Dziś zapalamy Chanukiję, jutro przystrajamy choinkę, żyjemy. Jak być gościnnym wobec inności i innym, gość-innym? Gościnność i mordercza wrogość splatają się zbyt często. Świętując cywilizujemy się czy dziczejemy? Czy pierwotnym gestem wobec obcego jest cios? Jeśli tak, to potrzebujemy rytuałów gościnności. A tu "obcy", uchodźcy, lesbijki, geje, "tymczasowo" aresztowani, bezdomni, ci, dla których nie było miejsca. Gość-inność...
Dota Szymborska-Dyrda i Tomek Kitliński
Kończą się teraz i zaczynają. Co najmniej dwa święta - uczuciowe, bez uczuć; normatywne, biseksualne. 23 grudnia kończy się Chanuka - znak rewolty Machabejek i Machabeuszów. A 24 grudnia to urodziny buntowniczki Marii Janion, wielokulturowego Adama Mickiewicza i potomka obcej Rut, syna Miriam, dla której "nie było miejsca". Chanuka przeciwstawia się idolom władzy, Narodzenie głosi pokój. Nadchodzi także Wieczór Trzech Króli, szekspirowska noc przebieranek, renesansowa kultura drag. Czy dlatego gej Józef Czechowicz przekłada gotycką balladę Eliota "Wędrówkę Trzechkrólową"? Wędrujmy gość-inni?
Rodowód Nowonarodzonego wiedzie od króla Dawida. W Biblii Dawid i Jonatan - "dusza Jonatana przylgnęła całkowicie do duszy Dawida. Pokochał go Jonatan tak jak samego siebie" (Pierwsza Księga Samuela 18, 1). Na określenie uczucia między Dawidem a Jonatanem przywoływane jest w Biblii i w komentarzach rabinackich Misznie słowo "miłość" (?ahav) - tak jak w Pieśni nad Pieśniami. Śmierć Jonatana opłakiwał Dawid trenem: "Żal mi cię, bracie, mój, Jonatha, śliczny bardzo, a przyjemniejszy nad miłość niewieścią" (Druga Księga Samuela 1, 26, przekład Jakuba Wujka). Do nowego numeru periodyku "Gwiazdeczki Iton Babel" - dzięki Darkowi Gałeckiemu - napisaliśmy, że w Misznie zwraca się uwagę na trwałość miłości. Dawida i Jonatana. Historyk John Boswell powołuje się właśnie na Misznę, gdzie uczucie Dawida i Jonatana przedstawione zostało jako archetyp stałej miłości (Aboth 5, 16). Miłość pokonuje śmierć. Poetka niemiecko-izraelska Else Lasker-Schüler "notuje" głosy Dawida i Jonatana: "W Biblii o nas napisano,/ Że byliśmy jak jedna dusza/...nasze chłopięce igraszki/ Żyją nadal na gwieździe."
Pochodząca z Lubelszczyzny poetka i tłumaczka Talmudu Anna Kamieńska pisze o miłości Dawida i Jonatana oraz jednoczesnej nienawiści Dawida i Saula: "Równolegle biegną teraz dwa dramaty: dramat miłości i dramat nienawiści. Chyba tylko Tomasz Mann mógłby je opisać. Miłość Dawida i Jonathy. Miłość i nienawiść Saula i Dawida."
W studium "The Marriage of Likeness. Same-Sex Unions in Pre-Modern Europe", profesor historii w Yale John Boswell dokumentuje, że wczesny Kościół chrześcijański praktykował sakrament małżeństwa osób tej samej płci. Do wieku XIV Kościół błogosławił takie związki. Historyk przytacza teksty liturgiczne. Ukazała się właśnie po polsku inna książki Boswella "Chrześcijaństwo, tolerancja społeczna i homoseksualność. Geje i lesbijki w Europie Zachodniej od początku ery chrześcijańskiej do XIV wieku" w znakomitym przekładzie Jerzego Krzyszpienia (Nomos, Kraków 2006).
