Dobrnęliśmy zatem do końca tego roku z uczuciami co najmniej mieszanymi. Z jednej strony bulwersujące wydarzenia poznańskie pozostawiły wrażenie staczania się polskiej demokracji do autorytarnego (kaczego) dołu. Z drugiej jednak mobilizacja środowisk prodemokratycznych i przede wszystkim orzeczenie Sądu Administracyjnego o nielegalności zakazu Marszu Równości wlał w nasze queerowe serca odrobinę otuchy...
Dobrnęliśmy zatem do końca tego roku z uczuciami co najmniej mieszanymi. Z jednej strony bulwersujące wydarzenia poznańskie pozostawiły wrażenie staczania się polskiej demokracji do autorytarnego (kaczego) dołu. Z drugiej jednak mobilizacja środowisk prodemokratycznych i przede wszystkim orzeczenie Sądu Administracyjnego o nielegalności zakazu Marszu Równości wlał w nasze queerowe serca odrobinę otuchy. Okazuje się, że rozsiadłwszy się w Sejmie, Senacie i Pałacu Prezedenckim Kaczory nie posiadły jednak pełni władzy i nie mogą robić wszystkiego, co im tylko szownistyczna, schorowana, jak pisał Tischner, wyobraźnia podpowie. I to jest owo ziarno otuchy i nadziei.
Niemniej jednak łatwo nie będzie. W Krakowie popis żenującej ksenofobii dało po raz kolejny arcykatolickie stowarzyszenie Piotra Skargi, wywieszając w całym mieście wielkie plakaty z hasłem "Stop deprawacji homoseksualnej". Wolność słowa, jasne. Zastanawiam się tylko, czy rzeczywiście krakowianie i krakowianki czują się dumni z faktu, że podróżni wychodzący z dworca kolejowego w ramach pierwszych wrażeń z Grodu Kraka napotykają na owe plakaty, wywieszone w gablotach prawdopodobnie należących do PKP. Dziwne, patrząc na owe plakaty nie odczułem gniewu - w końcu nic nowego nie napisano, zwykły homofobiczny bełkot - odczułem raczej politowanie i zażenowanie.
Zażenowanie czułem też czytając umieszczony na stronach jednego z portali gejowskich kometarz do "krakowskiego skandalu". "Skandal" polegał na tym, że przeprowadzająca w krakowskim urzędzie miasta szkolenie na temat profilaktyki HIV/AIDS Lambda Kraków udostępniła - obok kilkunastu innych - ulotki skierowane do osób homoseksualnych. Ulotki informujące o bezpiecznych zachowaniach homoseksualnych, zatem związane z tematem szkolenia. Powstała wrzawa z tego powodu, że w sali obok (o czym Lambda nie wiedziała) było zakończenie jakiegoś szkolnego konkursu, jakiś kilkunastolatek się zaplątał, znalazł tę ulotkę (leżącą na stole wśród innych). No i to ten cały skandal. Oczywiście okazało się, że taka ulotka promująca bezpieczniejsze zachowania seksualne wśród lesbijek i gejów może onemu "dziecięciu" zwichnąć psychikę. Taka teza - to jest dopiero skandal. Skoro przeprowadza się szkolenie dla młodzieży ponadgimnazjalnej, to chyba jest logicznym założenie, że mogą wśród onej młodzieży być także lesbijki i geje, potrzebujący zatem szególnej, sprofilowanej informacji? I że lepiej, aby ta informacja dotarła odpowiednio wcześnie? Tak naprawdę problem polega na tym, że w naszym homofobicznym kraju istnieje "tabu" opowiadania ludziom poniżej 18-go roku życia o tym, że istnieją w społeczeństwie osoby homoseksualne. Informacja ta bowiem może wstrząsnąć ich psychiką. I nie jest istotne, że to właśnie w okresie dojrzewania wiele dziewcząt i chłopców odkrywających w sobie orientację homoseksualną przechodzi katusze samoakceptacji, w związku z czym informacja, że nie są sami, że nie są chorzy i nienormalni, że mogą budować satysfakcjonujące i szczęśliwe związki jest im niezbędna właśnie ze wzgledu na ich zdrowie psychiczne. Skandalem jest zatem to, że produkuje się skandal z faktu, iż jakiś kilunastolatek zobaczył ulotkę o lesbijkach i gejach. I skandalem jest komentarz portalu gejowskiego, który w tej "aferze" staje po stronie homofobów i rzeczników obowiązkowego heteroseksualizmu. Lesbijki i geje to także osoby w wieku dojrzewania i także one potrzebują rzetelnej informacji, także o tym, jak ustrzec się HIV. Dlatego byłbym zdumiony, gdyby w takim szkolniu nie było ulotek skierowanych do nich właśnie. A robienie z tego faktu skandalu jest elementem antyhomoseksualnej paranoi. Nie dziwi mnie, gdy rzecznikami tej paranoi jest arcykatolickie stowarzyszenie. Dziwi mnie, gdy ramię w ramię idzie z owym stowarzyszeniem portal gejowski, w dodatku przy użyciu nieprawdopodobnie agresywnej retoryki. Apeluję zatem o rozsądek. Wystarczyło zadzwonić do Lambdy Kraków i zapytać, o co chodziło. Nie ulegajmy paranoi i antyhomoseksualnej histerii.
