Gama zainteresowań czytelniczych Lema była ogromna. Sztuka percepcji- pochłaniał rzeczywiście niesamowite ilości tekstu, lecz także umiejętność zachowania w pamięci rzeczy najistotniejszych- wprawiały w podziw wszystkich, którzy mieli ten zaszczyt zetknąć się ze Stanisławm Lemem osobiście (...) Stanisław Lem to nie tylko ojciec moich literackich bohaterów z dzieciństwa: Ijona Tichego, Pirxa, Trurla i Klapaucjusza. Jako autorytet moralny pozostanie w mojej pamięci zawsze...
Żył w Krakowie od 1946 roku. Skończyła się wojna a on przyjechał tam ze Lwowa, gdzie się urodził i dotąd mieszkał. Studiował medycynę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Studia w tym kierunku rozpoczął już we Lwowie, i właściwie uważał się za Lwowiaka, a przymusowego pożegnania z tym miastem, nie potrafił nigdy przeboleć. Wspomnienia przeżyć z dzieciństwa zawarte w jedynej autobiograficznej powieści "Wysoki zamek" są jednocześnie wzruszające i radosne. Myślę, ze każdy z czytelników zadawał sobie pytanie:, Jakim był Lem naprawdę? Bez znajomości "Wysokiego zamku" można się pogubić i zamotać w labiryncie późniejszej fantazji, nauki i filozofii, -twórczości, która jakże niezasłużenie nie doczekała niestety Nagrody Nobla.
Pierwsze książki Lema to powieści science - fiction. Podziwialiśmy w nich mistrzostwo narratorskie, swobodę fantazji, ciętość dowcipu. Światy, które stwarzał Lem były sztuczne, bohaterowie - istoty utkane z innej, nie całkiem ludzkiej materii; było w nich coś zimnego, coś na kształt blaszanego pudła. Ludzie i roboty. Istoty spoza. Inne- a przez to fascynujące. Trudne do pojęcia a jakże zrozumiałe. Obce a przecież bliskie.
Gatunek, tak łatwo rozpoznawalny, na poły baśń, na poły thriller zapewniał Lemowi sławę pisarza fantasty, futurysty i wizjonera, choć każde z tych określeń Lem konsekwentnie podważał. Czytelnicy zaszufladkowali go jednak jako pisarza SI Fi, guru fantastyki. Na szczęście Lem nie traktował siebie i tego całego zgiełku poważnie. Z powagą traktował za to wiedzę o świecie. Czytał wszystko, co go ciekawiło i co uważał za godne miana nauki: fizykę, astronomię, medycynę, historię- sam stawał się częścią niekończącej się encyklopedii człowieka i świata. Jego książki to doskonałe metafory współczesnej rzeczywistości, zaprawione groteskowym humorem oraz szczyptą filozoficznej refleksji. Ostatnie dzieła odnoszą się głownie do przyszłości i jej oceny z perspektywy zbyt szybko rozwijającej się cywilizacji technicznej. Futurysta i futurolog, zachwycający przede wszystkim obrazowością i bogactwem słowotwórczym.
Gama zainteresowań czytelniczych Lema była ogromna. Sztuka percepcji- pochłaniał rzeczywiście niesamowite ilości tekstu, lecz także umiejętność zachowania w pamięci rzeczy najistotniejszych- wprawiały w podziw wszystkich, którzy mieli ten zaszczyt zetknąć się ze Stanisławm Lemem osobiście. W swych ostatnich książkach Lem nie koncentrował się wyłącznie na filozofii czy tez nauce. Z niezwykłą pasją tropił rozwój beletrystyki, współczesnej i starożytnej, polskiej i międzynarodowej. Zwłaszcza literatura ojczysta była mu bliska- szczególne miejsce poświecił Trylogii Sienkiewicza. Do tej lektury wracał ciągle od lat...
Nie natrafiłem na żadne wypowiedzi Lema dot. mniejszości, ale jego umiłowanie humanizmu i ateistyczna niezależność są mi szczególnie bliskie. Stanisław Lem to nie tylko ojciec moich literackich bohaterów z dzieciństwa: Ijona Tichego, Pirxa, Trurla i Klapaucjusza. Jako autorytet moralny pozostanie w mojej pamięci zawsze. Mój ulubiony autor.
Poniżej garść cytatów godnych uwagi:
Sześć lat mieszkałem w Austrii. To zdecydowanie katolicki kraj-, ale żeby ktoś w parlamencie zastanawiał się, czy wolno pokazywać organy płciowe w trakcie stosunku? Zupełnie jakby prowadzić debatę nad długością knotów w świecach.
Powinniśmy mieć wolność w takim zakresie, w jakim gwarantuje ją amerykańska Pierwsza Poprawka do konstytucji, to znaczy, że wolno mówić wszystko. Nie lubię porywania się z motyką na słońce; nie przerobi się Europy na ład irlandzko- polski
Nie jest w ogóle opatrzona skutecznością metoda zawracania Niagary ustawą albo pastorałem.
Zdrowy rozsądek i rozum zdają mi się dzisiaj znajdować w odwrocie.
Wszędzie dostrzegam wspólną tendencję: bóstwa, rozmaite Opaczności czy nadziemskie moce są zasadniczo korumpowalne. Trzeba im składać ofiary, ofiarowywać wszystko- cierpienie i tak dalej. Nawet nie dlatego, że to się nam skalkuluje, tylko dlatego, że tak się godzi.
Dla mnie każda forma mieszania się religii do osobistego życia ludzi- jak i co mają jeść, jak się ubierać, którą część ciała kobieta ma zakrywać- jest niezrozumiała i trudna do przyjęcia (...) to Boy, zdaje się pisał o księdzu, który chodził po szpitalu i posągom antycznym obtłukiwał genitalia(...) Seks był w rozmaitych kulturach traktowany bardzo różnie, - raz go tabuizowano, innym razem kultywowano nawet prostytucję sakralną. Co do mnie- raczej bym go delikatnie potabuizował, ale nie przesadzajmy.
Cytaty pochodzą z wywiadu rzeki: Świat na krawędzi- ze Stanisławem Lemem rozmawia Tomasz Fiałkowski, WL 2000.
W tej chwili rządzą nami istoty niekompetentne, które często zachowują się w sposób haniebny. Był kiedyś absolutyzm oświecony; życzyłbym sobie wprowadzenia oświeconej demokracji. Powinno istnieć minimum wykształcenia, roztropności i orientacji w rozmaitych sprawach, które upoważniałoby do ubiegania się o miejsce w organach czy to ustawodawczych, czy to wykonawczych. (Miecze Damoklesa, Tygodnik Powszechny 25/2003)
Janusz Boguszewicz
Szkoda... Jakby to powiedział jeden z bohaterów jego książek: AWRUK !
To ja mówię: ADOKZS...