Jeśli dla kogoś homoseksualizm jest kwestią czysto prywatną, seksualną, którą załatwia przez 15 minut w darkroomie w gejowskim klubie - to nie jest zainteresowany czynieniem z tego kwestii politycznej. Taka osoba gejem jest tylko w tym darkroomie, poza nim udaje heteryka. Natomiast tym wszystkim, którzy gejami są na co dzień, chciałbym uświadomić, że warto czynić z orientacji seksualnej kwestię polityczną...
Mariusz Kurz: Od niedawna w radiu TOK FM prowadzisz audycję "Lepiej późno niż wcale" o gejach i lesbijkach (w każdą niedzielę o północy). Kiedy po raz pierwszy powiedziałeś publicznie, że jesteś gejem?
Krzystian Legierski: Po raz pierwszy tego nie powiedziałem, tylko to pokazałem. 4,5 roku temu "Machina" opublikowała duży tekst o homoseksualistach. Na okładce pojawiło się zdjęcie dwóch facetów w niedwuznacznie erotycznej pozie. Jednym z nich byłem ja.
MK: Dlaczego się zgodziłeś?
Marcin Prokop z "Machiny" zaproponował mi to zdjęcie po tym, jak w żadnej agencji nie mogli znaleźć modeli, którzy by się zgodzili na homoerotyczną fotkę. W 38-milionowym kraju! Pomyślałem, że właściwie dlaczego ja nie miałbym trochę "popromować homoseksualizmu"? Potem pojawiły się głosy, że to zdjęcie zaszkodziło środowisku, że było zbyt erotyczne, że należało pokazać "normalną" czyli nieerotyczną parę. Nie zgadzam się z tym. Były potem nieerotyczne pary w akcji "Niech nas zobaczą" i skandal był jeszcze większy.
MK: Zdjęcie pojawiło się nie tylko na okładce "Machiny", ale też na billboardach w całym kraju.
KL: Pierwszego dnia czułem się trochę dziwnie. Szedłem ulicą i co rusz widziałem swoją gębę na różnych budynkach itd. Raz jakieś dziewczyny rozpoznały mnie na przystanku, autobus nie mógł ruszyć, zrobiło się małe zbiegowisko. Na jednym billboardzie w Warszawie zobaczyłem napis "czekolada z importu", co mnie rozbawiło, bo przecież nie jestem z importu. Wielu rodakom wydaje się, że Polak nie może mieć innego koloru skóry niż biały (i innej orientacji niż hetero). W górach, w moim rodzinnym Koniakowie, gdzie żaden billboard nie zawisł, zaczęły krążyć niesamowite wykoślawione plotki. Np. że Legierski na wielkich plakatach w dużych miastach trzyma w słoiku figurkę Matki Boskiej w formalinie. Ludzie wiedzieli tylko, że ja na tych zdjęciach widnieję w jakimś przerażającym kontekście i wyobraźnia podpowiadała im najstraszniejsze rzeczy. A dla nich Matka Boska w formalinie to już jest szczyt potworności. Poza tym oczywiście znajomi ze studiów dzwonili, ale ich nastawienie było pozytywne, bo i tak już od dawna wiedzieli, że jestem gejem. Ja nigdy na ten temat nie kłamałem, tylko do pewnego wieku po prostu o tym nie mówiłem.
MK: Kiedy zacząłeś mówić?
KL: Na przełomie ogólniaka i studiów. Przyjechałem do Warszawy, poznałem nowych ludzi i otworzyłem się. Nawet dokładnie teraz tych coming outów nie pamiętam, jakoś bezstresowo się to odbyło.
MK: A wcześniej?
KL: Kiedy miałem 13 lat, stwierdziłem, że jestem pedałem i postanowiłem, że nikomu o tym nie powiem. I trwałem w tym stanie do początku studiów. To znaczy...robiliśmy różne rzeczy z jednym kumplem...ale poza nim nikt nie wiedział.
MK: Jak się dowiedziała mama?
KL: Dopiero z billboardów! Zadzwoniła do mnie, ale już nie pamiętam dokładnie przebiegu tej rozmowy. Z mamą raczej o tym nie rozmawiam, nie potrafię. Obawiam się, że postrzega mój homoseksualizm jako dramat, a mnie w ten sposób w ogóle nie chce się rozmawiać. Jestem gejem i jest mi z tym dobrze. Jestem z mamą w dobrym kontakcie emocjonalnym, ale ona jakoś tej sfery życia nie obejmuje i przez to trochę oddalamy się od siebie. Teraz, gdy jej powiedziałem, że mam w radiu TOK FM audycję o gejach i lesbijkach, to rzuciła: "Dobrze, że nie odbieram tego programu". Moja rodzina generalnie jest dosyć tradycyjna i katolicka. Kiedyś byłem ministrantem, czarną maskotką przy ołtarzu, ale jak się potem zacząłem nad tym katolicyzmem zastanawiać, to wydał mi się dość absurdalny. Mój światopogląd jest zasadniczo rożny od tego, co mojej rodzinie ksiądz w kościele albo biskup w telewizorze próbuje wbić do głowy. Mimo to nie odwrócili się ode mnie, nie wyparli.
