Stało się. Oto IV RP pokazała na co ją stać. Jeśli ktoś pocieszał się, że przedwyborcze zapowiedzi prawicy były tylko polityczną grą, to najpóźniej wczoraj szalenie się rozczarował. Sobotnia demonstracja o tolerancję zakończyła się porażką dla młodej polskiej demokracji. Policja niczym "peerelowskie" ZOMO brutalnie przerwała "Marsz Tolerancji" i zatrzymała ponad 60-ciu demonstrantów - grozi im kara grzywny lub areszt...
Stało się. Oto IV RP pokazała na co ją stać. Jeśli ktoś pocieszał się, że przedwyborcze zapowiedzi prawicy były tylko polityczną grą, to najpóźniej wczoraj szalenie się rozczarował. Sobotnia demonstracja o tolerancję zakończyła się porażką dla młodej polskiej demokracji. Policja niczym "peerelowskie" ZOMO brutalnie przerwała "Marsz Tolerancji" i zatrzymała ponad 60-ciu demonstrantów. To wydarzenie bezprecedensowe w krajach wschodniej Europy, który odzyskały niedawno wolność.
Awantura o poznański Marsz rozpoczęła się tak samo jak wszystkie poprzednie próby zorgranizowania demonstracji przeciw ksenofobii i homofobii. Organizatorzy mimo spełnienia wszystkich wymogów otrzymali odmowę. W Poznaniu oficjalnym powodem zakazu Marszu było bezpieczeństwo demonstrujących oraz mieszkańców Poznania i ich mienia. Nie obawiano się oczywiście, że to demonstrujący będą zagrożeniem. Z wypowiedzi prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego wynika, że władze miasta przestraszyły się faszo-kiboli oraz znanych ze skłonności do rękoczynów członków Młodzieży Wszechpolskiej. Już sam prolog Marszu Równości jest absurdalny. Odmawia się gwarantowanego przez Konstytucję prawa do demonstracji, gdyż postulaty manifestantów (tolerancja) są niezgodnie z poglądami agresywnych przeciwników. Krótko mówiąc: pan Grobelny przyznał się, że rządzenie tak dużym miastem jakim jest Poznań znacznie przekracza jego możliwości. Nie popisał się także wojewoda Wielkopolski Andrzej Nowakowski. Zgodził się z decyzją Grobelnego. Według poznańskiej policji organizatorzy sami są winni, gdyż nie przyjęli propozycji zmiany trasy. Jednak organizatorzy o takiej propozycji nic nie wiedzieli.
Zgodnie z zapowiedziami o godzinie 15.00 pod Starym Browarem - mimo zakazu - zebrali się demonstranci. Kilkaset osób zostało natychmiast okrążonych przez oddziały policji. Stało się to, co się stać musiało. Po godzinie 16.00 Policja rozpoczęła wyciągać pojedyńczych demonstrantów i zamykać ich w więźniarkach. Naoczni świadkowie donoszą, że zachowanie policjantów stawało się coraz agresywniejsze. Według Agaty Teutsch - jednej z organizatorek Marszu, niektórzy funkcjonariusze wyróżniali się agresywnością i brutalnością - inni z mniejszym zapałem wykonywali rozkazy. Kilka osób zostało poturbowanych przez funkcjonariuszy. Użyto gumowych pałek. Policjanci utrudniali też pracę dziennikarzom, zatrzymując przez pomyłkę fotografa agencji Forum. Wśród demonstrantów pojawiły się okrzyki "gestapo" oraz "to nie Białoruś". W głównych wiadomościach TVP1 podobny zarzut padł z ust Sergiusza Wróblewskiego - dziennikarza gejowskiego, świadka wydarzeń w Poznaniu. Do godziny 17.00 policja uporała się z pacyfikacją demonstracji.
Zatrzymano ponad 60 osób, w tym główne organizatorki Marszu Agatę Teutsch oraz Izę Kowalczyk. Zatrzymanym postawiono zarzut nieopuszczenia zbiegowiska publicznego pomimo wezwania właściwego organu (art. 50 kodeksu wykroczeń). Agata Teutsch zapewnia, że nie słyszała ostrzeżeń policji i jak większość zatrzymanych nie przyznaje się do postawionych zarzutów. Współorganizatorka Marszu próbowała nawet nawiązać kontakt z funkcjonariuszami dowodzącymi akcją - policjanci odmówili jakichkolwiek rozmów. Zatrzymanych wypuszczono wczesnym wieczorem. Za popełniony czyn grozi im kara grzywny lub aresztu.
Po konstultacji z Fundacją Helsińską organizatorzy złożą najprawdopodobniej skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Nie wyklucza się innych kroków prawnych. Policji zarzuca się nadużycia władzy.
