Rysowanie jest tylko moim hobby. Zawsze coś tam bazgrałem, nigdy jednak z jakimś konkretnym zamysłem. Ze względu na orientację fascynowało mnie piękno męskiego ciała. Mam specyficzny gust jeśli chodzi o erotykę - nie przepadam za gatunkiem hardcore. Wolę , kiedy można się wciąż czegoś domyślać. Sofcik to jest to!
Na swojej stronie internetowej, młody artysta przedstawia się tak: Lat 30 i będzie coraz więcej. Urodzony 24.02 1974r. w Poznaniu. Wygląd. Po diabła opisywać - można przecież zobaczyć. Stan cywilny. Mąż i niemąż...:P Wina ustawodawstwa Polskiego, bo oświadczyny mam za sobą a i biżuterię na rocznicę druga połowa dostała. Nicki używane. PaulPol (Paweł z Polski dla opornych w angielskim), cayco - najczęściej na necie (bardzo podobają mi się japońskie imiona), lub kasariane (imię, wymyślone przez jednego z moich ulubionych pisarzy). Praca - specjalista od marketingu i PR. Hobby. Rysowanie, sztuka staro japońska, gotowanie (proszę się nie śmiać -ostatnio zostało docenione przez zawodową znawczynię sztuki kulinarnej), podróże (jeśli tylko jest czas i cash). Rysowanie jest tylko moim hobby. Zawsze coś tam bazgrałem, nigdy jednak z jakimś konkretnym zamysłem. Ze względu na orientację fascynowało mnie piękno męskiego ciała. Mam specyficzny gust jeśli chodzi o erotykę - nie przepadam za gatunkiem hardcore. Wolę , kiedy można się wciąż czegoś domyślać. Sofcik to jest to J.
Pewnego pięknego dnia trafiłem na osóbkę o nicku milady (tu duża buźka), która wprowadziła mnie w yaoi. To japoński gatunek komiksu opowiadający historię o gejach. Fascynująca sprawa. Historie można powiedzieć, z życia wzięte (może odrobinę ubarwione), bez nacisku na kwestie cielesności, choć i tam znajdzie się, co nieco. Od dzieciaka uwielbiam komiksy - uważam, że to prawdziwa sztuka. Oczywiście opinie w środowisku artystycznym są podzielone, ale chrzanić ich. Dla mnie to sztuka przez duże S. Niestety brak wybitnych twórców w Polsce a tematyki mniejszości nie podejmuje właściwie nikt. I tu nastąpił kolejny przełom.
Spotkałem swego czasu babkę, mającą sensowną wizję pisma dla środowiska gay, mającego zmienić wizerunek z grupy społecznej owładniętej seksualną obsesją na normalnych ludzi mających coś do powiedzenia a wykazujących się kreatywnością w wielu dziedzinach. Tak, więc rozpocząłem współpracę z pismem Queer Magazine. Początkowo pisałem o yaoi, dodawałem kilka swoich rysunków, później próbowałem stworzyć mini komiks a w końcu ilustrowałem cykl artykułów pochodzenia własnego. Wiem, że się podobało i serdecznie dziękuję za wszystkie maile. Współpraca trwała przeszło 2 lata, jednak niestety zakończyła się w dość przykry sposób. Mniejsza o szczegóły. Wyrobiłem jednak sobie kreskę, może nawet pewną markę a co najważniejsze odwagę. Początkowo podpisywałem rysunki tylko symbolem, potem przyjąłem nick PaulPol (przy którym pozostałem jako przy pseudonimie artystycznym)a w końcu podpisywałem się własnym imieniem i nazwiskiem. Taki mój osobisty comming out. Cieszy mnie jednak, że moje poczucie estetyki podoba się. Ze śmiesznych incydentów. Podczas jednej z wystaw w ciągu tygodnia odwiedzający "zwinęli" wszystkie prace ze ścian. Mało śmieszne, jeśli weźmiemy ten incydent jako przejaw kultury, ale za to duży komplement dla mnie i moich prac (na szczęście to były tylko kopie). Co do wystaw... rysuje kilkoma technikami, w różnych stykach. Moje prace miały przygody z Gay Pride'ami w Polsce, odwiedziły kilka wystaw. Kilka publikacji, kilka druków kartek okazjonalnych. Suma sumarum. Bliscy namówili mnie na założenie stronki z galerią. Zrobiło się tych rysunków trochę, więc dlaczego nie...?
PS: Redakcja IS dziękuje autorowi za zezwolenie na publikację jego prac.
wszędzie penisy, spocone klaty i zarosty.
ble.
Miałem okazję się kilka razy zetknąć z tym gatunkiem, a te rysunki przypominają mi tylko zwykłą kolorowankę z kiosku ruchu
Beatyfikacja Jana Pawła II pozostaje w wyłącznej gestii przyszłego papieża - powiedział rzecznik Watykanu Joaquin Navarro-Valls podczas konferencji prasowej.