Michał Witkowski dał mi z liścia prosto w zadowoloną z siebie gębę, sflekował oraz sprowadził do parteru. Elegancko to uczynił, mianowicie literacko. Panie i Panowie, jeśli ktokolwiek w tym kraju ma prawu uważać się za teoretyka queer, za queerówkę, to tylko Michał Witkowski. A my wszyscy, co na uniwersytetach prowadzimy kursy queerowe i genderowe powinniśmy w wory pokutne i do Lubiewa zasuwać, o wybaczenie i rozgrzeszenie prosić. I o naukę.
Michał Witkowski mnie zawstydził. Michał Witkowski dał mi z liścia prosto w zadowoloną z siebie gębę, sflekował oraz sprowadził do parteru. Nie osobiście, niestety. Elegancko to uczynił, mianowicie literacko. Poprzez książkę swoją najnowszą "Lubiewo". Jedną książką swoją wcale nie taką znowu grubą wyśmiał, wykpił i wyszydził wszystkie moje dęte książki akademickie, artykuły, wykłady, felietony i w ogóle. Bo, Panie i Panowie, jeśli ktokolwiek w tym kraju ma prawu uważać się za teoretyka queer, za queerówkę, to tylko Michał Witkowski. A my wszyscy, co na uniwersytetach prowadzimy kursy queerowe i genderowe powinniśmy w wory pokutne i do Lubiewa zasuwać, o wybaczenie i rozgrzeszenie prosić. I o naukę.
Bo queer, Czytelniczki i Czytelnicy drodzy, to bluzg. To wdarcie się na salony dominującego dyskursu akademickiego, artystycznego, politycznego czy jakiegokolwiek innego przez to wszystko / tych wszystkich, którzy z tych różnych sfer wykluczeni, na mordę wywaleni, uznani za ohydnych / obrzydliwych / obmierzłych / wstrętnych. Queer to poetyka krwi menstruacyjnej, odbytu, starego, pomarszczonego ciała. Queer to antyestetyka, antyliteratura, antynauka. Ponieważ queer to głos tego wszystkiego / tych wszystkich, którzy tego głosu zostali pozbawieni. To powrót tego, co wyrzucone poza świadomość, a zatem poza język także: kobiecej cielesności, seksualności homoseksualistów, piękna starości i choroby. Queer nie ma nic wspólnego z eleganckimi party, z uczonymi, subtelnymi dywagacjami.
Queer to "Lubiewo". Teza, że "Lubiewo" robi "zły PR gejom" jest anty-queer, jest koniec końców obrzydliwa. Jeśli ktoś nie czytał: w "Lubiewie" Witkowski - w znakomitym, wirtuozerskim stylu - opowiada o podstarzałych Ciotach Pikieciarach, Bywalczyniach Dworcowych Szaletów, o zagubionych w dziko - kapitalistycznej rzeczywistości III RP Królowych, których posiadłości - parki, szalety, pikiety - powoli znikają, ustępując miejsca centrom handlowym i nowoczesnym biurowcom. One pozostają bezdomne i w tym swoim bezkrólewiu snują opowieści o minionych czasach, o wagonowych turnusach wczasowych, o dzikich plażach. Żywe pomniki historii pedalskiego wyklęcia. Otóż to właśnie: jeśli oburzasz się, droga Czytelniczko i drogi Czytelniku, na ten obraz - jeden z wielu - ciotowsko - pedalskiego fantazmatu, sposobu życia i sposobu marzenia, to znaczy, że siedzisz po uszy w heteromatni, heteromatriksie i wyobrażasz sobie, że będzie Ci dobrze o tyle, o ile się wobec władców onej matni wykażesz jako Porządny Gej Płacący Podatki i Porządna Lesbijka Kochająca Dzieci. Nic z tego. Tak czy inaczej dostaniesz kopa, bowiem po prostu tak skonstruowano kulturę, że miejsca w niej dla Ciebie nie ma. I nigdy nie będzie. Jedyne wyjście - to kopnąć tę kulturę w tłusty zad, olać Normy i Wartości i żyć z godnością. Po swojemu. Po gejowsku, po ciotowsku, po pedalsku, po lesbijsku, wszystko jedno.
Dlatego queer jest nam potrzebny - bo musimy nauczyć się tego, że mamy prawo chrzanić system, chrzanić piękno, dobro, Normy i Wartości i być ciotą w najbardziej przegiętym, ciotowskim, pikietowym wydaniu. Patrycja i Lukrecja, dwie stare, brzydkie cioty z "wyższych rejonów dna", całkowicie lujoseksualne - to dla nich jest queer. Bo dopóki nie będzie dla nich miejsca w społeczeństwie, dopóki ich styl życia nie będzie traktowany z szacunkiem, dopóki nie nauczymy się wzruszać ich pięknem, dopóty nie wyzwolimy siebie i innych z piekła przemocy, upodlenia i wykluczenia.
Michale, od Ciebie zaczyna się polska Epoka Queer. Dziękuję Ci.
Jacek Kochanowski
I jeszcze jedno: programowa wrogość do heteromatrixu może Was doprowadzić do zamknięcia się w homomatriksie. Jesli tak chcecie - wasz wybór. Mnie - zatwardziałemu biseksowi - to nie odpowiada.
Tos iwetnie obrazuje to czym pisalem wczesniej, ze
Jestes zbyt elastyczny. jestes jak przedstawiciel "grupy z Poznania", elastyczny na tyle , by DOPASOWAC sie do heteronorm w heterospolecznestwie.Moiwsz przeciez, o ICH normach, ktore wg.Ciebie TRZEBA przstrzegac.
Jak zauwazyl kochanowski Witkowski pokazuje srdkowy palec takim wlasnie gejowskim konformistom jak Ty.
"Lubiewa" nie czytałem, ale domyślam się, że to kolejna po Musiale i innych, "prawda" o chłopcach z branży. I nie sądzę, żebym się czegoś nowego mógł dowiedzieć. Nie jestem też zainteresowany obroną folkloru homoseksualnego. Te kolorowe obrazki utrudniają heterykom akceptację obyczajów tych paru procent innego społeczeństwa, które wbrew pozorom stwarzanym przez folklor żyje całkiem szaro i szczęśliwie.
Każdy ma prawo do szaleństwa, ale niech nie liczy na opiekę społeczną.
A tych, którzy dostają wysypki na widok spotkanej przegiętej cioty wysłałbym do "Ermitage'u" w Krakowie przy ul. Lubicz, czyli pikiety dla starzejących się heteryków. Nic co ludzkie (?) nie jest nam oszczędzone...
Róbmy swoje!
Pozdrawiam
Bogdan