"Inna Strona", moje gościnne ustronie ogłosiła prawybory. Głosować mamy na partię oraz na kandydata na prezydenta. Czas wypowiedzieć się zatem w temacie politycznym, co jest zresztą jakże zgrabną kontynuacją moich poprzedniolipowych dywagacji(...) postanowiłem poprzeć osobę, która nie obietnicami mnie do poparcia skłoniła, ale tym, czego rzeczywiście dokonała...
"Inna Strona", moje gościnne ustronie, gdzie oddaję się - z jakże marnym skutkiem, przyznaję rację moim licznych podfelietonowym krytykom - pasji publicystycznego pisarstwa, ogłosiła prawybory. Głosować mamy na partię oraz na kandydata na prezydenta. Czas wypowiedzieć się zatem w temacie politycznym, co jest zresztą jakże zgrabną kontynuacją moich poprzedniolipowych dywagacji. Ogłaszam zatem, żem w kropce. Tym wstydliwsze to dla mnie położenie, żem socjolog, który w kropce politycznej bywać nie powinien, orientować się w politycznych zawiłościach powinien i innym drogę oświecać powinen. A ja jako dziecię bezradne. Wyłuszczę, czmuż.
Temuż, żem lewak, gej, feminista (przy okazji pozdrawiam moich przyjaciół z Liceum Ogólnokształcącego w Mińsku Mazowieckiem, którzy wypominają mi mój katolicki epizod życiowy i wzywają do nawrócenia i odrzucenia grzechu; otóż wyjaśniam, że wzorem moich przyjaciół gejów pracujących w zawodzie duchownego, nie odrzucę, bo fajny). Jako gej, lewak i feminista mam potrzebę nieodpartą głosować na partię i kandydata / kandydatkę na prezydenta, która / który: po pierwsze opowiada się za koniecznością wspierania tych, którzy nie radzą sobie w świeżo wznoszonej z impetem i brutalnością kapitalistycznej rzeczywistości; po drugie rozumie problemy lesbijek i gejów, widzi konieczność walki z przejawami homofobicznej nienawiści i zbudowania ram instytucjonalnych dla związków emocjonalnych osób tej samej płci, po trzecie rozumie pojęcia "patriarchalizm", "prawa kobiet" i "równy status" i nie będzie mnie przekonywał, że polska ustawa antyaborcyjna jest cool. To są moje, Kochanowskiego, kryteria pryncypialne. Subiektywne i w ogóle, ale są. I teraz proszę bardzo: Sojusz Lewicy Demokratycznej (partia lewicowa ze względu na słowo "lewica" w nazwie) w programie swoim z roku 2001 zapowiadała po pierwsze budowę społecznej gospodarki rynkowej (alleluja!), po drugie zajęcie się prawami lesbijek i gejów (alleluja!), po trzecie zmianę ustawy antyaborcyjnej (alleluja!). Co z tego wyszło, wiadomo. Teraz mamy nowe SLD pod nową wodzą, oraz część dawnego SLD pod nową nazwą SdPL. Obie "nowe-stare" partie odżegnują się od okresu "błędów i wypaczeń" (wszystko, oczywiście, przez Millera) i obiecują cuda. Oświadczam zatem, że owe obietnice, szczególnie gromko z grona Socjaldemokracji płynące, mnie nie przekonują, albowiem skoro niczego się nie doczekałem, gdy lewica większość w Sejmie miała, to czegóż się doczekam, gdy lewica- przy dobrych wiatrach - kilkadziesiąt mandatów będzie miała? Czy, retorycznie pytam, głupio myślę sugerując, że dobrymi chęciami...? Że, przywołując klasyka, mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy? I entuzjam dla gejowskich spraw kandydata na prezydenta Borowskiego M. nie przekonuje mnie, skoro owym entuzjazmem nie wykazywał się Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Borowski M. Amen! (Moim przyjaciołom z Liceum Ogólnokształcącego w Mińsku Mazwieckim dziękuję za inspirację religijną warstwy retorycznej tekstu).
