Dla świeżo upieczonego studenta, który jeszcze kilka tygodni wcześniej siedział w szkolnej ławce w liceum i na dodatek pochodzi z niewielkiego miasteczka lub ze wsi, kontakt z bardziej doświadczonymi rówieśnikami to brama do zupełnie nieznanego świata gejowskiej rozrywki, miłostek, ale też początek długiej drogi do odkrycia własnej tożsamości...
Opuszczenie domu rodzinnego i pierwsze własne mieszkanie, to dla każdego młodego człowieka najważniejszy krok w dorosłość. W krajach zachodnich, na lokalową (choć jeszcze nie na finansową) samodzielność decydują się już osiemnastolatki. Często zresztą przy czynnym poparciu rodziców, którzy podobnie jak ich pociechy chcą jeszcze poużywać, a poza tym wiedzą że życie na własną rękę jest dla dzieci najlepszą szkołą. W Polsce jest zupełnie inaczej. Ceny mieszkań na wolnym rynku są tak wysokie, że "przy rodzicach" mieszkają często trzydziestolatki. Słowo "mieszkają" można zresztą często zastąpić innym: "pasożytują". Bo układ w którym mama ugotuje, upierze, posprząta i wciśnie synusiowi stówkę lub dwie na iprezkę nie jest taki zły...
Dla setek tysięcy polskiej młodzieży szansą na krok w dorosłość jest podjęcie studiów w obcym mieście. Dla nadopiekuńczych rodziców rozstanie w takich okolicznościach jest bolesne choć logiczne, podobnie jak konieczność finansowego wspierania pociechy. Pierwsze samodzielne lokum to pokój w akademiku lub prywatna kwatera, dzielona z kolegami. Dzięki ogromnej popularności internetu, w ostatnich latach powstają czysto gejowskie wspólnoty mieszkaniowe. Dla świeżo upieczonego studenta, który jeszcze kilka tygodni wcześniej siedział w szkolnej ławce w liceum i na dodatek pochodzi z niewielkiego miasteczka lub ze wsi, kontakt z bardziej doświadczonymi rówieśnikami to brama do zupełnie nieznanego świata gejowskiej rozrywki, miłostek, ale też początek długiej drogi do odkrycia własnej tożsamości.
Pomiędzy samodzielnością a uzależnieniem istnieje bezdenna przepaść. Rodzice dziewiętnastoletniego Marcina wymagali, aby chłopak wracał do domu codziennie - także w weekend - o godzinie 22.00. Podporządkowywał się temu bez szemrania. Życiem rodziny dyrygowała słuchająca Radia Maryja babcia. Po maturze, Marcin pojechał na studia do dużego miasta. Poprzez ogłoszenie w internecie znalazł pokój ("czterech studentów-gejów szuka współlokatora"). Pierwsze tygodnie były szokiem: babcine nauki i mądrości okazały się niewarte funta kłaków. Współlokatorzy - chłopcy o bardzo różnym pochodzeniu i charakterze - mieli mnóstwo przyjaciół i znajomych. Organizowali imprezy, nocne alkoholowe nasiadówki ale też spory i dyskusje na tematy światopoglądowe. Wychodzili do dyskotek i klubów. Marcin bardzo szybko wsiąknął w ten nazywany "środowiskiem" świat. Seksualne przygody były na porządku dziennym. Nic to zresztą dziwnego w sytuacji, gdy pod jednym dachem żyło kilku młodych i atrakcyjnych facetów. Wreszcie, Marcinowi wydawało się, że spotkał "tego jedynego" - zakochał się na umór.
Każdą noc spędzali razem. Pomyśleli więc: po co mieszkać osobno, skoro można razem? Życie z ukochaną osobą to - niezależnie od orientacji seksualnej - najwyższe spełnienie i największe szczęście.
