Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Poniedziałek, 17.10.2005 00:00

Czytelnia: Baby Neumann

Podziel się Tweetnij Skomentuj (8)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (8)

Kontakty międzynarodowe w saunie

Już od tak dawna nie uprawiałem żadnego seksu - jak Matka Teresa - marudziłem od rana.
- Jeżeli jest to jedyna wasza cecha wspólna, zapomnij o Nagrodzie Nobla!- odpowiedział mi Karolek.
Siedzieliśmy właśnie przed telewizorkiem i przerzucaliśmy kanały w poszukiwaniu nagiego męskiego ciałka. Natrafialiśmy jednak ciągle na Antje Schäffer- Kühnemanna albo na Horsta Tapperta. Na szczęście obaj byli ubrani.

- Niemiecka telewizja nie nadaje się szczególnie na homo-porno - mruknąłem zrezygnowany. Może moglibyśmy obaj...

- Już od tak dawna nie uprawiałem żadnego seksu jak Matka Teresa- marudziłem od rana.
- Jeżeli jest to jedyna wasza cecha wspólna, zapomnij o Nagrodzie Nobla!- odpowiedział mi Karolek.
Siedzieliśmy właśnie przed telewizorkiem i przerzucaliśmy kanały w poszukiwaniu nagiego męskiego ciałka. Natrafialiśmy jednak ciągle na Antje Schäffer- Kühnemanna albo na Horsta Tapperta. Na szczęście obaj byli ubrani.

- Niemiecka telewizja nie nadaje się szczególnie na homo-porno - mruknąłem zrezygnowany. Może moglibyśmy obaj...?
- Wiesz o tym dobrze, ze nic by z tego nie wyszło! Po prostu zbyt dobrze się znamy. Nie mogę iść z kimś do łóżka, o kim wiem, ze potajemnie używa Oil of Olaz. Ale... możemy pójść do sauny.
- I co? Mam tam może spermę wypocić, czy jak?
- Mam na myśli saunę dla gejów, Baby!
- Ależ Karolu!. - z oburzeniem złapałem się za dekolt- To takie niemoralne! Seks pozbawiony uczuć! Mężczyźni pożądający tylko twego ciała, których twoja osobowość interesuje jak zeszłoroczny śnieg. Biorą się za ciebie, by dogodzić swym zwierzęcym żądzom... no więc chodźmy!

Przy wejściu był przycisk dzwonka oraz dyskretny szyldzik: Prywatny klub dla panów. Karolek zadzwonił i wyszczerzył się w uśmiechu do kamerki. Na bezpieczeństwo kładziono tu widocznie duży nacisk. Żadnych antypedalskich ekscesów. Delikatne bzyczenie, Karolek pchnął niedbale drzwi ramieniem i już staliśmy w recepcji, niczym w małym hoteliku. Za dość sporą sumkę wręczono nam dwa kluczyki do szafek i parę kąpielowych ręczników. - Mogliśmy też wynająć kabinę- wyjaśnił Karolek w trakcie rozbierania, ale to kosztowałoby drugie tyle.
Co do odzieży, panował tu jeden przepis: ręcznik, i nic pod spodem. Demokracja i równość. Jesteśmy tu wszyscy kawałkiem mięska, owiniętego w bawełnianą płachtę.

- Jeżeli o mnie chodzi, to skromne odzienie podkreśla moją osobowość. Błyskawicznie owinąłem się ręcznikiem. A teraz, gdzie te chłopy?- spytałem odważnie.

