"Wydarzenia poznańskie", czyli zatrzymanie Marszu Tolerancji przez łysych fanatyków katolickich ponownie stawia na porządku dziennym kwestię strategii politycznej lesbijek i gejów w Polsce. Mój poprzedni felieton wkurzył trochę osób, w tym także Bartosza Żurawieckiego, znanego krytyka filmowego (m.in. "Film", "Przekrój"), który przysłał mi następującego maila:
"Jacku, piszę, ponieważ zbulwersowały mnie Wasze wypowiedzi: Twoja, Roberta Biedronia i Szymona Niemca. Oczywiście, można się zastanawiać, czy Fundacja LGBT jest odpowiednią "instytucją" do przeprowadzania działań outingowych. Ale taka akcja jest nie tylko potrzebna, ale wręcz KONIECZNA..."
"Wydarzenia poznańskie", czyli zatrzymanie Marszu Tolerancji przez łysych fanatyków katolickich ponownie stawia na porządku dziennym kwestię strategii politycznej lesbijek i gejów w Polsce. Mój poprzedni felieton wkurzył trochę osób, w tym także Bartosza Żurawieckiego, znanego krytyka filmowego (m.in. "Film", "Przekrój"), który przysłał mi następującego maila:
"Jacku, piszę, ponieważ zbulwersowały mnie Wasze wypowiedzi: Twoja, Roberta Biedronia i Szymona Niemca. Oczywiście, można się zastanawiać, czy Fundacja LGBT jest odpowiednią "instytucją" do przeprowadzania działań outingowych. Ale taka akcja jest nie tylko potrzebna, ale wręcz KONIECZNA w obliczu zarówno coraz bardziej agresywnej homofobii, jak i przede wszystkim wszechwładnej HIPOKRYZJI. Obnażanie obłudy to samo, co rzucanie kamieniami. Zauważ różnicę! Polityk to nie bezbronny rękodzielnik. To osoba publiczna, działająca za pieniądze podatników (a więc także i nasze), osoba, za którą stoi aparat i przemoc władzy. Jest uprzywilejowany, więc nie widzę powodu, by go jeszcze chronić, zwłaszcza gdy obraża ludzi, którzy na niego łożą. Musi ponosić konsekwencje swoich działań, swoich wypowiedzi i swej podwójnej moralności, jeśli takową kultywuje. Jestem całkowicie za outingiem hipokrytów, bo tylko w ten sposób można obalić uświęcony dualizm -- z jednej strony, geje żebrzący o tolerancję, z drugiej, fundamentalni "ojcowie rodzin" - i ujawnić jego fasadowość. Jeszcze niedawno sam (na konferencji we Wrocławiu) namawiałeś do działań radykalnych (m.in. do rozwieszania pornografii gejowskiej na kościołach), odrzucałeś próby z dialogu z katolicko-prawicowym betonem, bo dialog z nimi nigdy nie zaistnieje. Co się z Tobą, z Wami stało? Rozsiedliście się na kanapach w salonikach władzy i jest Wam wygodnie? Stajecie się gejami dworskimi! Pozdrawiam. Bartek"
Ale mi się dostało, co? Oczywiście, słusznie mi się dostało. Słusznie również ktoś inny w komentarzach pod felietonem wytknął mi niekonsekwencję: po "wypadkach krakowskich" wydawałem się radykalny, a teraz jakby złagodniałem. Czy tak jest rzeczywiście?
Otóż niezupełnie. Chciałbym powiedzieć jednoznacznie: rozumiem gniew lesbijek, gejów i ludzi im przyjaznych wobec tak bezczelnej agresji łysych fanatyków, jaką mieliśmy okazję obserwować w Krakowie czy teraz w Poznaniu. Mnie samego szlag trafia. Słowa z przytaczanego przez Czytelnika mojego wcześniejszego felietonu są wyrazem takiego gniewu. Ale potem przychodzi refleksja i kiedy usłyszałem o propozycji outingu, zadałem sobie pytanie: jakie będą tego konsekwencje? Otóż po pierwsze taka akcja byłaby nieskuteczna, bo jak komuś udowodnić, że jest gejem? Trzeba by mieć dokumenty, zdjęcia, filmy... Bez dokumentów taki "pomówiony" polityk wytaczałby z pewnością sprawy o zniesławienie i z pewnością w polskich realiach taki proces wygra. Mam pytanie do Bartka i innych zwolenników outingu: wyskoczycie z kasy, żeby potem płacić odszkodowanie politykowi? Obawiam się, przykro mi, że w takie sytuacji szefowie organizacji LGBT zostaliby sami. Kto wie, może aktywiści i aktywistki naszego środowiska odważyliby się na odważniejsze akcje, gdyby czuli za plecami wyraźne poparcie wielu tysięcy lesbijek i gejów? Gdyby w organizacjach tych działały setki osób, a nie kilkanaście - kilkadziesiąt? Gdyby aktywność wielu nie kończyła się na gniewnym wpisie na forum? Nie dotyczy to oczywiście Bartka, z którym razem zakładaliśmy przecież KPH, ale fakty są, jakie są.
