Dopełniamy wszystkich formalności związanych z Marszem Tolerancji i jak dotąd nie pojawiły się żadne problemy...
W odczuciu organizatorów nie ma w tej chwili w Polsce takiego klimatu, aby móc sobie pozwolić na gejowski karnawał...
Swój udział zapowiedziała Renata Przemyk...
Zainteresowanie wyraziła m. in. wicepremier Jaruga-Nowacka, Magdalena Środa...
: Zacznę od najważniejszego dla mnie pytania - czy w tym roku odbędzie się w Krakowie przemarsz mniejszości seksualnych?
Ida Łukawska: Tak
RO: Możesz to powiedzieć z całą pewnością?
IŁ: Myślę, że tak. W tej chwili dopełniamy wszystkich formalności związanych z Marszem Tolerancji i jak dotąd nie pojawiły się żadne problemy.
RO: Pytam, bo przypomina mi się kaprys Kaczyńskiego w Warszawie i zatrzymanie przemarszu w Poznaniu. Co się stanie, gdy na kilka dni przed terminem marszu wycofana zostanie zgoda?
IŁ: W Krakowie nie powinno być takich kłopotów. Jeśli coś takiego miałoby jednak miejsce, to tak jak w Warszawie jest możliwość zorganizowania przemarszu przez inną, zaprzyjaźnioną z nami organizację.
RO: Decyzja Kaczyńskiego była ewidentnym bezprawiem, nie wyniknęły z tego jednak żadne konsekwencje. Dlaczego?
IŁ: Ponieważ ktoś musiałby nieustannie pisać wnioski, odwołania, chodzić po sądach i urzędach. Nie ma na to ludzi. Brakuje też funduszy, ponieważ takie procesy związane są z poważnymi wydatkami.
RO: A czy będzie bezpiecznie? Po zeszłorocznym marszu w prasie pojawiły się głosy, że policja nie stanęła na wysokości zadania...
IŁ: Było trochę inaczej. Nie mamy powodów, aby skarżyć się na policję. Nikt nie liczył się z tym, że mieście pojawią się takie tłumy. Zakładaliśmy, że w marszu weźmie udział kilkaset osób - było znacznie więcej. W tym roku wiemy, czego możemy się spodziewać i już teraz regularnie kontaktujemy się z policją, aby zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom marszu.
RO: Jaki charakter ma krakowski Marsz Tolerancji. Czy to manifestacja polityczna, parada gejowska?
IŁ: To na pewno nie jest parada jak na przykład Christopher Street Day w Berlinie. W odczuciu organizatorów nie ma w tej chwili w Polsce takiego klimatu, aby móc sobie pozwolić na gejowski karnawał. To raczej manifestacja. To zaprezentowanie w przestrzeni publicznej bardzo istotnych problemów. Nie jest to też wyłącznie marsz lesbijsko-gejowski. W zeszłym roku na marszu pojawiło się sporo studentów, wykładowców, przypadkowych przechodniów, nie mających niczego wspólnego z ruchem gejowskim. Ludzie, którzy chcieli pokazać, że obecna sytuacja w Polsce im się nie podoba i stają w obronie podstawowych wartości: prawa obywatelskie, demokracja czy wolność wypowiedzi. Chcemy integrować nie dzielić.
RO: Często - także wśród gejów - słyszymy, że manifestacja swojej orientacji seksualnej jest kompletnie niepotrzebna...
IŁ: Rozumiem częściowo takie zarzuty. Jednak błędne jest założenie, że reprezentujemy całe środowisko. Reprezentujemy osoby, które identyfikują się z naszymi postulatami. Poza tym nie manifestujemy przecież swoich potrzeb seksualnych! Manifestujemy potrzebę życia w demokratycznym kraju. Rozumiem, że wiele osób po prostu się boi. Uważają, że niepotrzebnie drażnimy i prowokujemy. Po roku 1989 ruch gejowski w Polsce był w jakimś uśpieniu, był zwrócony do wewnątrz, staraliśmy się być grzeczni i mili. Efekt jest taki, że nasza aktualna sytuacja niewiele się zmieniła.
RO: No właśnie - czy myślisz, że bycie grzecznym i miłym to dobra strategia?
IŁ: Najważniesza zasada to szacunek dla każdego człowieka. Dlatego na przykład w zeszłym roku uważaliśmy, aby nie pojawiały się hasła antykościelne. Jest dużo osób, które są katolikami i nie chcemy nikogo obrażać. Inna sprawa to postawa typu "przepraszam, że żyję". Dla mnie to jest niedopuszczalne.
RO: Wydaje mi się, że nasze organizacje bardzo surowo przestrzegają zasady "nie drażnij". Ostatnio pojawiają się jednak zupełnie inne tony, jak propozycja outowania prominentnych gejów. Czy to wynika z potrzeby sprzeciwienia się tej "grzeczności" - z potrzeby buntu?
IŁ: Wydaje mi się, że ruch gejowski w Polsce już się różnicuje a powinien zróżnicować się jeszcze bardziej. My ani żadna inna organizacja nie możemy reprezentować całej mniejszości, gdyż każdy człowiek ma inne potrzebny. Myślę, że inicjatywy bardziej "outrage'owe" (Outrage! To radykalna organizacja gejowska w Anglii - przyp. red.) i agresywne już wkrótce pojawią się także w naszym kraju. Nasz marsz z pewnością radykalny nie będzie.
RO: Dla niektórych być może nawet ta forma manifestacji to zbyt wiele. Co być powiedziała osobie, która chętnie wzięłaby udział w krakowskim marszu, ale boi się publicznego ujawnienia się?
IŁ: Nie mam oczywiście prawa do zmuszania kogokolwiek. Myślę jednak, że kiedyś trzeba po prostu powiedzieć "stop". Owszem - możesz całe życie udawać, że jesteś heteroseksualny, możesz całe życie chować się w szafie, może uważasz, że to wygodniejsze. Ale jeżeli sam rezygnujesz ze swoich praw, to inni to wykorzystają. Społeczeństwo polskie nie jest społeczeńtwem, które jest z natury homofobiczne i marzy o tym, aby dyskryminować mniejszości seksualne. Z badań wynika, że większość Polaków nie zna żadnego geja czy lesbijki. Takie wydarzenie jak nasza impreza daje im możliwość poznania nas.
RO: Czy nie uważasz, że ostatnie bardzo agresywne akcje Młodzieży Wszechpolskiej mogą odstraszyć potencjalnych uczestników marszu?
IŁ: I tak i nie. Na pewno osoby, które bardzo się wahają i bardzo się boją mogą się przerazić. Z drugiej strony wiem, że bardzo wiele osób reaguje buntem i właśnie dlatego pójdzie na marsz. Sytuacja staje się już kuriozalna i niektóre akcje MW przypominają Niemcy z lat 30-tych.
RO: Marsz Tolernacji to główny i chyba najbardziej medialny punkt programu. Czego jeszcze możemy spodziewać się w tym roku?
IŁ: W tym momencie jesteśmy w fazie zamykania projektu. Kilka punktów mogę już jednak zdradzić. Jednym z nich jest konferencja naukowa, organizowana wraz z Wyższą Szkołą Zarządzania i Bankowości w Krakowie. Tematem przewodnim będzie wykluczenie wewnątrz środowiska. Ważnym wydarzeniem będzie także sobotni koncert. Swój udział w nim zapowiedziała Renata Przemyk, myślę więc, że będzie to bardzo przyjemny wieczór. Nowość w tym roku to projekt, który nazwaliśmy "Lady Space". To projekt skierowany głównie do kobiet. Uznaliśmy, że kobiety wewnątrz środowiska homoseksualnego są wykluczane. To cały dzień bardzo różnorodnych wydarzeń jak projekty artystyczne, warsztaty i dyskusje. Poza tym tak jak w zeszłym roku zorganizujemy projekcje filmów, które w Polsce nie były jeszcze prezentowane. Pojawi się tam także sporo ciekawych osób związanych , m. in. reżyserka jednego z obrazów. Do tego wiele wydarzeń bardziej kameralnych i indywidualnych. To dobra okazja, aby spotkać się z ludźmi z różnych krajów i różnych środowisk.
RO: A zabawa?
IŁ: Na pewno! Będzie niespodzianka, o której teraz nie mogę jeszcze mówić. Jak w zeszłym roku będą fantastyczne imprezy w krakowskich klubach no i wielki koncert.
RO: W zeszłym roku w Krakowie pojawiło się wiele znanych osobistości - głównie polityków. Czy w tym roku także możemy się spodziewać ich wspracia?
IŁ: W tym momencie prowdzimy jeszcze rozmowy z zainteresowanymi goścmi. Zainteresowanie wyraziła m. in. wicepremier Jaruga-Nowacka, Magdalena Środa, rozmawiamy także z politykami lokalnymi...
RO: To chyba trudniejsza sprawa?
IŁ: Tak, ale także na szczeblu lokalnym są politycy, którzy rozważają swój udział.
RO: Rok temu także media były bardzo zainteresowane festiwalem oraz marszem. Czy w tym roku też się coś takiego zapowiada?