Święta to czas obDARowywania - samych siebie. W porywach - swoich. Tak rzadko - obcych. Fety otwierają? Tutejsze biesiadowanie przekształcić w przyjęcie potrzebujących? Pustka czy chwila gościnności w popkulturze ojczyźnianej?
M jak między mną a bezdomną. To się wie: Kiedy Miriam-Marjam-Maryja rodziła nie było miejsca w gospodzie, nie było dzwonów i hołdów. "Bo ubogą była, rąbek z głowy zdjęła, którym dziecię owinąwszy, siankiem go okryła". Miriam-Marjam-Maryja, wszystko zaczyna się na M, M jak matka, M jak miłość, lecz również jak małość, małżonka. Matka, podróżniczka, matka odważna. To ona zdecydowała, to ona urodziła, to Jej trud, to Ich dziecko. Światło było na niebie, światło było w Matce, w świetle była moc, w Matce była siła. Miriam-Marjam-Maryja ważna w swej brzemienności, w swej roli Matki, potem usunięta czy to w dźwięku tanecznych bębnów, które pozwoliły dojść do Ziemi Świętej, czy w trudzie wychowania Syna. Waga kobiety mierzona wielkością jej brzucha, potem znika, pojawiają się Inni. Wraca by rozpaczać, wraca - nie jest cały czas. Jest tak jak światło, jak moc, jak Inni.
Dziś wypasione, wypachnione sianko dostarczają korporacje. A wtedy tron nie wszedł jeszcze w układ z ołtarzem. Był żłóbek, bieda i pokora. To później władza, żądna namaszczenia, zamieniła religię w ideologię. I tak się dzieje do dziś. Lecz nic nie zmieniło "się" to my, nie oni zmieniamy. To my nie oni jesteśmy tu i teraz. To my a nie oni podejmujemy decyzje. To my nie oni będziemy za nie odpowiadać.
U początku przyjęli Miriam i jej syna, Rebe Joszuę, wykluczeni, prostytutki, chorzy. Dlatego święta to czas: Uciekinierki, wygnańcy, przybyszki, wyjeżdżające za chlebem, wychodźcy. Traktowane są jak przedmioty, a wręcz pomioty.
Święta wzywają do składania datków na uboższych. Zamiast tego - oprawa, zastawa, postawienie się na Sza dla żony, a Intimately Beckham dla kochanka. Czy upominki na odczepnego są darem?
W święta "milczeć i żuć". Przeciw pustemu "milczeniu i żuciu" przy uczcie protestuje Mickiewiczowski Wojski. Soplicowski dwór "wszystkich w gościnę zaprasza". Gościnność - idea wywiedziona z Biblii - powraca w filozofii współczesnej: u Jacques'a Derridy, Julii Kristevej, Geoffreya H. Hartmana, Griseldy Pollock. Ci myśliciele przypominają, że jeśli coś odróżnia nas od zwierząt, to gościnność.
Zakupy, gary, sprzeczki, pośpiech. Żremy i chlejemy, po brodzie cieknie - i my tam byliśmy. To my. Telenowela w czasie rzeczywistym. "Życie jest nowelą" - zatracamy się, zachłystujemy, Klany, Złotopolscy, Malinowscy, ci co mieszkają na Wspólnej, znajomi Magdy M, Kasi G. Sąsiedzi, których się boimy, obcy odgrodzeni płotem pod napięciem, I panem w liberii, który z pewnością nie wpuści gościa na Wigilię. Pusty talerz lepiej zastąpić telewizorem, na pustym krześle nikt nie siądzie. Zamiast - bliskość. Artur Cezar Krasicki: "Zapal / Ze mną / Nawet papierosa / Niekoniecznie / Mentolowego / Wypij / Piwo / Albo / Kawę / Jeden kubek / Wystarczy / Jedna zapałka / I Twój / Oddech".
