Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Piątek, 19.05.2006 00:00

Gejowski kod Leonarda

Podziel się Tweetnij Skomentuj (11)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (11)

Człowiek renesansu w każdym calu

O Leonardzie i jego geniuszu słyszał niemal każdy. Słynny malarz (autor Giocondy, Damy z Łasiczką oraz słynnej Ostatniej Wieczerzy), inżynier, mechanik, optyk i anatom, fizyk i muzyk, filozof i ...gej? Żył wprawdzie w dobie renesansu, lecz średniowieczne macki instytucji kościelnych groziły jego poczuciu wolności...

Nie będzie to opowieść ani o niezwykle popularnym czytadle autorstwa Dana Browna, ani też o kontrowersyjnym i ponoć niebezpiecznym dla Kościoła filmie wchodzącym obecnie na ekrany. Będzie to za to szkic, w którym zastanowimy się wspólnie, na ile twierdzenie: Leonardo był jednym z "naszych" jest uprawnione.

O Leonardzie i jego geniuszu słyszał niemal każdy. Słynny malarz (autor Giocondy, Damy z Łasiczką oraz słynnej Ostatniej Wieczerzy), inżynier, mechanik, optyk i anatom, fizyk i muzyk, filozof i ...gej? Bardzo niewiele o nim wiemy. Jego notatki, z których wiele zaginęło, świadczą o rozlicznych zainteresowaniach. Jego życie potwierdza, że powierzał swoje tajemnice tylko tym, którzy byli godni jego tajemnic. Dwa renesansowe motta: nic, co ludzkie nie jest mi obce, oraz - rzeczą ludzką jest dochodzić prawdy, dowodzą ze był jednostką wybitna, i jak każda taka jednostka wzbudzał zainteresowanie, zmuszony był, zatem do chronienia swej prywatności. Żył wprawdzie w dobie renesansu, lecz średniowieczne macki instytucji kościelnych groziły jego poczuciu wolności.
Dzięki spuściźnie literackiej, notatkom i traktatom poznajemy Leonarda jako niestrudzonego twórcę. Giorgio Vasari i jego "Żywoty najsławniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów (1550) dają wgląd w jego życie prywatne. Lecz sprawy intymne Leonarda da Vinci stanowić będą, i słusznie, sferę naszych przypuszczeń, spekulacji i domysłów. Fakt śmierci malarza w objęciach króla Francji opisany przez Vasariego w 50 lat po śmierci Leonarda był czystą fikcją. Już wtedy tworzona była legenda mistrza, uwypuklająca momenty wzniosłe, a przemilczające wstydliwe. Vasari stworzył mit: król malarzy umiera w ramionach króla Francji. Legendy rzadko umierają. Spróbujmy uchylić rąbka tajemnicy i odkryć, kim naprawdę był Leonardo da Vinci.

Leonardo urodził się w wiosce Anchiano na skraju miasteczka Vinci w sobotę 15 kwietnia 1452 roku. Syn Ser Piera da Vinci. Matka, wiejska dziewczyna imieniem Catarina, pochodziła także z Vinci, ale nie mogła wychowywać syna. Ojciec Leonarda nie ożenił się z nią, chociaż uznał syna i dał go dziadkom na wychowanie. Rodzina da Vinci była bogata i wypływowa. Wiejska dziewczyna w pojęciu ojca nie byłaby ani dobrą żoną ani matką. Fakt ten stanowi pierwszą i najważniejszą tajemnicę w życiu Leonarda.
Mamy tu pierwszy trop homoseksualizmu Leonarda: "Psychoanalitycy i psychoterapeuci mają przecież zawsze na podorędziu cały wachlarz potencjalnych teorii. Czy gej miał nieobecną matkę? Tak? Więc mamy przyczynę homoseksualizmu! A może miał nieobecnego, zbyt surowego ojca? Nie? Zapewne gej był najmłodszym dzieckiem w rodzinie? Może był molestowany w dzieciństwie? Nie był? Na pewno? Myślę jednak, że był, tylko wyparł to z pamięci!" (patrz Polityka nr 2413- Raport - homoseksualizm). Rzeczywiście prawdziwa matka Leonarda była nieobecna, ojciec surowy a chłopiec wychowywany przez macochę. Ta znienawidziła pasierba, gdy dowiedziała się, że nie mogła mieć własnych dzieci. Ser Piero nie miał czasu dla syna. Mamy więc trop pierwszy.