Karol poprowadził mnie labiryntem ciemnych, wąskich korytarzy, w których co rusz, napotykaliśmy osobników płci męskiej, spoglądających skromnie na podłogę, bądź też przeciskających się między ścianą a nami. Niektórzy obdarzali nas "łóżkowymi" spojrzeniami i w trakcie wzajemnego przeciskania się powodowali całą masę " przypadkowych" kontaktów cielesnych. Po obu stronach ciemnych korytarzy były kabiny, z których niektóre - otwarte, umożliwiały zerknięcie do wewnątrz. W prawie każdej na wąskiej leżance leżał nagi facet i usiłował wyglądać sexy. Niektórym się to nawet udawało, inni przypominali raczej kurewki na wystawie przy hamburskiej Herbertstraße1. Oblizywali się przy tym lubieżnie, prężyli się na łożach niczym Marlyn Monroe ze słynnej rozkładówki kalendarza. Niektórzy byli starzy, niektórzy młodzi, czasem śliczni, czasem mniej.
Niektórzy tu urażają moje poczucie estetyki- powiedział głośno ktoś i zatrzasnął z hukiem drzwiczki swojej kabiny.
- On kiedyś także będzie stary- pomyślałem w duchu.

- Kiedy będę w wieku dojrzałym, to chyba daruję sobie seks i będę chodził wyłącznie na zakupy- wyznał Karolek- Chodźmy do baru i napijmy się piwka.
Pomieszczenie barowe wypełniały sztuczne kwiaty i mahoniowe imitacje nadając mu czar mieszczańskiego saloniku. Półnadzy mężczyźni jakoś nie bardzo tu pasowali; przynajmniej jeden barman był ubrany. Było tłoczno i gości przybywało.
- Tutaj jest off limits- wyszeptał mi Karolek prosto do ucha- żadnego seksu przy barze. Wszyscy udają, jakby się zupełnie przypadkiem tu znaleźli.
- Ale gdzie się seks, ten właściwy? Karolku! Nie przyszedłem tu przecież, by udawać, że nie jestem w potrzebie. Gdybym nie miał chcicy, poszedłbym na dyskotekę. Nie mamy kabiny! Czy to znaczy, że nie będziemy mogli się seksić?
- Nie panikuj Kochany! Ja zawsze znajdowałem misiaczka z kabiną, lub kogoś, kto chciał mnie odprowadzić do domu. Mówiąc to Karolek posyłał właśnie do pewnego blondyna, wyglądającego jakby całe swe dotychczasowe życie spędził był na desce surfingowej, rozbrajający uśmiech. Po czym wysyczał cichutko w moją stronę: - Ten ma na mnie chrapkę Uważaj, zaraz się tu pojawi.
Jak na rozkaz, blondynek ruszył w naszą stronę.
- Jak ty to robisz? Cyrograf z diabłem podpisałeś, czy co? Uważaj, bo pewnego dnia głowa zacznie ci się obracać niczym wirówka i zaczniesz pluć zieloną, kleistą mazią.
Wiedziałem doskonale, że przeszkadzam Karolkowi, w bardzo obiecującym podrywie, wychyliłem więc duszkiem moje piwko i wybrałem się na wyprawę odkrywczą w nieznane mi dotąd zakamarki sauny męskiej.

Po drodze odkryłem łaźnię parową, przed którą na drewnianej ławie siedziało około dwudziestu facetów, pilnie obserwujących, kto wchodzi a kto wychodzi. W środku, w oparach nie było światła. Siadłem na ławce i począłem także patrzeć. Czerwoni na twarzy, ciężko dysząc, z półwzwodem wychodzili stamtąd faceci, stawali pod zimy (brrrr) prysznic, po czym ze skurczonymi pisiorkami, odświeżeni powracali do środka. Coraz to nowy ławkowy wypatrywacz wstawał, wieszał swój ręcznik na haku, robił głęboki wdech i znikał w oparach i ciemnościach. Gdy jednak jakiś piękny, przypominający Chrisa Isaaka młodzian, z jabłuszkami zamiast pośladków skierował się w kierunku ciemnej pary, podążyło za nim całe stadko. Łącznie ze mną.