Konfrontacja, do której doszło w Poznaniu była nieunikniona. Ani zachowanie demonstrantów ani policji nie powinno nikogo zaskakiwać. Jednak fakt, że w naszym kraju ludzi o innych poglądach znowu traktuje się jak przestępców napawa strachem. W wypowiedziach na temat sobotnich zajść jest dużo patosu i dużo ostrych słów. Myślę, że zarówno patos jak i ciężkie oskarżenia są tu na miejscu. Naród, który miesza się w sprawy wewnętrzne innych państw ma ewidentnie sam poważne problemy z poszanowaniem demokracji we własnym kraju.
To co stało się w Poznaniu będzie miało poważne konsekwencje. Wizerunek naszego kraju za granicą jest już fatalny - będzie jeszcze gorszy. Polskę postrzega się jako zacofany społeczenie, biedy i fanatyczny kraj na obrzeżach Europy. Najgorsze jest to, że wszystko - oprócz położenia geograficznego w pewnym stopniu się zgadza. Jest niemal pewne, że odbije się to także na portfelach wszystkich Polaków. Obcokrajowcy boją się Polski, bo "tam biją". Teraz faszo-kibole mają nowych sprzymierzeńców: rząd i policję. Kto będzie przyjeżdzał do takiego kraju? Kto będzie chciał tu inwestować, skoro stanowione prawo to ewidentne bezprawie? Kto zaufa władzy, która jest nieobliczalna?
Ucierpieli też sami policjanci. Domyślam się, że dla wielu z nich udział w poznańskiej akcji był bardzo przykrym przeżyciem. Ale rozkaz to rozkaz... Jestem już teraz ciekaw co będzie się działo za rok w Warszawie czy Krakowie. Czy każe im się użyć armatek wodnych? A może broni z kulami gumowymi - wiemy wszyscy, że z rozróżnieniem ich od ostrej amunicji co niektórzy mają problemy). Gdzie są granice tego szału? Już teraz policja próbuje wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji i zapewnia, że zatrzymano także przeciwników Marszu. Co z tego - skoro w Polsce poniżanie i obrażanie gejów i lesbijek jest zgodne z prawem? Już za późno, aby naprawić błędy. Obraz policjantów szarpiących dziewczyny siedzące przy ułożonej ze świeczek "pacyfie" utwkił mocno w naszej pamięci.
Wniosek może być tylko jeden. Akcje jak poznański Marsz Tolernacji są nam dziś potrzebne jak nigdy dotąd. Potrzebni nam są ludzie odważni - odważni i zdeterminowani jak Agata Teutsch, Iza Kowalska, Sergiusz Wróblewski oraz wszyscy inni uczestnicy poznańskiej demonstracji. Potrzebni nam są sojusznicy, jak media, które nie kryły swojego oburzenia zachowaniem policji. Musimy szukać nowych sojuszników, którzy boją się rodzącego się w Polsce reżimu jedynej słusznej racji. W przyszłym roku spotkamy się w Krakowie i w Warszawie. Jestem przekonany, że po wydarzeniach poznańskich na ulice wyjdzie już nie 500 lecz kilka tysięcy osób. Wczoraj cały świat dowiedział się, że polska policja zatrzymuje pokojowych demonstrantów, że pałami potrafi pacyfikować pacyfistów i że polska władza nienawidzi wszystkich, którzy są inni.
Pomyśleć, że ci, którzy ograniczają wolność Polaków sami o nią walczyli. Ale tak już chyba jest - historia stara jak świat... ktoś walczy o wolność, ktoś dochodzi do władzy i wreszcie ten ktoś sam zachowuje się tak jak kiedyś jego oprawcy. Orwell przewidział nawet wygląd i sposób zachowania co niektórych bohaterów tego naszego polskiego "Folwarku zwierzęcego".
Niestety nie udało mi się dowiedzieć jakich, ponieważ mój komentarz z pytaniem o to został usunięty z bloga organizatora marszu.
Myślę, że wszyscy zwolennicy tolerancji którzy zgadzają się z powyższym artykułem, a mają konto na FB, powinni polubić akcję "Schizofrazesy".
W ten sposób dowiodą, że również interesy innych dyskryminowanych nie są im obce.
wedlug ktorych homoseksualizm jest choroba podlegajaca leczeniu? kilka zenujacych przykladow. podswiadome propagowanie niecheci do nas itp... moze jakis haker by sie znalazl, ktory zrobi z tym porzadek? czemu wszyscy nas tak nienawidza?????
Jeszcze jedno. Pamiętajcie, że wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innego. pamiętajcie o tym gdy na siłę wpychacie się na najbardziej zatłoczone ulice ze swoimi paradami, blokujecie je na kilka godzin i uniemozliwiacie korzystanie z nich ludziom, którzy was nie popierają, a którzy jak na razie stanowią zdecydowaną większość.
Pozdrawiam
Amistad