Zakaz dla Parady odbił się dość szerokim echem i chyba przynajmniej część społeczeństwa zaalarmował jeśli chodzi o stosunek Kaczyńskiego do prawa i jego metody postępowania z niewygodnymi kwestiami. Siłą rzeczy uwagę zwróciła też zakrojona na szeroką skalę i kosztowna trasa promocyjna PiS-u nazwana "Wiosną Polaków". Najciekawsze były tam zresztą nazwiska artystów, którzy na konwencjach wyborczych zgodzili się wystąpić, popierając tym samym partię Kaczyńskich...
Artyści niemal od zawsze byli w grupie popierających emancypację mniejszości seksualnych. Szczególnie dużą skalę tego zjawiska widać w krajach, gdzie ruch gejowsko-lesbijski jest na tyle silny, że może znacząco wpływać na sukces, czy wręcz kreować gwiazdy. Barbra Streisand, Betty Midler, Madonna czy Freddie Mercury to po prostu ikony gejowskie, a popularnością cieszą się nie ukrywający homoseksualizmu: Elton John, George Michael, Boy George, K. D. Lang. Osobną kategorie stanowią tacy sprzemierzeńcy jak Cindy Lauper, która po prostu bierze udział w Paradach LGBT.
Bardzo długo można było odnieść wrażenie, że podobne procesy co na zachodzie, choć na mniejszą skalę, zachodzą w Polsce. Już antysystemowy boom rockowy początku lat 80. był sprzeciwem wobec wszelkiej cenzury, także obyczajowej. Na przełomie lat 80. i 90. pojawił się duet Balcan Electrique założony przez otwartego geja Sławomia Starostę w którym śpiewał wspólnie z Fiolką. Zespół poruszał w swoich utworach kwestie społeczne, począwszy od własnej przeróbki hitu Bronski Beat - "Smalltown Boy", przez mówiącą o ochronie przed HIV "Kochaj, nie zabijaj", aż do piosenki "Dwa słońca", której teledysk z mocnymi akcentami homoerotycznymi pozostaje do dziś bodaj najodważniejszym polskim videoclipem.
Zresztą nie tylko Balcan Elecrique poruszał pewne tematy, kwestia homoseksualizmu wypłynęła także w piosenkach "Mama prosiła" Kultu czy "Derwisz" Maanamu, a teledysk do Bajmu "Za.. za.. za.." zilustrowany został fragmentami amerykańskiej, gejowsko-lesbijskiej Parady. Nie można także zapomnieć o innych inicjatywach w powszechnym mniemaniu ściśle związanych wówczas z homoseksualistami, mam na myśli eskalację nienawiści wobec chorych na AIDS. Po latach ksiądz Arkadiusz Nowak wspominał: "moje kontakty z osobami znanymi datują się z początku epidemii HIV. Jako jedna z pierwszych zadeklarowała swoje poparcie dla chorych na AIDS Kora. Potem przyjeżdżali: Eleni, Staszek Sojka, Halina Frąckowiak, Edyta Geppert. Dali wspaniały przykład".
Warto także wspomnieć o miesięczniku mniejszości seksualnych "Inaczej", który wychodząc przez dziesięc lat prezentował szereg wywiadów z osobami ze świata polityki, kultury, mediów, co także sprawiało wrażenie przychylności wobec gejów i lesbijek. Jako sojusznicy przedstawiały się tu takie gwiazdy jak Maryla Rodowicz, Kora, Agnieszka Chylińska, Renata Przemyk czy Małgorzata Ostrowska. Odmawiali nieliczni, m.in. Beata Kozidrak i grupa Myslovitz.
Walka z nietolerancją jest oczywiście piękną kartą w biografiach artystów. Tak się jednak składa, że chrapkę na znane nazwiska, szczególnie te uwielbiane masowo mają także partie polityczne potrzebujące nie tylko medialnych twarzy, ale i części artystycznej, która w czasie konwencji wyborczej urozmaici program albo wręcz ściągnie na spotkanie elektorat. Sami artyści zazwyczaj posiadają jakieś poglądy polityczne, więc chętniej lub mniej chętnie, za pieniądze większe lub mniejsze, godzą się jednak popierać konkretnych kandydatów w wyborach parlamentarnych czy prezydenckich. Także kandydatów homofobicznych.
