Cokolwiek by nie sądzić o zjawisku pornografii, zawsze będą takie osoby, które będą pokazywać i zawsze znajdą się odbiorcy. Jest to kwestia indywidualnych preferencji i wydaje się, że taka fundamentalna demonizacja pornografii nie jest uzasadniona na gruncie racjonalnej oceny etycznej. Co więcej - czas przejść do trzeciej perspektywy - wydaje się, że pornografia przynosić może także coś dobrego. Skupiam się teraz na pornografii gejowskiej, bowiem nią zajmowałem się w swoich badaniach...
Przez listę dyskusyjną feministów przetoczyła się ostatnio debata o pornografii. Właściwie była to druga część tej dyskusji, pierwszej części nie śledziłem, ale z przebiegu drugiej części mogę wnioskować o całości. Ku mojemu zaskoczeniu środowisko wolnościowe - tak bowiem można określić chyba mężczyzn współpracujących z kobietami na rzecz zniesienia patriarchatu - okazało się środowiskiem nad wyraz konserwatywnym. Nieliczne osoby, które w czasie tej dyskusji broniły nie tyle pornografii, ile prawa tych, którzy pornografię lubią do korzystania z niej, określono niewybrednymi epitetami pornografów, co od razu przypomniało mi słynne "pornogrubasy" Niesiołowskiego. Asocjacja jest głębsza: zapał wyrażania pogardy i wstrętu do pornografii i wyliczania jej szkodliwych skutków, jaki w czasie tej dyskusji prezentowali "antypornografowie" przypominał dawny zapał ZChN-owców czy dzisiejsze zacietrzewienie Wszechkosmitów. Dlatego mnie to zaniepokoiło.
Oceniać pornografię można z trzech perspektyw: etycznej, estetycznej i psychologicznej, czy też szerzej, psychologiczno - socjologicznej. Perspektywa estetyczna jest najbardziej oczywista: jednym pornografia się podoba, innym nie, kwestia gustu. Brak przy takim postawieniu sprawy miejsca na zacietrzewienie, bo o gustach, jak wiadomo, nie dyskutujemy. Inna sprawa, gdy do gry wkracza system wartości. Wówczas robi się naprawdę gorąco i pojawiają się epitety. Sprzeciw przeciw pornografii wyrażany na gruncie etycznym przybiera zazwyczaj dwie postacie. Pierwsza zmierza do stwierdzenia, że pornografia prymitywizuje relacje międzyludzkie, sprawdzając je do poziomu fizjologicznego, w dodatku fałszując obraz ludzkiej seksualności - seks bowiem, jak wiadomo, zazwyczaj nie wygląda tak, jak w pornosach. Druga perspektywa to wskazanie na przedstawienie pornograficzne jako przedstawienie przemocy / poniżenia. Ten drugi zarzut dotyczy zazwyczaj przede wszystkim pornografii heteroseksualnej i problemu wizerunku kobiety w obrazach pornograficznych. Argumentem pobocznym, aczkolwiek zazwyczaj pozostającym w związku z tymi dwoma jest argument o "pornograficznym niewolnictwie" - aktorzy i aktorki porno, podobnie jak prostytutki obu płci, "sprzedają" swoje ciało zmuszeni do tego biedą. Etyczne argumenty antypornograficzne są ważne, aczkolwiek z pewnością można przeciwstawić im kontrargumenty. Generalnie wskazywać można, iż są to argumenty nie tyle przeciwko pornografii jako takiej, ile po prostu przeciwko kiepskiej pornografii. Można bowiem przedstawiać akt seksualny w taki sposób, by był on nieco bliższy rzeczywistości. Na przykład pornografia gejowska lansuje dość monotonny schemat stosunku: wzajemna masturbacja, potem seks oralny, potem seks analny, pomijając zazwyczaj całą masę innych możliwych zachowań. W dodatku z badań socjologicznych (amerykańskich) wynika, że geje wcale nie tak często uprawiają seks analny, preferując poza wspomnianą masturbacją tzw. seks "doudowy" (członek wprowadzany jest pomiędzy złączone uda), który znalazł się na drugim miejscu w rankingu popularności. Seks analny - dopiero na czwartym. Nigdy nie widziałem na filmie pornograficznym seksu "doudowego". Można też próbować pokazywać sceny pornograficzne w taki sposób, aby nie czynić z aktu seksualnego festiwalu agresji (choć z drugiej strony dla wielu osób właśnie przemoc w seksie i brutalność jest pociągająca). Taki non - violence sex próbuje się wytwarzać w obrębie tzw. "pornografii kobiecej" inspirowanej teoriami feministycznymi, a w porno gejowskim ten kierunek prezentują obrazy Jeana Daniela Cadinota. Wreszcie można wskazywać, że wielu aktorów i aktorek porno bynajmniej nie jest zmuszanych do występowania w tego typu produkcjach. W wielu z nas drzemie odrobina ekshibicjonizmu, czasem skłaniająca do prezentowania publicznego swojej nagości - wystarczy przeglądnąć to, co nadawane jest właściwie non-stop z prywatnych kamerek internetowych na czatach. Trudno tam mówić o przymusie, wielu mężczyzn i wiele kobiet znajduje po prostu przyjemność w pokazywaniu swojego ciała, także w czasie aktu seksualnego.
