Z wielkim hukiem na ekrany polskich kin wchodzi najnowszy film Anga Lee "Tajemnica Brokeback Mountain", laureat Złotego Lwa na festiwalu w Wenecji, triumfator Złotych Globów, który sukces powtórzy prawdopodobnie także w czasie rozdawania Oscarów. Ta opowieść o miłości kowbojów to kolejny krok w historii przedstawiania homoseksualizmu na ekranie. Wszystko wskazuje na to, że milowy...
Z wielkim hukiem na ekrany polskich kin wchodzi najnowszy film Anga Lee "Tajemnica Brokeback Mountain", laureat Złotego Lwa na festiwalu w Wenecji, triumfator Złotych Globów, który sukces powtórzy prawdopodobnie także w czasie rozdawania Oscarów. Ta opowieść o miłości kowbojów to kolejny krok w historii przedstawiania homoseksualizmu na ekranie. Wszystko wskazuje na to, że milowy.
"Tajemnica Brokeback Mountain" to kilkanaście lat z życia dwóch mężczyzn. Ennis Del Mar (Heath Ledger) i Jack Twist (Jake Gyllenhaall) poznają się przypadkiem, gdy obaj szukają zatrudnienia, a następnie spędzają wspólnie prawie całe lato, niemal odcięci od świata, na górze Brokeback, gdzie pilnują owiec. Początkowa nieufność szybko przeradza się w sympatię, a następnie namietność, która zapoczątkuje głębokie uczucie.
Gdy poznajemy bohaterów, wszystko jeszcze może się wydarzyć. Mają zaledwie po 19 lat, są młodzi, wolni, nie do końca zdecydowani co chcą robić w życiu i kim być. Jest początek lat 60. ubiegłego wieku. Uczucie, które pojawiło się między nimi, powinno wszystko zmienić, ale zmienia niewiele. Po opuszczeniu Brokeback rozpoczynają nowe życie. Ennis zakłada rodzinę, żeni się z Almą (Michelle Williams), wkrótce rodzą im się dwie córki. Jack próbuje swych sił na rodeo, gdzie spotyka Laureen (Anne Hathaway), biorą ślub, mają syna, oboje pracują w firmie ojca Laureen.
Po czterech latach Jack i Ennis nawiązują kontakt. Ponowne spotkanie uświadamia im, że nie mogą bez siebie żyć. Zaczyna się romans, który przetrwa kolejne lata, zmiany w życiu obu bohaterów, dorastanie dzieci i kłopoty małżeńskie. Z czasem coraz więcej zacznie ich dzielić, spotykać się będą jednak regularnie. Przez cały czas odczuwają swego rodzaju niespełnienie, szczególnie Jackowi wypady "na ryby" kilka razy w roku szybko przestają wystarczać.
Choć mamy dopiero luty, już dziś można powiedzieć, że "Tajemnica Brokeback Mountain" to bez wątpienia jeden z najważniejszych filmów roku. Nieczęsto zadarza się tak piękny, mądry i wzruszający obraz. Wszystko jest tu na swoim miejscu: znakomicie poprowadzona, niebanalna narracja, aktorstwo, muzyka i zdjęcia. Kluczową rolę odgrywa jednak scenariusz i reżyseria, Ang Lee w sposób mistrzowski odnawia klasyczny gatunek - melodramat, dotykając przy okazji szeregu kluczowych dla ikonografii Stanów Zjednoczonych kwestii. Podstawowa to oczywiście sam temat, czyli związek homoseksualny kowbojów, który do tej pory był w hollywoodzkim kinie tabu. Świetnie ukazano tu, niemal bez drastycznych środków, homofobię panującą na Dzikim Zachodzie, której w żaden sposób nie przeszkadza powszechnie obowiązujący wymóg zachowań homospołecznych. Wspólnie spędzany czas, wypady na piwo i poklepywanie to codzienne życie mężczyźn, kobiety są jedynie dodatkiem.
