Do sprawy można podejść na dwa sposoby. Albo z punktu widzenia legislacji Kościoła katolickiego, albo miłości bliźniego - zaczyna 40-letni Janek (imię zmienione), który na portalach gejowskich przybiera imię Juanity. Jest on moim przewodnikiem po zamkniętym świecie ultra katolików, którym Bozia dała odmienną orientację seksualną...
Do sprawy można podejść na dwa sposoby. Albo z punktu widzenia legislacji Kościoła katolickiego, albo miłości bliźniego - zaczyna 40-letni Janek (imię zmienione), który na portalach gejowskich przybiera imię Juanity. Jest on moim przewodnikiem po zamkniętym świecie ultra katolików, którym Bozia dała odmienną orientację seksualną.
Braterska miłość
Janek na własnej skórze doświadczył stosunku kleru do homoseksualizmu, więc doskonale wie, co mówi. Ponad 20 lat temu postanowił zostać zakonnikiem. Po maturze miał roczny nowicjat w Poznaniu, następnie w Krakowie rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne. W latach 80. publikował na łamach "Tygodnika Powszechnego". Jako przyszły dominikanin mieszkał wtedy w seminarium, pełnym uroczych i uduchowionych młodzieńców. Niektórzy przełożeni patrzyli na nich nie tylko z ojcowską miłością.
Janek pokazuje mi na fotografii jednego ze współbraci. - To była moja pierwsza miłość - uśmiecha się. Opowiada, że homoseksualne skłonności były jednym z głównych powodów pozbywania się niedoszłych braci. - Tam nie ma mowy o prawach człowieka, tajemnicy korespondencji, kiedy jesteś na zajęciach przełożony może ci przeszukać pokój, może też zatrzymać skierowany do ciebie list lub choćby go przeczytać - wyjaśnia. Dodaje, że jeden z jego kolegów wyleciał, bo znaleziono u niego pismo dla kochających inaczej.
Rzecz jasna, inaczej sprawa się miała z hierarchami i doświadczonymi braćmi. - Wszyscy wiedzieli, który ojciec woli chłopców. Starsze roczniki przestrzegały, żeby do niektórych nie chodzić pojedynczo do spowiedzi, gdyż różnie może się ona zakończyć - tłumaczy Janek. Już wtedy zaczęła go razić podwójna moralność, która nie przystoi chrześcijaninowi. Po trzech latach studiów zrezygnował. Z jego roku do święceń dotrwała mniej więcej połowa chłopaków, choć nie wszyscy z nich okazali się wzorcowymi kapłanami. - Mojego kolegę po święceniach rzucono do duszpasterstwa akademickiego we Wrocławiu, gdzie znalazł fajną dziewczynę, z którą się ożenił i ma dziecko - wyjaśnia mój rozmówca.
Biblia jak maczuga
Jak się chce psa uderzyć, kija zawsze się znajdzie. Wielebni lubią szukać podstaw do dyskryminacji gejów i lesbijek w Piśmie Świętym. Najczęściej przywołuję się Sodomę i Gomorę, zniszczone przez Boga za bezeceństwa, które się w nich odbywały. Oto starotestamentowa opowieść w skrócie: dwóch aniołów schroniło się na noc w domu Lota. Jego sąsiedzi przychodzą pod drzwi i żądają, aby i żądają wydania przybyszy, aby się z nimi zabawić. Lot odmawia, a Najwyższy zsyła siarkę na grzeszne miasta.
Jaki jest sens tej opowiastki? Przeważnie się ją tłumaczy jako karę Bożą dla odmieńców. Szkoda, że takie wyjaśnienie to ignoruje kontekst historyczny. Po pierwsze, wśród ludów pustyni panowało prawo gościnności. Wystawienie kogoś nocą za drzwi, zwłaszcza wydanie go na pastwę tłumu, było niewyobrażalną zbrodnią. Wcale nie o seks tu chodzi, ale o przemoc i agresję. O gwałt. Innymi słowy, to wszechpolscy agresorzy mogą sie spodziewać piekła za swoje wybryki, a nie uczestnicy marszów równości.
Schizofrenia wierzących
Jeżeli ktoś próbuje połączyć wiarę z odmiennymi preferencjami seksualnymi, może paść ofiarą schizofrenii. Kościół oficjalnie odróżnia orientację seksualną, w której nie ma niczego grzesznego, od aktów homoseksualnych, które sprowadzają na delikwenta piekło. Innymi słowy, możesz być gejem, ale zapomnij o seksie. Rodzi to wielkie dramaty ludzi, którym religia nie pozwala być szczęśliwymi.