Ze zwojów Tory: "Będziesz się cieszył w obliczu YHWH, Boga twego, w miejscu, które sobie obierze YHWH, Bóg twój, na mieszkanie dla imienia swojego, ty, syn twój i córka, sługa twój i niewolnica, a także lewita, który jest w twoich murach, obcy, sierota i wdowa, którzy żyją u ciebie" (Pwt 16, 11). Isaac Levitats komentuje: "The Pentateuch also invites that the needy be remembered when the festivals are celebrated." Pomoc innym, obcym zapisana jest w Torze (chciałoby się powiedzieć po żydowsku: Tojre) wielekroć: gdy "zapomnisz snop na polu, nie wracaj się, by go zabrać: dla cudzoziemca, dla sieroty i wdowy niechaj zostanie" (Pwt 24, 19, przekład Izaaka Cylkowa).
YHWH to dobro-czynność. Traktat talmudyczny Gittin powiada, że kto polega na dobroczynności także winien przekazać dar potrzebującym (Gittin 7a). W Listach głosi się: "Okazujcie sobie bez szemrania wzajemną gościnność" (1 Piotr 4, 9).
Kończą się zatem i zaczynają. Dwa święta - Chanuka i Bożego Narodzenia. 23 grudnia zapalamy ósmą świecę w świeczniku chanukowym. 24 grudnia czekamy na pierwszą gwiazdkę.
Siła światła jest olbrzymia - to dzięki płomieniowi oliwnemu pamiętamy o cudzie w Świątyni, to Gwieździe Betlejemskiej zawdzięczamy poznanie Nowiny. Światło drogi, światło mocy, czyż nie dzięki płonącemu krzewowi dowiedzieliśmy się wiele o sobie, o Innych?
Dziś często spoglądając do ogrodu, miejsca spotkań widzimy świetlisty krzew, na pamiątkę, na ozdobę, na Święta.
Skwierczą jeszcze pączki na Chanukę, smaży się już na Wigilię karp, oczywiście po żydowsku.
Przewodnikami trzech religii Abrahama i Sary są Mojżesz z siostrą Miriam, czy raczej Miriam z bratem Mojżeszem. Abraham to Ibrahim w Koranie i - jak głosi Nowy Testament - ojciec nas wszystkich. Miriam - prorokini patronuje odnowie kobiet w judaizmie reformowanym. Maryja, w Koranie Marjam, samym imieniem hebrajskim powraca właśnie do prorokini Miriam. Maryja z wyklinanego - nawet dziś - Narodu.
Mimo fasadowej mariologii, tu i teraz najcięższe przekleństwa padają na Żydów i kobiety. Dlaczego kult maryjny (folklorystyczny, fundamentalistyczny) nie łagodzi pan-owania - w domu, szkole, polityce - nacjonalistycznego macho? Zew plemienny zwraca nas przeciw kobietom, "obcym", gejom.
Gościnna szopka zamienia się w szopę narodową. Czyż widok jakże swojskiej słomy nie kojarzy się nam z dziewką, zewem natury, swojskością. Swojskością - bez dostrzegania przemocy, swojskością pijanego Pana i jej dziewki zniewolonej. Na efekt czeka się dziewięć miesięcy. Czeka, czeka, czeka "się" bo innej drogi nie ma, bo inna droga nie jest właściwą.
Maryja pochodzi z dalekiej mieściny, wielmożów biedy - jak podkreśla Ewangelia wielmożów najnowszy film "Narodzenie" (The Nativity Story) nie z wielmożów czy władców. Święta zawieszają podporządkowanie władzy. Grudniowe Saturnalia w Rzymie przynosiły odwrócenie hierarchii: niewolnik stawał się panem, pan mu usługiwał. Biblia wielokroć przypomina, że kult władzy to bałwochwalstwo. Władcy i bogacze stoczą się w dół, ostatni będą pierwszymi. W hymnie "Magnificat" śpiewa Maryja, że święte jest imię Tego, kto "strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych syci dobrami, a bogaczy odprawia z niczym" (Łk 1, 52-53).