Po drugie i najważniejsze: chodzi nam przecież o coś ważniejszego, niż o doraźne wpieprzenie łysym fanatykom. Chodzi nam o zmianę nastawienia społeczeństwa do nas. Społeczeństwa! Nie wierzę, oczywiście, w dialog z LPR czy innymi fanatykami. Wierzę jednak, że fundamentem demokracji jest dialog oraz w to, że cierpliwym dialogiem można osiągnąć więcej, niż agresją, co więcej, wydaje mi się, że skutki tak osiągniętej zmiany są trwalsze. Nie namawiam do rozmawiania w tych, którzy rzucają w nas kamieniami lub wyzywają od zboczeńców, z LPR-em, PiSem czy Kościołem. Ale nie dajmy się zwariować, oni są jednak tylko hałaśliwym, bezczelnym, agresywnym, skazanym na wymarcie marginesem, który podskakuje w śmiertelnych konwulsjach. Spójrzcie, co się stało z komisarzem UE, który zaczął wygadywać, że pedały to grzesznicy. Poleciał i teraz może tylko robić z siebie nieszczęśliwą ofiarę "lobby homoseksualnego", ale szkodził jako komisarz nie będzie. Nie osiągnięto tego prowokacjami i wypadami na dresiarzy, ale cierpliwym poszukiwaniem partnerów społecznych i politycznych, którzy mieliby odwagę zmieniać powszechny sposób myślenia i mówienia o lesbijkach i gejach, wesprzeć kampanie społeczne, a także zaprotestować, gdy pojawiała się homofobiczna agresja. Nie chodzi o "saloniki władzy", ale o skuteczność.
Co oczywiście nie znaczy, że należy pozostawić takie wydarzenia, jak w Krakowie czy Poznaniu, bez reakcji. Nie ma i nie może być zgody na zawłaszczanie przestrzeni publicznej przez katolików i homofobów. Dlatego propozycja dyskoteki w Wielki Piątek jest nadal aktualna! Bo nadal uważam, że dialog jest możliwy tylko wtedy, kiedy partnerzy dialogu traktują się równorzędnie, zaś do tego niezbędny jest swobodny dostęp do agory, do przestrzeni publicznej. Próba pozbycia się jakiejś kategorii ludzi ze sfery publicznej tylko dlatego, że ich styl życia jest sprzeczny z poglądami grupy ideologicznie dominującej jest próbą antydemokratyczną, jest po prostu próbą zniszczenia demokracji i dlatego tego rodzaju usiłowaniom powinni przeciwstawić się wszyscy, którzy chcą żyć w państwie demokratycznego dialogu. Przeciwstawić może nie spektakularnie, ale za to skutecznie.
I jeszcze słówko P.S.: Kampania przeciw Homofobii, która ostatnio miała walne zebranie, zaszczyciła mnie nadaniem tytułu Członka Honorowego za, jak mnie poinformował Robert Biedroń, pracę przy zakładaniu KPH oraz za nieustanne wsparcie organizacji i trwałą współpracę. Chciałbym bardzo serdecznie podziękować wszystkim "Kapehowcom" i "Kapehetkom" za pamięć o mnie. Oczywiście mam nadzieję na dalszą owocną współpracę. Ot, choćby 23 listopada, w Wyższej Szkole Zarządzania i Bankowości w Krakowie (Armii Krajowej 5), o 18.15 będzie mój wykład na temat socjologii queer, po którym przedstawiciele krakowskiej KPH opowiedzą o swojej organizacji. Alleluja i do przodu!
Jacek Kochanowski
To nie byla uwaga ani populistyczna, ani plytka, choc na pewno fajna.
Odswiez sobie wiadomosci z biologii z IV kl LO: gatunki najbardziej
wyspecjalizowane, sa najbardziej
konserwatywne i niepodlegle zmianom.
