Hans Christian Andersen, w Danii zwany po prostu HCA, autor bajek, które zna każde dziecko. W kwietniu mija 200 rocznica jego urodzin. Dzieci, czytający bajki Andersena nie interesuje orientacja seksualna ich autora. I słusznie. A teoretycy literatury, którzy w sążnistych wywodach doszukują się w każdej bajce ukrytej gejowskiej symboliki minęli się z powołaniem...
W samym rogu ogromnego Placu Ratuszowego w Kopenhadze, tuż przy słynnym ogrodzie rozrywki Tivoli, znajduje się niepozorny pomnik oblegany przez turystów z całego świata. Przedstawia pana w średnim wieku, ubranego w surdut i cylinder. W ręku trzyma otwartą książkę. Pan przysiadł na ławeczce, jakby chciał odpocząć po trudach spaceru. To Hans Christian Andersen, w Danii zwany po prostu HCA, autor bajek, które zna każde dziecko. W kwietniu mija 200 rocznica jego urodzin. Pamiętacie Dziewczynkę z zapałkami, Królową Śniegu, Księżniczkę na ziarnku grochu, Calineczkę i Brzydkie Kaczątko? Czy zauważyliście, że wszyscy bohaterowie tych bajek, łącznie z Syrenką i Ołowianym Żołnierzykiem to postacie skrzywdzone przez los, a szczęście uśmiecha się do nich po pokonaniu wielu przeciwności? Hans Christian Andersen sam był najpierw jak Brzydkie Kaczątko, biedny i opuszczony, ukrywający swój homoseksualizm. Później, jak sam pisał, "wykluł się z łabędziego jaja".
Dzieci, czytający bajki Andersena nie interesuje orientacja seksualna ich autora. I słusznie. A teoretycy literatury, którzy w sążnistych wywodach doszukują się w każdej bajce ukrytej gejowskiej symboliki minęli się z powołaniem. HCA był łabędziem, który urodził się w kaczym dołku. Jego matka była zwykłą praczką, a ojciec zarabiał na życie łatając buty ludziom tak biednym jak on sam. H.C. Andersen przyszedł na świat 2 kwietnia 1805 roku w Odense. Już w dzieciństwie musiał ciężko pracować w fabryce. Kiedy miał jedenaście lat, stracił ojca. Jako czternastolatek wyruszył w świat szukać szczęścia z kilkoma talarami w kieszeni. Marzył o tym by zostać artystą, aktorem lub tancerzem.
Trafił do Kopenhagi, gdzie poznał bogatych przyjaciół (dzisiaj powiedzielibyśmy: "sponsorów"). Był wśród nich król Danii Fryderyk IV. Młodziutki HCA próbował swoich sił jako statysta w królewskiej operze i dopóki nie przeszedł mutacji głosu śpiewał w chórze. Jednocześnie uczył się, a potem studiował. "Biedny szewczyk poszybował u boku swego króla wysoko ponad szczytami gór" - napisał w swych wspomnieniach.
Andersen nie nadawał się do kariery scenicznej. Kiedy dorósł, był przeraźliwie chudy i brzydki. Ale miał talent literacki. W 1929 roku, zaraz po ukończeniu studiów wydał swą pierwszą książkę pt. "Wędrówka do Amak", w której "w pełen humoru sposób natrząsa się z własnych uczuć". Pierwszy nakład rozszedł się w kilka dni: "Byłem szczęśliwy, posiadałem muzę poetycką, byłem młody, otwierały się przede mną wszystkie drzwi, byłem rozchwytywany. Życie pokazywało swą słoneczną stronę" - wspominał.
Współcześni dziwili się, że utalentowany pisarz, otoczony przez chmary adorujących go kobiet nie żeni się, nie ma erotycznych przygód i nigdy nie znalazł "miłości, za którą tak tęskni..." Poeta i dramaturg Friedrich Hebbel tak opisywał Andersena: "Długa i wiotka postać, lemurowata i zgarbiona z wyjątkowo brzydkim obliczem". Euforia pierwszego sukcesu szybko się ulotniła. HCA stał się neurotykiem, pogrążał się w depresjach. Panicznie bał się utraty majątku i bólu zębów (co opisał w jednej z bajek). Wiadomo, że był hipochondrykiem, który na najlżejszą krytykę odpowiadał urojonymi cierpieniami: "Tylko powszechny podziw napełnia moją duszę szczęściem a przygany psują mi humor".
4 sierpnia 1875 roku Hans Christian Andersen zmarł w Kopenhadze. Jego opowieści do dziś uskrzydlają wyobraźnię milionów dzieci. Mało kto wie, że HCA napisał sześć powieści dla dorosłych. Niemiecki pisarz Egon Friedell zauważył sarkastycznie: "Był rozumiany przez dzieci, stąd dorośli uznali, że jest dla nich za głupi".
Janusz Marchwiński
Skąd to wiem? Bo byłem w Kopenhadze i tam nawet przewodnicy o tym mówią otwarcie. U nas przez romantyzm i etos dziecka unika się takich opisów. W XIX w. dziecko było wyzyskiwane i cierpiące, rzadko było szczęśliwe.
Z czystej ciekawości - dojdźcie do oryginałów baśni HCA czy Braci Grimm - tam to dopiero krew się leje!