Co zresztą dotyczy także kwestii marszów czy parad. Wielu gejów i wiele lesbijek twierdzi, że marsze są niepotrzebne, bo "szkodzą". I że w sumie dobrze, że zakazano marszu w Poznaniu. Nie chcę teraz polemizować z tezą, że marsze "szkodzą", tezą w gruncie rzeczy także paranoiczną (bo czy coś może jeszcze nam zaszkodzić?). Zwracam tylko uwagę, że istnieją w Polsce osoby (wcale nie wyłącznie homoseksualne), które widzą potrzebę manifestacji na rzecz tolerancji i w ramach porządku demokratycznego mają prawo do takich demonstracji. Tyle i aż tyle. Możemy dyskutować, czy parady mają sens w walce o równouprawnienie, czy nie. Ale absurdem jest dyskusja o tym, czy takie marsze w demokracji wolno przeprowadzać, czy też nie. Otóż wolno, dlatego apel numer dwa: nie wspierajmy homofobii. Społeczność LGBT jest społecznością zróżnicowaną, mamy różne poglądy na wszelkie możliwe tematy. Toteż jeśli niektóre i niektórzy spośród nas uważają, że warto wyjść na ulicę, aby tam, w przestrzeni publicznej, walczyć o szacunek, uznajmy ich prawo do takich właśnie poglądów i zachowań. I nie stawajmy po stronie tych, ktorzy wysyłają przeciw nim policję, bo w ten sposob wspieramy opresję. Potrzebujemy demokracji, ponieważ tylko dojrzałe społeczeństwo demokratyczne jest w stanie cenić odmienność i różnorodność. Wspierajmy zatem demokrację i różnorodność (także tę naszą, "wewnętrzną"), a nie agresję i autorytaryzm.
A w ogóle to będzie dobrze. Boski Jacek Poniedziałek publicznie wyznał, że jest gejem, co raz na zawsze zamknie usta tym, którzy twierdzą, że gej nie może wyglądać jak "prawdziwy twardziel". W Krakowie mieliśmy spotkanie lokalnych organizacji LGBT i feministycznych, w wyniku ktorych zapadły ważne postanowienia w sprawie koordynacji działań przeciwko opresji heteronormatywnej (czyli tej, ktora czyni z heteroseksualizmu bezdyskusyjną i bezalternatywną normę). Akcja arcykatolików podziałała moblilizująco na środowiska wolnościowe i wkrótce efekty tej moblilizacji. Wiosna, przynajmniej w Krakowie, bedzie nasza!
Nowy Rok życzę miłości, życzę życzliwości, życzę otwartości, życzę pogody ducha i dobrej zabawy, także tej seksualnej!
Jacek Kochanowski
Nie dajmy się! W tym roku pokazaliśmy, że żaden Kaczyński nam nie straszny! I o to chodzi!
Co do tego aktora... czy ja wiem czy taki 'Boski'... ? :P