Gdy jest się sławnym i dorasta się w blasku reflektorów jest nawet wiele trudniej sobie z tym wszystkim poradzić(...)
jednym z najlepszych moich wspomnień jakie mi przychodzi teraz do głowy był mój występ w czasie Mardi Gras w Sydney w czasie parady gejów kilka lat temu(...)
Lubię wcielać się w różne charaktery. Czasami wystarczy, że kobieta zmieni tylko kolor włosów i jest zupełnie kimś innym(...)
Swoją karierę zaczynała we wczesnych latach 80-tych w australijskim serialu "The Neighbours" ("Sąsiedzi") gdzie grała role Charlene Ramsay - Robinson. W 1988 roku przy pomocy brytyjskich producentów Stock, Aitken and Waterman wydała swój pierwszy singiel "I should be so lucky", resztę wszyscy znamy...
Jej imię w języku Aborygenów oznacza "bumerang". Sprzedała ponad 40 milionów swoich płyt, wydała 9 albumów i ponad 30 singli, które stały się przebojami na całym świecie. Zaprojektowała także własną linię bielizny - Love Kylie. Podczas nagród MTV European Video Music Awards w 2001 roku nawet Madonna wystąpiła w podkoszulce z napisem "Kylie Minogue".
Zagraniczna prasa coraz bardziej interesuje się karierą i życiem prywatnym tej "księżniczki pop". Niektórzy mówią nawet o "nowej erze Kylie", obejmującej muzyczny tron po zajętej sprawami rodzinnymi Madonnie, o której wszyscy wiedzą już wszystko. Tymczasem kariera Kylie nadal pozostała "nie odkryta". Tajemnica jej sukcesu polega na.... normalności. Drobniutka, dziewczęca Kylie (152 cm wzrostu) zawsze była "zwykłą dziewczyną z sąsiedztwa", której obce były seks skandale czy inne wyzywające zachowania super gwiazd rocka. To z czasem zaczęło budzić zachwyt, zwłaszcza w Londynie, gdzie Kylie mieszka od kilkunastu lat.
Po paru latach niepowodzeń muzycznych kariera Kylie eksplodowała na nowo w 2000 roku gdy artystka powróciła płytą "Light Years" ("Lata świetlne"). Potem był oszałamiający sukces piosenki "Can`t Get You Out Of My Head" ("Nie mogą cię wyrzucić z mojej głowy"), ze świetnie nagranej płyty "Fever" ("Gorączka") i album "Body language" (Mowa ciała").
W listopadzie 2004 roku Kylie wydała podwójny album ze swoimi największymi przebojami "Ultimate Kylie".
19 marca br. koncertem w Glasgow, Kylie rozpoczęła swoją trasę koncertową "Show Girl Tour 2005", którą zakończy koncertem w Perth w rodzinnej Australii 14 czerwca 2005.
Jej życie prywatne pełne jest romansów z mężczyznami znanymi z pierwszych stron gazet. Wśród nich są między innymi Lenny Kravitz, Nick Cave, nieżyjący lider zespołu INXS - Michael Hutchence, model James Gooding czy jej obecny narzeczony - aktor Olivier Martinez.
Kylie ma dziś 36 lat i jest tak sławna, że producenci jej ostatniej płyty zrezygnowali z jej nazwiska na okładce.
Jej młodszej siostrze Danii, która też śpiewa, nigdy nie udało się powtórzyć sukcesów Kylie.
Bob Geldof nazwał ją ikoną pop - kultury i zaprosił do nagrania nowej wersji Aid Band 2004. Odmówiła. Była zbyt zajęta przygotowywaniem nowej trasy koncertowej "Show Girl Tour 2005", którą rozpoczęła pierwszym koncertem w Glasgow w marcu tego roku.
* * * * *
Z Kylie Minogue spotkałem się w londyńskim Hotelu Blakes, z okazji wydania przez nią płyty z największymi przebojami "Ultimate Kylie". Na spotkanie Kylie przyjachała srebrnym Audi.
Daniel Kossak: Dzisiejsza Kylie dużo różni się od tej z lat 80-tych, która śpiewała "I should be so lucky"...
Kylie Minogue: Dzisiaj jestem zupełnie inną osobą. Czuję jak przechodzę metamorfozy i pokazuję wreszcie ludziom swoje prawdziwe "ja". Oddaje im w zamian samą siebie. Ludzie wokół mnie wciąż powtarzają: "Jak ona może wciąż pozwalać fotografować się w bieliźnie?" A ja nie rozumię dlaczego wszyscy robią z tego wielką sprawę. Byłam w takim momencie mojego życia, że mogłam sobie na to pozwolić. Teraz już nie chcę. Jestem bardzo dumna, że już tego nie robię i dobrze mi z tym.
D.K: Czy myślisz o tym, żeby mieć dzieci?
