Kaczyński powiedział "nie". Czy ktoś oczekiwał, że będzie inaczej? W tym roku przebił jednak samego siebie(...) Może warto pomyśleć nad tym, że to wcale nie my jesteśmy chorzy, lecz nasze zakrzyczane, pełne kompleksów społeczeństo sfrustrowanych facetów z wąsikami i zapitymi ryjami oraz wrzeszczących moherowych beretów...
Kaczyński powiedział "nie". Czy ktoś oczekiwał, że będzie inaczej? W tym roku przebił jednak samego siebie: "Tego dnia będziemy czcić gen. Grota-Roweckiego. I akurat wtedy ma być parada gejów, to są żarty" - próbuje argumentować prezydent Warszawy, pokazując wszystkim zainteresowanym, że prawa mniejszości ma tam, gdzie nic już nie dochodzi. Równie dobrym argumentem, byłaby niekotrzystna prognoza pogody i związany z tym poziom zabłocenia miasta przez uczestników marszu. Organizatorzy odwołują się i zapowiadają, że manifestacja odbędzie się wbrew wszelkim zakazom, lewicowe i liberalne ugrupowania polityczne wysyłają prostesty i oświadczenia, intetelektualiści oburzają się a media jednoznacznie trzymają naszą stronę. Prezydent Kaczyński natomiast wydaje jedno aroganckie oświadczenie za drugim. Powtarzają się te same zarzuty: "to promowanie niemoralnych postaw", "to obnoszenie się ze swoją seksulanością". Pozycje przeciwników i zwolenników menifestacji mniejszości seksualnych są tak skrajnie oddalone od siebie, że osiągnięcie kompromisu jest zupełnie nierealne. Trudno prowadzić dyskusję o "Paradzie Równości" z kimś kto uważa, że homoseksualizm jest czymś niemoralnym. Nie sposób tłumaczyć na okrągło, że naszą seksualność traktujemy tak samo intymnie jak heteroseksualiści a manifestujemy jedynie potrzebę uzyskania należnego nam miejsca w przestrzeni publicznej.
Niedawa afera wokół ojca Konrada Hejmo pokazała jak łatwo zginąć od miecza, którym się wojuje. Wszystko wskazuje na to, że także w świętej wojnie o orientację seksualną może dojść do podobnej sytuacji. Pierwsza zapowiedź pojawiła się już w zeszłym roku, podczas konferencji Fundacji LGBT. Prasa wychwyciła nieoficjalną wypowiedź jednego z działaczy o planie "outowania" (ujawniania gejów wbrew ich woli) prominentów środowisk prawicowych i hierarchów kościoła katolickiego. Wypowiedź ta wywołała spore zamieszenie w mediach. Od tego czasu temat ten regualarnie powraca. W przeprowadzonej przez nas ankiecie 73% respondentów uznało "outowanie" osób publicznych za słuszne. Z tego blisko połowa zaznaczyła, że tylko osoby działające na szkodę mniejszości seksualnych powinny zostać ujawniane. Kto będzie pierwszy? Wróble, które sobie dotychczas cicho ćwierkały stają się coraz głośniejsze. Wystarczyłoby zainteresowanie ze strony "heteryckich" mediów, aby wywołać lawinę.
Próby dopasowania się, parady bez drag queens, rezygnacja z wszelkich prowokacji i poprawność polityczna nie przyniosły oczekiwanych efektów. Dla sporej grupy ludzi będziemy nadal odmieńcami - niezależnie od tego jak bardzo się ugrzecznimy. W tej chwili żyjemy w dwóch różnych światach. Jeden to nasz gejowski - tzw. środowisko, gdzie możemy się swobodnie zachować, nawiązywać znajomości, oglądać zakręconych ludzi. Drugi świat, to świat uprzedzeń i strachu. Trudno zbliżyć te dwa światy jeśli nawet geje unikają "środowiska", gardzą "przegiętymi" a do tego pierwszego światka wybierają się tylko, aby zaspokoić swoją najpilniejszą potrzebę. Nasze "parady" są manifestacją, podczas której wszelkie "prowokujące" zachowania są przez organizatorów ograniczane. Dlaczego godzimy się na wrogość, z którą w Polsce spotyka się wszelka odmienność? Może warto pomyśleć nad tym, że to wcale nie my jesteśmy chorzy, lecz nasze zakrzyczane, pełne kompleksów społeczeństo sfrustrowanych facetów z wąsikami i zapitymi ryjami oraz wrzeszczących moherowych beretów. Może właśnie agresja i przemoc jest chorobą a zabawa i radość pozytywnym przejawem?