Różnie można sobie z tym poradzić. Niektóre "eksy", czyli byłe zakonnice, niedoszli księża itp. stają się najbardziej zaciekłymi antyklerykałami, na widok sutanny przechodzącymi na drugą stronę ulicy. Wychodzą z założenia, że jak Kościół ich nie lubi, to oni nie mają powodu lubić Kościoła. Są i inne reakcje.
Andrzej jest aktywnym działaczem katolickim, wychowanym w kulcie narodu i religii. Przez pięć dni w tygodniu obraca się w swoim środowisku, które wysoko ceni jego zaangażowanie i okazuje mu szacunek, gdyż jego rodzina od pokoleń jest wierna tradycji. Symbolem światopoglądu Andrzeja jest noszony na palcu różaniec (sic!). W piątki i soboty weekendy Andrzej zdejmuje różaniec i szaleje w klubach dla ciotek. Wśród gejów jest znany jako ostry zawodnik, lubiący perwersję.
- To jest specyficzne myślenie, które widziałem u niejednego księdza. Mam koloratkę, to jestem księdzem, zdejmuje ją, jadę do innego miasta i już jestem kimś innym, wolnym facetem, realizującym swe potrzeby seksualne - przekonuje Juanita. I dodaje, że obecny papież, Benedykt XVI, usztywnił postawę wobec gejów, oficjanie zabraniając ich wyświęcania.
Janek już na początku lat 90. oficjalnie wystąpił z Kościoła. Miał dość firmowania instytucji, straszącej go ogniem piekielnym. Mimo to czeka na dzień, w którym Ojciec Święty powie głośno do zgromadzonych na placu Świętego Piotra wiernych: - Pan Bóg kocha swoje homoseksualne dzieci. Jezus kocha wszystkich.
Zamiast podsumowania warto zacytować fragment biblijnej Księgi Koheleta:
Lepiej jest dwom niż jednemu,
gdyż mają dobry zysk ze swej pracy.
Bo gdy upadną, jeden podniesie drugiego.
Lecz samotnemu biada, gdy upadnie,
a nie ma drugiego, który by go podniósł.
Również gdy dwóch śpi razem, nawzajem się grzeją;
jeden natomiast jakże się zagrzeje?
(Biblia Tysiąclecia)
Zuzanna Jurczyńska
www.homofidelis.bloog.pl
Kpł 18; 22:"Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!"
Kpł 20; 13:"Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli."
Rz 1; 26-28;"Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi."
1 Kor 6;9:"Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą"
I tyle wam powiem(pedałki:)
Po pierwsze jako glowny argument przeciw akceptowalnosci zachowan homoseksualizmu podaje sie nie ksiege rodzaju, ale list sw. Piotra do rzymian (Rz 1,27) (nota bene tez je moglby przeczytac kretyn piszacy o obrzezaniu).
Ponadto zauwazam prosty blad w mysleniu - kosciol nie jest absolutna jednoscia i dobrze rozumiane nakazy jego pozwola ci zachowac zycie w szczesciu. Wystarczy ze dobrze otoczysz sie ludzmi kosciola.
No i na koniec zaznaczajac ze obiema rekami podpisujac sie pod tym samym listem ktory wyslali jezuici amerykanscy do papieza gdzie protestowali przeciw zakazowi wyswiecania homoseksualistow. Musze ze smutkiem zauwazyc ze wszelkie swiadectwa zepsucia kleru ktore tutaj przytaczacie sa tylko swietnym argumentem zeby wlasnie taki zakaz wprowadzic.
W sumie ni epowinniśmy sie przejmowac zdaniem koscila, bo skoro Bóg kocha wszystkich, to jeżeli taki gej , żyje w stałym związku i stara się żyć, jak normalny heteryk tyle ze z facetem, nie puszcza sie. I zyje w zgodzie z przykazaniami, przynajmniej sie stara jak kazdy katowli, to czemu niby miual by byc potepiony.
Martwi mnie natomiast samo stwierdzenie Boga, że co sotatnie na ziemi zapisane w niebie zostanie zwiazane. Te wazne słowa własnie dają taką wladze kosciolowi. Jak kosciól kogoś ekskomunikuje ( nie wiem czy to dobre slowo), wywali z kosciola, to tak jakby wywalil go z nieba. Zamyka mu drogę. I to jest smutne.