Szef zamyka biznes, niechce wypłacić wynagrodzenia, urzędnicy nie chcą pomóc. Dlaczego? Przyznał, że jest gejem.
Bartek, do niedawna pracownik jednej z suwalskich kawiarenek internetowych. Od końca grudnia bezrobotny, upokorzony przez swojego "szefa", który odmówil mu wypłaty wynagrodzenia za pracę jak również wykazywał brak poszanowania dla jego orientacji seksualnej. "Powodem całej sytuacji okazał sie mój homoseksualizm" - wspomina słowa, które jego już były pracodawca wykrzyczał mu prosto w twarz...
Szef zamyka biznes, niechce wypłacić wynagrodzenia, urzędnicy nie chcą pomóc. Dlaczego? Przyznał, że jest gejem.
Bartek, do niedawna pracownik jednej z suwalskich kawiarenek internetowych. Od końca grudnia bezrobotny, upokorzony przez swojego "szefa", który odmówil mu wypłaty wynagrodzenia za pracę jak również wykazywał brak poszanowania dla jego orientacji seksualnej. "Powodem całej sytuacji okazał sie mój homoseksualizm" - wspomina słowa, które jego już były pracodawca wykrzyczał mu prosto w twarz. Bartek dowiedzial się również, że to jego homoseksualizm był głównym powodem "upadku" Centrum Edukacyjnego "RED PLANET", bo tak nazywa się kafejka w której pracował. Bartek chodził do tej kawiarenki od momentu jej powstania, od sierpnia 2003 roku. Właściciel bardzo go polubił, już wtedy zdarzało się, że Bartek "pilnował biznesu" za Pana Michała. Dopiero z początkiem marca 2004 roku właściciel zdecydował się na jego zatrudnienie. Były obietnice umowy i wynagrodzenia za pracę, lecz na obietnicach się skończyło. Wojciech, bo tak ma na drugie imię, nie próbował dochodzić roszczeń z tytułu zaległego wynagrodzenia. W końcu jego szef mu pomógł. W okresie kiedy nie miał gdzie mieszkać, bo ojciec wyrzucił go z domu, pomieszkiwał na zapleczu firmy. Pewnego dnia Bartka szef zastał go w bardzo dwuznacznej sytacji z mężczyzną, wtedy to usłyszał masę bardzo nieprzyjemnych słów i epitetów, to do końca wyczerpało jego cierpliwość. Złożył na swojego pracodawcę skargę do Państwowej Inspekcji Pracy. Michał Kowalewski właściciel kawiarenki internetowej wezwany na kontrolę oświadczył, że nie zatrudniał Bartka w swojej firmie ani na podstwie umowy o pracę, ani też innej umowy cywilno-prawnej, ponad to oświadczył że nie zobowiązywał się jakąkolwiek umowę z nim zawrzeć. Państwowa Inspekcja Pracy jak się okazuje nie zajmuje się dyskryminacją w miejscu pracy. Pomimo tego, iż inspektor pracy dysponował referencjami wystawionymi dla Bartka przez swojego szefa na których widnieje data zatrudnienia "od ... do" Inspekcja Pracy nie nakazała zaprzestania takiego traktowania pracownika, czy wypłaty zaległego wynagrodzenia. Państwowa Inspekcja Pracy ograniczyła się jedynie do pouczenia Bartka, że "sprawę o ustalenie instnienia stosunku pracy oraz dochodzenie jakichkolwiek roszczeń z tego tytułu skierować należy do Sądu Pracy w Suwałkach".
Za namową znajomych i prawników Bartek postanowil wnieść pozew przeciwko swemu pracowdawcy do IV Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Rejonowego w Suwałkach. Tak tez uczynił.
Rozprawa odbyła 11 lutego b.r., szybko, możnaby powiedzieć, że bezboleśnie.