Jak jednak pogodzić poparcie dla partii opowiadających się przeciwko emancypacji mniejszości seksualnych, a jednocześnie nie stracić choćby jednej osoby, która potencjalnie może nabyć płytę czy przyjść na koncert? Strategie są różne, ale główna polega na przemilczeniu. Na stronach internetowych poświęconych Bajmowi i Beacie Kozidrak, w nawet najdokładniejszych opracowaniach, próżno szukać informacji o wspieraniu przez nich kampanii AWS-u w 1997 roku, a potem w wyborach prezydenckich lidera tego ugrupowania - Mariana Krzaklewskiego.
Bajm nie był wówczas jedyny. Jan Pospieszalski, który wraz z Wiesławem Walendziakiem prowadził wyborcze studio telewizyjne, namawiał swoich znajomych z branży muzycznej do popierania AWS. Będąc gitarzystą VooVoo ściągnął na wybory cały zespół, który na czas kampanii zmienił nawet nazwę na "AVooVooS". Dla AWS-u udało się pozyskać także Perfect, Czesława Niemena, Pawła Kukiza, Ryszarda Rynkowskiego, zespół Krywań, Chłopców z Placu Broni, Agnieszkę Fatygę i Przemysława Gintrowskiego. Pospieszalski mówił wówczas: "Wytworzyliśmy taką atmosferę, że obciachem jest być przy innej formacji".
Niektórym ówczesna kampania odbiła się czkawką. Czesław Niemen, który wspomógł AWS udostępniając na czas kampnii wyborczej utwór "Dziwny jest ten świat", wspominał przy okazji kolejnych wyborów: "Ja oczywiście byłem na wyborach i głosowałem, ale odmówiłem wszystkim, którzy się do mnie zgłosili z propozycją, żebym wszedł w kampanię. Powiedziałem: nigdy więcej. Zawiodłem się na wszystkich i nie będę już nikogo popierać oficjalnie. Ani z lewej, ani z prawej."
Nie wszystkich udało się też pozyskać, kulisy agitacji Popieszalskiego na rzecz AWS zdradził w wywiadzie dla "Playboya" Zbigniew Hołdys: "Mam natomiast mały żal do Janka Pospieszalskiego, bo to jest mój przyjaciel, który już raz próbował mnie agitować. Mówił: 'Montujemy paczkę przeciw czerwonym, czekamy na ciebie'. I ja go pytałem: 'Dobra, rozjebiemy bolszewików. A co potem?' A Jaś mi na to: 'Nieważne. Najpierw musimy ich rozjebać'. Pytałem więc, dlaczego mnie agituje przeciw komuś, a nie za czymś porządnym. Zapytałem czy rzeczywiście popiera ten program. On, który ma zaszyty esperal, który ma wiele problemów z kobietami, jak każdy z nas, z domem, z rodziną. Nawet z Bogiem. Grzeszymy jak skurwysyn. On, który miał swego czasu prywatną firmę konfekcyjną i z tym wszystkim popiera radykalny ruch związkowy o chrześcijańskim rodowodzie? I co gorsza, dość beztrosko wciąga w to innych? Nie chciałbym, aby tak się stało, ale możliwe, że kiedyś trzeba będzie zapytać Jasia, dlaczego wpędził kraj w taki kanał".
Cześć artystów popierajacych Akcję Wyborczą "Solidarność" zaangażowała się potem w kampanię prezydencką Mariana Krzaklewksiego. Znów telewizyjne studio prowadził Pospieszalski, a wspierali go m.in. Danuta Rinn, Beata Kozidrak i Krzysztof Cugowski. Ten ostatni najwidczniej zakosztował w polityce, gdyż jak doniósł ostatnio "Kurier Lubelski", wokalista Budki Suflera ma być kandydatem na senatora Lubelszczyzny z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Jako dowód w sprawie można uznać obecność Cugowskiego na widowni podczas spotkania Jarosława Kaczyńskiego z wyborcami w Lublinie (29 maja br). Sam zainteresowany pytany czy będzie kandydował odpowiada krótko: "Jeszcze nie wiem".