Nie prowadzilem (w odroznieniu od Ciebie) badan nad obyczajami seksualnymi
dzikich homofobow. Znane przypadki z innych krain i nieodleglych
czasow, pozwalaja mi jednak domniemywac, ze część z nich to zakompleksieni
zboczency (geje to jednak cos innego), ktorym dobrze zrobi - przynajmniej -
grozba ujawnienia.
W odroznieniu od Ciebie nie uwazam tez abysmy mieli WOLNOSC, czy nawet
wolnosc, na naszej Niebieskiej Kropce.
Co do reszty - to polemizujesz sam ze soba. W czym rzecz jasna nie chcialbym
Ci przeszkadzac.
To bardzo efektowny, populistyczny i powierzchowny argument.
Fajnie brzmi.
Jeśli chcesz sobie odsłaniać preferencje seksualne polityków, którzy są przeciw gejom (ogólnie mówiąc) sami będąc gejami --- proszę bardzo. (Choć ja uważam, że takich w POlsce nie ma. Taki jeden z prawicy polityk z Trójmiasta bardzo znany jest gejem, ale niczego przeciwko gejom nie wygłasza, wstrzymuje się. Więc można mu to zrobić czy nie?
No ale załóżmy, że politykowi homofobowi można.
Natomias nie można bogu ducha winnej piosenkarce, aktorowi czy pisarzowi.
Mamy WOLNOŚĆ i każdy ma prawo sam decydować o tym, komu i kiedy ujawni preferencje seksualne.
Jeśli Kayah byłaby lesbijką, to kto ma parwo za nią zadecydować, że należy to ogłosić???
Ty?
W tej chwili takie redakcje jak "NaŻywo" , "Fackt" czy też "Życie na g." płacą od 20 do 50 tys. zł. Dla organizacji jaką jest redakcja to nie jst dużo, ale dla np. jakiegoś stowarzyszenia to może być zabójcze.
Oprócz ochrony danych, które masz rację muszą być prawdziwe istnieje jeszcze prawo do prywatności i jeśli outingujący chcieliby uzyć do tego celu prasy (no bo jak inaczej mogą to zrobić? Ulotkami?) to wchodzi w to Prawo Prasowe, które prawa do prywatności chroni jak cholera.
Jeśli prawo o ochronie danych jest naruszane to tylko dlatego, że Tobie się nie chce firmy, która ma Twoje dane i robi z nimi różne rzeczy zaskarżyć.
Natomiast Orłosiowi się chciało i zadziałały w jego przypadku dwa prawa - dane i prasowe.
http://facetow.blox.pl
2. Nie wiem jakie sa kary za ujawnienie informacji osobowej - sadzac z tego, co sie dzieje i co sie wypisuje w prasie, to chyba nie grozi za to dozywocie; mozna ponadto tak skonstruowac samo ujawnianie by nie obciazalo osoby indywidualnej, a organizacje.
3. Ilosc samobojstw w b. NRD zwiazana z ujawnianiem faktu bycia donosicielem za czasow komunistycznych byla zaniedbywalna. A bylo sie czego wstydzic.
4. Ujawnianie jak rozumiem ma dotyczyc w sumie dosc rzadkich wypadkow publicznych agresywnych homofobow-prywatnych homoseksualistow. Nie pochwalam np. ostatniego zalosnego spektaklu medialnego z ksiedzem w roli glownej.
Otóż tutaj działa jeszcze jeden paragraf i nie chodzi o pomówienie. W Polsce chroni się dane i informacje z życia prwyatnego, osobistego. Można je ujawniać tylko za zgodą danej osoby. Dlatego "Fakt" czy "Życie na Gorąco" ma tyle procesów sądowych.
Jeśli zastosuje się paragraf o ochronie danych (w tym choroby, skłonności seksualne itp.), to wszyscy outingujący kogoś wbrew jego woli, przegrywają proces.
On NIE MUSI zaprzeczać, że jest gejem, ani potwierdzać. Po prostu sam fakt ujawnienia bez zgody jest w Polsce karalny.
Na prawo zachodnie się nie powołuj, bo nie ma tu nic do rzeczy, jest w tych sprawach liberalniejsze, niż polskie prawo. Na nas to nie wpływa.
Poza tym znam przypadek urzędnika wysokiego szczebla, który na ile go znam, to popełni samobójstwo jeśli ujawnionoby jego skłonności. Z tym też trzeba się liczyć.