Był piękny, słynny i bogaty. Od ponad dwóch tysięcy lat mówi się też że był gejem. Co prawda po tak długim czasie nic pewnego w tej materii nie wiadomo, ale właśnie ten pikantny szczegół czyni Aleksandra Wielkiego (356-323 p.n.e.) postacią fascynującą i kontrowersyjną. Do tego stopnia, że poświęcony mu filmowy epos autorstwa prominentnego prowokatora amerykańskiego kina Olivera Stona jeszcze przed premierą wywołał międzynarodowy skandal. Nie szkodzi, że seksualność wielkiego zdobywcy jest w nim ledwie aluzyjnie zaakcentowana - ale już to wystarczyło, by obrońcy moralności wstąpili na barykady.
Był piękny, słynny i bogaty. Od ponad dwóch tysięcy lat mówi się też że był gejem. Co prawda po tak długim czasie nic pewnego w tej materii nie wiadomo, ale właśnie ten pikantny szczegół czyni Aleksandra Wielkiego (356-323 p.n.e.) postacią fascynującą i kontrowersyjną. Do tego stopnia, że poświęcony mu filmowy epos autorstwa prominentnego prowokatora amerykańskiego kina Olivera Stona jeszcze przed premierą wywołał międzynarodowy skandal. Nie szkodzi, że seksualność wielkiego zdobywcy jest w nim ledwie aluzyjnie zaakcentowana - ale już to wystarczyło, by obrońcy moralności wstąpili na barykady.
Aż dwudziestu czterech prawników z Salonik zawiązało koalicję w obronie "dobrego imienia" króla Macedonii i wszystkich Greków. Rozjuszeni juryści twierdzą, że przypinanie Aleksandrowi łatki biseksualności jest zniewagą i grożą procesem. Filmu jeszcze nie widzieli, ale uznali, że same pogłoski wystarczą by domagać się umieszczenia na początku projekcji wypisanej wołowymi literami informacji, że fabuła oparta została na fikcji - nie zaś na faktach.
Niedługo potem głos zabrał Gore Vidal, lewicujący amerykański pisarz i publicysta. Ocenił, że obraz Stone'a jest "wspaniały i przełomowy dla równouprawnienia gejów" zaś jego krytyków zaliczył do czarnopodniebiennej konserwy. Vidal obnosi się ze swym homoseksualizmem i ma spore doświadczenie z terrorem amerykańskich fanatyków religijnych. Jest autorem scenariusza do "Ben Hura" - filmu w reżyserii Williama Wylersa o równie słynnym antycznym bohaterze. Pomimo niezwykłego sukcesu kasowego, także ten obraz był wściekle atakowany w USA z powodu kilku dość niewinny scen. Najwidoczniej czasy są dziś takie, że seksualne upodobania ludzi zmarłych wiele setek lat temu traktowane są w Stanach Zjednoczonych jak współczesne skandale obyczajowe - na dodatek w powiązaniu z wybuchową problematyką zezwolenia (czy raczej zakazania) legalizacji małżeństw homoseksualnych.
Istotnie - wielu krytyków, którzy widzieli "Aleksandra" twierdzi, że film ma liczne odniesienia do Ameryki rządzonej przez G.W. Busha. Stone pokazuje władcę jako człowieka pełnego kompleksów, stłamszonego przez dominującego i lękliwie podziwianego ojca. Odnośnikiem do współczesności może też być wyprawa na terytoria obecnego Iraku i Persji - w efekcie zakończona niepowodzeniem. Sam Stone zaprzecza takim skojarzeniom: "Chodziło mi o prawdę historyczną. A ówczesna kultura miała diametralnie odmienne podejście do seksualności niż nasza cywilizacja". Film nie ma też nic wspólnego z wojną w Iraku. Stone, który nakręcił filmowe portrety prezydentów Johna F. Kennedy'ego, Richarda Nixona, ale też Jassira Arafata i Fidela Castro i gwiazdy rocka Jima Morrissona mówi: "Wszystkich moich bohaterów łączy to, że mieli wizję. I najczęściej nie udawało im się jej urzeczywistnić".
Podstawą scenariusza do "Aleksandra" są zapiski antycznych kronikarzy. Ale wykorzystano również współczesne dzieła literackie, takie jak powieściowy debiut Klausa Manna "Alexander". W książce tej, która ukazała się w 1929 roku z podtytułem "Powieść utopijna" występuje wiele wątków, które odnajdujemy w filmie. Wiadomo, że Mann był homoseksualistą, tak więc postać pięknego bohatera, marzyciela i propagatora wyzwolonej zmysłowości musiała wywrzeć na nim wielkie wrażenie. Brytyjski biograf Aleksandra Robin Lane Fox, który był konsultantem Stone'a jest pewien: "Seksualność króla Greków odpowiadała ówczesnym normom moralnym. Aleksander mógł mieć wszystkich, na których miał ochotę. Miał w swym łożu ślubne żony, kochanki, eunuchów i mężczyzn. Wszystko było mu wolno. Byłoby jednak błędem czynić go protagonistą gejowskiej kultury i stylu życia". Także Paul Cartledge, autor najnowszej biografii Aleksandra potwierdza: "On robił to co w jego czasach uważane było za normalne. Nie był gejem tylko biseksualistą. A fizyczna miłość traktowana była przez antycznych Greków jako rzecz całkowicie normalna".
Współcześni Grecy sprawy związane z seksem traktują zupełnie inaczej. Kiedy dwa lata temu podczas kongresu historycznego w Salonikach, pewien naukowiec ośmielił się wspomnieć o seksualnych upodobaniach Aleksandra Wielkiego, kilkuset osobowa horda demonstrantów przypuściła na niego wściekły atak.
Jerzy Romanowski
Pozdrawiam :)
CÓŻ...
polecam sie doedukowac