Największą zagadką tegorocznej Parady Równości będzie liczba jej uczestników. W pewnym momencie media informowały o 20.000. Po kilku godzinach "namysłu" demonstrantów było już "tylko" 3.000...
Największą zagadką tegorocznej Parady Równości będzie liczba jej uczestników. W pewnym momencie media informowały o 20.000. Po kilku godzinach "namysłu" demonstrantów było już "tylko" 3.000. Według osób, które obserwowały paradę na wysokości Ul. Marszałkowskiej, przemarsz trwał około pół godziny, czyli trochę za długo jak na 3.000 osób. Uczestnicy też są zgodni, że było nas znacznie więcej. Skąd więc te 3.000? W którym miejscu dokonano szacunku liczby demonstrantów? Te pytania pozostaną bez odpowiedzi.
Odpowiedzi doczekały się natomiast inne pytania. Czy parada będzie legalna i odpowiednio chroniona? Jak przyjmą nas mieszkańcy Warszawy? Jakie będą echa w mediach? Dziś już wszystko wiadomo i obraz, jaki przedstawia się po tęczowej sobocie napawa optymizmem.
Tak - Parada Równości była legalna. Po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego oraz wyroku NSA trudno było oczekiwać innej decyzji. To ogromna zasługa Fundacji Równości, organizatorek poznańskiego Marszu Równości oraz Fundacji Helsińskiej, która udzieliła organizatorom prawnego wsparcia. Apel ministra Giertycha był już wyłącznie medialnym zagraniem. Giertych jako prawnik doskonale wie, że wojewoda nie mógł wycofać zezwolenia na organizację Parady Równości, gdyż nie był organem kompetentnym.
Teraz można się pochwalić, że Polska jest krajem demokratycznym. Można powiedzieć więcej: Polska jest krajem, gdzie rząd - choć nieprzychylny mniejszościom seksualnym - zrobił wszystko, aby zapewnić nam maksimum bezpieczeństwa. Być może minister Dorn miał kwaśną minę, gdy 2.000 jego podwładnych trzeba było oddelegować do ochrony gejów i lesbijek, ale w tym przypadku liczy się efekt. Policja była dobrze przygotowana i podczas całej parady nie pozwoliła sobie na żaden błąd. Wszelkie próby zakłócenia demonstracji przez grupkę bandytów zostały skutecznie udaremnione. Do przepychanek doszło tylko w środku pochodu, gdzie grupa anarchistów wdała się w szarpaninę z "faszolami". Także po przemarszu policjanci czuwali nad bezpieczeństwem uczestników parady, bacznie obserwując rozchodzący się tłum. Tłumaczący nam drogę do dworca policjant uprzejmie dodał: "tylko uważajcie na siebie chłopaki".
Mamy więc kolejną odpowiedź: ochrona parady była wzorowa. Wzorowe było także zachowanie mieszkańców Warszawy. Na widok tłumu prowadzonego przez ciężarówkę z DJ'kami, zgromadzeni na chodnikach warszawiacy pozdrawiali uczestników parady. Wulgarne gesty czy okrzyki były wyjątkiem. Kilka razy pojawiły się małe grupki chuliganów z transparentami "zakaz pedałowania". Biorąc pod uwagę, że w każdym mieście, w każdym państwie i w każdym społeczeństwie istnieje zawsze grupa agresywnych "looserów", należy się po prostu przyzwyczaić do ich obecności i liczyć na interwencje policji oraz prokuratury. Chuliganom, którzy w sobotę wzięli udział w nielegalnej manifestacji postawiono już zarzuty.
Z dnia na dzień okazało się, że Polska jest krajem, w którym można żyć a postacie jak poseł W. czy minister Giertych są po prostu folklorem zdezorientowanego społeczeństwa. Najzabawniejsze jest to, że poruszenie, które miało miejsce w Warszawie jest częściowo zasługą prawicowych krzykaczy, których Polacy już po 9 miesiącach rządzenia mają dosyć. Jeśli minister Giertych jest homofobem i równocześnie najmniej szanowanym politykiem IV RP, to minister Giertych jest równocześnie naszym sojusznikiem. Nie ma to jak wyrazisty i antypatyczny wróg, który nie przepuści okazji, by publicznie się ośmieszyć...
Dotychczasowe Parady Równości kończyły się skandalami. O tegorocznej już jutro wszyscy zapomną. To przełom. Pokazaliśmy, że nasze parady nie są dla nikogo zagrożeniem. Pokazaliśmy, że jest nas bardzo dużo, że potrafimy walczyć o nasze prawe i że nasz protest mieści się w wyznaczonych przez prawo granicach. Nie mam żadnych wątpliwości, że emocje towarzyszące naszym demonstracjom będą z roku na rok coraz mniejsze.
Nie wszystko jest jednak takie różowe... Podczas, gdy w warszawskim kinie Luna trwa jeszcze organizowany w ramach Dni Równości festiwal filmowy, organizatorzy próbują podliczyć finanse Fundacji. W tym roku postawili wszystko na jedną kartę i przygotowali program, którego nie powstydziłyby się inne europejskie stolice. Mimo przychylności Jimmiego Somervilla oraz innych artystów, którzy zrezygnowali z gaży za występ podczas imprezy klubie Skarpa, wydatki na zorganizowanie 8-dniowego festiwalu były ogromne. Może się niestety okazać, że dochody z koncertu oraz datki sponsorów nie będą ich w stanie pokryć. Już teraz warto zasygnalizować, że w tym przypadku potrzebna będzie pomoc nas wszystkich.
Cieszę się, że byłem w Warszawie. Przywróciło to trochę moją wiarę w nasze społeczeństwo i nasze środowisko. Dziękuję Tomkowi Bączkowskiemu, Ydze Kostrzewie, Łukaszowi Pałuckiemu i wielu innym, którzy przyczynili się do zorganizowania tej imprezy. Dziękuję wszystkim, którzy odważyli się przyjść. Dziękuję policji. I Warszawiakom dziękuję. Naprawdę.
zobaczyc i wogole mi nie przeszkadza
co do policji
____S_U_P_E_R____U_P_R_Z_E_J_M_I_____
po zakonczeniu parady poszedlem z mezem do kawiarni a tam jakis skin sie czepial do nas i pieprzyl cos po angielsku , wyszlismy z kawiarni i poprosilismy pomo policji by zamowila nam taksowke ,bo nie uprzejma kobieta z kawiarni nie chciala tego zrobic,
Czy Radek napisał, że organizacja poprzednich parad była skandaliczna? NIE! Napisał, że kończyły się skandalami. I z kontekstu JASNO wynika, że chodzi o blokady, jakie "łysi" zazwyczaj organizowali. Przełom jest oczywisty - legalny marsz przeszedł całą trasę i nie został zablokowany. Nie był ściągania ludzi z ulicy itd.
Czy naprawdę musisz doszukiwać się podtekstów tam, gdzie ich nie ma?