Babcia jest bomba, to najbardziej otwarta osoba w rodzinie. Ostatnio wyczaiła pewnego aktora, który też pochodzi z Koniakowa i właśnie gra geja w jakimś serialu. Powiedziała mi o tym przy stole w obecności reszty rodziny. Wszyscy zesztywnieli, a babcia - luz.
MK: Czy ma dla Ciebie znaczenie, że jesteś publicznie znany jako gej?
KL: Nie mam żadnych doświadczeń w stylu: "ujawniłem się i odtąd nic już nie było takie samo". Owszem, urzędnicy, z którymi zdarzyło mi się rozmawiać, na początku patrzą na mnie badawczo. Ciemna skóra - ok, to już widzieli, ale jawny gej? Oczekują ode mnie nie wiadomo czego. To znaczy wiadomo: że zacznę rzucać się facetom do rozporka. Tymczasem nie rzucam się i po kilku minutach zaczyna być normalnie.
MK: Twoje nazwisko wraz z numerem telefonu było w internecie na liście RedWatch, liście "wrogów rasy" sporządzonej przez skrajnie prawicowe ugrupowania. Ktoś dzwonił?
KL: Dzwonili, przysyłali smsy. Rozmawiałem z nimi na jakieś absurdalne tematy. Mówili:- "Ty czarnuchu pedalski, wypierdalaj z Polski" i tym podobne. A ja na to: "Tak? Jeszcze jakieś życzenie?". Nie były to rozmowy na wysokim poziomie, jak się domyślasz. Raz jeden facet się zdziwił: "Ty jesteś jakiś pojebany, myślisz, że ja Ci komplementy prawię?" Takie telefony dostawałem przez kilka miesięcy, czasem kilka dziennie.
MK: Mówisz z dystansem, jakby to Cię nie dotyczyło.
KL: No, a jak mam mówić? Przecież nie mogę się tym przejmować. Zawsze byłem inny, bo byłem czarny. Na pierwszy rzut oka już coś było ze mną "inaczej". W Koniakowie wszyscy mnie rozpoznawali, bo byłem czarny, w Cieszynie, gdzie chodziłem do liceum - to samo. Jak do tej czarnej skóry doszedł jeszcze homoseksualizm, to wielkiej różnicy w mojej sytuacji nie odczułem. Może to jest klucz do mnie. Homofobia czy rasizm wkurzają mnie, ale do serca ich nie biorę.
MK: Od paru lat angażujesz się w politykę.
KL: Tak, teraz też startowałem w wyborach samorządowych.
MK: Chciałbyś działać politycznie na rzecz homoseksualistów?
KL: Tak. Jeśli dla kogoś homoseksualizm jest kwestią czysto prywatną, seksualną, którą załatwia przez 15 minut w darkroomie w gejowskim klubie - to nie jest zainteresowany czynieniem z tego kwestii politycznej. Taka osoba gejem jest tylko w tym darkroomie, poza nim udaje heteryka. Natomiast tym wszystkim, którzy gejami są na co dzień, np. żyjąc z osobą tej samej płci, chciałbym uświadomić, że warto czynić z orientacji seksualnej kwestię polityczną. Warto, by ci, którym doskwiera w Polsce brak regulacji prawnych dla związków osób homoseksualnych, świadomie wybierali określoną opcję polityczną. Tymczasem bardzo wielu gejów głosuje na Platformę Obywatelską! Wydaje im się, że skoro PO ma łatkę partii liberalnej, to jest również progejowska. Nic z tego - w kwestii podejścia do mniejszości seksualnych PO właściwie niczym nie różni się od PiS!
Rozmawiał: Mariusz Kurc

Wywiad ukazał się w piątym numerze wydawanego przez KPH magazynu
"Replika". Pismo dostępne jest za darmo w dobrych klubach gej&les na terenie całej polski.
Redakcja portalu innastrona.pl dziękuje za udostepnienie materiału.
Ciekaw jestem czy Legierski słyszał cokolwiek o NWO, new age, globalistach i ich planach? Ponieważ to oni wykorzystują homo do swoich celów! Chcą, aby na świecie było mniej ludzi i dlatego promują homoseksualizm!
http://video.google.com/videoplay?docid=-57396345632(...)0751371#
facet super, słucham czasem audycji na TokFM - polecam, naprawdę fajna sprawa (co prawda raz był ksiądz, któremu kazali mówić o miejscu gejów w Kościele i dość mulasto to poszło, ale generalnie jest kawaii ^_*)