W zamieszczonym w portalu "Inna Strona" artykule "Przegląd wyborczy: SDPL/UP/Zieloni2004" Krzysztof Tomasik pisze: "Maria Szyszkowska (...) twierdzi, że przez jakiś czas Marszałek blokował wprowadzenie ustawy pod głosowanie, podobnie jak Włodzimierz Cimoszewicz." Jest to po raz kolejny powtarzana nieprawda, która niestety została już utrwalona w opinii publicznej. Dlatego warto przedstawić kilka faktów, niewygodnych dla osób niechętnych SDPL i Markowi Borowskiemu...
W zamieszczonym w portalu "Inna Strona" artykule "Przegląd wyborczy: SDPL/UP/Zieloni2004. Czyli pierwsza od lat możliwość wyboru" Krzysztof Tomasik pisze: "Maria Szyszkowska (...) twierdzi, że przez jakiś czas Marszałek [Borowski] blokował wprowadzenie ustawy [o rejestrowanych związkach między osobami tej samej płci] pod głosowanie, podobnie jak Włodzimierz Cimoszewicz." Jest to po raz kolejny powtarzana nieprawda, która niestety została już utrwalona w opinii publicznej. Dlatego warto przedstawić kilka faktów, niewygodnych dla osób niechętnych SDPL i Markowi Borowskiemu.
Grupa senatorów (w tym m.in. obecnie z SDPL: Marek Balicki, Genowefa Grabowska, Zdzisława Janowska, Mirosław Lubiński, Wiesława Sadowska) wniosła projekt ustawy o rejestrowanych związkach partnerskich w dniu 10 grudnia 2003 roku. Dwa dni później projekt został skierowany do komisji senackich: Komisji Ustawodawstwa i Praworządności oraz Komisji Polityki Społecznej i Zdrowia. Pierwsze i drugie czytanie w komisjach i na plenarnym posiedzeniu trwały do jesieni 2004 roku. Dopiero w dniu 3 grudnia 2004 r. Senat przyjął uchwałę w sprawie wniesienia do Sejmu projektu ustawy. Na etapie prac senackich Marek Borowski, ówczesny marszałek Sejmu, nie miał z oczywistych przyczyn żadnego wpływu na opóźnianie prac nad projektem ustawy.
Senacki projekt ustawy wpłynął do Sejmu w dniu 23 grudnia 2004 roku i ... już do końca kadencji nic z nim się nie działo. Marek Borowski od 20 kwietnia 2004 roku nie był już marszałkiem Sejmu, więc nie mógł w żaden sposób wpływać na spowalnianie, a wręcz zablokowanie prac Sejmu nad projektem ustawy. Warto przypomnieć, że w okresie od 23 grudnia 2004 r. do dziś funkcję marszałka Sejmu pełnią członkowie SLD: obecny kandydat SLD na senatora Józef Oleksy (do 5 stycznia 2005 r.) oraz obecny kandydat SLD na prezydenta Włodzimierz Cimoszewicz (od 5 stycznia 2005 r.).
"Dorabianie" Markowi Borowskiemu opinii wszechwładnego polityka wstrzymującego prace parlamentarne nad ważnymi dla lewicowych wyborców projektami ustaw nie dotyczy tylko ustawy o rejestrowanych związkach osób tej samej płci. Podobnie z prawdą mijają się wszyscy, którzy twierdzą, że lider SDPL opóźniał prace nad projektami ustaw: liberalizującej aborcję oraz o równym statusie kobiet i mężczyzn.
Poselski projekt ustawy o świadomym rodzicielstwie wpłynął do Sejmu w dniu 2 kwietnia 2004 r., dokładnie 18 dni przed rezygnacją Marka Borowskiego z pełnienia funkcji marszałka Sejmu. Czyżby te 18 dni miałoby oznaczać rzekome opóźnianie przez szefa SDPL uchwalenia ustawy? Projekt ustawy o świadomym rodzicielstwie zaczął "leżakować" już za marszałkowskich kadencji Józefa Oleksego i Włodzimierza Cimoszewicza.