Nie należy rezygnować z dotychczasowych działań. Nasze środowisko osiągnęło już bardzo wiele i osięgnięcia te należy szanować. Jednak ograniczenie swobód obywatelskich to wypowiedzenie wojny a podczas wojny nie należy się zastanawiać nad tym, czy strzelać. Paradowanie przez Warszawę wbrew zakazowi to pierwszy dobry krok. Ciąg dalszy nastąpi.
Mieszkam w USA ( Hollywood, Las Vegas).Mialam okazje obcowac z ludzmi o sklonnosciach homoseksualnych.I musze sie przyznac,ze jakbym nie poznala tego srodowiska to uwazalabym,ze decyja Pana Kaczynskiego byla niewlasciwa.
Niestety zycie w zwiazku homoseksualnym jest oparte tylko na seksie, zdradzie,zazdrosci i ogolnym cierpieniu.Do tego trzeba dodac stany depresyjne.
Sami homoseksualisci tu w North Hollywood ,gdzie jest najwieksze ich skupisko twierdza,ze ich zycie jest niemoralne,pozbawione sensu,ogolna dekadencja.
Przepraszam,ale nikt jako ludzi ich nie dysriminuje pod wzgledem zawodowym czy spolecznym.
z pozdrowieniami
Jola
Dokładnie tak samo powiedziałem, usłyszawszy wiadomość o reakcji Kaczora - "no to mamy wojnę".
NIe byłem na paradzie w Warszawie, niestety. Brałem udział w Marszu Równości w Poznaniu. Razem z narzeczoną - jestem bowiem "normalny", hetero. Jednak ta wojna dotyczy także mnie, nas - potwierdził to duży udział "heteryków" podczas imprezy warszawskiej. NIe można godzić się na ograniczenia praw wybranej grupy obywateli. Zresztą, zazwyczaj mści się to na całym społeczeństwie. I jeśli Pan Prezydent chce zamienić stolicę w szarą wielosetysięczną wiochę, to przeszkodzić mu - to nasz wspólny interes.
Niewątpliwą korzyścią jest odrycie przez Kaczyńskiego prawdziwego oblicza - wiecznego gówniarza, śniącego o dyktaturze. To z pewnością zjednoczy jego negatywny elektorat, choć skupi wokół niego jeszcze paru zagubionych czy bojaźliwych - wszelkie pochodne faszyzmu to z reguły ideologia niepewnych siebie, tłum to schronienie tchórzy.
Wojna może być piękna. Byle nie okopać się na jakimś szańcu Św. Trójcy i strzelać na oślep. Noszę wąsy (z brodą) i czasem mam zapity ryj. To znaczy - jestem wrogiem?
Dobrze powiedziane. Mam tylko wrażenie wrażenie, że nie do końca rozumiesz sens tych słów... :)
Każdy, kto ceni sobie prawdę i woli fakty, a nie slogany powinien tam zajrzeć.
Wiem, że Cię na tym forum nie przekonam - nie miałem też takiego zamiaru. Wiem jak głęboko tkwią uprzedzenia. Właśnie dlatego się pokazujemy, próbujemy wyjść do ludzi, bo trudno oczekiwać aby ludzie przyszli do nas. Można się odwrócić i udawać, że się nic nie widzi. Zabronić jednak nie można. Czasy, gdy mała grupa osób decydowała o tym, jakie poglądy są słuszne a jakie nie na szczęście minęły. Parada będzie - nie pierwsza nie ostatnia. Mimo wszystkiego zapraszam.