Wątpliwości, że powinien kandydować, i to nie na senatora, ale prezydenta, nie ma natomiast Lech Kaczyński. Częścią swojego wizerunku uczynił niechęć do osób homoseksualnych, które w spotach wyborczych PiS-u mają niczym przestępcy zamazane twarze. Z tego samego rozdania pochodzi także zakaz, który wydał organizatorom Parady Równości. Parada w efekcie musiała przejść nielegalnie zamieniając się w marsz przeciwko łamaniu konstytucyjnych praw człowieka. Głos w tej sprawie zabrało wiele autorytetów życia publicznego: prawnicy, politycy, dziennikarze oraz artyści.
Artyści jednak byli w tej grupie wyraźnie niedoreprezentowani, zabrakło gwiazd, które od lat uchodzą za osoby zaangażowane w tworzenie społeczeństwa obywatelskiego. Łamania prawa przez Prezydenta Warszawy nie skomentowali: Kazik, Kayah czy Kora. Brak reakcji zaskakuje szczególnie w przypadku wokalistki Maanamu, która ma wśród gejów i lesbijek niezwykle wysoką pozycję, w dużej mierze dzięki bardzo zdecydowanej postawie z początku lat 90. Już rok temu Kora została skrytykowana przez część własnego fan-clubu, gdy nie tylko nie wypowiedziała się w sprawie zakazu Parady, ale jeszcze wystąpiła w programie telewizyjnym z Lechem Kaczyńskim. Teraz Kora także miała inne priorytety, czas znalazła przede wszystkim, aby wraz z dużą grupą znanych osób, m.in. Krystyną Jandą, Magdą Umer, Jerzym Pilchem, Dorotą Stalińską i Arturem Barcisiem, podpisać list poparcia dla Henryki Bochaniarz jako kandydatki na prezydenta.
Solidarność z gejami i lesbijkami wykazała za to Edyta Górniak. Piosenkarka w typowy dla siebie, nieco egaltowany sposób powiedziała nawet: "Każdy kto jest przeciwko środowisku gejowskiemu w Polsce jest przeciwko mnie". Nieoczekiwanie swe poparcie dla Parady wyraziła także Alicja Majewska, często śpiewająca w branżowych klubach. Przypomnę zresztą, że gwiazdy sprzed lat nie raz okazują się bardziej otwarte niż ich młodsi koledzy i koleżanki, gościem specjalnym Parady Równości 2002 była Krystyna Prońko. Natomiast w ramach "Dni Równości", oprócz Majewskiej wystąpili: Waldemar Kocoń i Anja Orthodox.
Zakaz dla Parady odbił się dość szerokim echem i chyba przynajmniej część społeczeństwa zaalarmował jeśli chodzi o stosunek Kaczyńskiego do prawa i jego metody postępowania z niewygodnymi kwestiami. Siłą rzeczy uwagę zwróciła też zakrojona na szeroką skalę i kosztowna trasa promocyjna PiS-u nazwana "Wiosną Polaków". Najciekawsze były tam zresztą nazwiska artystów, którzy na konwencjach wyborczych zgodzili się wystąpić, popierając tym samym partię Kaczyńskich: Ryszard Rynkowski, Justyna Steczkowska, Stanisław Sojka, Edyta Geppert i zespół Lombard. Na scenie zaprezentowali się także: Krzysztof Piasecki, Stefan Friedman, Jan Pietrzak i Radosław Pazura.
Opisy prasowe konwencji PiS-u w kolejnych miastach przekonują, że na pewno nie były to spotkania w dobrym guście. Kaczyński przedstawiając wykonawców mówił o artystach najwybitniejszych "nie tylko artystycznie, ale i moralnie", a gdy pojawiła się będąca w zaawansowanej ciąży Justyna Steczkowska, dodawał: "- Pani Steczkowska ma nadzieję, iż urodzi przyszłego pisowca". Sama piosenkarka nieźle wpisała się w ton i poziom wypowiedzi życząc publiczności, by żyli w państwie prawa i sprawiedliwości.