Kylie: (długo milczy) Czasami po prostu zastanawiam się nad naszą generacją. Dokąd my wszyscy zmierzamy? Co tak naprawdę zamierzamy z tym światem zrobić?
Nie jestem w panice, że wciąż nie mam dziecka. To pewien etap mojego życia, którego jeszcze nie zrealizowałam. Nie znaczy to, że znam odpowiedzi na wszystkie pytania, z którymi inni sobie nie radzą. Szczerze mówiąc, nie wiem nic...
Poza tym jakby to wygladało: Dance Kylie, Indie Kylie, Mama Kylie... (śmiech)
Mogę zmienić datę koncertu, ale nie mogę najważniejszej rzeczy w moim życiu, jakim jest urodzenie dziecka, wpisać między rozkład moich zawodowych planów! Zobaczymy co się wydarzy!
Myślę, że to nie jest jeszcze mój czas. Oczywiście słyszę delikatne tykanie mojego zegara biologicznego... Wiele moich przyjaciół ma dzieci. Wciąż opowiadają o radości jaka się z tym wiąże. Wiem, że jeśli wreszcie mi się to przytrafi, to moje zmartwienia i lęk po prostu znikną. Założę się, że będę zdumiona!
D.K: Twoja kariera muzyczna zaczęła się w 1988 roku, od tamtego czasu minęło 17 lat. Jakie masz refleksje gdy wspominasz tamten czas?
Kylie: W tamtych czasach myślałam, że po prostu mam szczęście, że wylansowałam światowy przebój i to mi się udało. Dopiero nie dawno zaczęłam doceniać wkład pracy jaki włożyłam żeby to wszystko osiągnąć. Wiele razy byłam na samym dnie. Nie można przez cały czas być na szczycie listy przebojów. Pamiętam, że bardzo często po zejściu ze sceny płakałam. Z artystycznego punktu widzenia nie byłam w zgodzie sama ze sobą.
D.K: Ale w sumie sprzedałaś 40 milionów płyt! Jaki jest twój stosunek do sławy?
Kylie: Zawsze dziwi mnie fakt, że ludziom się wydaje, iż sława zmienia życie. Musiałam przejść w życiu przez ten sam etap dojrzewania co wszyscy, przemianę z nastolatki w młodą kobietę... Gdy jest się sławnym i dorasta się w blasku reflektorów jest nawet wiele trudniej sobie z tym wszystkim poradzić. Mam nadzieję, że moi fani rozumieją, że poza wszystkimi niezwykłymi rzeczami w moim życiu, jestem normalną dziewczyną.
D.K: Jak ważny był dla ciebie związek z Michaelem Hutchencem (wokalista australijskiej grupy INXS, który popełnił samobójstwo). Jak go wspominasz?
Kylie: Nie mogę powiedzieć, że Michael był jedyny, ale był dla mnie ważny, zwłaszcza pod względem mojego rozwoju. Miałam 21 lat gdy on zachęcił mnie a nawet ośmielił do bycia sobą. Michael był nie tylko królem rock`n`rolla, był także wspaniałym nauczycielem i kochankiem. Nasz związek był bardzo intensywny. Myślę, że on także wiele się ode mnie nauczył. Zazwyczaj spotykaliśmy się w różnych miejscach na całym świecie, co było dużym utrudnieniem dla mojego managera (śmiech). Michael był bardzo charyzmatycznym, mądrym, oczytanym, dzikim poetą. Potrafił łączyć w sobie te wszystkie cechy na raz. W tamtym okresie wiele się nauczyłam, nie byłam tą, za którą mnie wszyscy uważali...
D.K: O twoim obecnym związku z Olivierem Martinezem brytyjska prasa dużo pisze. Czy to prawda, że ostatnio rzadziej się widujecie?
Kylie: Dużo pracowałam w Londynie przygotowując się do mojej trasy "Show Girl Tour 2005", którą zaczęłam wiosną a Olivier spędzał wiele czasu przy pracy nad filmem w Hollywood. To był dla nas prawdziwy sprawdzian... Czuję się nie komfortowo mówiąc o nim, zwłaszcza w kontekście moich poprzednich chłopaków. Tamci należą do przeszłości. Olivier zasługuje na więcej niż kilka komplementów. Muszę nauczyć się wypowiadać publicznie na jego temat tak, żeby mówić wiele, a nie powiedzieć nic. Nie mieszkamy razem, a gdy spędzamy wspólnie czas uwielbiamy koncentrować się na własnych zajęciach w swoim towarzystwie.
D.K: Olivier mieszka w Paryżu a ty w Londynie. Na ile ten związek zmienił twoje życie?