To do dziś część Nieszporów: "Wyniosłych złożył z tronu, znikczemnił wielmożne, - Wywyższył, uwielmożnił w pokorę zamożne. Głodnych nasycił hojnie i w dobra panoszył, - Bogaczów z torbą puścił i nędznie rozproszył." Są tu reminiscencje z Biblii Hebrajskiej i kantyku Hanny: "łuk mocarzy się łamie, a słabi przepasują się mocą" (1 Sam 2, 4) i "Z pyłu podnosi biedaka, z barłogu dźwiga nędzarza" (1 Sam 2, 8).
Dziś wyłazi z nas pazerność, nie zaś gościnność. Ale jest wiele bajkowych, baśniowych, a może tych naprawdę prawdziwych postaci, które "przy świętach się przypomina". Czyż Andersenowska dziewczynka z zapałkami, nie próbowała przeżyć dzięki światłu. Czasem ceną światła jest życie. Moc światła jest olbrzymia ale to od nas zależy jak ją wykorzystamy, to my decydujemy; to my zapalamy, to my zdmuchujemy, życie-płomień. Śmierć ciemnością.
Rzeźbiarz Ksawery Dunikowski nie wyrzeźbił katastrofy. Namalował za to wyblakłą, widmową, trupią choinkę. Wigilia w Auschwitz? Dunikowski więziony był (czy to odpowiednie słowo?), cierpiał w Oświęcimiu w latach 1940-1945. Oto choinka-szkielet, choinka-widmo, choinka na granicy przedstawiania, na granicy życia.
Biegniemy w wyścigu szczurów za najgęstszą choinka. Żeby nam pachniała i zwiędła na świąteczny wypas. Choinki to my - "wydrążeni ludzie" (znów ten niemodny Eliot). Chochoły w tańcu - bez taktu. Bez taktu po świątecznych toastach tańczymy w szopie narodowej
Ze wspomnień więźniów obozów wynika, że grudzień był najcięższym okresem. Doskwierały wspomnienia, tęsknota, brak świąt. Czas bez świąt okazywał się nieludzki.
W gettach i obozach praktyki religijne były zakazane. A przecież przetrwały. Badacz Holokaustu Robert Kawałek zwraca uwagę na to, że w getcie lubelskim wierni gromadzili się sekretnie, a dzieci stały na czujkach przed tajnymi domami modlitwy. Świecznik chanukowy udało się potajemnie zapalać więźniom w Buchenwaldzie. Unicki ksiądz na Majdanku starał się o opłatki.
Nie pozostał nawet ślad, lecz wyrwa. Uraz powraca. Psyche nie ujdzie cało. W czasie Zagłady panowało w obozach błoto. Teraz sadzimy tam trawę, żeby nie zobaczyć własnej śmierci. Nie ma grobów Zagłady. Urodzona w Łodzi Elżbieta Borensztejn, znana teraz jako autorka wielu książek Lisa Appignanesi, nazywa to utratą umarłych.
Malarz niemiecki Anselm Kiefer maluje zamienioną w popiół Sulamitkę, Oblubienicę z Pieśni nad Pieśniami. Artysta przypomina słowa proroka Izajasza, że trawa zarośnie wasze miasta. Czy też świat się naprawi - niczym w akcie kabalistycznego ratunku, naprawy świata, tikkun. Filozof po Holocauście Emil Fackenheim dostrzega tikkun w żydowskim ruchu oporu, działaniach pomocy wobec Zydów, protestach. W zakazanych przez nazistów modlitwach za Żydów pastora Lichtenberga.
Naród został zamordowany. Jedno z nas czuło w trakcie spotkań z byłymi więźniami obozów: zimno - ja w kurtce, butach, oni w pasiakach: ja w czapce one w chustce, ja w rajstopach; ja w rękawiczkach, one bez paznokci; ja wycierająca nos w chusteczkę higieniczną, a ich już nie było.