W wieku lat czternastu Leonardo zamieszkał we Florencji w pracowni Verrocchia. Był on wszechstronnym artystą potrafiącym przekazać swoim uczniom wiedzę z różnych dziedzin. Verrocchio był, jak pisze Vasari: złotnikiem, rzeźbiarzem, snycerzem, malarzem, rysownikiem perspektywy i muzykiem. Do jego pracowni, pełnej młodych uczniów płci męskiej trafił młody Leonardo. Trop drugi.
Przez pierwsze lata pobytu w e Florencji Leonardo uczył się literatury i muzyki. Był jednak bękartem, więc nie miał szans na szlachectwo i karierę notariusza tak, jak jego ojciec. Musiał zostać czeladnikiem i uczyć się rzemiosła. Pracownia mistrza Verocchio nadawała się do tego idealnie. Większość prac rzemiosła artystycznego wykonywali uczniowie mistrza, a koledzy i przyjaciele (cokolwiek by to miało znaczyć!) Leonarda- Pietro Perugino, Botticelli, Lorenzo di Credi. Spali we wspólnych sypialniach, na wzór klasztornych dormitoriów w pracowni. Leonardo był ponoć modelem do postaci młodych świętych a także statuetki Dawida dłuta Verrocchia. Stąd możemy dowiedzieć się, jak wyglądał w młodości. Był ślicznym chłopcem i malował ślicznych chłopców. Malarz aniołów. Tak pięknych, że wzbudzali podziw i zazdrość starego mistrza.

"W samotności cieszysz się pełnią życia, w towarzystwie musisz się nim dzielić. (LdV)". Leonardo był cichym samotnikiem. Sprawiał wrażenie chłodnego a nawet okrutnego. Opisywał sekcje zwłok mechanicznie i beznamiętnie. Człowiek był dla niego mechanizmem złożonym z mięśnie, kości i krwi. Ciekawość granicząca z pożądaniem kazała mu odwiedzać szpitale, hospicja. Głód wiedzy wiódł w kierunek zakazanych praktyk, anatomia i praktyki prosektoryjne, nie były aprobowane a wręcz zakazane przez Kościół. Eksperyment i pasja badacza pchała Leonarda w kierunku praktyk niedozwolonych. Leonardo fascynował się przyrodą. Szukał, badał. Kwestionował i wypróbowywał. Trop trzeci.

O tym, że Leonardo miał epizod homoerotyczny w wieku lat 24 i oskarżony został o sodomię, dowiadujemy się notatek działającej we Florencji policji obyczajowej tzw. Ufficiali di Notte e dei Monasteri. Jej funkcjonariusze byli "urzędnikami mocnymi i klasztornymi". W kwietniu 1476 Leonardo da Vinci stał się ofiarą anonimowego donosu. Razem z czterema innymi młodymi mężczyznami został oskarżony o czyny lubieżne z siedemnastoletnim Iacopem Saltarellim, który był w dzisiejszym tego słowa rozumieniu męską prostytutką. Zafascynowany pięknem młodego efeba Leonardo pragnął, by ten pozował mu do wizerunku młodego Jezusa a to sprowokowało oskarżenie. Cała grupa stanęła przed sądem. Prócz Leonarda oskarżonymi byli także Bartolomeo di Pasquino, złotnik z Vacchereccia, Baccino Farsettaio z San Michele, Leonardo Tornabuoni. Nigdy jednak nie dowiemy się jak brzmiało oskarżenie, gdyż zapiski są zbyt ogólnikowe. Prawo w takich wypadkach było surowe. Dorosłych sodomitów kastrowano, a osobom stręczącym obcinano stopy lub dłonie. Karą za grzech pederastii było spalenie na stosie. Wiedząc, jaką rolę odgrywał w tamtych czasach Kościół i jak wpływał na ustanowienie praw można przypuścić, że anonim oskarżał Leonarda także o herezję. Jednym z oskarżonych był krewny Lorenza Il Magnifico, z rodu Medyceuszy. Sąd nie chcąc wywoływać skandalu uznał, że należy kierować się w tym przypadku dyskrecją i umorzył sprawę. Wszyscy oskarżeni dostali naganę. Archiwa zostały zamknięte i nigdy już nie wrócono do tej sprawy. Plotki jednak krążyły po mieście i nie dawały spokoju Leonardowi. Mistrz zapisał wówczas w swych notatkach: Usta zabijają bardziej niż sztylet. Od tego czasu Leonardo nie wierzył już nikogo. Powierzał swoje myśli notatkom, które sporządzał wynalezionym przez siebie pismem lustrzanym. Chciał ukryć przed ludźmi swoją osobowość. Od tej chwili dążył do osiągnięcia dwóch celów: samotności i doskonałości. Nie mogąc ufać ludziom, stłumił do nich uczucia. Nie mogąc w swoim pojęciu osiągnąć ideału, wiele ze swoich dzieł pozostawił niedokończonych. Widać jednak, że dzieła, które dokończył wyszły spod ręki mistrza.
Wydarzenia 1476 pozostawiły w psychice Leonarda niezatarty ślad. W zapiskach malarza znajdujemy zdanie charakteryzujące jego stosunek do seksualności: Spółkowanie i narządy, które do tego służą, są tak ohydne, że gdyby nie piękno twarzy i ozdoby dokonane ręką rzemieślnika oraz wyzwolenie instynktów, rodzaj ludzki straciłby swoje człowieczeństwo.