Kylie: Zawsze kochałam Francję i mam apartament w Paryżu. Lubię tam odpoczywać. Odwiedzam to miasto regularnie od 10 lat a spotkanie z Olivier`em miało na mnie ogromny wpływ. Kocham moją pracę, ale gdybym musiała ją rzucić od zaraz na rzecz zamieszkania z Olivierem w Paryżu nie byłby to dla mnie wielki problem. On jest cudowny, mądry i światowy. Olivier fascynuje mnie na wiele sposobów, jest godny zaufania i wciąż mnie zaskakuje. Obawiałabym się powiedzieć, że ktoś mnie zmienił, ale byłoby bardzo trudno nie być w nim zakochanym.
D.K: Czy Olivier jest zazdrosny oglądając twoje seksowne zdjęcia w prasie i na okładkach magazynów?
Kylie: Prawdopodobnie kilkoma z nich nie był zachwycony, ale podoba mu się to czym się zajmuję. On akceptuje wszystko co robię. Gdy występuję na scenie a Olivier siedzi na widowni jestem bardziej podenerwowana, ale jednocześnie jego obecność zawsze dodaje mi siły.
D.K: Czy znasz jakiś przepis na udane związki z mężczyznami?
Kylie: Pod tym względem zawsze byłam niekonwencjonalna. Nigdy za nikogo nie próbowałam podjąć decyzji ani w żaden sposób nie forsowałam swoich mężczyzn. Nie pytałam ich o żadne detale z ich przeszłości, nie prosiłam o suknie ślubne i obrączki. Zawsze staram się tylko dotrzymywać im kroku. Nie wiem do czego mnie to w życiu zaprowadzi, ale taka właśnie jestem.
D.K: W teledysku do piosenki "Can`t Get You Out Of My Head" urzekłaś nietypowym tańcem robotów i zupełnie innym image. Czy to prawda, że byłaś pod wrażeniem telewizyjnego filmu science-fiction "Doktor Who"?
Kylie: Tak! Willie (William Baker, stylista i najbliższy gej - przyjaciel Kylie) i ja mieliśmy zakład o nasze ulubione seriale telewizyjne. On wciąż zachęcał mnie do oglądania "The Simpsons" a ja zwróciłam jego uwagę na " Doktor Who".
D.K: Połowę swojego życia spędziłaś w Londynie. Czy łatwo ci było odnaleźć się w nowym mieście?
Kylie: Londyn to ekscytujące miejsce pod względem mody, muzyki i sztuki - to fantastyczne miasto, żeby tu być! Czasami przyprawia mnie o zawrót głowy! Oczywiście prawdziwym problemem jest pogoda. Nigdy nie spędziłam w Londynie całej zimy, nie potrafiłabym. Jak tylko pojawia się słońce wszystko staje się absolutnie cudowne i nawet ludzie w mieście wydają się o tysiąc razy bardziej przyjacielscy. Kilka lat zabrało mi zanim zaczęłam czuć się tutaj komfortowo. Teraz nauczyłam się kochać to miasto. Wiem, że jeśli kiedykolwiek będę tęskniła za domem i zapragnę wrócić do Australii żeby spędzić tam trochę czasu z rodziną mogę następnego dnia po prostu wsiąść do samolotu. Nie jestem pewna jak bardzo byłabym tutaj szczęśliwa gdybym musiała żyć w Londynie 2 lub 3 lata, oszczędzać pieniądze jak większość ludzi tutaj a potem wracać do swojego kraju. Mam pewien luksus, który czyni moje życie o wiele łatwiejsze!
D.K: Jaka jest najlepsza rada jakiej kiedykolwiek ktoś ci w życiu udzielił?
Kylie: Mówić "nie", ufać samemu sobie i swojemu instynktowi. Przez ostatnie lata miałam wokół siebie wielu złych doradców. Moimi najwierniejszymi fanami są rodzice, siostra Danii i mój brat. Kilka lat temu gdy dopadł mnie wielki stres, mój tata przyleciał do mnie do Londynu pomimo tego, że nienawidzi latać samolotem, wtedy od razu poczułam się lepiej. Uświadomił mi wtedy, że zawsze mogę powiedzieć "nie", w każdej sytuacji. Wciąż o tym pamiętam!
D.K: Gdybyś mogła cofnąć się do czasów twojego hitu "Locomotion" co poradziłabyś tamtej Kylie?
Kylie: Nie strasz mnie! (śmiech) Miałam wówczas plastikowe kolczyki i fatalne uczesanie. Pamiętam, że w tamtych czasach byłam bardzo podekscytowana i przestraszona tym co robiłam. Powiedziałabym jej, ze nie musi się godzić na żadne kompromisy. Uważam, że kompromis jest bardzo zdrową rzeczą, ale musisz sam decydować kiedy jesteś na niego gotowy.
D.K: Jakie jest twoje najsmutniejsze i najbardziej niezwykłe przeżycie?