Ukrywający się po "aryjskiej" stronie, Krzysztof Kamil Baczyński ujrzał jak: "Anioł biały szopkę niósł./ Aż na grudzie stopą lekką / stanął niby mgłą i skałą / i koślawe, głodem ścięte / ujrzał w grudę wbite - ciało, / żeber czarnych łuki, spięte, / poskręcane rydle rąk, / brzuch zsiniały, brzuch jak tłok, / i zawrócił. W nieba plusk/ poczerniałą szopkę niósł."
Zdarzyło się? Doszło do? Pozwolono? Gdzie był wtedy człowiek? Jak - teraz - możliwe jest świętowanie? Jak radować się?
Na wieści z Polski Broniewski (co zawsze po niesłusznej stronie) pisze w Jerozolimie: "Synowie Machabeuszów! I wy potraficie umierać, / podjąć bez cienia walkę." Teraz porywająco Urszula Makosz śpiewa pieśni bojowców, podkreślając tym samym kobiece zaangażowanie w walkę. Kobiety i mężczyźni walczyli w getcie wileńskim, białostockim, warszawskim. O walce Machabeuszów przypominało im grudniowe święto Chanuka.
Dziś zapalamy Chanukiję, jutro przystrajamy choinkę, żyjemy. Jak być gościnnym wobec inności i innym, gość-innym? Gościnność i mordercza wrogość splatają się zbyt często. Świętując cywilizujemy się czy dziczejemy? Czy pierwotnym gestem wobec obcego jest cios? Jeśli tak, to potrzebujemy rytuałów gościnności. A tu "obcy", uchodźcy, lesbijki, geje, "tymczasowo" aresztowani, bezdomni, ci, dla których nie było miejsca. Gość-inność.
Gość w dom. Dom otwarty na innych? Czy cios w obcego, innego to nie cios w nas samych? Jesteś pewny kogo widzisz w lustrze? Cios, drobne kryształki, obca twarz. Rytuał oczyszczenia, odkurzacz tęczowy. Witam, zapraszam - bach - och przepraszam, cóż za pomyłka. Lecz czy przyjmę swoje przeprosiny. Czyż wybaczę sobie samej obcość?
Przyjaciel Żydów i "sodomitów" Czesław Miłosz jest autorem "Baśni wigilijnej" z roku 1942: "I wiedząc, że za chwilę śnieg znów się zakrwawi, / Rzekł anioł: Dziecko ziemię nie od krwi wybawi./ Jak promień, co przywraca czarnej fali płynność, / Tak ono zbrodni ludzkiej przywróci niewinność."
Hannah Arendt stworzyła filozofię narodzin, natality. Każdy jest nowym przybyszem na ziemię. Kontynuując myśl Arendt, Julia Kristeva powraca także do Izajasza, który głosił, że dziecko jest nam dane. Basia Nikiforova była pierwszym żydowskim dzieckiem urodzonym na Litwie po Zagładzie. Teraz pisze: "udziałem ludzkości końca XX i początku XXI wieku jest żniwo negatywnych owoców: AIDS, katastrof ekologicznych, narkomanii, amerykanizacji kultury, apoteozy przemocy." Dodajmy rosnąca liczba zakażeń HIV/AIDS i chorób przenoszonych drogą płciową (kiła, rzeżączka, chlamydia), zwłaszcza w naszej części Europy.
Wedle filozofa Giorgio Agambena obóz zapanowuje obecnie na całym świecie. Guantanamo, dodajmy: Abu Ghraib, Czeczenia, loty i więzienia CIA w Europie, "tymczasowe" aresztowania, Darfur. Święta przyniosą kolejne krwawe wiadomości.
Po Zagładzie nie nastąpiła żałoba. Rana sączy się. Zagłada jest niewypowiadalna, ale trzeba ją wypowiadać. Mimo pozorów, tu i teraz jest niemyślana. Żałoba przystoi naszej części Europy. My-wraki obchodzimy święta, z dala obchodzimy katastrofę. A ona jest w nas. Wigilie w Polsce to widmowiska.
