Witajcie! Mam 27 lat i opowiem Wam moją historię. Może dla niektórych z Was, wyda się ona nieprawdopodobna, ale faktem jest, że takie zdarzenia miały miejsce. Głównie chodzi mi oto, aby każdy z Was podejmował decyzję, swego życia zgodnie ze swoim wewnętrznym Ja. Otóż odkąd pamiętam zawsze inaczej patrzałem na chłopców, niż na dziewczęta. Nawet będąc kilkuletnim dzieckiem, chłopcy interesowali mnie bardziej od płci przeciwnej. Z biegiem lat wiedziałem, że mój podgląd na te sprawy, różni się od poglądów otaczających mnie ludzi. Wówczas pomyślałem, że jest ze mną coś nie tak. Usilnie starałem się zagłuszyć swój pociąg do mężczyzn, umawiając się z kobietami...
Witajcie! Mam 27 lat i opowiem Wam moją historię. Może dla niektórych z Was, wyda się ona nieprawdopodobna, ale faktem jest, że takie zdarzenia miały miejsce. Głównie chodzi mi oto, aby każdy z Was podejmował decyzję, swego życia zgodnie ze swoim wewnętrznym Ja. Otóż odkąd pamiętam zawsze inaczej patrzałem na chłopców, niż na dziewczęta. Nawet będąc kilkuletnim dzieckiem, chłopcy interesowali mnie bardziej od płci przeciwnej. Z biegiem lat wiedziałem, że mój podgląd na te sprawy, różni się od poglądów otaczających mnie ludzi. Wówczas pomyślałem, że jest ze mną coś nie tak. Usilnie starałem się zagłuszyć swój pociąg do mężczyzn, umawiając się z kobietami.
Teraz mogę powiedzieć, że żyłem w zakłamaniu przed samym sobą. Moja chęć do zmienienia samego siebie była tak wielka, że wylądowałem na ślubnym kobiercu. W czasie mego związku miałem kilka spotkań z mężczyznami, co sprawiało mi ogromną rozkosz, spełnienie i zaspokojenie mego Ja. Tak więc byłem żonaty prawie pięć lat, podczas których na świat przyszedł syn. Jest to największe szczęście, jakie spotkało mnie podczas trwania tego związku. W przeciągu tych lat, coraz bardziej zacząłem zdawać sobie sprawę, że związek z kobietą, mimo że miałem już syna, nie jest tym, czym powinien dla mnie być. Choć kochałem i kocham swoją latorośl nie byłem w stanie poświęcić się aż tak, by pozostać w związku z kobietą.
Do dziś nie wiem, dlaczego pozwoliłem na to, aby los potoczył się w takim kierunku, w jakim się potoczył. Czułem się jakiś taki-zagubiony, nie do końca szczęśliwy i zawiedziony, że wybrałem taką a nie inną przyszłość dla siebie. Zdałem sobie sprawę, że moje życie jest nie takie, jakie bym chciał, że nie mam chłopca, o którym zawsze marzyłem, z którym szedłbym przez życie w szczęściu i ogromnej miłości, na dobre i na złe. Bo przecież tak powinienem żyć, zawsze o tym marzyłem! Pragnąłem zacząć żyć, tak jak ja bym naprawdę tego chciał, a nie jak chcieliby moi rodzice czy też moje otoczenie. Przyznam, że bałem się zmian, ale myśl o "nowym życiu" dodawała mi sił. Nastąpił wielki przełom w mym życiu, poznałem mężczyznę, w którym obłędnie się zakochałem, dla którego po raz pierwszy w życiu gotów bym był oddać życie. Każdy jego uśmiech każdy gest był dla mnie jak błogosławieństwo. Ciągle myślałem o nim - o nas, jak to byłoby cudownie być, żyć u jego boku. Moje życie nabrało barw i to takich, jakich nigdy wcześniej nie byłem w stanie dostrzec.
Naprawdę trudno mi to opisać i mówiąc szczerze nie będę nawet próbował. Pamiętam nasze pierwsze potajemne, przed naszymi partnerami, spotkanie, na które oboje długo czekaliśmy. Tych pięć godzin, które spędziliśmy razem w motelowym pokoju na rozmowie i poznawaniu naszych ciał, okazało się być naszą furtką do wspólnej przyszłości. Było cudowne, choć oboje mieliśmy jakiś swoisty lęk, niepewność. Te pierwsze chwile, pozostaną nam w pamięci już na zawsze. Ponieważ nasza sytuacja nie była łatwa, bo moja (teraz już była) żona jest siostrą mojego ówczesnego chłopaka, stawiało nas w niecodziennym świetle i dość skomplikowanej sytuacji. Mimo to i mimo naprawdę nieprzyjemnych sytuacji, jakie nas czekały zdecydowaliśmy się nie na wspólne życie. W najcięższych chwilach wspieraliśmy się wzajemnie i choć czasem mieliśmy już wszystkiego dość zawsze mogliśmy polegać tylko na sobie.
