Dzienniku swe gorące pocałunki składane na ciepłej łabędziej szyi Heli Landsberg).

A gdzie tu miejsce na Wilde'a? Głośny proces miłośnika paradoksu i białej porcelany upublicznił homoseksualność, nazwał nienazywalne. W Polsce nie mieliśmy analogicznego procesu (bo też na dobrą sprawę kodeks karny nigdy jawnie nie zakazywał stosunków seksualnych między osobami tej samej płci). A jednak - jak się okazuje - mieliśmy coś innego, specyficznie polskiego: "sprawę Komornickiej". Cichy skandal, który zaowocował płciową przemianą. I jeśli Wilde stał się kulturowym znakiem homoseksualizmu, to Komornicka pozostaje znakiem czegoś więcej: odmienności, by tak rzec, nieheteronormatywnej. I wiemy to dzięki Filipiak. Zresztą Komornicka sama napisała - już w fazie egzystencjalnego i zawodowego dryfowania - bardzo empatyczny esej o Wildzie drukowany w najlepszym ówczesnym piśmie artystycznym Europy Środkowo-Wschodniej, czyli w "Chmierze". Czy można uznać, że był to specyficzny coming-out? W jakimś sensie można, bo Wilde po procesie, był już przede wszystkim kulturowym znakiem "tego". A wedle niepisanej zasady, która trwa po dzień dzisiejszy: kto pisze o "tym", sam najwyraźniej ma coś za uszami.

Ale też, pomimo ewidentnych różnic, Komornicka i Wilde mają z sobą jeszcze coś wspólnego - tytułowe WMS (Wielka Miłość pod Słońcem, tak w okresie podwórkowym pisaliśmy kredą na ulicy chcąc upublicznić afekt znajomych, których imiona stawiało się w pierwszej części równania). Obojgu chodziło bowiem, gdzieś tam pod spodem - o miłość.

Zatem niewątpliwie książka Izabeli Filipiak to lektura obowiązkowa dla wszystkich. Więcej, to dar dla polskiej kultury. Dlatego niniejszym nominuję Obszary odmienności do nagrody Nike, Paszportu Polityki i Nagrody im. Mackiewicza.

Izabela Filipiak, Obszary odmienności. Rzecz o Marii Komornickiej, wydawnictwo słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2007.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (1)
36degrees
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (3)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
10.06.2007 16:34 zadra
swietny pomysl z ta rubryka, wychodzi coraz wiecej ksiazek w watkiem braznowym, wiec bedzie co opisywac. No i mozna sie zorientowac co akurat jest w obiegu ;)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
10.06.2007 0:12 Bluepoz
Hmmm.. Chyba mam książkę na wakacje:) Bardzo ciekawa i interesująca recenzja:)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
07.06.2007 21:42 nalka
musze miec ta ksiazke! bardzo zachecajaca recenzja!
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
błażej warkocki książki zbooki
Powiązane
Obraz Czwartek, 08.11.2007 zBOOKi - Felietony o książkach Obraz Czwartek, 16.08.2007 zBOOKi - Felietony o książkach Obraz Środa, 18.07.2007 zBOOKi - Felietony o książkach Obraz Wtorek, 08.05.2007 zBOOKi - Felietony o książkach Obraz Środa, 29.04.2009 zBOOKi - Felietony o książkach
Inne tematy
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
"Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim Wtorek, 17.03.2026 "Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności