Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Piątek, 01.04.2005 00:00

Wędrówka dusz

Podziel się Tweetnij Skomentuj (4)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (4)

Gej metafizyczny

(...)Michael Duff Newton posiada doktorat z doradztwa personalnego, jest dyplomowanym kalifornijskim hipnoterapeutą. Dzięki rozwinięciu własnej metody "regresji wiekowej" (age-regression) dr Newton odkrył, że możliwe jest przeniesienie pacjentów poza ich doświadczenia z poprzednich żywotów, w celu odkrycia bardziej znaczącej egzystencji nieśmiertelnej duszy pomiędzy wcieleniami...

Na temat gejów wypowiadali się już prawie wszyscy: partie polityczne, młodzież "wszechobecna polska", przedstawiciele Kościoła Katolickiego, organizacje chrześcijańskie (te, które takowymi są oraz te, które pod przykrywką ochrony wartości chrześcijańskich, rodzinnych, rzucają obelgi w stronę ludzi, nie odpowiadających określonym " zasadom współżycia społecznego" oraz normom obyczajowym) i wiele innych.

Patrząc jednak z perspektywy przynależności do sfery działalności to nieliczna grupa, praktycznie przedstawiciele jednego ruchu duchowego. A co za tym idzie - jedna teoria, jeden pogląd, jeden front. Chyba już czas najwyższy na kontrę.

Michael Duff Newton posiada doktorat z doradztwa personalnego, jest dyplomowanym kalifornijskim hipnoterapeutą

Dzięki rozwinięciu własnej metody "regresji wiekowej" (age-regression) dr Newton odkrył, że możliwe jest przeniesienie pacjentów poza ich doświadczenia z poprzednich żywotów, w celu odkrycia bardziej znaczącej egzystencji nieśmiertelnej duszy pomiędzy wcieleniami. Uważany jest za pioniera odkryć dotyczących życia po śmierci poprzez duchową regresję hipnotyczną.

Trans jest naturalnym stanem świadomości, w którym umysł staje się mniej linearny i analityczny, niż na jawie, co można nazwać "bierną uwagą". Jeśli kiedykolwiek stałeś się tak zaabsorbowany programem telewizyjnym, że straciłeś poczucie czasu i nie słyszałeś swojego imienia, kiedy ktoś cię wołał, to jesteś już zaznajomiony ze stanem transu. Jeśli kiedyś jechałeś samochodem przez długi czas, siedząc biernie godzinami za kierownicą, a później niewiele pamiętałeś z tego, co się w tym czasie wydarzyło, to znaczy, że byłeś w transie.

Regresja hipnotyczna zezwala na dostęp do wspomnień, które nie są ograniczone do krótkiego czasu, w którym świadomość zamieszkiwała nasze fizyczne ciało. Te wspomnienia Duchowego Ja zawierają w sobie pamięć o przeżytych poprzednich wcieleniach oraz doświadczeniach i lekcjach uzyskanych w tym, co zostało nazwane stanem "pomiędzy wcieleniami". Poprzez hipnozę można świadomie dostrzec, że jesteśmy duchowymi bytami zamieszkującymi ludzką formę cielesną, a nie istotami ludzkimi zabiegającymi o swoją duchowość.

Założenie, że to co nam się przydarza na drodze życia jest "dane od Boga", nie oznacza, iż nasza egzystencja powinna się zamknąć w religijnym determinizmie, że musimy się poddać nieubłaganemu losowi. Gdyby wszystko było ustalone z góry, zbędne byłyby wszelkie nasze wysiłki. Kiedy osaczają nas przeciwności losu, nie powinniśmy siadać z założonymi rękoma, przygniecieni fatalizmem, zaprzestawszy walki o poprawę sytuacji. Każda okazja do zmiany łączy się z ryzykiem. Czasem może się ona pojawić w niekorzystnym dla nas okresie. Celem reinkarnacji jest ćwiczenie wolnej woli. Bez tej umiejętności bylibyśmy, zaiste, bezwolnymi istotami. Przeznaczenie oznacza zatem, że nie jesteśmy po prostu uwikłani w wydarzenia, nad którymi nie mamy kontroli. Posiadamy pewne doświadczenia i odpowiedzialność. Prawo przyczyny i skutku naszych działań istnieje wiecznie, dlatego tak ważne jest wybranie życia nadającego się dla nas. Jednak bez względu na to, co nam się w życiu wydarzy, musimy pamiętać, że doznane szczęście czy ból nie są oznaką błogosławieństwa ani zdrady ze strony Boga-nadduszy, naszych przewodników czy koordynatorów doboru życia. To my sami jesteśmy panami swojego przeznaczenia."

Przypadek, czy zaplanowane działanie?

Przejmującym przykładem przygotowania się na trudne wyzwanie jest wybór ciała o skłonnościach homoseksualnych. Ponieważ predyspozycja do bycia gejem lub lesbijką ma zasadniczo charakter biologiczny i nie wynika z uwarunkowań społecznych czy środowiskowych, ciała takie wybierane są przez dusze z dwóch głównych powodów...

