"Wstyd i wstręt wracają dziś do łask między innymi w debacie o prawach homoseksualistów. Mamy jednak powody, by oba te uczucia traktować podejrzliwie, bo nieraz posługiwano się nimi jako potężną bronią służącą społeczeństwom do wykluczania pewnych grup i osób." Cytat ten wyjęty został z dłuższego eseju Marthy C Nussbaum, opublikowanego w "Chronicle of Higher Education" i przedrukowanego kilka dni temu w Gazecie Wyborczej. Wstyd i wstręt - jako fundament społecznej i instytucjonalnej homofobii: ta znakomicie udokumentowana teza rzuca bardzo ciekawe światło na zjawisko które powszechne występując w naszym kraju stało się niemal kanonem "normalności"...
"Wstyd i wstręt wracają dziś do łask między innymi w debacie o prawach homoseksualistów. Mamy jednak powody, by oba te uczucia traktować podejrzliwie, bo nieraz posługiwano się nimi jako potężną bronią służącą społeczeństwom do wykluczania pewnych grup i osób." Cytat ten wyjęty został z dłuższego eseju Marthy C Nussbaum, opublikowanego w "Chronicle of Higher Education" i przedrukowanego kilka dni temu w Gazecie Wyborczej. Wstyd i wstręt - jako fundament społecznej i instytucjonalnej homofobii: ta znakomicie udokumentowana teza rzuca bardzo ciekawe światło na zjawisko które powszechne występując w naszym kraju stało się niemal kanonem "normalności"
Martha Nussbaum przytacza taki oto przykład: "Włóczący się po lasach Apallachów Stephen Ray Carr zobaczył dwie kochające się przy swym namiocie kobiety. Strzelił i zabił jedną z nich i poważnie ranił drugą. Oskarżony o morderstwo na procesie wniósł o złagodzenie kwalifikacji czynu do nieumyślnego pozbawienia życia. Argumentował, że wstręt do lesbijskich praktyk wywołał u niego reakcję niepohamowanego obrzydzenia, które doprowadziło do zbrodni.
W uzasadnieniu z 1973 roku będącym główną podstawą orzeczeń o nieobyczajności, przewodniczący Sądu Najwyższego Warren E Burger stwierdził, że obsceniczność należy definiować z uwzględnieniem wstrętu i obrzydzenia, jaki dany czyn może wywołać u "przeciętnej osoby uznającej współczesne normy społeczne". (...)
W cytowanym eseju czytamy dalej: "Wstręt funkcjonuje w złożony sposób. Bywa on głównym, a nawet wyłącznym powodem uznania pewnych czynności za bezprawne. Wstręt czytającego lub patrzącego jest w obowiązującym prawie o nieobyczajności najważniejszym elementem definicji materiałów obscenicznych. Podobnie uzasadniano żądania prawnego zakazu dobrowolnych stosunków homoseksualnych między dwoma dorosłymi. - To powinno być zakazane - twierdzono nieraz - bo wzbudza wstręt "przeciętnego człowieka" kiedy o tym pomyśli. Idee wypływające ze skłonności do odczuwania wstrętu pojawiły się też w debacie o małżeństwach homoseksualnych - na przykład gdy utrzymywano że śluby gejów zbezczeszczą nasze heteroseksualne małżeństwo" (...)
"Wstręt jest więc czymś wątpliwym z zasady. Mamy też dalsze powody by traktować go podejrzliwie, gdyż na przestrzeni dziejów posługiwano się nim jako potężną bronią służącą społeczeństwom do wykluczania pewnych grup i osób (...) W antysemickiej propagandzie stereotypowy Żyd miał ciało obrzydliwie miękkie i porowate, był jak kobieta wydzielająca oślizgłe płyny, plugawy pasożyt w zdrowym, męskim niemieckim "ja". (...) Podobnie odrażające cechy przypisuje się tradycyjnie kobietom. W niemal wszystkich społecznościach kobieta jest nośnikiem męskiej odrazy do tego co fizyczne, a więc podległe rozkładowi. Wszystkie tabu otaczające seks, narodziny, menstruację, wyrażają pragnienie odepchnięcia czegoś, co nazbyt fizyczne, zbyt przesiąknięte wydzielinami ciała."
"Weźmy wreszcie pod uwagę centralne siedlisko wstrętu współczesnej Ameryki - pisze autorka eseju - odrazą mężczyzn do męskiego homoseksualisty. Homoseskaulistki mogą budzić lęk, moralne oburzenie lub uogólniony niepokój, lecz rzadziej wstręt. Podobnie heteroseksualne kobiety mogą odczuwać negatywne emocje wobec homoseksualnych mężczyzn - lęk, moralne oburzenie, niepokój - lecz znów rzadko jest to wstręt. Wstręt budzi się z męskiego lęku przed analną penetracją - przed przełamaniem świętych barier chroniących przed wszystkim co lepkie, mokre, przed śmiercią. Mieszkanie w pobliżu homoseksualisty budzi myśl, że ja mogę ulec skażeniu. Sam widok takiego mężczyzny zakaża, o czym przekonuje osobliwa debata o prysznicach w wojsku".
Na koniec, Martha Nussbaum zastanawia się "dlaczego wszystkie społeczności stygmatyzują innych" - i pisze: " Ta potrzeba wyrasta z niepewności, jakiej doświadcza każdy człowiek, który jako istota inteligentna pojmuje szybko, jak słaby i bezbronny jest wobec spraw najwyższej wagi. Im bardziej nasz rozwój ośmiela nas do kontroli otoczenia, tym bardziej prawdopodobne jest, że uznamy, iż nie jest to tak naprawdę możliwie. Wtedy zaczynamy poszukiwać substytutu bezpieczeństwa. Uznajemy, że grupa dominująca jest doskonała, że niczego jej nie brakuje, po czym dokonamy projekcji własnych słabości i niedostatków na zewnątrz." (...)
"Społeczeństwo oparte na idei równej godności wszystkich ludzi musi znaleźć sposób na powstrzymanie stygmatyzacji agresji, tak często towarzyszących oświadczeniom że to "my" jesteśmy "normalni". Społeczeństwo takie niełatwo stworzyć, gdyż niepełność i niekompletność przeraża, zaś wielkie złudzenia podnoszą na duchu"
Za Gazetą Wyborczą 13/14.11.2004