Prowadzi to do wniosku, że cokolwiek by nie sądzić o zjawisku pornografii, zawsze będą takie osoby, które będą pokazywać i zawsze znajdą się odbiorcy. Jest to kwestia indywidualnych preferencji i wydaje się, że taka fundamentalna demonizacja pornografii nie jest uzasadniona na gruncie racjonalnej oceny etycznej. Co więcej - czas przejść do trzeciej perspektywy - wydaje się, że pornografia przynosić może także coś dobrego. Skupiam się teraz na pornografii gejowskiej, bowiem nią zajmowałem się (m.in.) w swoich badaniach. Okazuje się, zgodnie zresztą z koncepcjami wielu seksuologów, m.in. prof. Starowicza, że materiały prezentujące stosunek homoseksualny mają ogromne znaczenie dla akceptacji swej nienormatywnej (w sensie - innej od tej, która dominuje) seksualności. Czytałem listy gejów, publikowane w "Menie" i "Nowym Menia" i znalazłem tam wiele świadectw mówiących o tym, że widok facetów uprawiających między sobą seks i czerpiących z tego wielką przyjemność pomógł wielu odbiorcom takiego przekazu zaakceptować własne pragnienia homoerotyczne. Specyficzne "oswojenie" z seksem osób tej samej płci pomagało oswoić się z własnymi pragnieniami seksualnymi. Sądzę, że w kontekście heteronormatywności kultury czyli w sytuacji, gdy wmawia się wszystkim, iż jedynym właściwym pożądaniem jest pożądanie osoby płci przeciwnej, ta funkcja pornografii gejowskiej jest trudna do przecenienia i jest tym samym podstawowym argumentem na rzecz stanowiska zwanego podejściem antyantypornograficznym. Należy wobec tego wyrazić żal i zdziwienie brakiem pornografii dla lesbijek, to znaczy takiej, która jest przygotowana specjalnie z myślą o homoseksualnych kobietach. Nie jest bowiem prawdą, że kobiety "nie potrzebują" pornografii - badania psychologiczne wskazują, że na poziomie fizjologicznym kobiety reagują na obrazy pornograficzne dokładnie w takim samym stopniu, jak mężczyźni, jedynie, z powodów kulturowych, czyli z powodu wychowania, nie pozwalają sobie na "odczuwanie" tej przyjemności.