Kylie: Najsmutniejszych było wiele! Na przykład strata przyjaciela, partnera czy złamane serce! W dodatku wszyscy o tym wiedzieli, mogli o tym gdzieś przeczytać... To naprawdę fatalne uczucie!
Najlepsze wspomnienie... Myślę, że jednym z najlepszych moich wspomnień jakie mi przychodzi teraz do głowy był mój występ w czasie Mardi Gras w Sydney w czasie parady gejów kilka lat temu. To było po prostu niezwykłe! Niesamowite! Nie sądzę, żebym kiedykolwiek mogła powtórzyć to uczucie!
D.K: Wszyscy wiedzą o tobie tak wiele! Czy mogłabyś powiedzieć mi coś czego nikt by się po tobie nie spodziewał?
Kylie: Nie, nie mogę!
D.K. Proszę...
Kylie: Ale robię to specjalnie dla ciebie! W szkole byłam zawsze bardzo nieśmiała, nigdy nie brałam udziału w szkolnych przedstawieniach. Byłam najmniejsza ze wszystkich dzieci w klasie i dlatego bardzo łatwo mnie znaleźć na szkolnych fotografiach. Zawsze na końcu rzędu, w kącie, z tabliczką informującą, która to klasa (śmiech)
D.K: Ty i twoja siostra Danii naprzemian nagrywacie płyty. Czy to prawda, że nie rywalizujecie między sobą?
Kylie: To moja siostra pierwsza stała się sławna. To ona była tą, którą wszyscy rozpoznawali na ulicach. Pamiętam jak wciąż powtarzałam w domu: "Nie chcę być tylko siostrą sławnej Danii...- nazywajcie mnie Kylie!" Wszędzie byłam jednak przedstawiana jako siostra sławnej Danii Minogue.
Gdy dorosłyśmy bardzo się do siebie zbliżyłyśmy, lepiej się komunikujemy, wzajemnie wypłakujemy się na swoim ramieniu. Danii także mieszka w Londynie. Podziwiam moją siostrę - Danii to twarda babka.
D.K: Jakie są twoje wspomnienia z dzieciństwa?
Kylie: Moje dzieciństwo było wspaniałe. Rodzice kompletnie nie byli zainteresowani show - bussinesem. Nauczyli mnie i moje rodzeństwo "twardo chodzić po ziemi". Pamiętam jak mój dziadek wciąż mi powtarzał: "Będziesz żałowała, że przestałaś grać na pianinie!" Miał rację! (śmiech)
D.K: (śmiech) ... na twoim ostatnim albumie z największymi przebojami "Ultimate Kylie" nagrałaś piosenkę "I Believe In You" ("Wierzę w ciebie") z zespołem Scissor Sisters. Na przestrzeni lat śpiewałaś w wielu dueatach m.in. z Jasonem Donovanem, Pet Shop Boys, Robbie Williamsem czy Nickiem Cavem...
Kylie: Dziś nie wyobrażam sobie mojej kariery bez piosenki "Where The Wild Roses Grow" ("Tam gdzie rosną dzikie róże"). Nick Cave jest naprawdę niezwykłym człowiekiem i wyjątkowym muzykiem. Któregoś dnia zadzwonił do mnie do domu w Australii, zostawił wiadomość mojej mamie i tak doszło do naszej współpracy.
To wszystko dobre piosenki. Są dokładanie tym czego można było się spodziewać po mojej współpracy z innymi muzykami. Są dowodem na to, że jestem zdolna współpracować z innymi...
D.K: Wiele razy zmieniałaś swój wizerunek. Czy za każdym razem łatwo było ci się odnaleźć w nowym wcieleniu?
Kylie: To zawsze takie małe wyzwanie. Lubię wcielać się w różne charaktery. Czasami wystarczy, że kobieta zmieni tylko kolor włosów i jest zupełnie kimś innym. Obecnie akceptuję swój wygląd, kilka lat temu nie mogłam. Ale to były lata 80-te, one rządziły się swoimi prawami... Nawet tamte piosenki były w zupełnie innym stylu.
D.K: Czy zastanawiałaś się nad tym jaka będzie Kylie w przyszłości?
Kylie: Myślę, że czterdziestka będzie wspaniała dla mnie. Wtedy będę naprawdę szczęśliwa. Nabiorę wreszcie do siebie dystansu. Jest jeszcze kilka spraw wobec których czuje się wciąż dziewczyną... Prawdopodobnie ta część mnie na zawsze we mnie pozostanie. Jestem pewna, że na emeryturze bardzo tęskniłabym za śpiewaniem. Czy wciąż wystarczy mi zapału do tego co robię za 10 lat? Nie wiem. Nie robię planów. Jest takie powiedzenie: "Jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, powiedz mu o swoich planach." Wierzę w to. Jestem fatalistką.
rozmawiał Daniel Kossak