A może dzięki świętom śmierć nie już władzy. To zależy od nas. Od naszej odpowiedzialności, pamięci, myśli.
W czasie wojny na wygnaniu w Manchesterze Maria Pawlikowska-Jasnorzewska pisała: "Posłuchajcie kantyczki, którą wojna niesie: <>".
Święta Chanuka i Narodzenia mają przynieść światło i pokój. To zależy od nas.
Poetka Rywka Basman przeszła przez getto wileńskie i obozy. Napisała w jidysz, a Mieczysława Buczkówna przełożyła na polski: "Dośpiewaj resztę grozy / Niedomówionej".
A teraz? Wzgardzone i poniżone, wykluczone i wyklęte. Sadomasochizm polski, o którym więcej w książce (opisującej społeczeństwo, którym rządzi fala, ale zatytułowanej) "Miłość i demokracja", bo inna jest demokracja, gość-inna.
Sadystycznej władzy przeciwstawiają się Machabeuszki i Machabeusze. Przeciwstawia się Judyta. Jak pisaliśmy w "Gazecie", Judytę portretowała nieraz Artemisia Gentileschi (http://miasta.gazeta.pl/lublin/1,35638,3793378.html). W "The Feminist Companion to the Bible" kulturoznawczyni Mieke Bal tytułuje swój artykuł "Headhunting: Judith or the Cutting Edge of Knowledge". Przypomnijmy jeszcze Judytę odmieńca Botticellego. I nie-samowitego Maurycego Gottlieba. Wreszcie przepysznego Klimta.
Machabeuszki, Machabeusze i Judyta to niezgoda na tyranię.
Dziś panuje tyrania kapitalizmu. Tak jak w czasach Dickensa. Bohater jego "Opowieści wigilijnej" Scrooge nie wykracza poza "prawa" interesu i klasy. Jest skąpcem, wyzyskiwaczem, dusigroszem - jakich wielu teraz wśród nas. Dopiero po nawiedzenie przez zjawę Marleya, który nigdy nie wyszedł poza biznes, w wigilię staje się ludzki. O Scrooge'u i Marleyu pisze filozofka współczesna Martha C. Nussbaum: "We produce all too many citizens who are like Marley's ghost, and like Scrooge before he walked out to see what the world around him contained. But we have the opportunity to do better, and now we are beginning to seize that opportunity. That is not 'political correctness'; that is the cultivation of humanity."
"Ono w żłobie nie ma tronu"
W tym roku Chanuka kończy się w wigilię wigilii. Potem choinka przystoi światłu, przystroi bank, komornika i komórkę. Święta to spektakl, show. Napełniamy brzuchy. Strzelają korki i humorki.
"Mizerna, cicha" Oto pospolite ruszenie na rabaty przedświąteczne, rozrywka pop świąt, obżarstwo i opilstwo - bez rytów religii czy mitów folkloru. Czy w zgiełku świętowania jest miejsce na życie wewnętrzne? Czy nasza psychika cieszy się i kontempluje, a przynajmniej odpoczywa? Jest święta czas i przestrzeń wewnętrzna. Liczy się to, co Niewidzialne. Może zatem świętować po świętach?
A jednak świętowanie łagodzi obyczaje. Feta to, Bogu dzięki, ferie władzy. Świętowanie Szabatu zapowiada czasy pokoju.
Przy składaniu wigilijnych życzeń, niektórzy się omijają. Ale skoro już wejdą na siebie, życzenia są tylko dobre. Bo na przyszłość. W oczekiwaniu na przyszłość w Szalom - pokoju, spokoju, pełni.