Leonardo skończył lat trzydzieści a ten okres jego życia i pobytu we Florencji otoczony jest tajemnicą. Nie wiemy, co robił przez całe trzy lata. Niektórzy podają, że spędził je w więzieniu. Teoria ta oparta jest na serii szkiców pt. Jak uciec z więzienia. Co byłoby powodem uwięzienia mistrza? Źródła na ten temat milczą, a my mamy nadzieję, że nie była to kolejna afera homoseksualna z jakimś powabnym młodzieńcem. Być może powodem tego był ateizm i antyklerykalizm Leonarda. Vasari pisał o nim: Interesowały go idee, które bliższe były filozofii niż chrześcijaństwu. Leonardo, choć był słynnym malarzem, lecz malował teraz niewiele, a sporo dzieł pozostawił niedokończonych. Dlaczego? Legenda przesłania prawdziwą twarz Leonarda.

W roku 1482 Leonardo przeniósł się z Florencji do Mediolanu, na dwór Lodovica Sforcy. Towarzyszyło mu dwóch młodych zdolnych rzemieślników. Nie przyjaciół, lecz współpracowników. Tam rozpoczął się nowy rozdział w życiu Leonarda da Vinci.

W ciągu całego życia Leonardo nigdy nie zawarł związku małżeńskiego, co stanowić by mogło trop kolejny jego homoseksualizmu, ale... W renesansowej Italii nie było to niczym szczególnym, zważywszy status mistrza da Vinci. Leonardo jako wolny artysta nie musiał, zgodnie z ówczesną obyczajowością wiązać się z kobietą. Było to wygodne dla jego samego- nieskrępowana możliwość prowadzenia badań i obserwacji naukowych, jak również dla jego rodziny, której potomstwo bękarta w przyszłości mogło zagrozić przy podziale spadku.

W życiu Leonarda było niewiele kobiet. Pierwszą była Caterina, drugą Cecylia Gallerani, powabna szesnastolatka, faworyta władcy Mediolanu Lodovica Il Moro, zaręczonego wówczas z sześcioletnią (sic!)Beatrice d`Este. Związki podstarzałego władcy z nastoletnią Cecylią nie były także niczym niezwykłym, podobnie jak dojrzałego Leonarda z jego kilkuletnimi i nastoletnimi uczniami. Podtekstów seksualnych nie będziemy się doszukiwać. Przyjaźń stanowiła kanwę zarówno jego stosunków z młodymi adeptami sztuki malarskiej, jak i z prześliczną Cecylią.