Przewodnicząca składu sędziowskiego Alicja Łatacz wykazała wielkie zrozumienie dla sprawy. Pozwany pracodawca nie stawił się na rozprawę, nie odbiera również korespondencji sądowej. Ucieka od odpowiedzialności. Rozprawa ze względu na nieobecność pozwanego została odroczona. Sąd chce usłyszeć wyjaśnienia pracodawcy. W przypadku kolejnej nieobecności pozwanego Sąd wyda wyrok zaocznie, nakazujący wypłatę zadośćuczynienia i zaległego wynagrodzenia. Kolejna rozprawa już 9 marca, będziemy tam aby poznać treść wyroku
Postanowiłem poznać zdanie w kwestii dyskryminacji w miejscu pracy ze względu na orientację seksualną, naszych parlamentarzystów. "Zwracam uwagę, że artykuł 113 Kodeksu pracy wskazuje jednoznacznie, że jakakolwiek dyskryminacja w zatrudnieniu, bezpośrednia lub pośrednia, również z uwagi na orientację seksualną jest niedopuszczalna. Również artykuł 183a daje pracownikom prawo do równego traktowania w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania oraz dostępu do szkolenia w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych, bez względu na orientację seksualną." pisze przewodniczący SLD Krzysztof Janik. Dodaje, zresztą słusznie, iż:
"Z punktu widzenia prawa kwestie łamania praw pracowniczych gejów i lesbijek są od ponad roku uregulowane właściwie i zgodnie z prawem europejskim. Oddzielną kwestią jest świadomość prawna zainteresowanych stron oraz skuteczne egzekwowanie obowiązującego prawa, a także społeczne postrzeganie tych kwestii".
Tomasz Nałęcz z SDPL pisze: "...opowiadamy się przeciwko jakiejkolwiek dyskryminacji osób ze względu na deklarowaną przez nie orientację seksualną. Nie ulega wątpliwości, że tego rodzaju haniebne działania zasługują na słowa jawnego - publicznie wyrażanego - potępienia." Dodaje jednocześnie: "...szczególnie mocno akcentujemy potrzebę zaostrzenia kar finansowych dla nieuczciwych pracodawców, którzy świadomie i z premedytacją nie przestrzegają prawa pracy."
Fakt, iż ktoś jest homoseksualistą nie może rzutować na sposób w jaki jesteśmy trakowani przez swoich pracodawców. Nietolerancja wobec innych opcji seksualnych przeraża: to tak jakby odmawiać praw publicznych osobom leworęcznym albo akceptować ich dopiero wtedy, gdy chwycą pióra do właściwej ręki. Oczywiście niektóre środowiska w pełni akceptują mniejszości seksualne, jednak takie jednak takie grupy społeczne jak się okazuje to rzadkość. Każdy z nas zasługuje na posznaowanie naszej godności osobistej i nie wane jest jaki mamy kolor skóry, jaką religię wyznajemy, czy wreszcie jaka jest nasza orientacja seksualna. W końcu to nie ona wpływa na ostateczny efekt naszej pracy, a jest jedynie naszą prywatna sprawą.
Musimy sie nauczyć poszanowania godności drugiego czowieka. Apeluje tu szczegółnie do pracodawców, nie naruszajcie zasady równego traktowania w zatrudnieniu jak i wśród zatrudnionych. Pragnę przypomnieć, że bardzo ważnym obowiązkiem pracodawcy jest przeciwdziałanie mobbingowi w zakładzie pracy czyli działaniom lub zachowaniom dotyczącym pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników.
Niestety zdażają się tacy pracodawcy którzy nie potrafia zaakceptować odmienności wsród swoich pracowników.
Jak się okazuje tolerancja wygodnicka, wybiórcza, warunkowa, transparentowo pusta nie jest tolerancją. Tolerancja nie może być wygodna i całkiem bezpłatna. Jest często ustępstwem z własnych sobkowskich interesów na korzyść drugiego i tylko wtedy zasługuje w pełni na swoje miano. Nawet najbardziej piękna idea nie poparta konkretnym czynem jest fałszem. Wobec różnorodności ludzkich potrzeb i pragnień nasze zachowanie musi być nacechowane tolerancją, - ponieważ możemy zawsze liczyć na to, iż będziemy w stanie ją w pełni zrozumieć. Tak, więc otwartość umysłu jest jedyną metodą, by w naszym zachowaniu nie kierować się uprzedzeniem albo niewiedzą i unikać błędu. Każdy z nas chce żyć własnym życiem, chce sam dokonywać wyborów i robiąc to, być przez innych szanowany albo chociażby tolerowany. Oczekujemy od innych takiej tolerancji, byśmy mogli realizować nasze zamierzenia, nawet wtedy, gdy nie rozumieją oni, dlaczego zamierzenia te są dla nas ważne. Ponieważ chcemy, by takie reguły obowiązywały w świecie, w którym żyjemy, musimy zgodnie z nimi traktować innych.
Artur Supronowicz
Nawet jeśli pracodawca wstwi się na rozprawę ... raczej nie ma szans w obliczu Wymiaru Sprawiedliwości, gdyż jako pracodawca wypisał dla Bartka referencje ... z wskazaniem daty "od...do". W opinii przewodniczącej składu sędziowskiego jest to wystaczający dowód.
Pozdrawiam