Ciemno jak ...u murzyna. Gorączkowo usiłuję wymacać jakieś oparcie- ścianę, moje ręce napotykają jednak tylko nagie ciała, ciałka i cielska: płaskie, wydęte brzuchy, owłosione torsy, wygolone podbrzusza, w które wnikają moje zagubione w parowej mgle ręce, zderzając się z naprężonymi lub sflaczałymi muskułami. Czuję się jak w traumie, podczas której przeżywam ponownie rytuał narodzin. Baby walczący w ciemnym, gorącym, wilgotnym tunelu męskich ciał. Niegdyś po drugiej stronie oczekiwał mnie pan doktor, który podniósł mnie wtedy za nogi i dał klapsa. Co jednak czeka mnie teraz na końcu tego tunelu?
Skręcam za róg. Tam jeszcze ciemniej, goręcej i ciaśniej. Wyczuwam pozostałych mężczyzn, teraz nie tylko rękoma. Jakiś brzuch przyciska się gwałtownie do moich pleców, jakieś ramię do mojej piersi, na wysokości lędźwi napotykam wiele członków, które zupełnie przypadkowo wślizgują w moje ręce. To niezwykłe zróżnicowanie wielkości męskiego przyrodzenia zawsze mnie fascynowało: po lewej chwytam gruby, kołkowaty, przyjaźnie zadarty w niebo, po prawej długi, spiczasty egzemplarz, który już wilgotnieje mi w rękach z radości. Mój mały przyjaciel znalazł się w międzyczasie w dobrych, acz obcych rękach, które się nim pracowicie zajmują. I nie tylko nim, wszystkie moje członki są anonimowo rozpieszczane.
Moje serce bije nienaturalnie szybko. Jest za duszno, za gorąco. Wywijam się z ośmiorniczych objęć i po omacku usiłuje dotrzeć do wyjścia. Wpadam jednak w poślizg na czymś, o czym dobrze wiem, co to być może, czego jednak wcale nie chciałbym wiedzieć. Z piskiem tracę równowagę. Moje bezradnie wiosłujące w powietrzu ręce łapią jakieś wąskie ramiona, znów wpadam w poślizg, osuwam się na jakieś potężne ciało, by w końcu znaleźć mocne oparcie.
- Auuua- woła głos z ciemności.
Czyjeś mocne ramiona pomagają mi stanąć na nogi i powrócić do pozycji pionowej. Zostawiam przy tym z żalem napotkany w trakcie upadku uchwyt. To był naprawdę wspaniały egzemplarz. Właściciel wspaniałego uchwytu szepce mi do ucha: - chyba potrzebujesz przerwy, chodź, pójdziemy pod zimny prysznic.
- Bosheee! - odszeptuję mu,- ale tu niebezpiecznie.
- Taaa, ja też czasem miewam takie straszliwe wizje, że umieram tu na zawał, ale nikt tego nie zauważa i moje ciało traktowane jest za jakiegoś szczególnie pasywnego partnera.
- To jest zatem odpowiedź na pytanie, czy istnieje seks po śmierci, przynajmniej częściowa. - Wychodzimy na światło i udajemy się od razu pod zimny prysznic. Co za ulga! Mój wybawca dołącza do mnie i wreszcie mogę go wyraźnie zobaczyć. To Japończyk, z filuternym spojrzeniem, promiennym uśmiechem oraz płaskim, mocnym, ale nie chudym ciałem. Z jego sterczącym znakiem szczególnym miałem już okazję oburęcznie zapoznać się w łaźni parowej.
Po ochłodzeniu zaprosił mnie do swojej kabiny. Oczywiście poszedłem, a nad tym, co się tam zdarzyło, spuszczę zasłonę dyskretnego milczenia. Muszę tu jednak jedną rzecz zaznaczyć:, ponieważ kabiny nie były dźwiękoszczelne, mogliśmy słyszeć doskonale, co odbywa się także po sąsiedzku. A z dobywających się stamtąd jęków, krzyków, sapań i westchnień mogliśmy wnioskować, że ludzie obok nas mieli tak samo wielki ubaw jak my.
Wymieniliśmy się z Japończykiem numerami telefonów i kilkoma ślimakami na pożegnanie, zanim opuściłem jego kabinę. W tym samym momencie drzwi kabiny sąsiedniej otwarły się i wyszedł z niej ... Karolek ze swoim surferem w kolorze blond.
- To ty byłeś obok nas?- zachichotał Karol. Cały czas zadawaliśmy sobie pytanie, jak mogą wyglądać typki, które wydają z siebie takie odgłosy. Kogo tam miałeś: Jeffa Strykera2?
- O wiele lepiej, kochany! O wiele lepiej.- Odpowiedziałem mu z tajemniczym uśmiechem.
Z blondynem, który okazał się Australijczykiem- seks sprzyja kontaktom międzynarodowym, wypiliśmy jeszcze przed wyjściem po piwku.
Za konsumpcję płaci się przy wyjściu z sauny, w recepcji.
- Szafka numer 73. Dwa piwa.
Karolek był tuż za mną: - Szafka numer 69; też dwa piwa, jedno Martini i trzy orgazmy.