Trzecią była tajemnicza kobieta, piękna, spokojna i zadumana. Na obrazie jedna ręka spoczywa na drugiej, za nią magiczny krajobraz pełen skał i strumieni. Na ustach łagodny zagadkowy półuśmiech. Jej nazwisko nie jest istotne, choć istnieje wiele hipotez. Mona Liza. Leonardo miał ją zawsze przy sobie, we Włoszech, we Francji. Nie sprzedał jej nigdy. Dlaczego? Być może Leonardo posłużył się twarzą kobiety by ukazać własną duszę. Autoportret? Kolejny trop? Domysły dotyczące tego najsłynniejszego obrazu świata mnożą się do dziś. Nie wiadomo na przykład, dlaczego Leonardo nie oddał go osobie, która go zamówiła, lecz do swych ostatnich dni się z nim nie rozstawał. Po śmierci Leonarda obraz stał się własnością Franciszka I. W XVI i XVII w. był przechowywany w Fontaineblau, później w Luwrze, skąd został skradziony w 1911 i dokąd w 1913powrócił. Zainteresowanych tym wspaniałym dziełem odsyłam do http://pl.wikipedia.org/wiki/Mona_Lisa

Analizując twórczość malarską Leonarda zauważamy, ze na obrazach, szkicach pojawiają się inne androgyniczne postacie, wykazujące cechy obu płci. Jan z "Ostatniej wieczerzy", przez Dana Browna uznany za Marię Magdalenę, głowy Jakuba i Filipa z tego samego dzieła, Jan Chrzciciel z 1519, anioły ze Zwiastowania 1472 i z 1785 (wiadomo ze anioły są "bezpłciowe"!). Czy jednak " renesansowo- metroseksualne" modele miałyby świadczyć o homoseksualizmie autora? Osobiście sądzę, że Leonardo we wszystkich swych obrazach poszukiwał doskonałości. Ukoronowaniem tego dążenia była właśnie Mona Lisa, dzieło, które choć paradoksalnie nieukończone, stanowiło zwieńczenie długich poszukiwań ideału piękna.

Inna sprawa, niezwykle delikatna. Czy Leonardo miał inklinacje pedofilskie? Wprawdzie szkice i rysunki dzieci pojawiają się we wszystkich okresach twórczości mistrza, lecz były to zaledwie studia do późniejszych często nieukończonych obrazów. To prawda, ze dzieci, podobnie jak i młodzi androgyniczni młodzieńcy stanowili nieukrywaną fascynację artysty, lecz trudno na podstawie tego wnioskować o upodobaniach seksualnych. Pewne podejrzenia jako trop w naszym odkodowywaniu homoseksualizmu Leonarda stanowić mogłaby homo-erotyczna fascynacja młodym chłopcem, którego da Vinci usiłował przez kilkanaście lat uformować na swego następcę, powiernika i przyjaciela, a który okazał się największym rozczarowaniem mistrza. Tym chłopcem był dziesięcioletni Iacomo Caprotti zwany Salai. To imię diabełka z teatralnej sztuki okazało się w wypadku Salaiego wyjątkowo trafnie dobrane. Leonardo poznał chłopca, gdy ten kradł sakiewki artystów, biorących udział w przedstawieniu przygotowywanym przez Leonarda dla Lodoviva Il Moro. Nie wiadomo, czy bardziej fascynująca dla starzejącego się mistrza była jego powierzchowność czy też łobuzerska osobowość. "Złodziejaszek, kłamca i drobny rzezimieszek"- tak pisał o nim Leonardo i próbował dla małego Salai stanowić wzór ojca. Intrygowała go skłonność do występku a chłopak stanowił doskonały obiekt badań. Salai wypełniał zapewne pustkę w życiu mistrza. Leonardo nie miał rodziny i dzieci. Salai, zgodnie z tym, co pisał Vasari " nie miał ni urody ani uroku". Leonardo obserwował jego poczynania z pasją naukowca badającego dzikie zwierze. Nic nie wskazuje na to, że w okresie mediolańskim łączyło ich coś więcej. W późniejszym okresie Salai traktował Leonarda jak swoistego sponsora i bez skrupułów pozwalał sobie na finansowanie różnorodnych zachcianek z kasy mistrza. Salai był z pewnością heteroseksualny, o czym świadczą jego liczne podboje erotyczne, którym z pobłażliwą wyrozumiałością przyglądać się musiał stary Leonardo. Samotność towarzyszyła mistrzowi da Vinci do końca życia. Prawie.