Trudno powiedzieć według jakiego klucza dobrano wykonawców i czy byli jedynymi do których PiS się zwrócił, czy też akurat oni zostali przekonani. Dziwne, że artyści popierają ugrupowanie, które miało swój udział w cenzurowaniu sztuki, żeby na sprawie Nieznalskiej poprzestać. Trudno nie odnieść także wrażenia, że życiorysy występujących w większości średnio przystają do tradycyjnie i niezwykle rygorystycznego stawiania przez PiS kwestii obyczajowych. Pominę Jana Pietrzaka, który od czasu kandydowania w wyborach prezydenckich stanowi na polskiej scenie swoiste kuriozum. Ciekawsze wydaja się motywacje artystów większego kalibru, choćby Stanisława Sojki, który jakiś czas temu zadziwił znajomych i opinię publiczną zostawiając żonę i związując się z aktorką i piosenkarką Grażyną Trelą, która występowała pod pseudonimem Graża T. Żeby już nie mówić o takich drobiazgach jak naga sesja zdjęciowa dla "Playboya" w której Radosław Pazura wziął udział wraz ze swoją partnerką Dorotą Chotecką.
Jeszcze inną kwestię stanowi dość spokojne przyjęcie homofobicznych wypowiedzi Kaczyńskiego przez Justynę Steczkowską, która jeszcze kilka lat temu udzielając wywiadu "Gejzerowi" (nr 4-5/2000) przekonywała o swojej otwartości w stosunku do gejów i lesbijek wśród których ma mnóstwo znajomych. Pod koniec rozmowy piosenkarka wygłosiła zresztą pochwałą miłości, która jest ponoć najważniejsza, bez względu hetero- czy homoseksualna.
Jednak największego zawodu doznali wielbiciele Edyty Geppert. Na jej stronie internetowej księga gości i forum dyskusyjne wprost uginają się od wpisów wyrażających dezaprobatę dla poczynań wokalistki. Najpierw były prośby o wycofanie się z tego przesięwzięcia, potem już tylko wyrazy żalu, złości, zdziwienia. Internauta Jacek napisał: "Jestem wstrząsnięty! Nie przypuszczałem nigdy, że tak lubiana przeze mnie artystka zdecyduje się śpiewac dla faszyzujacego polityka!!!! To niewybaczalne!". Mniej w słowach przebierała May: "Jeżeli liczy się tylko kasa to Marlena Dietrich powinna śpiewać dla nazistów, a nigdy się do tego nie zniżyła", a przede wszystkim Mruk Górski: "RZYG dla Edyty za promowania Kaczora. Ale widać żadna kasa nie śmierdzi, szkoda tylko, że dla kasy Geppert nurza się w rynsztoku".
O poczynaniach gwiazd, także tych pozaartystycznych, warto pamiętać. Już teraz na oficjalnych witrynach internetowych Justyny Steczkowskiej i Stanisława Sojki nie ma żadej informacji o ich poparciu dla partii braci Kaczyńskich. Czyżby wstydzili się swoich decyzji? A może nie chcą odstraszać nowych, potencjalnych mocodawców? W końcu kampania wyborcza na dobre dopiero się zaczyna!
Krzysztof Tomasik
Dziękuję Walpurgowi za pomoc w zbieraniu materiałów do tekstu.
Nasza Edi XD
Kochana ;-)
Owszem jestem z kobietą, mamy dziecko itd. Ale nie przyszloby nam do glowy, zeby obnazac sie publicznie i manifestowac swoja seksualnosc, bo to jest poprostu smieszne. Takim zachowaniem narazilibysmy sie na niechec ludzi do zwyczajnego ekshibicjonizmu. Chodzi o to, ze manifestacja wlasnej wolnosci nie moze w zaden sposb naruszac spokoju innego czlowieka. Zyjemy w kraju cywilizowanym i zyjac tu zgadzamy sie i akceptujemy prawo i wszelkie jego rygory i ograniczenia. Wy natomiast chcecie zwyklej anarchii, chcecie ze slowem "tolerancja" na sztandarach tworzyc anarchię, a wszelkie opory na tego typu szalenstwa nazywacie zacofaniem i nietolerancja, czy tez homofobią. Jedyna fobia jaka wystepuje w calym tym zgrzycie, to fobia tych ktorzy usilnie chca parady organizowac. Jak dziecko ktore tupie noga przed sklepem z zabawkami i wydziera sie w niebiglosy terroryzujac matke (nie kupisz mi zabawki to bede krzyczal). U was wyglada to w ten sposob, ze jezeli niepozwoli sie wam na przekraczanie granicy zdrowego rozsadku, granicy ktorej nie pozwolono by przekroczyc zadnej innej z grup spolecznych to nazywacie to brakiem wolnosci, brakiem tolerancji, homofobia itd.