Właśnie kobiece postacie mimo pewnego schematyzmu, także należą do mocnych stron filmu. Alma, żona Ennisa, może się wydawać irytująca, ale Michelle Williams tworzy dramatyczną kreację kobiety, która od początku przeczuwa, że miłością życia jej męża jest kto inny, ona także nie potrafi sobie z tym poradzić, wybuchnie dopiero po latach. Zupełnie inny typ prezentuje Laureen, uroda i pieniądze dają jej siłę i poczucie własnej wartości. To na jej przykładzie najlepiej widać upływające na ekranie lata, obowiązujące fryzujry i stroje datują kolejne okresy lat 60. i 70.
"Tajemnica Brokeback Mountain" to jednak przede wszystkim popis aktorów odtwarzających głównych bohaterów. Ledger i Gyllenhaal pokazują wszystkie etapy związku w sposób wiarygodny i pozbawiony fałszywej pruderii. Obie postacie zostały zresztą w ciekawy sposób zróżnicowane, każdy z nich prezentuje inny typ osobowości. Jack Twist jest bardziej otwarty i odważny w planowaniu przyszłości, jemu przypadła też rola swego rodzaju inicjatora. W postaci Ennisa skupiają się sterotypowe wyobrażenia na temat kowboja: małomównego i zamkniętego w sobie, szorstkiego w obyciu mężczyzny, który ma trudności w okazywaniu uczuć. Tutaj te cechy zostały w twórczy sposób rozwinięte, wyjaśniono także w jaki sposób podobny typ tworzy wychowujące go otoczenie.
Nie jest oczywiście prawdą - co już można znaleźć w polskich mediach - że "Tajemnica Brokeback Mountain" to po prostu historia miłości, gdzie płeć ani orientacja seksualna nie ma żadnego znaczenia. Wybór zaprezentowanych fragmentów z życiorysu obu bohaterów świadczy dokładnie o czymś przeciwnym. Fakt, że Jack i Ennis tak bardzo boją się namiętności, którą odkrywają (nie mowiąc o nazwaniu jej), nie jest przecież strachem przed nowym uczuciem, ale realizacją założeń kultury w której przyszło im żyć. Braku akceptacji dla samych siebie.
Chybiony jest też polski tytuł. "Tajemnica Brokeback Mountain" sugeruje thriller, a Brokeback to po prostu nazwa góry. Może polski dystrybutor uznał, że tam, gdzie pojawia się homoseksualizm musi być i tajemnica? A może za kluczowe uznano w filmie pytanie czy wyda się co łączy bohaterów?
Początkowo na Innej Stronie planowaliśmy napisać o filmie Anga Lee pod koniec stycznia, tuż po pokazie prasowym. Uznaliśmy jednak, że mogłoby to zachęcić do nielegalnego ściągania "Brokeback Mountain" z netu i oglądania go przed oficjalną premierą. Szkoda, gdyby tak się stało, bo ten obraz należy zobaczyć w kinie. Przynajmniej za pierwszym razem, bo nie mam żadnych wątpliwości, że będą chętni na zaliczenie kolejnych seansów. Ja w każdym razie nie odmówię sobie tej przyjemności.
Krzysztof Tomasik
Piękna, tragiczna miłość; opowieść o dojrzewaniu, sile miłości, o tym jak buduje i niszczy, jak rani i leczy.
I co ciekawe: na obu seansach nikt się głupio nie zaśmiał, nikt nie komentował, wszyscy siedzieli wbici do foteli, słyszałem tylko tu i ówdzie popłakiwanie i szelest husteczek higienicznych......(a szczerze wątpię, aby na sali byli tylko geje i lesbijki)
Dwa tygodnie po obejrzeniu filmu przeczytałem esej Annie Proulx traktujący o powstaniu opowiadania i tworzeniu samego filmu i doznałem szoku. Annie Proulx pisze międy innymi o trudnościach jakie miała pisząc scenę, w której Jack obejmuje Ennisa od tyłu i stoją w takim uścisku przy ognisku. Napisała, że nieskończoną ilość razy przesłuchała utwór "Spiritual" właśnie z tej płyty, żeby znaleźć odpowiednie słowa do tej sceny.
Jeśli ktoś lubi akustyczny jazz w klimatach Brokeback Mountain, to gorąco polecam: Charlie Haden, Pat Metheny "Beyond the Missouri sky (short stories)" i najpiękniejszy z całej płyty utwór nr 13. "Spiritual".
Pozdrawiam