Kanada stoi w obliczu społeczno-obyczajowego tsunami. Kilka dni temu, federalny rząd w Ottawie wniósł pod obrady parlamentu projekt ustawy o legalizacji małżeństwa gejów i lesbijek(...) Ustawa nadaje instytucji małżeństwa dodatkową definicję. Gdyby została uchwalona, nosiłaby nazwę "Civil Marriage Act"...
Kanada stoi w obliczu społeczno-obyczajowego tsunami. Kilka dni temu, federalny rząd w Ottawie wniósł pod obrady parlamentu projekt ustawy o legalizacji małżeństwa gejów i lesbijek. Krok ten poprzedziło szereg wyroków, wydanych przez sądy w poszczególnych prowincjach, zezwalające parom jednopłciowym na zawarcie związku małżeńskiego. Sprawa oparła się w końcu o Sąd Najwyższy, który w grudniu 2004 roku zalecił rządowi podjęcie odpowiedniej inicjatywy ustawodawczej.
Gazeta "Globe and Mail" doniosła 2 lutego 2005, że premier Paul Martin i minister sprawiedliwości Irwin Cotler są przekonani, iż ustawa jest "naturalną i niezbędną kontynuacją polityki obrony praw mniejszości, zgodnie z kanadyjską "Kartą Praw i Swobód Obywatelskich".
Ustawa nadaje instytucji małżeństwa dodatkową definicję. Gdyby została uchwalona, nosiłaby nazwę "Civil Marriage Act", zaś małżeństwo byłoby "związkiem dwóch (dwojga) osób z wyłączeniem wszystkich innych". Rząd próbował uspokoić obawy i protesty instytucji religijnych i związków wyznaniowych aneksem stanowiącym, że "istnieje możliwość odmowy udzielenia ślubu parze jednopłciowej, jeśli jest to niezgodne z czyimś światopoglądem lub religią". Tym niemniej - protesty bynajmniej nie ucichły. Przewodniczący kanadyjskiej Konferencji biskupów, arcybiskup Brendan O'Brien napisał w liście do premiera: "Biskupi zgodnie sprzeciwiają się ustawie, w ten sposób definiującej małżeństwo i odbierającej mu charakter szczególnego, niepowtarzalnego i fundamentalnego związku kobiety i mężczyzny. Małżeństwo, zawarte pomiędzy kobietą i mężczyzną jest najwyższym dobrem społecznym, gwarantującym dzieciom rozwój w trwałym i zaufanym środowisku, a co za tym idzie, bezpieczeństwo dla przyszłych generacji". Arcybiskup wezwał też partię rządzącą łącznie z członkami gabinetu do zniesienia dyscypliny podczas głosowania nad ustawą w parlamencie. Podobne listy wzywające do oporu przeciwko ustawie wysłane zostały do szefów innych partii. Arcybiskup obrzuca argumentację, że uchwalenie ustawy służy tolerancji i równouprawnieniu. Twierdzi, że "chodzi o fałszywą tolerancję", albowiem "istotą małżeństwa jest zdolność powoływania życia, a zatem małżeństwem jest wyłącznym i komplementarnym połączeniem płci".
Podobne w treści listy pasterskie i dokumenty opublikowali inni hierarchowie w Kanadzie, wśród nich arcybiskup Quebeku, kardynał Marc Ouellet i arcybiskup Toronto, kardynał Aloysius Ambrozic.
Z polskiego punktu widzenia, wydarzenia te rysują jasny scenariusz wydarzeń, który realizowany będzie z chwilą pojawienia się na sejmowej wokandzie tzw. "ustawy senator Szyszkowskiej". Tym bardziej, że wiele kanadyjskich doświadczeń, odnoszących się do zjawiska homofobii jest - pomimo ogromnej przepaści cywilizacyjnej i ekonomicznej - podobnych do polskich. Można tu przytoczyć wiele przykładów. Jak doniosły media, pewna para lesbijska z prowincji British Columbia wniosła do sądu skargę, w związku z odmową wynajęcia sali na bankiet ślubny. Głównym argumentem jest fakt, że organizacja unieważniła umowę o wynajęcie dopiero, gdy dowiedziała się że ślub zawiera para homoseksualna - a to jest jaskrawym przypadkiem dyskryminacji. Podobnie zachowało się wielu polskich właścicieli obiektów, w których odbyć się miały obchody lub imprezy organizowane przez stowarzyszenia gejowskie i lesbijskie.
Z argumentami kościelnymi polemizuje kanadyjski minister spraw zagranicznych Pierre Pettigrew. W artykule, opublikowanym w gazecie National Post wzywa on Kościół "by nie wtykał nosa w politykę rządu". Z tekstu wynika niedwuznacznie, że premier zobligował cały rząd do solidarnego poparcia ustawy. W odpowiedzi, arcybiskup diecezji Edmonton, Thomas Collins zauważył, że ustawie o legalizacji małżeństwa jednopłciowego sprzeciwiają się nie tylko katolicy ale także "muzułmanie, Hindusi, Sikhowie i ortodoksyjni Żydzi, nie mówiąc już o licznych odłamach i sektach chrześcijańskich". To doborowe towarzystwo zamierza przeprowadzić w najbliższych dniach akcje protestu. Najwidoczniej, Kościół katolicki planuje utworzenie jedynej w swym rodzaju koalicji fundamentalistów religijnych, zgodnych wyłącznie w jednej kwestii: obalenia projektu ustawy.
Dyskusja nad jej treścią rozpocznie się już 16 marca a ostateczna decyzja zapadnie jeszcze na wiosnę roku 2005.
Marek Romiszewski