Początek marca to wielkie święto dla ludzi wolności w Polsce. Przez kraj przetaczają Manify czyli wielkie, kolorowe manifestacje środowisk feministycznych i osób, które wspierają kobiety w walce z szowinistycznym patriarchatem, który w aktualnym sezonie politycznym wzrósł w siłę i rozparł się na salonie władzy. Ale, jak głosi jedno z haseł tegorocznej warszawskiej Manify: przeTRWAMy! Na znaczkach zaś, które manifestantki i manifestanci będą nosić na demonstracji w stolicy widnieje napis "KFUCK the DUCK", co można przetłumaczyć jako "Spieprzaj, dziadu!"...
Początek marca to wielkie święto dla ludzi wolności w Polsce. Przez kraj przetaczają Manify czyli wielkie, kolorowe manifestacje środowisk feministycznych i osób, które wspierają kobiety w walce z szowinistycznym patriarchatem, który w aktualnym sezonie politycznym wzrósł w siłę i rozparł się na salonie władzy. Ale, jak głosi jedno z haseł tegorocznej warszawskiej Manify: przeTRWAMy! Na znaczkach zaś, które manifestantki i manifestanci będą nosić na demonstracji w stolicy widnieje napis "KFUCK the DUCK", co można przetłumaczyć jako "Spieprzaj, dziadu!".
Warto przy tej okazji przypomnieć, że w grudniu minionego roku Komitet Praw Człowieka działający przy ONZ skierował do premiera Marcinkiewicza komunikat, w którym czytamy m.in.: "Komitet ponawia swoje głębokie zaniepokojenie restrykcyjnym prawem aborcyjnym w Polsce, które może zachęcać kobiety do korzystania z niebezpiecznych, nielegalnych aborcji, którym towarzyszy ryzyko zagrożenia życia i zdrowia. Komitet jest również zaniepokojony niedostępnością aborcji w praktyce nawet kiedy prawo na nią zezwala, na przykład w przypadkach, gdy ciąża jest wynikiem gwałtu, jak również brakiem informacji na temat korzystania z klauzuli sumienia przez lekarzy, którzy odmawiają przeprowadzenia legalnych aborcji. Ponadto Komitet wyraża żal, iż brak jest informacji na temat rozmiaru zjawiska nielegalnie przeprowadzanych aborcji i ich konsekwencji dla kobiet (...) Państwo [polskie] powinno zliberalizować swoje ustawodawstwo oraz praktykę dotyczącą aborcji, a także dostarczyć dalszych informacji na temat korzystania z klauzuli sumienia przez lekarzy oraz, na ile to możliwe, na temat liczby nielegalnych aborcji przeprowadzanych w Polsce. (...) Komitet ponawia również swoje zaniepokojenie przyjętymi przez Państwo Stronę regulacjami dotyczącymi planowania rodziny. Przyczyną zaniepokojenia Komitetu są również wysoki koszt środków antykoncepcyjnych, zmniejszenie liczby refundowanych doustnych środków antykoncepcyjnych, brak bezpłatnych usług planowania rodziny oraz charakter edukacji seksualnej. Państwo [polskie] powinno zapewnić dostępność środków antykoncepcyjnych oraz bezpłatny dostęp do usług oraz metod planowania rodziny. Ministerstwo Edukacji powinno zapewnić, by szkoły włączały do programów szkolnych dokładną i obiektywną edukację seksualną."
Restrykcyjne prawo antyaborcyjne zmuszające kobiety do usuwania ciąży w warunkach zagrażających ich życiu i zdrowiu, brak bezpłatnej i bezpiecznej antykoncepcji umożliwiającej zapobieganie niechcianym ciążom oraz brak rzetelnej edukacji seksualnej w szkołach to tylko niektóre problemy kobiet w Polsce. To przede wszystkim kobiet dotyka bezrobocie i bieda - dowodzą tego badania prowadzone m.in. przez dr Izę Desperak z Uniwersytetu Łódzkiego, to przede wszystkim one są ofiarami przemocy, zarówno w domu, jak i w miejscach pracy. Tymczasem ok. 60 % polskich kobiet osadzonych w więzieniach stanowią tzw. "mężobójczynie", które zabiły swojego męża broniąc siebie lub dzieci przed bestialstwem partnera. Dostają za zabójstwo wyroki od 8 do 10 lat, podczas gdy w tak restrykcyjnym w polityce karnej państwie, jak Stany Zjednoczone, kobiety popełniające tego typu przestępstw są zazwyczaj uniewinniane lub skazywane na symboliczne wyroki w zawieszeniu. Kobiety w naszym kraju nadal zarabiają mniej niż mężczyźni zatrudnieni na analogicznych stanowiskach i trudniej awansują, zaś najwyższe stanowiska kierownicze są dla nich niemal niedostępne - dowodzą tego badania zaprezentowane w październiku ubiegłego roku w "Gazecie Prawnej". Bezczynność państwa wobec tych wszystkich krzywd, niesprawiedliwości, a nierzadko bestialstw nie można wyjaśnić inaczej, niż ideologiczną wrogością wobec kobiet i kobiecych problemów, przykrywaną teatralnym całowaniem w rączkę i "hojnością" becikowego.
Warto także przy okazji Manif przypomnieć sobie o szczególnej sytuacji lesbijek i kobiet biseksualnych, narażonych na podwójne wykluczenie i podwójną dyskryminację. Homo- i biseksualne kobiety są niewidoczne w sferze publicznej, ich problemy nie są przedmiotem debat, jeśli zaś lesbijki pojawiają się w wypowiedziach m.in. działaczy "gejowskich" (sic!) czy polityków, to tylko w postaci suplementu: "....i lesbijki". Najlepszym tego przykładem była okładka jednego z tygodników, który omawiając demonstracje będące reakcją na "wydarzenia poznańskie" artykuł zatytułował "Demonstracje gejów", podczas gdy większość z tych demonstracji była zorganizowana przez środowiska feministyczne i lesbijskie. W prasie szeroko omawia się twórczość Witkowskiego, Żurawieckiego czy Millera, niewiele słychać komentarzy o książkach Okoniewskiej, Schilling czy Raczyńskiej. A w swojej pracy dydaktycznej i społecznej przekonałem się, że to przede wszystkim lesbijki i biseksualistki są zazwyczaj najbardziej aktywnymi działaczkami organizacji walczących o prawa kobiet i osób homoseksualnych oraz najbardziej pracowitymi słuchaczkami studiów genderowych, gdzie gejów niemal nie widać.
Manifa, jak co roku, będzie zatem okazją do wykrzyczenia pretensji pod adresem rosnącego w siłę patriarchatu sprzęgniętego z zoologiczną homofobią, wyrażenia sprzeciwu wobec bezczelnego zawłaszczania państwa, agresywnej nienawiści rządzących wobec wszystkich, którzy nie akceptują projektu Rzeczypospolitej Obojga Bliźniaków, sprzeciwu wobec coraz wyraźniejszych ciągot piSSowców do ograniczania w Polsce demokracji i wyrażania pogardy wobec praw człowieka. Wierzę, że na demonstracjach i na imprezach towarzyszących nie zabraknie nikogo, kto chce Polski otwartej, tolerancyjnej, nowoczesnej, przyjaznej obywatelowi. Polski wolnej i demokratycznej.
Jacek Kochanowski