W roku 1506 mistrz przeniósł się ponownie do Mediolanu, gdzie poznał 17 letniego Francesco Melzi, który stał się jego wiernym przyjacielem do końca życia. Ten młody szlachcic zajął w sercu starego Leonarda miejsce Salaiego, którego był zupełnym przeciwieństwem. Jednak to Salai odziedziczył wiele późnych obrazów artysty, w tym Ledę z łabędziem, Portret Mona Lisy, Madonnę z Dzieciątkiem Jezus na kolanach i Św. Annę, Św. Jana Chrzciciela, Św. Hieronima. Była to zapewne próba zapewnienia przyszłości niewdzięcznemu lekkoduchowi. Francesco Melzi pieniędzy nie potrzebował. To właśnie on zgodnie z relacją Vasariego towarzyszył mistrzowi przy łożu śmierci.

Ostatni trop w naszych poszukiwaniach stanowić mogą psychoanalityczne dywagacje Freuda. "I wydawało mi się, że kiedy leżałem w kołysce, spadł na mnie jakiś sęp, otworzył mi dziobem usta i uderzył nim kilkakroć po wargach. Zdaje się, że był to herold przeznaczenia". (LdV). Słowa te zainspirowały Zygmunta Freuda, austriackiego psychoanalityka do napisania książki mającej stanowić koronny dowód homoseksualizmu Leonarda. Cytat ten pochodzący z lustrzanych notatek i zdaniem Freuda stanowić miał fantazję dotycząca fellatio przeniesioną w dzieciństwo. Fantazja owa "nie jest niczym innym, jak tylko przeróbką innej sytuacji, w której ongiś wszyscy czuliśmy się dobrze, kiedy w wieku niemowlęcym braliśmy do ust sutki matki, aby je ssać". Freud pisał: "chłopiec tłumi miłość do matki, stawiając na jej miejscu siebie samego, identyfikując się z nią i za wzór biorąc własną osobę, na podobieństwo której dobiera się nowe obiekty erotyczne. W ten sposób staje się on homoseksualistą (...) Tłumiąc miłość do matki (homoseksualista) konserwuje ten obraz w swej nieświadomości i od tej pory pozostaje wierny matce. Kiedy kochanek zdaje się uganiać za chłopcami, to w rzeczywistości ucieka przed innymi kobietami, które mogłyby skłonić go do niewierności wobec matki".
Ta Freudowska interpretacja wywarła potężny wpływ na życie niezliczonych gejów. Przez prawie cały wiek XX stanowiła ona podwaliny medycznego i psychoanalitycznego rozumienia homoseksualizmu. Dziś koncepcja ta uchodzi za przestarzałą.

Opuściwszy Rzym, gdzie w latach 1513-1516 pracował dla papieża Leonardo przenosi się u schyłku życia do Francji. Jako 64 letni artysta został mianowany "peintre du Roy" (tytularnym malarzem Franciszka I) z wysoką pensją i własnym domem, ofiarowanym przez króla w Cloux, blisko rezydencji królewskiej w Zamku w Amboise.
Leonardo da Vinci zmarł w roku 1519 i został pochowany w Kaplicy św. Huberta, w zamku Amboise. Postać tajemniczego i nie poznanego do końca geniusza z Toskanii fascynuje do dziś nie tylko miłośników sztuki. Także geje widzieliby go chętnie w swym gronie. Jeśli nawet to prawda, ze da Vinci homoseksualistą był, to cóż z tego? Co może być złego w byciu gejem? Na tak postawione pytanie któż może dać jednoznaczną odpowiedź?