Statystyczna większość par gejowskich decyduje się na wspólne mieszkanie w wieku około dwudziestu pięciu lat. Następuje to z reguły po okresie bardzo intensywnego zbierania doświadczeń. Lecz choć powodem zmiany stylu życia jest przekonanie o głębokim uczuciu i przywiązaniu, rzadko się zdarza, by pierwsze wspólnoty partnerskie przetrwały próbę czasu. Znany terapeuta niemiecki Hans Jellouschek tłumaczy, że im związek pomiędzy dwojgiem ludzi jest bliższy, tym większy zakres zobowiązań wobec partnera i wyżej powieszona poprzeczka lojalności i odpowiedzialności. Dlatego, decyzję o wspólnym zamieszkaniu (nawet w studenckiej kwaterze) warto poprzedzić rozsądnym namysłem. Jest ona bowiem krokiem niemniej ważnym, jak opuszczenie rodzinnego domu. Psycholog Aleksandra Hipfner pisze: "Komu wydaje się, że wspólne życie jest bramą do raju, szybko znajdzie się ponownie na twardej ziemi. Nagle okaże się, że po długim i ciężkim dniu, partner ma ochotę na zabawę. Albo przyjmuje gości w dniu poprzedzającym trudny egzamin. Lub okazuje się rozpieszczonym bałaganiarzem. Wielką sztuką jest rezygnacja z własnych upodobań i przyzwyczajeń na rzecz wspólnego komfortu życia".
"Każdy przynosi z sobą własny świat" - tłumaczy Jellouschek. "Z dwóch światów musi powstać jeden. To nie jest łatwe zadanie. Pewne rzeczy stają się po prostu niemożliwe do zaakceptowania, na inne trzeba znaleźć kompromisowe rozwiązanie. Konflikty, często dotyczące spraw banalnych są nieuniknione. Ważne jest jednak, by były one rozgrywane fair. Przekonanie, że partner szuka sprzeczki tylko po to, by podgrzać atmosferę, niczemu dobremu nie służy. Bez porównania lepsze jest traktowanie codziennych przypadków z szczyptą zdrowego humoru".
Dobrą metodą na utrzymanie harmonii jest omawianie wspólnych posunięć i rozkładu dnia. Czy rzeczywiście jedyną rozrywką musi być włączony od rana do wieczora telewizor? Czy muzyka musi lecieć tak głośno kiedy ktoś się akurat uczy lub czyta książkę? Czy goście jednego z partnerów koniecznie muszą wpadać do domu jak szarańcza i wyżerać wszystkie zapasy z lodówki? Kto i jak często ma sprzątać? Jak podzielone są zobowiązania finansowe?
Wszystkie te problemy można obgadać - nie rezygnując przy tym z prawa do spontaniczności i improwizacji.
Młodzi ludzie z reguły nie mogą pozwolić sobie na duże mieszkanie. Ciasnota zaś to potencjalne źródło konfliktów. Dlatego ważne jest uregulowanie na samym początku sfery prywatności - miejsc, do których dostęp ma tylko osoba zainteresowana. Może to być szafa, szuflada lub biurko, w którym nikomu nie wolno "grzebać". Nic nie jest bardziej zabójcze dla związku jak zaborcza zazdrość. Dlatego nie warto wpadać w panikę, kiedy ukochany oznajmi nagle, że wychodzi, bo chce spotkać się z starymi znajomymi. Rekompensatą za samotnie spędzony wieczór będzie później wspólny spacer lub wyjście do kina.
Od chwili, kiedy młody człowiek opuszcza rodzinne gniazdo do "gejowskiej komuny" i wreszcie wspólnego pokoju z ukochanym mija bardzo niewiele czasu. Życie toczy się wartkim nurtem, jedno wydarzenie goni drugie. Może warto czasami przystanąć, spojrzeć wstecz i pozwolić sobie na chwilę refleksji nad własnym życiem.
®OME©
Jesli wynajmujecie mieszkanie i szukacie wspołlokatorki to sie odezwijcie
ciekawe,ale warto sprobować!
bo potemjest juz super...
coś o tym wiem. pozdr :) i powodzenia!