IŁ: To zależy od zachowania Młodzieży Wszechpolskiej. W tej chwili wygląda to tak, że najpierw MW czy LPR (Liga Polskich Rodzin) musi zrobić awanturę, żeby dziennikarze zainteresowali się tym, co mamy do powiedzenia. To trochę jak węszenie padliny i pogoń za sensacją. Oczywiście cieszymy się, że media interesują się tym, co dzieje się z mniejszościami seksualnymi w Polsce, ale z moich doświadczeń z dziennikarzami wynika, że chodzi o pytanie: "czy będzie rozróba?".
RO: Do 21 kwietnia zostały jeszcze niespełna dwa miesiące. Jak daleko posunęliście się w przygotowaniach do festiwalu "Kultura dla Tolerancji"?
IŁ: W tym momencie wchodzimy w fazę zamykania programu, co nie jest łatwe, gdyż w ostatniej chwili otrzymuje się często najciekawsze propozycje. Składamy wnioski, wybieramy lokale. Jak narazie wszystko przebiega zgodnie z terminarzem.
RO: Czy wystarcza Wam ludzi i pieniędzy?
IŁ: Otrzymujemy wsparcie finansowe z zagranicy od instytucji i osób prywatnych - sytuacja jest dynamiczna. Myślę, że wynik nie będzie najgorszy. Jeżeli chodzi o ludzi, to nie ukrywam, że z tym jest trochę ciężej. To duża impreza i brak nam ludzi do zwyczajnych rzeczy jak roznoszenie ulotek, rozwieszanie plakatów, etc.
RO: Co ma zrobić osoba, która chciałaby Wam pomóc?
IŁ: Najlepiej napisać do nas. Wtedy indywidualnie decydujemy w jaki sposób dana osoba mogłaby nam pomóc. Takie zgłoszenia już napływają, ale obecnie to zaledwie kilka osób.
RO: Gdyby nagle pojawiła się złota rybka i zapytała o Twoje życzenie dotyczące festiwalu - co byś jej powiedziała?
IŁ: Chciałabym, aby nasz festiwal przebiegł w spokojnej atmosferze, by marsz przeszedł przez całe centrum Krakowa,bez kamieni i bez obelg. Jeżeli zrobimy taki festiwal, to w przyszłym roku możemy śmiało zorganizować zupełnie inną imprezę, bo manifestacja nie byłaby już potrzebna.
RO: Postaram się przekazać. Dziękuję Ci za rozmowę i życzę powodzenia.
Rozmawiał
Ja myślę, że zawsze możemy znaleźć "wspólny język".
Trzeba tylko poszukać :)))
Pozdrawiam
Santi
Nie lepiej skoncentrowac sie na WSPOLNYM celu...?
Jak to miło, że można sobie na forum tak pokonwersować. Chyba Ido i Santi musimy się umówić na kawę w Wawce.
Poki co to KPH jest głównym organizatorem, ale mamy nadzieję, że to się zmieni. Jest duzo do zrobienia i liczymy, że inne oganizacje się do nas przyłączą. Chcemy jak najszybiej z Idą stworzyć komitet organizacyjny otwarty na wszystkich.Pierwszy krok do tego to - w ramach partnerstwa dwóch organizacji KPH i Fundacj LGBT - bedzie wspólne wystąpienie do min. Środy o wsparcie finansowe. KPH nie umniejsza niczyjej roli. Cieszymy się,że możemy współpracować z Fundacją LGBT i jesteśmy otwarci na innych.
Pozdrawiam
Tomek Szypuła
sekretarz KPH
Natomiast do ministerstwa z wnioskiem o środki na marsz występuje Fundacja LGBT z KPH jest organizacją wspierającą (co jest dla wszystkich korzystne [a przedewszystkim dla marszu] i pozwala ubiegać się o większe środki niż gdyby KPH albo Fundacja występowały osobno). Pozatym otwiera to drogę dla KPH do starania się o inne środki. Ale jeśli tak jest piszę to proszę o sprostowanie (przedewszystkim na stronie www kampanii).
Aha i mam jeszcze jedną prośbę. Prosze o dodanie na stronie zdjęcia Adriana Szatkowskiego. Chyba że uznasz, że publikowanie zdjęć nie ma znaczenia (wtedy proszę o usunięcie zdjecia Roberta Biedronia)
z góry dziękuje :)
Łukasz Pałucki
rzecznik prasowy Fundacji LGBT
Może koleżanka mi wyjaśnie kto jest organizatorem tej imprezy w tym roku. Bo ja już się gubię, co innego słysze w Warszawie, co innego z Fundacji a co innego od Tomka Szypuły. Z tego co wiem ta impreza jest w tym roku orgnizowana nie tylko przez KPH
I w ogóle SUPER, że Kraków (w porównaniu z innymi miastami wojewódzkimi) ma tak wiele aktywnych osób, które chcą działać :-)