W niedzielę 19 Czerwca w klubie Le Madame odbyła się impreza stowarzyszenia Lambda Warszawa - LAMBDIX pod patronatem portalu Inna Strona oraz miesięcznika Gejzer. Tego dnia Le Madame - jeden z najmodniejszych klubów gej/les nawiedzili zarówno ci, którzy już od 9 lat są związani ze stowarzyszeniem Lambda Warszawa jak i ci, którzy poszukiwali ciekawych wrażeń w niedzielny wieczór...
W niedzielę 19 Czerwca w klubie Le Madame odbyła się impreza stowarzyszenia Lambda Warszawa - LAMBDIX pod patronatem portalu Inna Strona oraz miesięcznika Gejzer. Zwyczaj robienia dużej imprezy przynajmniej raz do roku ma w Lambdzie już kilka lat tradycji, jednak nigdy do tej pory dla żadnego stowarzyszenia LGBT nie wystąpiło tylu znakomitych i różnorodnych artystów.
Tego dnia Le Madame - jeden z najmodniejszych klubów gej/les nawiedzili zarówno ci, którzy już od 9 lat są związani ze stowarzyszeniem Lambda Warszawa jak i ci, którzy poszukiwali ciekawych wrażeń w niedzielny wieczór. Samo Lambix Party poprowadził znany warszawski wodzirej - Kapsel który na początku zaprosił na scenę przewodniczącą zarządu Lambdy Warszawa - Ygę Kostrzewą. Nowo mianowana szefowa Lambdy przywitała licznie przybyłych gości i opowiedziała o działaniach stowarzyszenia, zaraz po tym Kapsel zapowiedział grupę artystek:
WARSAW BOYS - czyli najpopularniejszy w kraju trzy osobowy zespół Drag King, pokazał jak bardzo męskie mogą być dziewczyny z wdziękiem, dobrą muzyką i świetnie dopasowanymi strojami. Ich występ ociekał pasją i nie tylko. Gwoździem występu była inscenizacja z filmu "Matrix" w którym dziewczyny/chłopacy (niepotrzebne skreślić) stoczyli ze sobą walkę pod muzykę z filmu braci Wachowskich. Przedstawienia Drag King to rzadkość w klubach gej.les, jednak tym razem bywalcy Le Madame obejrzeli od razu świetnie przygotowany występ na wysokim poziomie. Przyprawą która jeszcze bardziej zaostrzyła apetyt była inna oruginalna artystka...
SHONA - to gość zagraniczny, specjalnie przybyła na imprezę Lambdy holenderska Drag King. Shona ubrana w elegancką marynarkę zaprezentowała własnym głosem szlagiery angielskiego jazzu, co nadało odpowiedniego smaku oficjalnej imprezie, bądź co bądź najstarszej polskiej organizacji gej/les w kraju. Jednak i to muzycznie "wytrawne wino" szybko zamieniło się w musującego szampana kiedy na scenie pojawiło się bożyszcze biesiadnej warszawy, cudowne dziecko gejowskiego karaoke, szerzej znane jako drag queen...
PANDORA - księżniczka nastrojów
Pandora jak zwykle śpiewała własnym głosem i pomimo powszechnie znanych sporych rozmiarów dosłownie "przyfrunęła" na scenę w piosence z filmu "Pszczółka Maja". Jednak zaraz po tym "rozbzykaniu" widowni przeszła do klasyki prezentując piękny blok piosenek Anny Jantar. W podziemiach Le Madame rozbrzmiały takie szlagiery jak: "Wielka Dama"; "Najtrudniejszy pierwszy krok" oraz "Zawsze gdzieś czeka ktoś". Warto tutaj zaznaczyć, że podkłady do tych piosenek Pandora zdobyła z oryginalnych piosenek Jantar, który zostały opracowane specjalnie dla niej w profesjonalnym studiu dźwiękowym. Kiedy Pandora już mocno rozgrzała widownie, na scenę wśród oklasków i krzyków euforii weszła...
ŻAKLINA - Cesarzowa podziemi
Jednak największe brawa tego wieczoru zebrała królowa Polskich Drag Queen, zwyciężczyni Drag Queen Contest 2005 - Żaklina. Na samym początki gwiazda zaskoczyła wszystkich rozpoczynając występ piosenką-manifestem łódzkiej drag queen "Merlin" Zaraz potem przeszła do zagranicznych przebojów gejowskiej sceny: "I Love You Babe" "New York, new York", zabrzmiały nawet przeboje Pugaczowej. Nie zabrakło też szlagierów Heleny Vondraćkowej takich jak "Malowany Dzbanek", ale tak naprawdę to Le Madame najmocniej zatrzęsło się przy innej piosence czeskiej piosenkarki pt. "Nie będziemy w nocy spać", ten energiczny przebój sprawił, że przez moment krzyk radości ze strony widowni całkowicie zagłuszył królową drag queen oraz głośną muzykę. Publiczność oszalała. Ciężko jest sobie przypomnieć ile razy tej nocy Żaklina bisowała na prośbę warszawskiej widowni. Doszło wręcz do sytuacji histerycznych kiedy widzowie nie chcieli wypuścić artystki ze sceny, nawet wtedy gdy "Żaka" zarzekała się, że chce tylko zmienić strój i zamierza jeszcze wrócić. Jej fani chcieli, żeby śpiewała dalej. Ostatecznie same występy skończyły się dopiero o godzinie 1 w nocy, po czym Magda Gadomska rozlosowała wśród przybyłych dwie butelki wina.
Kiedy gejowsko - lesbijscy artyści opuszczali Le Madame po kilku godzinach występów, byli zmęczeni ale szczęśliwi. Nawet warszawscy policjanci patrolujący ulicę Koźlą zauważyli, że impreza była jakaś większa, bo wśród kierujących samochodami było więcej przebranych postaci niż zwykle.Pozostało nam czekać na kolejną imprezę Lambdy, aby to czekanie było jak najkrótsze.
Łukasz Pałucki