Owszem, niejaki Santi Łukasz w okolicznościach dość szczególnych w moim ulubionym klubie warszawskim (którego nazwy nie wymienię, bo kryptoreklama) przekonywał mnie następująco: a masz alternatywę? No właśnie. Zatem nie przesądzając niczego i nie sugerując niczego (żeby mię znowu o traktowanie gejów jak baranów nie posądził mój ulubiony komentator podfelietonowy), zgłaszam jedynie swój sceptycyzm, zagubienie i ogólną frustrację.
Jednak w tym zagubieniu, pogłębionym przez wypowiedź kandydata Cimoszewicza W., który kewstię pedalską zbył krótkim "za wcześnie", postanowiłem poprzeć osobę, która nie obietnicami mnie do poparcia skłoniła, ale tym, czego rzeczywiście dokonała. Tak, tak, profesor Marię Szyszkowską. Wiem, wiem, kto ma 35 % poparcia w sondażach. Toteż jest nie tyle wybór polityczny, co moralny. Po prostu Senator Szyszkowska jest osobą, która, uwaga, obiecała coś w polityce i dotrzymała słowa. Dotrzymała! A jeśli jej inicjatywa nie poszła dalej, to dokładnie dlatego, że ci sami ludzie, którzy dziś obiecują, koncertowo się, finezyjnie się, acz spektakularnie się wypieli byli. Wpatrzony zatem w owe tyłki ich finezyjnie na mnie wypięte będę zatem głosował na Szyszkowską. Bo uczciwi ludzie dotrzymują słowa. Będę głosował na Szyszkowską, ponieważ jej poglądy są moimi poglądami, a przy decydowaniu o poparciu to przede wszystkim jest dla mnie ważne. Cobym sobie potem w brodę nie pluł. Będę głosował na Szyszkowską, bo za jednoznaczne i zdecydowane działanie na rzecz lesbijek i gejów zapłaciła cenę ostracyzmu i pogróżek. Muszę to zrobić, bo jestem to winny Pani Profesor. Bo tylko ona zaproponowała senatorom prawicowym domagającym się leczenia "dewiantów", żeby sami siebie próbowali poleczyć z heteroseksualizmu. I tylko ona, ze wszystkich kandydatów na urząd prezydencki, przyszła na Paradę Równości.
Tak, to jest donkiszoteria. Wiem wszystko, że trzeba blokować Kaczora, że 35 %... Ale ona jedna coś naprawdę zrobiła. Nie mogę inaczej.
Jacek Kochanowski
"ponieważ jej poglądy są moimi poglądami,"
> także pan uważa, że w ChRL ludziom jest jak w niebie?
Ja wolę mieć własne poglądy, choć Pańskie równie sobie cenię.
W naszych rękach jest to, by zebrała 100 tysięcy podpisów i mogła przemówić.
Wystarczy włączyć telewizję: przewijaja się wszyscy, tylko nie Ona.
Ludzieeeeeeee, cenzura się chyba skończyła, czy ja obudziłam się w innej epoce?
Zbierajmy po znajomych i przyjaciołach i przysyłajmy worki z listami poparcia!!!!!!!
W zbieranie podpisów jest zaangażowanych wiele osób. To bardzo dobra wiadomość. Prof. M. Szyszkowska jako jedyna kandydatka na Prezydenta RP była i jest wierna "naszej" sprawie.
W naszych rękach jest to, by zebrała 100 tysięcy podpisów i mogła przemówić.
Wystarczy włączyć telewizję: przewijaja się wszyscy, tylko nie Ona.
Ludzieeeeeeee, cenzura się chyba skończyła, czy ja obudziłam się w innej epoce?
Zbierajmy po znajomych i przyjaciołach i przysyłajmy worki z listami poparcia!!!!!!!
kolejne mądre słowa...
To takie młodzieńcze pisanie. Nie ma szans. Popatrzmy na Hiszpanię. Tam Franco zmarł w 1973 roku. Mamy jeszcze około 1 pokolenia do wymarcia. Poza tym Hiszpanie nienawidzą czarnych genetycznie. U nas takich nie ma. Większość z nas była wychowana w kato indoktrynacji. Vide wycieczki na pogrzeb do Rzymu z gejowskich klubów. Nie możemy się porównać z Hiszpanią. Tam od setek lat stosunek do kk jest bardzo krytyczny. U nas rewolucka taka jak u nich w latach 30-tych jest nie do pomyślenia.
Trzymajmy się faktów a nie pomówień