Janusz Boguszewicz

Na podstawie:
1. Christoph Enzinger, Leonardo da Vinci- Werke und Geschichten
2. Jean Delumeau- Cywilizacja Odrodzenia
3. Renato Castellani - La vita di Leonardo da Vinci (1971)- serial telewizyjny
4. Paul Russel, Stu kochających inaczej - Ranking, Wydawnictwo Orpheus.
5. Wielka Kolekcja Sławnych Malarzy- Leonardo da Vinci - Oxford Educational
6. Sigmund Freud- Eine Kindheitserinnerung des Leonardo da Vinci- Fischer Taschenbuch
7. http://www.leonardo.wp.pl/leonardo.html
8. http://pl.wikipedia.org/wiki/Leonardo_da_Vinci

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (1)
voyou
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (11)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
28.08.2007 16:23 Niezalogowany
wszędzie doszukujecie się tego, co sprawia wasze wyrzuty sumienia, pocieszanie sie domniemanymi skłonnościa mi malarza w niczym wam nie pomoże
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
18.09.2006 14:50 diabolo
O tym, że Leonardo da Vinci był gejem można sie dowiedzień m.in. z ksiązki Europa Normana Davisa, polecam!
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
07.06.2006 19:44 Andrzej
Oj wy biedni geje:))))) Jdnak macie kompleksy. Po diabła naciagac biografie LdV? Nie ma żadnych dowodów na to, ze był dewiantem.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
03.06.2006 13:44 marczello
bardzo fajny text, profesorku, pozdrawiam i do zobaczenia w realu, pozdrawiam, red.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
27.05.2006 1:01 jacek
Leonardo czul sie "synem dwoch matek". Rodzicielka wychowywala go do okolo 3 roku zycia, potem zabral go ojciec do swojej zony, ktora wcale nie byla dla Leonarda zla macocha. Kochala go jak wlasne dziecko. Mozliwe, ze usmiech Mona Lisy przypominal mu biologiczna matke, dlatego nie mogl sie rozstac z obrazem. Ten sam usmiech pojawia sie w obrazie "Sw. Anna Samotrzecia".
cytuj zgłoś 0 0
son_of_virginia
24.05.2006 19:16 son_of_virginia (39) Wrocław
Czytałem książkę a na film nie poszedłem, bo mi szkoda czasu było. W ogóle nie wiem po co to napisałaś, skoro na początku artykułu napisane jest, ze nie o film czy książkę w nim chodzi. Pffff....
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
21.05.2006 18:59 smok
"Jeśli nawet to prawda, ze da Vinci homoseksualistą był, to cóż z tego?". Dla współczesnych homoseksualistów to sprawa związana z wizerunkiem, samooceną, poczuciem dumy itd... Wiadomo, że ani nie umniejsza to ani nie uwzniośla dokonań da Vinci. Chodzi jednak o to, że to kolejny "wielki" człowieka który też był (najprawdopodobniej) homoseksualistą. Oczywiście homoseksualizm nie jest tożsamy z byciem wybitnie utalentowanym człowiekiem, ale jak to dobrze poprawia samopoczucie i motywuje do walki z dyskryminacją kiedy widzi sie tylu wspaniałych homo w dziejach ludzkości, bez których świat byłby inny... raczej gorszy
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
21.05.2006 12:29 JB
mała literka, a tyle znaczy. nie wierz korekcie Worda, póki sam nie sprawdzisz!- będę o tym pamiętał. thx za życzliwą korektę!
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
19.05.2006 22:50 garfield
zainteresowali mnie ci "anorogeniczni młodzieńcy" (powtarza się 2 razy)... "anorogeniczny" to okres w historii Ziemi, w którym nie zachodziły ruchy orogeniczne (górotwórcze). może miało być "androgyniczni"? ;-)
cytuj zgłoś 0 0
poznaniak2000
19.05.2006 19:41 poznaniak (41) Poznań
Dla mnie był to mało ambitny film. Nie polecam tego filmu.
cytuj zgłoś 0 0
  • 1
  • 2
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Ostatni taki przypadek w Unii Europejskiej? To miasto zakazuje marszu równości Czwartek, 23.07.2026 Ostatni taki przypadek w Unii Europejskiej? To miasto zakazuje marszu równości
Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec... Piątek, 17.07.2026 Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec...
Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą Środa, 15.07.2026 Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą
Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli Piątek, 12.06.2026 Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli
Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego Wtorek, 14.07.2026 Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego
Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm? Sobota, 11.07.2026 Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na X Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościPolityka cookiesUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy
Zabronione jest pobieranie treści (web scraping) i eksploracja danych (TDM) z tego serwisu do trenowania systemów AI bez zgody operatora — zob. Regulamin.







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się