Wiele dusz z poziomów I i II *Newton w swojej książce... dzieli dusze na poziomy.. biorąc pod uwagę doświadczenie )w 75 procentach przypadków wybiera jedną określoną płeć, gdyż czuje się swobodniej będąc mężczyzną względnie kobietą. Stwierdziłem, że moi pacjenci będący gejami i lesbijkami rozpoczęli proces różnicowania wyborów płci w swoich żywotach, co jest charakterystyczne dla bardziej rozwiniętych dusz. Wybór bycia gejem jest jednym ze sposób realizowania tej przemiany w konkretnym życiu. A zatem ich aktualna płeć może być im tak dobrze nie znana i bliska jak ciało o przeciwnej płci...

Drugim, daleko istotniejszym czynnikiem skłaniającym dusze do wyboru zawczasu, przed rozpoczęciem życia, orientacji gejowskiej jest świadoma chęć przeżycia go w społeczeństwie, które będzie żywiło wobec nich uprzedzenia. Moi będący gejami pacjenci z reguły nie są młodymi, niedoświadczonymi duszami. Jeśli się ujawniają, oznacza to dla nich zdecydowanie się na płynięcie pod prąd panującej kultury z jej sztywnymi stereotypami dotyczącymi płciowych ról. Muszą oni starać się wznosić ponad publiczne obelgi, po to żeby odnaleźć swoją tożsamość i poczucie własnej wartości. Wymaga to odwagi i determinacji, które w nich dostrzegam...

Kiedy człowiek przetrwa różne wyzwania, jego tożsamość staje się silniejsza. Nie należy przy tym źle rozumieć słowa "siła". Moi pacjenci twierdzą, że prawdziwych życiowych lekcji można się nauczyć dzięki uznaniu i pogodzeniu się ze swoim człowieczeństwem. Odnosimy korzyść nawet jako ofiary, bowiem to właśnie nasza postawa wobec klęski i przymusu pozwala nam czynić prawdziwy postęp. Czasem jedną z najważniejszych lekcji jest zrozumienie, że należy pogodzić się z przeszłością.

Wszystkie opisane przeze mnie przykłady dotyczące życia po śmierci nie mają podstaw naukowych, mogących potwierdzić ich prawdziwość. Z pewnością znajdą się więc czytelnicy, którzy uznają treść tej książki za zbyt niewiarygodną, by mogli ją zaakceptować. Wobec nich żywię jedną nadzieję - jeśli z lektury wyniosą przynajmniej przeświadczenie, że być może posiadają niezmienną tożsamość, wartą tego, by ją odnaleźć, uznam to za swój wielki sukces.