Genealogia Dzieciątka wiedzie od gościnnych Sary i Abrahama przez obcą Rut i odmiennego Dawida. Rut przyjmuje podmiotowość żydowską i jest przyjęta w jej obręb. Rut jest gość-inna. Więcej o Rut cudzoziemce w książce "Obcy jest w nas". Teraz dorzućmy, że powieść "Ruth" wiktorianki Elizabeth Gaskell przedstawia ówczesny niegościnny kapitalizm - taki jak nasz współczesny. Ruth jest dzieckiem porzuconym, uwiedzioną guwernantką, pielęgniarką w czasie epidemii tyfusu.
Obraz "obcych" w prozie Marii Kuncewiczowej rozważa Bożena Umińska. Zauważmy tylko, że Kuncewiczowa z miasteczka Kazimierz vel Kuzmir - jak przypomniała Monika Adamczyk-Garbowska - spotkała Ruth w Erecu: "Posadzono Ruth na wysokim krześle. Zerknęła na mnie, ziewając, zaczęła bębnić łyżką po talerzach. - Dwa lata - wygłosił ojciec jak komentarz do cudu. Od tej chwili prawa entuzjastycznie przyjmowanego gościa ledwie pozwoliły mi istnieć w kręgu wielkiego rodzinnego szczęścia: Ruth po tygodniu choroby miała zjeść pierwszy rosołek. Niebawem zainteresowała się mną. - Doda [Ciociu] - poleciła - niech powie, jak ma na imię. Przedstawiłam się: Maria. - Nie; jak ma na imię naprawdę! Podsunięto: - Miriam. Zaaprobowała."
W Biblii obca i swojska Rut. Rut jest gościnna wobec judaizmu, a judaizm gości Rut. Judaizm wybiera Rut, a Rut wybiera judaizm. Wyboru dokonuje kobieta, wybór nie jest dokonywany.
Wolność czy wspólnota? Wolność i wspólnota, ale wspólnota z wyboru. Demokracja to różnorodność. Demokracja to gościnność czy raczej gość-inność. Czy święta otworzą nas na obcość-nieobcość własną i innych?
A "Wieczór Trzech Króli", atrakcyjnie analizowany przez Jana Kotta, jest "niepokojącym serio w tych błyszczących allegro o szczęśliwych rozwiązaniach tematem gorzkim, nie do końca odsłoniętym i jeszcze ciągle nie odczytanym przez teatr, jest wieloznaczność płci".
Dota Szymborska-Dyrda działa w zarządzie reformowanej gminy żydowskiej Beit Warszawa. Jest absolwentką filozofii, socjologii i Szkoły Nauk Społecznych. Na Uniwersytecie Warszawskim prowadziła seminarium o kobietach w judaizmie. Autorka publikacji o Izraelu i tożsamości żydowskiej w Polsce, m. in. "Kobieta w kibucu - szkic" w studium pod red. Ewy Rudnik "Państwo Izrael. Analiza porównawczo-prawna" (
www.wydawnictwotrio.pl). Uczestniczyła w seminariach Johna Graya, Marcina Króla, Jacka Hołówki oraz Carol i Richarda J. Bernsteinów.
Tomek Kitliński uzyskał Dyplom Studiów Tekstu i Obrazu pod kierunkiem Julii Kristevej na Uniwersytecie Paryskim 7. Autor książek "Obcy jest w nas" i - wspólnie z Pawłem Leszkowiczem, z którym wziął udział w akcji "Niech nas zobaczą" - "Miłość i demokracja. Rozważania o kwestii homoseksualnej w Polsce" (
www.aureus.pl). Uczestniczył w seminariach Marii Janion, Hélene Cixous oraz "Interpretacja tekstu i hermeneutyka religijna" Geoffreya H Hartmana.
Dota i Tomek brali wspólnie udział w Instytucie Democracy & Diversity, organizowanym przez Transregional Center for Democratic Studies.
Polecam terapie u dobrego psychologa bo studia os chyba nie za bardzo sie powiodly a tytul nic nie znaczy.
w polowie tekstu stracilem cierpliwosc do dalszego czytania.