Jak mozna nazwac brakiem wolnosci cos takiego??? Czy jestescie jakos segregowani? Zamykani? Nie mozecie chodzic normalnie po ulicy? Przytulac sie (w granicach rozsadku)?
Jak pisalem. Czy normalne byloby tego typu demonstrowanie przez filatelistow, brodazy, gumiarzy, spawaczy, ornitologow itd? Ot tak w celu zademonstrowania swojej sily i liczebnosci :) Litosci, przeciez to jest smieszne.
Dlaczego napisalem ze jestem hetero? Ano dlatego zeby bylo wszystko jasne. Gdybym sie nie podpisal to pewnie uwazalbys ze jestem farbowanym lisem ktory tutaj przyszedl i probuje mieszac, a ja najzwyczajniej chce bez obrazania spokojnie polemizowac i wyjasnic ze sa dwie strony medalu i ze obrazanie kogos z powodu niecheci do tego typu zbiegowisk mianem nietolerancyjnego homofoba jest conajmniej nie na miejscu. Dawkujcie troche rozsadniej te stopniowanie, bo jezeli w tej chwili ludzie przeciwni paradom sa waszym zdaniem nietolerancyjnymi, zacofanymi homofobami, to jak nazwalibyscie ludzi ktorzy faktycznie chcieli by ograniczyc wam prawa do wypowiedzi, pozamykali w specjalnych gettach i wytykali was palcami?
pozdrawiam, wiecej spokoju, rozwagi i zrozumienia zycze jezeli sami oczekujecie tego samego.
Agresja budzi agresje, a bedac obywatelami Polski tak ja jak i ty godzimy sie na pewne ograniczenia swobód w zamian za pewne przywileje takie jak ochrona panstwa, sluzba zdrowia itd. Proste logiczne, dla kogos kto rozumie istote panstwa i nie chce jej burzyc w imie pseudo wolnosci i pseudotolerancji.
To jest chore. Zadnemu normalnemu hetero, nie przyjdzie do głowy żeby paradować i oznajmiać światu patrzcie, jestem hetero! Środowiska homoseksualne same sobie robią krzywdę i same z siebie robią biednych uciemiężonych ludzi.
Jeżeli ktoś nie chce oglądać parady równości, bo gorszy go widok całujących się przed kamerami, na środku ulicy, podczas wiecu dwóch panów, to ma prawo protestować, zupełnie tak samo jakby na ich miejscu była para mieszana która prezentowałaby swoje nazwijmy to "uczucia".
Cały pomysł parad jest pomysłem szukania sadzy, jak wsadzanie kija w mrowisko. Czy normalnym by było gdyby takie parady chcieli organizować: filateliści, brodacze, leworęczni, melomani i ci co noszą bokserki?
Ludzie opanujcie się! Obelzywe słowo "pedał" wzbiera we mnie dopiero wtedy gdy z powodu mojej niechęci do tego typu obscenicznego demonstrowania swoich preferencji seksualnych jestem nazywany homofobem, lub ze jestem nietolerancyjny.
O ile pamiętam ze szkoły to tolerancją nazywa się coś w zakresie od - do. Najwyrazniej niektorym myli się to słowo z anarchią. Nikt nie spycha was na margines, nikt nie chce was palić na stosach czy zamykać w gettach. Ludzie poprostu martwią się o to jak będzie wyglądać przyszła rodzina, nie chcą lansowania mody na związki geyowskie, a to w tej chwili usilnie homoseksualiści forsują. Jesteście inni, ok. bądźcie sobie. NIe musicie się ukrywać, ale na Boga, nie popadajcie ze skrajności w skrajność.