Fragment książki: Baby Neumann - "Nicht zu fassen!" ("Nie do wiary!")

© Wydawnictwo Querverlag, 2005

Tłumaczenie: Janusz Boguszewicz

1 Znana z przybytków rozkoszy ulica dzielnicy portowej w Hamburgu, na której panienki wszelkiej maści za szybkami okien wystawowych prezentują swe wdzięki. Atrakcja turystyczna, zwłaszcza dla spragnionych erotycznych atrakcji turystów ze wschodu. Panów niestety na wystawach nie prezentują! I gdzie tu równouprawnienie i demokracja? (przyp. tłumacza)
2 Jeden z najsłynniejszych gwiazdorów amerykańskich pornosów lat 90- tych. Miał niesamowite wymiary i potrafił nimi wyczyniać cuda. Przynajmniej na ekranie. Dziś jego filmy można oglądać tylko w starym kinie. Warto! (przyp. tłumacza)
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (8)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
25.08.2024 14:29 Mec
fajnie być nago
cytuj zgłoś 0 0
son_of_virginia
21.10.2005 16:30 son_of_virginia (39) Wrocław
Muszę mieć tę książkę :) Musi być niesamowita. Jesli już jesteśmy w lekko porno klimatach to polecam "Lulu" Almudeny Grandes. Wiadomo, zę ksiażka jest niezłym hardcorem, ale nie o to w niej chodziło, lecz o spojrzenie kobiety na sprawy seksualne, kobiety niezaspokojonej. Pięknie uchwycony system wartości; polecam.
cytuj zgłoś 0 0
radek
19.10.2005 11:36 radek (51) Kraków
Niestety nadal brak zainteresowanego wydawcy... ale kto wie... :-)
Z resztą będzie tak jak piszesz - po wyborach będzie mniej polityki. Chyba wszyscy są już tym zmęczeni.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
19.10.2005 10:01 trapik
a kiedy w koncu ukaze sie ta ksiazka w druku? przypisy nie sa takie wazne, wazna jest tresc, a ta jest super. wiecej tekstow literackich, mniej polityki. Apel do Redakcji: wiecej sztuki Homo-Art, i komentrzy Koosiego!
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
19.10.2005 0:39 lizak
Ale sa rzeczy nieprzetlumaczalne, szczegolnie dowcipy oparte o dwuznacznosc slow, ktorej brak w drugim jezyku. Podobnie jest z wiedza na temat danej kultury, ktorej brak moze prowadzic do opacznego zrozumienia tekstu.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
18.10.2005 19:12 znow ja
a ja jednak mysle, ze warto dac szanse czytelnikowi dowiedziec sie czego na wlasna reke, bo taka wiedza zostaje na dluzej...,
optymalnie jest przetlumaczyc tak, zeby przypis nie byl potrzebny
cytuj zgłoś 0 0
egankian2003
18.10.2005 17:43 Wojtek (40) Warszawa
A ja uważam, że przypisy kształcą i powinny być.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
17.10.2005 23:37 wielki jezykoznawca
przypisy sa podobno porazka łumaczy, i wydaje mi sie ze nie byly tutaj konieczne (a z pewnoscia pierwszy z nich) bo latwo odszyfrowac z konteksu o co chodzi, a jak nie to czytelnik musi poszukac na wlasna reke...
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się