Niekiedy rodziła się w nas myśl, chęci wyjechania gdzieś daleko, nikomu nic nie mówiąc. Oboje jednak wiedzieliśmy, że musimy przez to wszystko przejść. To naprawdę był trudny okres w naszym życiu. Dziś jesteśmy razem, bardzo szczęśliwi i zakochani w sobie, równie mocno jak w dniu uświadomienia sobie naszej ogromnej miłości do siebie. Nigdy nie sądziłem, że potrafię tak kochać, że jest we mnie tyle miłości. Żałuję jedynie, że nie potrzebnie marnowałem życie tej młodej dziewczynie, która była przez jakiś czas moją żona. Wiem, że ona mi już wybaczyła i dowodem jest to, że zostaliśmy przyjaciółmi mam, również nadzieję, że syn, kiedy będzie wystarczająco duży, zrozumie i wybaczy mi moje zachowanie. Pozostaję mi tylko prosić wszystkich tych, którzy przeczytali moją historię, aby wiedzieli, że uważana "odmienność" przez nas samych i innych nie jest niczym złym. Nie oszukujcie się tak jak robiłem to ja, bo prawda i tak Was dopadnie. My, również jesteśmy ludźmi i zasługujemy na to, aby żyć tak jak tego w głębi serca chcemy. Teraz jestem w pełni szczęśliwy, mam ukochanego i jego wielką miłość a on ma mnie i zyskał syna, z, którego jest równie dumny jak ja.
Sebastian
Rozmowa nie zobowiązuje do udziału w programie
Pozdrawiam
pozno trafilam na ten list, duzo za poznio, tez przeszlam przez koszmar bycia zona geja. O jego gejostwie dowiedzialam sie znajdujac jego ogloszenie w necie, nie jedno kilka profili. Czytajac Wasze wypowiedzi mam wrazenie jakbym sama je pisala.
Jesli nawet ktos nie wiedzial ze jest gejem to w momencie, kiedy jest tego pewien, kiedy spotyka sie z panami NIE MA PRAWA oszukiwac swojej zony. NIE MA PRAWA niszczyc jej zycia, to on wie ze jest gejem, ona moze najwyzej podejrzewac, ze cos jest nie tak. Moj maz robil wszystko zebysmy nie mieli dzieci, czy mial prawo po prostu wyrzcic mnie na ulice w momencie kiedy powiedzialam mu ze znam prawde. Nie mial.
Czesc z panow pisze ze jest szczesliwa a co z zonami, czy one kiedys sie pozbieraja, one byly tylko zabawka jesli nie od samego poczatku malzenstwa, to przynajmniej od pewnego momentu, zabawka przykrywka. Jesli ktos od wczesnych lat interesuje sie bardziej chlopcami niz dziewczynami, to niech sie dwa razy zastanowi zanim sie ozeni. To nie jest zabawa w dom to naprawde pozostawia duza rane na psychice.
to sytuacja nie jest jeszcze najgorsza.Geje wybierajac kobiety do wspólnego życia (subiektywnie na własnych doświadczeniach) często szukają kobiet idealnych z racji tego, ze generalnie ich nie pociągają. Musisz być więc naprawdę wyjątkowa.Gej tez człowiek i moze pokochac innego człowieka nie tylko mając pociąg seksualny ale nawet bez . Czystą miłością.Ta miłość jest naprawde czysta i nie podszyta erotyką i checią zaspokojenia sie. Gej w takiej sytuacji jesli decyduje sie na tak ciężki związek powinien starac się innymi możliwymi sposobami zaspokoic swoja żonę. A jeśli dycyduje sie na to świadomie i jedna i druga strona,nie jest żle. Warunek (subiektywny) to jednak nie zdradzać się wzajemnie. Zdrade uwazam za niezastosowanie sie do wspólnie ustalonych warunków. np . Żono nie będę cie zdradzał.Ale jestesmy słabi i to sie stanie sporadycznie to......... nie wiem nie mów ale postaraj sie tego nie robić !!! Życze wszystkim miłości.