Z kolei senacki projekt ustawy o równym statusie kobiet i mężczyzn został złożony w Sejmie w dniu 20 stycznia 2003 r., a więc w okresie pełnienia funkcji marszałka Sejmu przez Marka Borowskiego. W dniu 11 lutego projekt został skierowany do I czytania na posiedzeniu Sejmu. Decyzją Sejmu z 13 czerwca 2003 r. projekt został skierowany do komisji sejmowych: Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Ustawodawczej. Prace w komisjach trwały bardzo długo. Sprawozdanie zostało przyjęte dopiero 15 lipca 2004 r. Drugie czytanie projektu odbyło się na posiedzeniu plenarnym Sejmu w dniu 24 września 2004 r. - Sejm odrzucił wniosek komisji o odrzucenie projektu i skierował projekt do dalszych prac w komisjach. Kolejne sprawozdanie komisje przedstawiły dopiero po 7 miesiącach, w kwietniu 2005 roku. W dniu 17 czerwca 2005 r. Sejm w trzecim czytaniu odrzucił projekt ustawy. W przypadku projektu o równym statusie kobiet i mężczyzn winą za przeciąganie prac należy obarczyć komisje sejmowe, a już na pewno nie Marka Borowskiego, który nie był członkiem żadnej z wymienionych komisji.
Wymienione powyżej trzy projekty ustaw były (są i zapewne będą w przyszłości) ważne dla dużej części lewicowego elektoratu. Stąd też zbliżające się wybory zachęcają rywalizujące ze sobą formacje z lewej strony sceny politycznej do spychania winy za niepowodzenia na bezpośrednich konkurentów. Warto jednak, aby osoby ubiegające się o najwyższy urząd w państwie (a także ich sympatycy) trzymały się faktów. A fakty przemawiają na korzyść Marka Borowskiego.
Bartosz Dominiak
Wiceprzewodniczący Socjaldemokracji Polskiej
Nie tylko lewica ale w ogole polski rząd ma w dupie społeczenstwo traktujac je jak ekonom z dworu feudalnego traktuje swoich fornali ....
Musi odejsc cała ta groteskowa ekipa pajacowatych ludzików oddajac miejsce mlodym, wykształconym i myslacym ludziom ... ale do tego musi najpierw ta hołota wymrzeć ... bo do konca będą trzymali się stołkow .. rękami, nogami i kłąmi (albo sztucznymi juz zębami..) ...
Wymachują tym tylko wtedy gdy potrzeba wiecej glosow wyborczych,... czyli taktyka kija i merchewski ...
Czy wy naprawde myśleliście i myślicie, że jak lewica (sld lub sdpl) będą rządzić to zalegalizują małżeństwa homo??
My geje jak i heterycy inaczej mówiąc zwykli obywatele nie liczymy się dla nich. Dla takich lewicowych władz ważny jest własny tyłek.
Tak trzymać !
To się nazywa europejska lewica. Trzymam za was kciuki i będę na Was głosował w wyborach.
Na grobem zwykle zachowuje sie cisze.
http://ilgcn.gej.net/modules/news/article.php?storyid=39 --- dn. 03/10/2003 9:21:
"Sceptyczny wobec rozpoczynania dyskusji w Sejmie bez społecznej debaty był marszałek Marek Borowski. Ostrzegał, że w ostatnich latach poglądy społeczne na temat przerywania ciąży uległy "pewnemu skostnieniu". Twardych zwolenników poluzowania rygorów ustawy jest mniej niż kiedyś, zaś dla akceptacji związków partnerskich osób o orientacji homoseksualnej "jesteśmy na początku drogi"."
To cytat z relacji prasowej z obrad Forum Dyskusyjnego Klubu Parlamentarnego SLD nt. ustawy o związkach partnerskich. Kiedy miały miejsce te obrady, nie istniała jeszcze SdPl, a Borowski nie obwieścił swojej chęci kandydowania na urząd prezydencki. Osoba, która to pisała, nie miała powodów, by zmyślać i oczerniać Borowskiego. To są fakty.
Liczą się konkrety. Szef ILGCN też był "podobno" kandydatem SLD/UL w wyborach. Niewątpliwie jego działalność wiele wniosła do polskiego ruchu LGBT (w końcu mało kto błogosławił związki gejowskie w Le Madame)
Przytoczone fakty, mówią niestety co innego - że Szyszkowska plecie bzdury. W jej wypowiedziach są emocje a nie ma faktów.