Przygotował: Krzysiek Balcerzak

Fragmenty tekstu zostały zaczerpnięte z książek: "Wędrówka Dusz" oraz "Przeznaczenie
Dusz Tom I i II". Więcej informacji na temat tych pozycji na stronie www.tuiteraz.com
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (4)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
22.09.2006 0:07 paath
Przepraszam. Zapomnaiałm dopisać, że nigdy nie byłam poddawana żadnemu seansowi hipnotycznemu.
To, co starałam sie zasygnalizować, w dużym skrócie, to moje odczucia tylko na jawie.
Za mało jeszcze wiem o hipnozie, żeby jej się poddać. Aczkolwiek nie twierdzę, ze kiedyś tego nie zrobię.
Dziś nie czuję takiej potrzeby. Na tym etapie wysrarcza mi kontakt z Przewodnikiem, Biblią, Opiekunem...nie ważne, jak to nazwiemy.
Przypuszczam, że niewielu chrześcijan miewa odwagę potrzebną do poddania się hipnozie.
Bywa ona narzędziem strachu. Możliwe, że właśnie dlatego, poza ognistym pastorem początku zeszłego stulecia /ten ruch zaowocował współczesnymi kościałami zielonoświątkowymi i ich odłamami/ nie trafił na taki seans nikt, kto widział, co jest za kręgiem dwunastu srarców. /pastor też nie widział/
A może wtedy już się wie i raczej nie powinno się o tym mówić na Ziemi?
Nie wiem.
Jeśli uznacie, że mój komentarz może być tu zamieszczony, prosiłabym też o dodanie tego, co napisałam o hipnozie.
Ja piszę tylko o tym, co sama czuję i co przeżyłam.
Nie uzurpuję sobie prawa do Wiedzy Absolutnej.
Jeśli jest tu potrzebna jakkakolwiek korekta, poza przekazem merytorycznym, wyrażam zgodę.
Przepraszam za zamieszanie.
Agnieszka
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
21.09.2006 23:43 paath
A ja właśnie jestem chrześcijanką., mówiąc w skrócie, reprezentantką różnorodnych grup, grupek i grupsk usiłujących interpretować Biblię i żyć zgodnie z tym, co jest tam napisane. Ogólnie: żyć w Miłości, Prawdzie i przebaczeniu...W 13 rozdz. I Listu Do Koryntian jest napisane m. in., że miłość nie szuka swego.
Dużo fragmentów Biblii znam na pamięć. To efekt lat moich osobistych poszukiwań, medytacji, modlitw.
Aktualnie czuję, jak opadają we mnie martwe, dogmatyczne mury, które wyrastały podczas religijnych, teoretycznych kazań, nauczań, studiów w szkołach biblijnych, przebywania w specyficznej, polskiej atmosferze duchowej, itd., w wielu czrześcijańskich kościołach, głównie odłamach protestanckich, ale nie tylko. Żadnego z nich nie neguję i staram się nie osądzać. Aczkolwiek od 5 lat nie należę do żadnego kościoła. Nie umiem już odnaleść się w polskich kościołach.
Spotykałam chrześcijan z innych krajów. Ogromne poznanie mają Murzyni, Hindusi, Żydzi...narody wychowane w niechrześcijańskiej kulturze. (nie sprowadzajmy chrześcijaństwa tylko do katolicyzmu. Chrześcijanie to inaczej chrystusowi. Słowo "chrzest" nie oznacza automatycznie chrześcijanina. To dwa różne słowa, różne sytuacje, tylko po polsku brzmią podobnie)
Przeczytałam 4 książki Michaela Newtona, coś tam jeszcze...generalnie to, co zgodnie negują wszystkie odłamy chrześcijaństwa.
W żadnej z tych książek nie znalazłam niczego, co negowałoby definitywnie moje pojmowanie Biblii i mojego chrześcijańskiego Boga, Którego miałam zaszczyt poznać. Mój osobisty przewodnik ma na imię Jezus. Chyba martwi się o mnie ostatnio, zabrnęłam w pewne kłopoty, ale jest ze mną i jeśli Go posłucham, zawsze spadam na cztery łapy.
W naszym "sprzecznym" pojmowaniu wiary, jest wiele miejsc, które sobie nawzajem tłumaczą brakujące, niezrozumiałe części.
Mam wrażenie, że mówimy o tym samym, tylko innym slangiem.
Chrześcijanie głównie negują reinkarnację, jako zaprzeczenie Ofiary Jezusa. Może dlatego, że bardzo trudno jest przeżyć duchowo jej znaczenie. Ale nie tylko.
Mnie Wasze książki jeszcze bardziej ugruntowują i otwierają nieskończoność pojmowania tej kontroweryjnej, niewiarygobnej i trudnej do pojęcia rozumem Ofiary.
A może wszyscy zabijamy się nawzajem w imię miłości do tego samego Ojca?
Języki nz Ziemi są ubogie. Oraniczają nas słowa, w każdych uszach mogę zabrzmieć inaczej. To może być nawet drobne nieporozumienie, związane z kulturą, dzieciństwem, zawodem, naszymi charakterami...
Hellingera też czytam. Dużo się uczę, aczkolwiek nie zdążę juz zgłębić wszystkich Świętych Ksiąg.
Wydaje mi się, że myślimy podobnie...
Czytając "wędrówkę Dusz', wiele sobie przypomniałam. To było wcześniej w moich snach, zainteresowaniach, pragnieniach, marzeniach i przebłyskach wręcz niewiarygodnej pamięci.
Wiem, skąd moja niezwykła tęsknota za XIX wiekiem. Miałam wtedy piękne suknie. Malowałam je teraz od dziecka. Myślałam, że to moja wyobraźnia.
I nadal jestem chrześcijanką!
Aha, niestety. Jestem też podobno zdrowa psychicznie.
Czyli...istnieje szansa, że zobaczyłam więcej?
Pozdrawiam. I tak się kiedyś spotkamy. Chciałabym widzieć, jak śmiejemy się z siebie nawzajem.
Agnieszka
P.S. Tylko nie spalcie mnie na stosie, proszę...
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
18.04.2005 15:56 infact
Czy to jest New Age??? Zastanawiam sie, dlaczego wszystko co jest zwiazane z reinkarnacją, stanem nadświadomości jest od razu łaczone z New Age? Ponadto sam Newton neguje ten "współczensy system rozwoju duchowego" jako odbiegający od podstawowych wartosci moralnych człowieka. Stawia natomiast na samopoznanie i wiarę we własne siły , a nie na przystępowanie czy tworzenie jaiś stowarzyszeń, sekt, czy kólek zainteresowań:):) Punkt widzenia zależy od wielu czynników. Ja to widze w ten sposób. Pozdrawiam:)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
13.04.2005 22:46 kr_j
kocham ta mieszaninę współczesnego New Age która probuje stworzyć nowe teorie tam gdzie to nie ma sensu. O reinkarnacji, swiadomosci, celu egzystencji itp itd juz dawno (od 4500 lat) naucza hinduizm a od 2500 lat buddyzm. Proby laczenia ich z pogladem chrzescijanskim z punktu widzenia pysocholigi jest procesem bezsensownym i troche smiesznym. Dlatego jak praktykujacy od 12 lat buddysta - gej zalecam duza ostroznosc w przyjmowaniu takich pogladow jak prezentowane w tym artykule. Pozdrawiam
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się