Piszę o tym, ponieważ niepokoi mnie jednostronność dość powszechnej "niechęci" do pornografii, wyrażanej często w postaci oburzenia i potępienia tych, którzy ośmielą się zadeklarować korzystanie z materiałów pornograficznych. Z drugiej strony jednak faktem jest także i to, że jedynymi pismami gejowskimi, które utrzymują się na naszym rynku, są wyłącznie pisma o charakterze mniej lub bardziej pornograficznym, co wskazuje na zwyczajną hipokryzję. A hipokryzji i moralizatorstwa, dostosowanego do dominujących w naszym kraju trendów obyczajowych, obawiam się najbardziej. Obawiam się ich szczególnie w obrębie społeczności queer, bowiem tego typu postawom "moralizatorskim" towarzyszy wiele agresji, prowadzącej do wykluczeń tych, którzy nie mają ochoty lokować się w obrębie dominującej obyczajowości. Dotyczy to tych, którzy korzystają z pornografii, ale także tych, którzy bywają w klubach seksualnych czy korzystających z usług tzw. eskortów. Zacietrzewienie nie pomaga budować przestrzeni wolności - takiej, gdzie każdy, nie szkodząc innym, może budować siebie zgodnie z własnymi marzeniami i pragnieniami. Z drugiej zaś strony - uniemożliwia rzetelną analizę wielu zjawisk i prowadzi do jednostronnych uproszczeń, często szkodliwych i niebezpiecznych.
Jacek Kochanowski
Podstawa wolnosci jest decyzja, i umiejetnsc poniesienia jej konsekwencji.
Przynajmniej my nie pozbawiajmy nikogo mozliwosci poznania konsekwencji, roznie to w zyciu bywa nie koniecznie zlych. Wolnosc wyboru jest darem nie przeklenstwem.
Moge powiedziec czym jest dla mnie pornografia, jest odpowiedzia na emocjonalne lenistwo, strach przed drugim czlowiekiem, bo przeciez lepiej jest ogladnąc „pornol” i sie kochac z partnerem niz stworzyc samemu odpowiednia atmosfere, nie mowiac juz o samotnym ogladaniu takowego filmu ;). Moze byc rowniez jedyna możliwa forma ekspresji swojej seksualnosci dla osoby z roznych powodow nie mogacej sie cieszyc bliskoscia drugiej osoby. I czy ma wtedy sens mowic takiej osobie ze jest chora psychicznie odrzucac ja powodowac u niej poczucie winy?
Wszelkie uogulienia w zyciu na dobra mete się nie sprawdzaja. Zadajmy sobie pytanie czy mamy sile sprawdzic co w nas samych drzemie czy pornografia nam zaszkodzi czy pokaze tylko kawalek ukrytego i odrzucanego ja? Bo tam gdzie pozbawieni zostaniemy tego wyboru moze sie okazac że to co w nas drzemie przerosnie nas i zgniecie.
Nie chodzi o to by dziecko pozbawic dostepu do takich tresci ale o to by byc przy nim gdy je odkrywa wytlumaczyc mu na czym to polega pomoc mu dokonac wyboru, nie zabronic bo pornografia ma to do siebie ze pcha się mozliwie wszystkimi dostepnymi drogami.
Ukazanie ponizenia przemocy czasem ochrania nas przed wiekszym zlem. Przemoc, agresja, sex leży w naszej naturze nie chodzi o to by zabraniac bo obejrzyjcie sie wokoł siebie zabrania sie nam wszystkiego wchodzenia na trawnik, niszczenia wlasnosci publicznej, bicia zony itd. itd. Jakie sa tego efekty wszyscy widzimy.
Zycze wszstkim cieplych sercem mroznych dni.
Między bajki można włożyć lansowane poglądy, że geje są otwarci, tolerancyjni, liberalni itd.
Niestety, prawda jest taka, że jesteśmy tacy jak reszta społeczeństwa. Bo w społeczeństwie wyrośliśmy, wychowaliśmy się i żyjemy. Liberalizm gejów polega jedynie na tym, że potrafią zaszczekać na koscioł i prawicę - w innych rzeczach są często równie zamknięci, co wszechpolacy. Wcale nie dziwi mnie to podejście do pornografii, ale i np. do korzystania z darkroomów (kto się do tego przyzna?) czy sauny. Warto w tym kontekście śledzić fora dyskusyjne - jeśli temat dotyczy np. wymyślnych technik seskualnych, odzywają się jedynie osoby o nickach, których nikt nie kojarzy. Osoby "rozpoznawalne" zazwyczaj milczą nt. brudnego seksu, skór i adidasów, darkroomów i rozmiarów członka.
Jesteśmy bowiem produktem tego społeczeństwa. I jesteśmy tacy jak to społeczeństwo. Niestety, podobnie zaściankowi.