Pewnie zostane uznany za homofoba czy tez nietolerancyjnego bojówkarza MW.
Tak, głosowałem na Kaczyńskiego. Czy z tego powodu też jestem zły? Jestem menelem, prostakiem i faszystą? Bo przecież tak lansujecie u ludzi przekonanie o tych którzy głosowali na Kaczyńskiego. Gdzie wasza tolerancja?
pozdrawiam
Jacek, Hetero
Sam jestem gejem i... szczerze nie odczuwam wskazywanej przez poprzedników dyskryminacji z żadnej strony. Myślę,iż wiele w tym temacie zależy od podejścia człowieka do samego siebie.Jeśli siebie cenię i szanuję to nikt nie jest w stanie mnie pogrążyć.Tolerancja powinna działać w obie strony i to z wielkim obiektywizmem! Skąd ten stereotyp, że gej to taki biedny poszkodowany uciemiężony człowiek. To nie zależy od systemu władzy ale od nas samych. Jak nas widzą, słyszą tak nas piszą. Dlatego warto czasem spojrzeć na siebie i obiektywnie ocenić bez demonstrowania i szlochania. Dlatego też nie widzę sensu demonstrowania swojej orientacji, uczuć na paradach itp. To naprawdę zbyteczne. To prawda, Warszawa jest miastem ciężkim w życiu ale nigdzie nie ma łatwo! Problemy ma każdy ale wszędzie da się żyć normalnie! Trzeba tylko chcieć i próbować.
Podobało mi sie stwierdzenie Kory Jackowskiej "człowiek z natury jest zły, nieposkromniony dlatego mamy prawo i wszelkie prawne unormowania, zakazy, nakazy, którym wszyscy podlegamy". I coś w tym musi być! Nie czuję się ponadto gorzej i inaczej od innych by protestować i domagać się zauważenia mojej osoby. I to nie mój egoizm ale wzajemne poszanowanie racji bliźnich co daje mi równowagę w postrzeganiu świata i radzeniu sobie z takim a nie innym życiem. Najważniejsze, że sam siebie cenię a przez to szanuję i cenię innych. A dobro dane innym zazwyczaj ze zwiększoną siłą powraca do nas! Np Justyna steczkowska słusznie zauważyła na stronie internetowej poświęconej Jerj twórczości, że przecież odwieczną prawdą jest to, że prawdziwe uczucia nosimy w sercu, a miłość do drugiej osoby jest najpiękniejsza wtedy, kiedy możemy być sami, we dwoje tylko dla siebie... Uważam, że nikt z tych artystów nie musi się tłumaczyć dlaczego śpiewa dla danego ugrupowania bo śpiewa dla ludzi, nie tworzy muzyki i nie jest artystą od wyborów do wyborów, trafia w słuch i duszę człowieka bez względu na ugrupowanie, przekonanie itd. Justyna Steczkowska np Jej teksty piosenek są bardzo życiowe i piękne i brak w nich jakichkolwiek złych emocji, więc nie rozumiem o co chodzi!
ps:to co napisałem wyżej to moje zdanie sprzed 10 lat, teraz wiem (albo: posiadłem wiedzę) jakie są inne aspekty takiej taktyki... tak czy inaczej .. nie wiem czy mam powody żeby zmieniać swoje zdanie
ps2:artykuł dobry choć fragmenty poddalne lekkiemu "liftingowi" pasowały by do gazety nienaiwyższych lotów(fragment textu po małym retuszu;): "(...) choćby Stanisława Sojki (42 l.), który jakiś czas temu zadziwił znajomych i opinię publiczną zostawiając żonę dla swojej aktualnej konkubentki, aktorki i piosenkarki Grażyny Treli (39 l.), która występowała pod pseudonimem Graża T. Żeby już nie mówić o takich drobiazgach jak naga sesja zdjęciowa dla "Playboya" w której Radosław Pazura(32 l.) wziął udział wraz ze swoją konkubiną Dorotą Chotecką (30 l.)."
(podany w nawiasach wiek jest wymyślony.. niestety nie znam prawdziwego... za mało czytam dzienników z których mozna się o nim dowiedzieć;P)
pozdrawiam